marboru Napisano 1 Maj 2010 Zgłoszenie Share Napisano 1 Maj 2010 W Szwajcarii, na trasie z Zermatt do Verbier, w dniach 21-24 kwietnia odbyły się jedne z najtrudniejszych zawodów ski-alpinistycznych na świecie – Patrouille des Glaciers. Po raz pierwszy w historii cała trasa zawodów doczekała się przejścia przez polskich zawodników. Gigantyczna, 50-kilometrowa trasa z przewyższeniem ponad 4 tys. metrów ma także nowe rekordowe przejścia. Dotychczasowy rekord seniorów na trasie Zermatt – Verbier wynosił 6 godzin i 19 minut. W tym roku szwajcarski team: Florent Troillet, Martin Anthamatten, Yanick Ecoeur pokonał trasę w 5 godzin i 52 minuty! Seniorki Nathalie Etzensperger, Emilie Gex-Fabry, Marie Troillet także poprawiły dotychczasowy rekord z 7 godzin 53 minut na 7 godzin i 41 minut. W ciągu doby, w jakiej odbyły się zawody (23/24 kwietnia), panowały dobre warunki pogodowe (brak zachmurzenia, maksymalna temp. minus 10 stopni na wysokości 3500 m n.p.m., zmrożony śnieg). Wszyscy zawodnicy startowali z centrum Zermatt, gdzie znajdowały się stanowiska telewizji szwajcarskiej oraz towarzyszyły zawodnikom tłumy kibiców. Trzeba podkreślić, że organizowane przez armię szwajcarską i doskonale promowane zawody Patrouille des Glaciers są świętem w Zermatt. Są jakby jedną z wizytówek tego kurortu narciarskiego. Na doskonałą organizację zawodów wpływa wiele czynników, m.in.: zakwaterowanie zawodników w hotelach w samym centrum (wraz z wyżywieniem), obsługa przez setki żołnierzy na trasie, punkty odżywcze i punkty medyczne na trasie, fosforyzujące trasery oraz liczne zabezpieczenia podczas pokonywania lodowców, a także rozwieszone liny do asekuracji. W tym roku w samych zawodach w nocy z 23/24 kwietnia wzięło udział ponad 360 trzyosobowych zespołów z całego świata (m.in. Szwecja, Norwegia, Belgia, Kanada, USA, Japonia, Nowa Zelandia i wiele innych). Impreza charakteryzuje się też tym, że 2 dni przed głównym wyścigiem są organizowane na trasie Zermatt – Verbier zawody wchodzące w skład Patrouille des Glaciers (z 21/22 kwietnia). Jednakże to druga edycja zawodów weszła do historii jako bardziej prestiżowa i przyciągająca większą liczbę zawodników. Jest poza tym jakaś magia tych zawodów, która ściąga kibiców nawet w najbardziej odległe zakątki trasy zawodów (Col de Riedmatten 2919 m n.p.m. czy Rosablanche 3160 m n.p.m.). Bycie zawodnikiem to jedno, ale również bycie kibicem na tej trasie to duże przeżycie. Uczestnicy zawodów startują z Zermatt, położonego na wysokości ok. 1616 m n.p.m. Pierwszy odcinek jest pokonywany biegiem (lub marszobiegiem), z całym sprzętem, ok. 5 km stromymi serpentynami na wysokość 2200, do osady Staffel (po drodze mija się piękne zabytkowe zabudowania pasterskie). Tam następuje zmiana „napędu” i wszyscy już idą na fokach przez Zmuttgletscher do Schonbiel na wysokości 2600 m n.p.m. Z tego punktu zaczyna się stromy odcinek trasy, wyznaczony bardzo długimi zakosami. Idąc stopniowo przez Tiefmattengletscher, następnie Stockjigletscher, dociera się do Tete Blanche (łagodnej przełęczy) na wysokości 3650 m n.p.m. Zasadniczo jest to najwyższy punkt na trasie. Tutaj też jest najmocniej odczuwana wysokość oraz zimno (dlatego tak istotna jest dobra aklimatyzacja przed tymi zawodami). Po krótkim pobycie w tym miejscu następuje zjazd zawodników związanych 30-metrową liną. (Poruszanie się z liną jest charakterystycznym elementem tych zawodów, prowadzonych pośród alpejskich lodowców). Zjazd w stronę przełęczy Col de Bertol (3268 m n.p.m.) przez lodowiec Glacier de Mont Mine, kontynuuje się (już od przełęczy bez związania liną) przez Plans de Bertol (2664 m n.p.m.) do głęboko położonej w dolinie Val d’Arolla – Arolli (1986 m n.p.m.). Teoretycznie jest to jakby połowa trasy, jednak kumulacja zmęczenia i trudności wywołują u zawodników problemy. Do pokonania jest prawie tysiącmetrowe podejście (częściowo po trasie narciarskiej) na przełęcz Col de Riedmatten (2919 m n.p.m.), z której zejście jest ubezpieczone linami. Kilkukilometrowy