krynio72 Napisano 3 Luty 2011 Zgłoszenie Share Napisano 3 Luty 2011 TRAMP - czy tylko moim zdaniem schodzi na psy??? Od 3 wyjazdów coraz gorzej. Relacja z ostatniego wyjazdu. Wyjazd z Trampem w terminie 21-29 styczeń 2011. Wlochy, dolina Val Di Fassa, miejscowość Mazzin di Fassa, Hotel Alpenrose. Grupa prawie 20 wspólnych znajomych, plus pozostali goście. Cena 1890 plus skipasy / 178-205 euro / Zacznę od plusów. 1+ Piękna pogoda. 2+ Bardzo fajne warunki śniegowe i ciekawe trasy 3+ Mili instruktorzy, starający się nadrabiać uśmiechem wszelkie niedostatki. 4+ Dosyć dobre desery w hotelu. A teraz meritum, czyli jak Tramp i jego właściciel trącają amatorką. Minusy 1- Autokar: Nasza grupa złożona była z uczestników 2 wyjazdów. Ilości obu grup mniej więcej porównywalne. Autokar z firmy Gwiździel jest z rocznika 2003 - nie za bardzo przypomina komfortowy autokar na dalekie trasy do jakiego przyzwyczaiły mnie firmy turystyczne. Może jednak da radę? Jakoś dał. Ale na tle wszystkich innych napotkanych pojazdów wyglądał jak wspomnienie swoich dobrych, młodych lat. Policja w czasie inspekcji przed wyjazdem z Gdyni zakwestionowała jego stan techniczny Podobno nic się nie stało, ale lepiej dmuchać na zimne! Policjant zakwestionował rzekomo cieknący przewód od wspomagania kierownicy. Kierowca jadąc w taką trasę jedyne co miał do powiedzenia Policji to to, że jakoś będzie/ sic!/. Ale nie ważne, że jedzie w góry, zimą z 50 osobami na pokładzie. I nie ważne, że będzie musiał wjechać z nami na 2240 m n.p.m. po czym zjechać drogą na 1340m n.p.m. o czym w ogóle wtedy nie wiedział, bo trasę strugali na bieżąco z mapy, czy pytając się na stacjach, czy aby na pewno autokar da radę. Przygotowanie ZERO! Autokar musiał pojechać na stację diagnostyczną na Hutniczą, a potem na Komendę Policji. Przedstawiciele Trampa twierdzili, że autokar przybędzie za 20 minut!!! Dobrze, że wszyscy wiedzieli, że to niemożliwe, nawet nocą a co dopiero w godzinach popołudniowego szczytu. Czekaliśmy na powrót 1,5 godziny. Dobrze, że nie sypał śnieg, nie było 15 stopni mrozu. I dobrze, że obok był Real w którym można było się ogrzać. Pomocy, ani informacji z biura Trampa brak. Wszyscy schowali głowy w piasek. Mnie to nie dziwi, jak można takie zadanie powierzać ledwo pełnoletnim dziewczynom, wystraszonym zaistniałymi kłopotami i zdenerwowaniem Klientów? Autokar wrócił i zaczął się załadunek. Coś mało miejsca na narty i bagaże... Czyżby Tramp pomylił wyjazd zimowy z letnim? Znowu jakoś się udało. Na styk. Przy komplecie pasażerów nie było by szans. Podróż jak to podróż. Nawet mogę pochwalić kierowców za płynną jazdę, nie było w ich stylu wiele z ułańskiej fantazji. Postoje też dobrze rozplanowane. Gorzej z powrotem. Tramp dobrał dodatkowe 8 osób / uszkodził im się samochód / i na miejscu siedzenia naszych dzieci - co mieliśmy obiecane w Trampie - znalazły się jakieś torby i narty. Po wielkiej i karczemnej bitwie na słowa udało nam się odzyskać zagwarantowane miejsce. Na powrocie pojawił się także nowy lider z Trampa. niejaki Pan Wojtek. Próbował na nowo wprowadzać porządki, forsować zmiany. Zapomniał tylko, że porządki w autokarze już dawno były ustalone... A komercyjna impreza to nie wycieczka szkolna. Na jednym z kolejnych przystanków dzieci wyszły do toalety, a torby i narty wróciły na swoje stare miejsce. Tym razem Pana Wojtka zastąpił nadgorliwy "kierowca - kierownik". Stwierdził, że