podsumowanie akcji-zero tolerancji
127 mandatów, około 40 szkoleń przyrodniczych zamiast mandatów i ponad 500 pouczeń za jazdę na nartach poza wyznaczonymi trasami w Tatrach wystawiły podczas akcji "zero tolerancji" służby TPN narciarzom łamiącym przepisy.
O wynikach akcji, która trwała od początku stycznia i miała na celu ochronę miejsc strategicznych z punktu widzenia ochrony przyrody poinformował w piątek dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, Paweł Skawiński.
"W trakcie trwania akcji, jasno informowaliśmy amatorów jazdy poza trasami, że nie będziemy tego tolerować i o sankcjach, jakie grożą za to wykroczenie" - powiedział, Skawiński. Według niego spadła liczba narciarzy jeżdżących poza trasami, ale spadek ten nie jest satysfakcjonujący.
W czasie akcji narciarz, zatrzymany na jeździe poza trasą zamiast mandatu miał do wyboru szkolenie przyrodnicze. Dotyczyło m.in. szkód w przyrodzie, jakie powoduje jazda poza szlakami. "Pomysł szkolenia zamiast mandatu spotkał się z bardzo sympatycznym przyjęciem wśród narciarzy" - powiedział Skawiński.
Mimo dobrej woli strażników parku, znalazło się kilka osób, które wolały zapłacić 300-złotowy mandat zamiast odbyć szkolenie.
Miłośnicy jazdy na nartach poza wyznaczonymi trasami notorycznie łamią przepisy, wjeżdżając w miejsca niedozwolone, mimo wyraźnych oznakowań. Łamiący przepisy narciarze najczęściej wjeżdżają w rejony Świńskiego Kotła, Suchej Kasprowej i na wschodnie stoki Beskidu. Są to rejony, gdzie żyją niedźwiedzie, kozice czy świstaki.
Władze Parku informują, że właśnie tacy narciarze spowodowali obudzenie w środku zimy niedźwiedzicy z dwójką młodych.
Narciarz jeżdżący poza wyznaczonymi trasami na terenie TPN może zostać ukarany mandatem w wysokości do 500 zł.
W akcji "zero tolerancji" brali udział strażnicy TPN wspomagani przez funkcjonariuszy Straży Granicznej i policjantów z grupy antyterrorystycznej z Krakowa.
PAP