Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

sstar

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    5 355
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    82

Zawartość dodana przez sstar

  1. Na początek ok. Ważne aby po dobrej stronie mocy nie bramki;-;
  2. Tam w pewnym momencie zrobił się żywy lód, więc dłużej trzymało. W Krk też miejsce które ongiś bywało lodowe szybko puściło.
  3. Jak byś się przyjrzał to byś zobaczył, że to obszczany kot tym razem, w zeszłym sezonie dzięki rekomendacji i wyszukaniu przez sympatycznego forumowicz właśnie kupiłem nowe - z wiązaniami ATK (poprzednie dynafity z dwoma stopniami) jak największe kocury tego forum, a że to akurat ten sam model, to i różnica dość kosmetyczna. Przynajmniej w skiturach pól domu nartami nie zawalone, minimalizm panie. Najszybciej zmienię buty, ale póki dobre... Narty lekkie, do noszenia jak znalazł, ciut za długie ale to też nie jednoznaczna wada. Zaleta ze stare foki pasują, a dokupiłem też nowe z ramkami, w pakiecie, pół darmo, tak więc mam dwie pary nart prawie identycznych, trzy foki, a Ty musisz na tego kota ciągle patrzeć... co ty chłopie kotów nie lubisz?
  4. Człowiek ci mówi jak było na pożegnalnej randce a ty się pytasz: ale tak dokładnie to ile razy się całowaliście? A serio to tyle podejść co zjazdów. Zawsze byłem słaby z liczenia.
  5. No i tradycje z rowerem pożegnanie sezonu…
  6. Javor. Pec. Celem Sedmirokli. Dla wtajemniczonych.
  7. Tu chodził nie będę… chata amor jak u mamy…
  8. Widzisz - harszle by się przydały. Ale to klasyka gatunku. Jak zaczynałem to trafiłem na lodowe Karkonosze, nawet w lesie między drzewami. Co cię nie zabije to cię wzmocni. A człek by oczekiwał wiosennych firnów. Ja dziś ruszam właśnie. Zobaczymy. Ale nawet na asfalcie, który Czesi kochają, mogą być płaty lodu. Taki mamy klimat. Wyżej lepiej. W stronę Sedmirokli co brzmi jak Sródziemie Tolkiena, a znaczy Siedem Strumieni, taki mój płat śniegu kończący się wodospadem więc można się napić... ale nie uprzedzajmy wypadków. Na razie Chata Amor. Fotka poglądowa, narty Borde, AI generated;-)
  9. No i cyk https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1242918/media-zapadla-decyzja-ws-nowego-trenera-swiatek?pvclid=01KN4PTM2Z5JVCZZSA9CTXN91T
  10. pięknie k... pięknie, wpisujemy się archiwalnie;-) ps. prawdziwy narciarz... coś o honorze, czy humorze?
  11. sstar

    Rowerowe eskapady - relacje

    Mam w każdym mieście inny. Póki co jeżdżę nim na Księżym Młynie na kawę do palarni CoffeeHood. Znaczy po mieście. Na wyprawę na koniec sezonu skiturowego przyjdzie czas, na wiosenne wyprawy i przejażdżki poza miasto również. PS. Na razie sobie więc czytam, książkę Szkice Piórkiem polecił mi ojciec naszej reżyserki znaczy pani reżyser bo reżyserka to chyba pomieszczenie. Kupiłem choć droga jako ebook, ale ponoć z klimatem... czasy wojenne, Francja, rower... zjeździł kawał kraju... PS. zacytuję https://wiez.pl/2017/10/27/andrzej-bobkowski-samotnik-z-gwatemali/ Są dwa rodzaje demokracji: ta, która chciałaby, aby wszystkie wagony były wygodne, i ta, która miękkie przerabia na twarde, uznając to za zdobycz ludu. Ta druga to właśnie francuska. Zemsta społeczna za obrazę ideału równości, nieproduktywna i kosztowna, bywała tu często jedyną oznaką przemian i reform” – pisał. Z punktu widzenia małego warsztatu rowerowego, w którym autor pracował w 1947 roku, najgroźniejsze było wdzierające się w życie gospodarcze państwo, a co za tym idzie, rosnąca w siłę biurokracja i zanik ludzkiej przedsiębiorczości. Diagnoza była celna – tak wtedy, jak i dziś. Zupełnie te same przyczyny wskazują współcześni analitycy nadsekwańskiej choroby, która hamuje rozwój Francji w erze globalnej konkurencji. Zniechęcony do Europy, która w kataklizmie wojny zagubiła własną tożsamość, Bobkowski wyjeżdża w 1949 roku do Ameryki Południowej. „Wybrał sobie Gwatemalę dlatego, że nic o niej nie wiedział i myślał, że będzie najbardziej niepodobna do Europy” – pisał o nim Wierzyński w tomie „Cygańskim wozem”.
  12. sstar