jeśli się nie podoba proszę sobie wracać na własną rękę, a dzieci / 8-11 lat/ mogą siedzieć na losowo wolnych i rozsypanych po całym autokarze miejscach. I nic go nie obchodzą ustalenia z biurem. Przeszło 20 lat po upadku komuny ta jest nadal żywa w głowach poszczególnych organizmów. Cały czas mieliśmy wrażenie, że to my musimy się podporządkować awaryjnie zabranym pasażerom, a nie oni do nas. Jakieś pomieszanie z poplątaniem. Czuliśmy się jak intruzi można powiedzieć we własnym autokarze. Jeśli tak traktuje się prawie 20 osobową grupę turystów, jadących na wspólny wyjazd, to jak traktuje się pojedynczego klienta? Podsumowanie minusów autokarowych. - Brak postoju na ostatnim odcinku przeszło 500 km jadąc do domu! - Brak pilota odpowiedzialnego za organizację podróży. Nie zaliczam do roli pilota Pana Wojtka, który jest instruktorem i nie specjalnie się odnajduje w tej roli. - Walizki i narty walające się po autokarze w drodze powrotnej. - Nieoświetlona toaleta. - Brak toreb na śmieci. - Brak działającego barku z ciepłymi napojami. - Brak praktyki miejscówek w autokarze. Powoduje do każdorazowy chaos organizacyjny i walkę o miejsca. Wiadomo, kto pierwszy na liście ten lepszy. Proste jak mało co! - Brak specjalnego bagażnika na narty. Te były wciskane w każdy wolny kąt ładowni. Jednym słowem transport nie spełniał warunków oferty zawartej na stronie TRAMPA. 2 - Transport na miejscu W umowie Tramp gwarantuje dowóz na stoki autokarem. My tego dowozu byliśmy pozbawieni o czym nikt nie raczył nas poinformować.. 3 - Koszt TRAMPKA Dodatkowe 750 zł za dziecko. W 2010 roku 400 zł. Skąd taki skok ceny!? Coś co było znakiem firmowym Trampa przestalo nim być. Dodatkowo próbowano pozbawić dzieci lanczu po treningu. Przywrócono go po naszych uwagach! Do pracy instruktorów nie ma zastrzeżeń starali się i chwała im za to! Dziwimy się, że jeszcze są chętni do pracy dla Trampa za tak groszowe stawki. Sluchanie tylu uwag i pretensji za kilkaset złotych to wygorowana cena. Brak bezpiecznego transportu dzieci na stok - musiały jeździć przepełnionymi skibusami. 4 - SZKOLENIA Brak szkolenia narciarskiego w cenie, kiedyś był to żelazny punkt wyjazdów z Trampem. Zawsze te 2-3 godziny na stoku z instruktorem coś dają... A jeśli ktoś woli jeździć samemu droga wolna. 5- Hotel. - Po przyjeżdzie musieliśmy poczekać na zewnątrz 1,5 godziny na przygotowanie pokoi. - Klucze do pokoi zostały wydane na chybil trafił i nic się nie zgadzalo na liście nazwisk. - Hotel był pozbawiony miejsca w którym można by było wspólnie posiedzieć wieczorem nie korzystając z wątpliwej jakosci barku. Pani nie potrafiła wykonać najprostrzego drinka, a oferta hotelowego barku wyraźnie odbiegala od jakiegokolwiek standardu. - Tak zwana świetlica zostala zaanektowana przez włascicielkę jako jej duży pokój z telewizorem. Oglądała tam swoje seriale, a my siedzieliśmy stłoczeni w pokojach. W tym czasie dzieci biegały po korytarzach, bo co innego mogły robić? - Jedzenie: śniadania w zasadzie bez ciepłej potrawy, do wyboru wędlina albo ser. Standard nie lepszy niż w najtańszych przyautostradowych hotelach Formula 1. Jak na wyjazd narciarski stanowczo za mało. Obiady na chybił trafił, żadna rewelacja. Jadałem we Włoszech w hotelach *** dużo lepsze. Plusik za dzbanek z kranówą na stole do obiadu, tego nie ma na przykład w sławnej Teoli gdzie zmusza się turystow do placenia za