keen
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
43 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez keen
-
Gratulacje dla naszych chłopców! Oby tak pojutrze z Bułgarią.
-
POLACY GÓRĄ ROSJANIE POBICI No bez ja... W siatkę panie grali, w siatkę i to jeszcze jak. Brawo chłopcy i tak trzymać, może nawet do finału!
-
co robić ? I tu pojawia się smutek. Jak chcesz się podłamać to podejdź to serwisu gdzie mają porządny kątomierz i panowie „serwismeni” pomierzą ci krawędzie a okaże się, iż wszystkie informacje o fabrycznym ustawianiu –sic- nart to jedna wielka bujda. Weź te swoje świeżutkie cuda zanieś do dobrego serwisu i poproś, a właściwie to zleć ustawienie krawędzi. Ślizg powinno oczyścić się z przeciwutleniaczy a następnie porządnie zagruntować, ale pod warunkiem wcześniejszego sensownego wyprowadzenia krawędzi. Jak Ci mało to przed oddaniem desek w „dobre ręce” przyłóż coś twardego, a z całą pewnością prostego do ślizgu a twoje zdziwienie może nie mieć granic. Zajeniefajnie wklęsły ślizg przy tych deskach to nie jest sprawa niezwykła a twierdzę, iż powszechna przy nartach z poza sprzętu komórkowego Atomica. Pomimo powyższego uważam, że nabyłeś jedną z najlepszych nart na rynku dla ambitnych amatorów. Życzę „atomicznej” jazdy i jak najmniej problemów ze znikającą w oka mgnieniu krawędzią. keen:)
-
narty juniorskie dla dorosłego? Więc tak. Jeżeli chcesz kupić nartę juniorską to musisz wziąć pod uwagę długość a co się z tym wiąże przede wszystkim szerokość buta. Sama pisałaś, że jeździsz fun, więc przy głębszym wychyleniu w skręcie może dojść do „wybutowania”. Wynikać to będzie z taliowania takiej (juniorskiej) narty tzn. jej szerokości pod butem, przy 140cm długości siłą geometrii musi być mała (wąska), zaznaczam, przy slalomce bo o niej pisałaś. Zazwyczaj też narty juniorskie mają trochę inny rozkład flexu. Osobiście polecam jakąś slalomkę z grupy performance np. SL 9, RC4 Race SC o długości 150, nie mniej. Najlepiej jak wypożyczysz taką nartę pojeździsz i sama ocenisz, bo to Ty na tej narcie masz się bawić a nie męczyć. Trafnego wyboru i dużo radości na stoku:)
-
Fun do lamusa? WSPOLCZNNIK PRZYJEMNOSCI Z JAZDY !! Ja to wiem, tylko skąd tyle negatywnej krytyki fun-u? Przecież nikt nikogo nie namawia do odrzucenia kijów, pogrzebania łapką w śniegu a jak się uda to i serii body. Czy ktoś miał doświadczenia ze szkołą szerzej propagującą fun i potrafiącą cuś przekazać, żeby następował oczekiwany przez oczekującego postęp w kwestii zgłębiania „tajników” fun-u? Pzdr. dla fun-ujących z kijkami i bez (chociaż wolę bez), bo narty to jest fun!
-
Fun do lamusa? WSPOLCZNNIK PRZYJEMNOSCI Z JAZDY !! Mogę się zgodzić z Jarkiem, że fun jest niszowy i być może jeszcze bardziej popadnie w niełaskę i marginalność. Zastanawia mnie jedna kwestia, jeżeli ten fun jest taki be, to dlaczego tak wiele firm i szkół narciarskich reklamuje siebie wykorzystując właśnie ewolucje typowo funowe, a nie najpiękniejsze techniki race, choć i takie reklamy się zdarzają. Co wy na to?
-
I znów to samo. Rocca po raz piąty z rzędu pierwszy w slalomie. Nie czepiam się, ale w szóstce znów zrobiło się żółtawo do tego stopnia, że i skośnawy JAPAN się zmieścił, nie, nie Jarek, ale też sympatyczny i jak się cieszył.