    Rowerowe eskapady - relacje

    Tak wirtualnie jak już ktoś przeczytał Jerome K. Jerome https://klasykaliteraturypopularnej.blogspot.com/2011/04/trzech-panow-na-rowerach-bez-psa-jerome.html to warto sięgnąć po https://www.empik.com/szkice-piorkiem-ebook-epub-bobkowski-andrzej,p1107776773,ebooki-i-mp3-p polecenie przyszło z tej nieoczekiwanej strony film krajanki i kuzynki też polecam bez prywaty;-) https://www.youtube.com/watch?v=01BMMzTJ-iA
  13. Masz rację - śnieg i warunki to najważniejsza sprawa. A uczniem nawet jeśli na odległość to jestem raczej Wujota. Z Mario mi nie po drodze. Ale doceniam jego zaangażowenie. Choć ideologicznie jest mi obce. Oczywiście nic nie muszę. Luzik. PS. takie warunki mieliśmy ongiś z lski w Cortinie. Nawet go namówiłem aby zjechać trochę z trasy.
  14. to tylko źle wygląda, nie tylko zjechałem ale i podszedłem najłatwiejszą logiczną linią, pierwszego dnia na nartach skiturowych, nowych, a drugiego zjeżdżałem free znaczy na scottach, w sumie to jest zwykła trasa z numerem nawet tyle, że jeszcze nie wyśnieżona do końca, więc była zamknięta, ale ludzie jeździli, w porównaniu do żlebu koło pucharowej czarnej dużo łatwiejsze bo znacznie mniej nachylone - tam zjeżdżałem jedynie na scottach ps. fotek pierdylion w wątku soelden mon amour - osiem lat temu prawie - tyle mam skitury - to był ich debiut, potem kolejny w izerach, ale tu marioj wyciął mi relację:-( bo nangi o jeden gram za daleko;-)
  15. A to miejsce znajdziesz? Z drugiej strony góry. PS nomen omen tego dnia Andrzej Dragan podciął lawinę deską i pojechał po niego skuter i zjeżdżał niedaleko może ciut bliżej pucharowej... czyli tego lodu na poprzedniej fotce jakoś nad nim się zatrzymał... i bał się ruszyć. Tak poznałem celebrytę. Polecam książkę o AI jego autorstwa. Przy okazji.
  16. Co ty k.. wiesz o żlebach wszak narciarz trasowy (ai mi poprawiło na tarasowy;-) jesteś. Na szczęście Cię Mikoski wyjaśnił. Ja też żlebowy raczej nie jestem, ale kilka zjechałem. Nie rób z Solda z siebie memów walnąłeś się weź na klatę i się przyznaj. Ja tam byłem akuratny. Odniosłem się do wpisu o Soelden mimo, że w wątku nt Solda. Prawilnie. A Ty nie dość, że się jebneles to idziesz w zaparte. Można i tak. Admin się nie myli. Za długo nim byłeś.
  17. Zajebista perspektywa. Dzięki - zrobiłeś mi dzień. Siedzę w biurze, przynajmniej powspominam, wyjazd busowy był zresztą. Wysniezenie słabe (fotka z początku listopada 2018 dla porównania) dziś bym nie pojechał.
  18. Zrób mi fotkę żlebów obok czarnej pucharowej na lewo patrząc z dołu. Za lodowcem. Tam gdzie żebra skalne. Pomiędzy. Z Soelden nie Gurgli. Jakbyście jeszcze tam byli oczywiście. A może macie takie fotki zrobione?
  19. Są wieści https://www.sport.pl/tenis/7,64987,32688306,oto-nowy-trener-swiatek-polecil-go-nadal-ma-byc-zapoznanie.html#do_w=107&do_v=1798&do_st=RS&do_sid=2726&do_a=2726&s=BoxSNewsImg3
  20. sstar

    Mój Jantar

    Świetnie to ująłeś. Masz rację. Dynamika rodem z Poniedzielskiego;-) Ale i poezja. Byłem na jej standupie. Na żywo. We Wrocku. Pierwszy raz w życiu. Żałuję natomiast, że nie pojechałem na koncert Nogi Erez ale był tam Harpia ze SkiForum. Obejrzyj roast hajsu, majstersztyk, potem posłuchaj vieeews miodzio... dwa moje odkrycia, noga leciała w trójce gdy wschodziło słońce i jechałem w góry chyba na narty, Wiszowatej jestem chyba psychofanem, śledzę ją... w internecie;-) mój Jantar moje Piaski bo tam pojechała gdzie często jeździłem z mamą, a teraz jeżdżę tam z żoną...
  21. sstar