picie! To dopiero brak klasy!!! - Raz zdarzyło się i czyjeś dziecko wpadlo na kelnera. Poleciał talerz. Właścicielka zaczęła się wydzierać i krzyczeć na rodzicow wszystkich dzieci. Może i źle się stało że dziecko biegło ze stołówki na korytarz. Ale, żeby KRZYCZEĆ na gości hotelowych??? To jakaś czarodziejska sytuacja. Mogła to powiedzieć spokojnie. Tu kolejny raz pokazała klasę i stała się idealnym symbolem swojego pseudo hotelu. - Notorycznie wyłączana winda. - Nie sprawna suszarka do butów i nieogrzewana narciarnia. - Personel nie znający w zasadzie języka angielskiego. - Bliskość kościoła / może 50m / wydzwaniającego co 15 minut czas. W dzień ok. Jeśli ktoś w nocy płycej spał miał problem. Dzwonił 1x 15 po. 2x o w pół do. 3x za 15 i co godzinę odpowiednio do aktualnego czasu. 6- Najbliższa okolica. - Brak jakichkolwiek atrakcji. - Jeden sklepik spożywczy. - Bar, tak zwana "buda" po drugiej stronie drogi. Po pierwszym Apres Ski zabraklo piwa... na 2 dni. - Jednym słowem dziura zabita dechami. - Słaby dojazd do miejscowości turystycznych poza godzinami narciarskimi. Podsumowując obserwujemy od 2 lat ciągly spadek jakości usług oferowanych przez Pana Szumilewicza, właściciela firmy TRAMP. Kiedyś były to potknięcia, teraz jedno pasmo nieszczęść. Przy obecnej ofercie na rynku, oferta Trampa ma się nijak to pozostałych ofert na rynku. Sprawdziliśmy konkurencyjne oferty. TRAMP pozostaje daleko w tyle, gdzie już na starcie czyli w autokarze traci sporo punktów. Dla nas to ostatnie zderzenie z tą firmą. Wystarczy zobaczyć w jakim baraku mieści się ta firma aby pozbawić się wszelkich złudzeń. Mawiają: "nie szata zdobi..." niestety nie w tym przypadku. A miłe panie w biurze to trochę za mało aby uznać firmę TRAMP za profesjonalnego Tour Operatora. c.d.n. Trampki dobre są dla dzieci? Dodam tylko, że po przyjeździe do Mazzin od naszych Trampowych opiekunów nie można było się niczego dowiedzieć na temat tras, wyciągów, okolicy, hotelu... Przepraszam wiedzieli po ile są skipasy. Ale tego, że nie ma na nie kaucji już nie. Powód? Byli tam pierwszy raz / albo pierwszy po kilkunastu latach / i wiedzieli nie wiele więcej niż my, klienci Trampa. Oczywiście nie mam/y żalu do pracowników wynajętych przez Trampa. Starali się dowiedzieć to i owo. Często wiele mogli dowiedzieć się od nas... Winą za to obarczam biuro turystyczne. Nie ma przygotowanych i przeszkolonych rezydentów! Wielu z tych, którzy z Trampem współpracowali nie chcą już mieć z nim nic wspólnego. Tak było rok temu na wyjeździe w Apeniny, instruktorzy żalili się na złe traktowanie przez biuro. Często instruktor był zmuszany do pracy w charakterze rezydenta/ opiekuna grupy. Niestety obie funkcje są do siebie niepodobne. I mają rację instruktorzy mówiąc, że są tu tylko instruktorami. Rezydent to rezydent. Basta! Zastanawiam się tylko w czym obecnie Tramp jest lepszy od indywidualnego wyjazdu? I za co kasuje te "komercyjne" pieniądze? Transport autokarowy? - taki poziom jak w tym roku zapewnia każda firma łącznie z PKS. Wartość usługi wg. biura 250,00 PLN. Opieka dla dzieci? - za 750 zlotych + normalne koszty wyjazdu pomniejszone o rabat dla dziecka - za mniejsze pieniądze można wyszkolić dziecko w Dolomitach u polskiego instruktora, reszta która zostaje to zbyt wiele za opiekę nad dzieckiem w pozostałym czasie! Nie znalazłem nikogo kto zgadzałby się z kalkulacją Trampa. Szczególnie, że