Po powrocie z 2,5 tygodniowego wypadu Szczyrk, Korbielów, Białka Tatrzańska dalej ciągnie człowieka do jazdy. Jedynie urlopu już nie ma.
Przechodzę więc do sedna...
Gdzie najlepiej wypaść na sobotni/niedzielny dzionek na narty do 250km od Wawki? Chodzi mi o stoki takie by można było trochę pokręcić. Nie chodzi mi oczywiście o ośle łączki.
Słyszałem coś o ośrodku w okolicach Bełchatowa. Może ktoś tam był i coś może na jego temat napisać.
Warszawskie Szczęśliwice przejadły mi się mam już mdłości od patrzenia na bloki.
pzdr