    Mój Jantar

    Wiem wiem chciałbyś zamiast subtelności rubasznie zaśmiewać się do rozpuku z jakimś Pietrzakiem - Voila mam coś i dla ciebie a propos kloacznego humoru…
  22. sstar

    Mój Jantar

    Ale przynajmniej poprawnie po polsku. A do tego inteligentnie zarazem. Czego chcieć więcej? Zresztą mowa u niektórych jak na Wersalu, ale mentalność kloaczna, co lepiej?PS. Przy okazji ta na plaży już dogorywała. Ta przy wodzie trzymała fason.
  23. sstar

    Mój Jantar

    Sylwia Wiszowata (jestem fanem chyba jeszcze nie psycho, ale byłem na występie i polecam) presents, źródło fb https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid02agdj1LLR2Cxt5rb8PoKx8HkGtwQN4FUDHgEqmGz3S9rnkUp76z9rqXeG2uxaVgpol&id=100084299404029 spacer Mierzeją Wiślaną: Chciałam pokazać wam mój spacer Mierzeją Wiślaną. Taki, jaki był naprawdę, ale przeczytałam politykę Facebooka i okazało się, że nie mogę, bo te zdjęcia są zbyt drastyczne. Social media posiadają jakieś systemy, które maszynowo określają co opublikować można, a co nie. Ktoś kiedyś ustalił poziom wrażliwości przeciętnego użytkownika i mamy się do niego wszyscy stosować. Skrajna dyskryminacja ludzi bezdusznych. I po prostu dyskryminacja tych, co chcą patrząc widzieć. Nie mam na myśli tych chorych na zaćmę, czy jaskrę, ale mowa o zdrowych ludziach, którzy sobie sami oczy rękami zasłaniają. Wiem, że w tym miejscu może mi odpaść paru czytelników. Myślicie sobie: „co ona pierd*oli”. Zacznę od początku. Wybrałam się na spacer Mierzeją Wiślaną. Pogoda była umiarkowana, ciepła. Słońce, jak na marzec, dosyć często wychylało się zza chmur. Wiatr delikatny, zmienny - taki lubię najbardziej. Trochę turystów, ale mało. Ktoś się nawet kąpał. Jeden rybak. Łowił siecią, ale hobbystycznie, taką małą po mandarynkach. Tak serio, to zapytany o rezultaty powiedział, że nic. Nic nie wyłowił, oprócz śmieci - butelek, puszek, opakowań po mandarynkach. I chyba to pytanie uświadomiło mu, iż dalszy połów nie ma sensu, bo za chwilę zabrał się i poszedł. Gdyby nie to pytanie, prawdopodobnie bezwiednie wyłowiłby wszystkie śmieci z Bałtyku. Pewnie się zamyślił, o parę godzin za długo. Miło spacerując dalej brzegiem dostrzegłam martwego ptaka. Myślę sobie: zdarza się. A potem widzę drugiego, trzeciego, czwartego… Myślę sobie: w sumie romantycznie tak umrzeć na plaży. Może ptaki z całej Polski przylatują, żeby tutaj umrzeć. Idę dalej i spostrzegam martwą sarnę, potem drugą, a może i trzecią. Myślę sobie: serio? Sarny też uznały tę plażę za idealną do dokonywania żywota. Też dużo śmieci było porozrzucanych między zwło*kami, najwięcej butelek po wódce, im bliżej rosyjskiej granicy, tym więcej. Myślę sobie, że może Rosjanie polują na kormorany w celach spożywczych, a jak wypiją za dużo wódki, to zjadają je z piórami. W końcu cywilizacyjnie są za nami. My kormorany patroszymy i pieczemy w piekarniku. W marynacie z tymianku. Palce lizać. Spacer 3 km wzdłuż morza po piasku, wydawał się z pozoru lekki i niewinny, a był horrorem dla łydek. Powrót już szybkim krokiem, twardą nawierzchnią, przez las. Po powrocie na miejsce startu okazało się, że przy wejściu na plażę była tabliczka ostrzegająca o ptasiej gry*pie, której nie zauważyłam. Kto by patrzył na tabliczki, kiedy przede mną piękny Bałtyk. Natomiast mój współtowarzysz zauważył ją od początku. Zapytałam dlaczego mnie nie poinformował. Odpowiedział, że nie chciał psuć mi wycieczki. Może jakbym wiedziała wcześniej to nie zbierałabym tych kamyków z brzegu. Były bardzo ładne. Położyłam je w domu na stole. Czy mam teraz umyć cały stół? Czy tylko kamyki? Nie chce ich wyrzucać. #bałtyk #mierzejawiślana #przyroda #standup
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...