-
Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) Ano temu, że jak masz kogoś bliskiego, co niestety odczuwa różnicę pomiędzy zrobioną nartą a nieprzygotowaną, to masz cały wieczorek w piwnicy. A ja oprócz lubej mam dwie pociechy i jakoś tak mi głupio przygotować nam deski a smykom nie. Na trzeźwo to wymaga dużo samozaparcia, ale da się zrobić tylko ten czas i dlatego smutek. keen
-
Jak często robić spód narty? Odnośnie tego czy spód narty robimy przy każdym ostrzeniu czy nie. Wyobraź sobie, że ostrzysz nóż, powiedzmy kuchenny i robisz to tylko z jednej strony a druga pozostaje tępa i nierówna, bo np. kroiłeś jakiś kamyczek, daj Boże lodowy betonik. Polecałbym choćby pozbierać wiór jak nie masz czasu na więcej. keen :-)
-
Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) Ślizg narty w powiększeniu wygląda jak gąbka, tzn. jest porowaty. Z przyczyn oczywistych do ostrzenia nartę w imadle mocujemy żeby nawet nie drgnęła. Jeżeli w takim samym naprężeniu deski zaczniesz ją smarować i będzie ona mocno wgięta to pory zoli w miejscu największego wygięcia nie otworzą się dostatecznie na smar i nie będzie on mógł porządnie wniknąć do środka ślizgu. Smutne jest, że narta potrzebuje kilku dobrych tzn. cienkich warstw smaru, czyli: smarowanie i szczotkowanie i dalej jak piosence Kory. Jak mogłem Ci pomóc to się cieszę a sprawę rozpoznasz na stoku, bo przy takich minusach musi być betonik. Keen :-)
-
No i co z tym funem. Czytam sobie na forum ilu to mamy wspaniałych funcarverów a, że dość często zaglądam na różne stoki to jakoś nie mogę doszukać się osób jeżdżących naprawdę fun. Rasowy funowiec to naprawdę rzadkość. Najczęściej spotykane egzemplarze to: tzw. kucający zwierzak, goryl (większość-niestety) czy też zbieracz ziemniaków. Wiem, że fun nie jest techniką na całe dnie, bo na noce na pewno jest o ile starczy zdrówka, ale wracając do meritum to pytam czy fun odchodzi do lamusa czy też to takie moje błędne spostrzeżenie. Możliwe, że wszyscy funowcy zaglądają na to forum i stąd moje błędne odczucia, co do ilości osób funujących.
-
Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) Jarku a jak smarujesz nartki, może tu popełniasz błąd. Jeżeli szybkie wyjałowienie ślizgu ma też miejsce na niekoniecznie betonowym stoku to podejrzewam, co może być na rzeczy. Pzdr. Keen
-
Ankieta - jakie marki sa na topie? Na uwagę zasługuje marka Blizzard, od dwóch trzech sezonów naprawdę widać poważną jak na nasze warunki robotę. Urządzają sporo testów na naszych stokach a nawet nie tylko na naszych, ale pod naszym kątem, patrz testy na jesieni zeszłego roku w Maso, gdzie rodaków nie brakuje przez cały rok a zwłaszcza w okresie jesienno-wiosennym. Organizują też sympatyczny cykl zawodów dla milusińskich, co szczególnie zasługuje na uznanie, bo jak mamy dorobić się naszych przyszłych mistrzów, jeśli nie szukając ich na stokach i mobilizując ich do ćwiczeń, które pozwolą im powalczyć z równolatkami. Sporo też widać ich w prasie narciarskiej, zastawiam się tylko, dlaczego nie mają swojego „Bobica” np. na tym forum, bo to też jest niemała forma promocji firmy. Pzdr. keen Ps. Osobiście nie używam ich nartek, ale próbowałem i może kiedyś, jak dogonią tych, co ciągle są przed nimi to, kto wie.