cena wzrosła prawie 2 razy, a jakość spadła wielokrotnie. Opieka na miejscu przedstawiciela biura - Tramp nie oferuje opieki, bo Ci ludzie nic albo prawie nic nie wiedzą o miejscach w których muszą pracować! Są przerzucani z kąta w kąt często co tydzień. Uczą się nowych destynacji razem z uczestnikami. Miejsce zakwaterowania - najtańsze z możliwych. Chyba większej dziury w okolicy ze świecą trzeba by było szukać. Do tego uważam, hotel nie był sprawdzony w kontekście oczekiwań biura / poza ceną / jak i klientów. Potem dowiedzieliśmy się, że właścicielka tego przybytku jest znana w okolicy ze swoich nierozwiązanych "problemów" i alergicznych reakcji na hotelowych gości. W grudniu pojechałem prywatnie do Val Gardeny, za dużo mniejsze pieniądze w dużo lepszym standardzie. Rolę rezydenta wypełniał personel hotelu. Wypełniał ją profesjonalnie i dawał poczucie komfortu przebywania w obiekcie. Mało tego oferował animacje dla dzieci. Teraz jeszcze jedno. Nie są to uwagi pisane przez wiecznie niezadowolonego Klienta. Są to uwagi zebrane wśród uczestników tego wyjazdu podczas jego trwania i chwilę po. Nasze spostrzeżenia w drodze powrotnej potwierdzili nasi współtowarzysze podróży, chociaż hotel trafił im się o niebo lepszy. A cenę mieli aż o 200 zł wyższą. Piszę to nie po to żeby się zemścić na Trampie, a po to aby powrócił na drogę którą zgubił jakiś czas temu. Renomę wypracowuje się latami. Traci się znacznie szybciej. 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MB Napisano 4 Luty 2011 Zgłoszenie Share Napisano 4 Luty 2011 Trudno napisać leżę i kwiczę,bo tak naprawdę nie ma z czego się śmiać,tu należałoby płakać. Ja nie korzystam z tego typu przyjemności. Znając siebie robię to świadomie - bo....... ktoś by nie żył a resztę życia spędziłbym oglądając świat w kratkę. Niestety część mojej rodziny korzysta ze zorganizowanych wyjazdów. Naoglądałem się i nasłuchałem się ,że cho,cho. :eek: I zawsze,niemal zawsze już przed wyjazdem,w fazie organizacyjnej są jakieś jaja. Następne dantejskie sceny dzieją się na placu dworcowym. Właśnie te młode panienki rzucone na głęboką wodę jako pilotki wyjazdu,które myślą,że jakoś to będzie. A tu trafiają im się klienci którzy stawiają miliony pytań w jednej chwili. Usadzanie gości w autokarze to kabaret jakich mało,w szczególności kiedy grupa jest duża i podjeżdżają dwa autokary.Rozdzielanie małżeństw,przyjaciół czy posiadaczy wspólnego "napoju";) jest powodem " świętej wojny islamu" Atmosfera na starcie super. Ktoś się spóźnia,ktoś zapomniał jednego bagażu w domu,trzeba czekać aż dowiozą. Ta grupa, która np.jedzie już od 12 godzin z Wawy i po kolei doładowuje po kilka osób w każdym większym mieście, jest wykończona fizycznie i psychicznie. Epitety,przekleństwa i złorzeczenia na starcie to super prognostyk na tygodniowy wypoczynek. To nie tylko TRAMP. Już widziałem kilkanaście takich akcji na starcie. A co opowiadają po powrocie. Zazwyczaj jest zawsze tak jak pisze krynio72. Pełna improwizacja na miejscu. Trzeba walczyć o swoje przy pomocy niekonwencjonalnych metod,używając mocnych słów. Póki co ja jadę na własną rękę albo wcale. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