zjazd, a następnie długi trawers nad jeziorem Lac des Dix potrafią „wyssać” z zawodników ostatnie siły. A to nie koniec, gdyż teraz następuje strome podejście z La Barmy (2458 m n.p.m.) na przełęcz Rosablanche (3160 m n.p.m.). Notabene w tym roku zawodnicy, którzy startowali na trasie o połowę krótszej – z Arolli do Verbier, przestali być nad ranem wypuszczani na trasę właśnie ze względu na duże zagrożenie lawinowe, spowodowane intensywnym operowaniem słońca w rejonie tej przełęczy. Wielu zawodników w rejonie Rosablanche czekała miła niespodzianka – grupa muzykantów, dmuchająca w potężne trąbity. Dodatkowo rzesze kibiców skandujących nazwiska poszczególnych zawodników lub po prostu krzyczących nazwy państw, a także częstujących jedzeniem i piciem, dodawały energii. Z Rosablanche następował zjazd do wysokości 2764 m n.p.m. i stamtąd upragnione ostanie podejście (ok. 200 metrów deniwelacji) na Col de la-Chaux (2940 m n.p.m.). W tym miejscu chyba już żaden zawodnik nie mógł powstrzymać się od poczucia ogromnej satysfakcji i radości, gdyż pozostawał już tylko długi zjazd do mety po doskonale przygotowanych nartostradach. Zdjęcie nart z nóg na skraju miasteczka Verbier i bieg wśród szpaleru tysięcy kibiców był już samą przyjemnością. Wg dostępnych źródeł pierwszym Polakiem, który brał udział w Patrouille des Glaciers, był Józef Michalec. – Startowaliśmy w kategorii międzynarodowej – wojskowej o godz. pierwszej w nocy – wspomina major Józef Michalec. – To był 1996 rok. Moimi partnerami byli kpt. Piotr Ufir i kpt. Andrzej Błaszczak. Pamiętam, że startowaliśmy w białych mundurach wojskowych, a dodatkowo dźwigaliśmy ciężką radiostację. Braliśmy udział w zawodach na trasie Zermatt – Verbier, niestety, mieliśmy problemy techniczne i musieliśmy zakończyć zawody w Arolli. Ogólnie ciężkie były warunki pogodowe podczas naszego startu. Pamiętam, że przy zjazdach z Col de Bertol był miękki śnieg, a miejscami tworzyły się głębokie rynny i dziury bardzo utrudniające zjazd – wspomina obecny przewodnik IVBV Józef Michalec. Drugim Polakiem, który brał udział w zawodach na „krótkiej trasie” z Arolli do Verbier, był w ubiegłym roku Adam Klaptocz, który startował z dwoma Szwajcarami (Adam Klaptocz na stałe mieszka w Szwajcarii – przyp. red.). Jednak dopiero w tym roku cała trasa zawodów została pokonana przez Polaków. Startując z Zermatt 23 kwietnia o godz. 22, po 12 godz. i 25 min. (o 10.25 24 kwietnia), jako pierwszy metę zawodów przekroczył TOPR Team (Grzegorz Bargiel, Andrzej Mikler i niżej podpisany). O godz. 11.26 metę przekroczył po 8 godzinach i 26 minutach (startując o 3 nad ranem) team w składzie: Andrzej Bargiel, Mariusz Wargocki, Jacek Żyłka-Żebracki. Kolejnym Polakiem, który przekroczył linię mety, był Adam Klaptocz. Towarzyszyli mu Szwajcarzy: Adrien Mulon, Nicolas Lachance- Bernard. Zespół ten wystartował o godz. 22 i na mecie zameldował się po 16 godzinach i 49 minutach, o godz. 14.49. Polscy zawodnicy zgodnie stwierdzili po zawodach, że Patrouille des Glaciers to najtrudniejsze zawody, jakie kiedykolwiek przeszli (nie wyłączając Pierra Menty czy Trofeo Mezzalama). Wszystkie wyniki na stronie: www.pdg.ch Dodatkowo szczegółowe dane w/w zespołów: http://services.datasport.com/2010/winter/pdg/Team2458.htm http://services.datasport.com/2010/winter/pdg/Team2458.htm http://services.datasport.com/2010/winter/pdg/Team1068.htm Jakub Brzosko Tygodnik Podhalański 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Gość Jack Napisano 2 Maj 2010 Zgłoszenie Share Napisano 2 Maj 2010 Zdjęcie nart z nóg na skraju miasteczka Verbier i bieg wśród szpaleru tysięcy kibiców był już samą przyjemnością. Nie przesadzajmy tylko z tym szpalerem tysiecy kibicow. Kilkadziesiat no moze kilkaset osob max, wliczajac gapiow to sie znajdzie. Impreza jest fajna i naprawde warto to zobaczyc, ale to nie maraton w Londynie. No ale piloci szwajcarscy zrobili na mnie wrazenie podczas tej imprezy:rolleyes: Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.