Takie ośrodki, jakie góry i jaka zima. Trudno porównywać ośrodki alpejskie z naszymi, skoro tam bywają one wielkości Podhala z przewyższeniem 2500m. Owszem, może budzić zdziwienie jedynie fakt, że w Alpach te same często wyciągi i tych samych producentów jakoś mogą jeździć w czasie wiatru i mgły w warunkach wysokogórskich, a u nas nie mogą nawet na łączce.
Natomiast ośrodki słowackie są jak nasze, tzn. dla narciarza niepoczątkującego jest od biedy jedna trasa na Kasprowym i Pilsko raz na kilka lat, jak są otwarte bardziej strome odcinki. Na Słowacji praktycznie 3 trasy na Chopoku no i Łomnicka Przełęcz, na którą trzeba się dostać w tłumie i która się trzeciego dnia nudzi. Poza tym nic nie ma i nic nie będzie. Przyczyna jest prosta - brak gór w ogóle, a "nieparkowych" w szczególności.
Mogą powstawać ośrodki na Podhalu, czy Beskidach, dobrze, rozładowują jakoś ruch, ale to raczej dla kobiet, albo w celu dojścia do siebie po zabawie sylwestrowej, a nie po to, by spędzić urlop