-
Uczciwość... Odnośnie kradzieży nart z wypożyczalni, to nie rozumiem jednej sprawy. Jak wypożyczający identyfikując gościa na podstawie dwóch dokumentów może wydać narty innej osobie niż właściciel tychże? Przecież, jeżeli zachodzi jakakolwiek wątpliwość, co do fałszerstwa np. wklejka zdjęcia na dokumencie, to jest przestępstwo podlegające art. 270 k.k. z zagrożeniem odsiadki do lat pięciu. Gdyby złapany na próbie wyłudzenia sprzętu gagatek był oddawany w ręce policji, i poddany osądzeniu (tu należałoby zastanowić się nad pomysłem ministra Ziobro-48 h), w wyniku, którego sąd wysyła delikwenta na przymusowe wakacje, a sprawę nagłaśnia się w mediach to jestem przekonany o gwałtownym spadku zjawiska wypożyczeń-bezzwrotnych. Nadal problemem pozostaną kradzieże sprzętu ze stoku, z knajp, z dachów samochodów itp. Przecież każda narta, deska wyposażone są w numer fabryczny, zastanawiam się ilu z nas w przypadku sprzątnięcia mu sprzętu, potrafiłoby zgłaszając kradzież na policji podać właśnie te numery. Nurtuje mnie jeszcze jedna sprawa przecież coś ze skradzionym sprzętem musi się dziać. Przypomina mi się sytuacja z zeszłego sezonu, kiedy wybraliśmy się ze znajomymi na kilka dni do Białki. Z racji feryjnych tłoków na Kotelnicy ślizgaliśmy się na sympatycznym stoku Kaniówka. Tam od kilku dni trwała walka ze złodziejami nart. Na wielką pochwałę i powód do naśladowania dla innych zasłużyli właściciele ośrodka. Zainstalowali dodatkowe kamerki w pobliżu karczmy a także na drodze dojazdowej do stoku. Wystawili kilka przynęt, które mieli non stop na oku. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W ciągu kilku dni towarzystwo wpadło w banalną pułapkę, zostało odpowiednio potraktowane i z tego, co wiem do dzisiaj na Kantówce mają spokój z kradzieżami. Zastanawia mnie, po co właściciele zadali sobie tyle trudu, żeby narciarze mniej bali się o swoje sprzęty, ale tutaj znów powraca problem „małych główek” tych z Białeczki. Pozdrawiam wszystkich i życzę, a właściwie to nie życzę wiadomo, czego – keen:)))
-
No i proszę w Adelboden znowu Rocca górą. W pierwszej szóstce trzy razy żółte ołówki, ale na szczęście zmieściły się też te wygrywające w CPP. A ja muszę polegiwać w wyrku i co gorsza samotnie bo moja wstrętna druga połówka pojechała się poślizgac. I naucz tu człowieku żonę na nartkach jeździć. Smutek niprawdaż.
-
poszukuję gard do kijków, ochraniaczy na palce Te Rossignole pasują do większości kijów tylko musisz wymienić sobie śrubeczki na dłuższe. Nabędziesz je drogą kupna w sklepie z żelastwem za dwa zeta (komplet). Tak w ogóle Leki są niczego sobie a i Komperdel też może być. Pzdr. Keen
-
czy warto doskonalic się na kursach?? Czy warto? Hmmm, a czy warto nie uczyć się? Przecież w tym sporcie, nie, nie myślę o wyczynie, ciągle jest coś nowego w kwestii techniki a i sprzęt nie cofa się w ewolucji, nikt nas na siłę nie unieszczęśliwia (uff, straśnie trudne słowo) tymi kurwerami, gdzieniegdzie można jeszcze kupić prawdziwe ołówki, nawet te czerwone. Piszesz, że masz trzy i pół dychy na karku, no mało to, to nie jest, ale czy chcesz kolejne tyle samo przeczekać w samouczeniu i podglądaniu innych na stoku? No to panie mam nadzieję, że już wiesz, iż prawdziwe szkolenie jest Ci zawsze potrzebne. Tak na marginesie, wyjeżdżając np. w Alpy ze znajomymi czy też nie daj Panie B… z żoną, kto Cię pogoni do coporannego wstawania i intensywnego kucia na stoku. Jak zapłacisz to sam się będziesz motywował, a jak trafisz na „fajną” grupę to i kasa nie będzie najważniejsza albo wcale istotna. Twoje szczęście polega na tym, że najwięcej frajdy dają pierwsze wyjazdy (z wiadomych, edukacyjnych powodów), ale i ten osiemnasty może być niezapomniany i pooogłęęębiający technikę do tej Hermanowej. Problemem pozostaje tylko kwestia szkoły, bo w Twoim przypadku wydaje się to najistotniejsze. Cóż, wszystkie są komercyjne, bo szkolą za kasę i to Twoją. Wybór należy do Ciebie, musisz poczytać, popytać a jestem przekonany, że dokonasz dobrego wyboru. Nawet na tym forum od czasu do czasu coś oni i o nich się pisze. Więcej nie mogę, bo zapewne „amin” czuwa i zaraz by mnie za reklamę zdeletował. No to chyba wygrałem w konkursie na najdłuższego posta. P:))) Keen
-
ZIMA TO JEST POTęGA!! A NASZE ZłOTKA THE BEST!!! Oj, jaki skromny ten Zima. Inni ostrzą pazurki i krawędzie a on kosi. Jak on to robi? Może ktoś wie coś na ten temat, he he.