quack Napisano 17 Styczeń 2012 Zgłoszenie Share Napisano 17 Styczeń 2012 Witam. Zaufałem w tym roku TRAMPOWI po raz kolejny (wyjeżdżaliśmy z nimi wcześniej do Włoch), jak się okazuje, niesłusznie. Zarezerwowaliśmy we wrześniu 2011 dwa miejsca w hotelu **** w Pinzolo, koło Madonny di Campiglio. Dotychczas jeździliśmy w inne miejsca, a tu akurat trafiła się dobra cena za hotel, zawierająca w dodatku skipass. Zapłaciliśmy w terminie zaliczkę i pod koniec grudnia - całą resztę. W pierwszej połowie stycznia dzwoniłem parę razy do TRAMPA w innych sprawach, pytając również o kadrę, jaka będzie obecna w Pinzolo (tak się składa, że instruktorzy, jeżdżący w tym biurze, są w większości w porządku - potwierdzam opinię przedmówcy). Nic nie zapowiadało tego, co się wydarzyło wczoraj. Wczoraj, na niecałe dwa tygodnie przed wyjazdem, zadzwoniła pani z TRAMPA z informacją, że hotel odwołał (nie tylko) nasze rezerwacje i z imprezy nici. Zaproponowano nam trzy inne miejsca, z których jedno było do przyjęcia, ale oferta była BEZ skipassów - skipassy kosztowałyby dodatkowo ponad 800 zł od osoby. Biuro nie było skłonne do dalszych negocjacji, na moją propozycję podzielenia się kosztem skipassów padła odpowiedź odmowna. Specjalnie wzięte na tę okazję urlopy, kupiony nowy sprzęt, odzież narciarska, poodmawiane spotkania - TRAMPA to nie interesuje. Owszem, ich własny regulamin przewiduje, że do 3 dni przed imprezą mogą ją odwołać bez żadnego odszkodowania, wiedziałem, co podpisuję, ale takiej sytuacji się nie spodziewałem. Nie wiem, jakim cudem taka firma, jak TRAMP, o której opinie są zazwyczaj pozytywne (sam miałem jechać z nimi po raz trzeci), mogła do tego stopnia nie zabezpieczyć interesów swoich I SWOICH KLIENTÓW (czyli nas) i pozwolić, żeby tym klientom tak popsuto wyjazd. Ja w każdym razie z ich usług już nie skorzystam. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
frytowski Napisano 18 Styczeń 2012 Zgłoszenie Share Napisano 18 Styczeń 2012 Odwieczny dylemat, temat rzeka, czy na własną rękę czy z Biurem Podróży... tego typu relacje czytałem wielokrotnie, czy to dot. wyjazdów zimowych czy letnich. Oczywiście nie musi tak być jak poniżej ale często tak właśnie jest. Opowiem wam o moich doświadczeniach i wnioskach jakie z nich wyniosłem. W 2007 roku pojechałem latem do Bułgarii z biurem podróży - było w porządku, żadnych zgrzytów. Było tak dobrze, że rok później z tym samym biurem po raz drugi do BG poleciałem i byłoby ok gdybym nie dostał kapratego pokoju. Wniosek: myslę sobie.. na cholere mi biuro podróży? skoro nawet nie potrafi na miejscu sprawdzić jak wyglądają pokoje, na następny raz jadąc do BG zorganizowałem sobie i przyjaciołom na własną rękę, wszyscy byli zadowoleni. W dzisiejszych czasach i dzięki dobrodziejstwu internetu i takich forów jak TO... można wszystkiego się dowiedzieć.., przy podstawowej znajomości jakiegoś obcego języka samemu można znaleźć kwatere w interesującej destynacji.... ok, ktoś powie ale ja nie ma czasu na szukanie, kombinowanie ale to na prawde to nie zajmuje tyle czasu, np. mnie zorganizowanie marcowego wyjazdu w dolomity dla 4 osób zajęło: krótkie pytanie o kwatere na forum - 10min dostałem namiary na portal z apartamentami w interesującej mnie okolicy. szybkie przejrzenie i wysłanie hurtem do kilkudziesięciu wynajmujących - 30 min otrzymałem kilkanascie odpowiedzi - odezwałem sie do jednej - dwa maile precyzujące warunki, wysłanie kasy na zaliczke i tyle - moze z 30min. Dla kontrastu wiem ile ludzie spędzają czasu na wertowanie w wirtualu lub realu ofert BP wybierają, kombinują a i tak na końcu nie wiedzą co dostaną!! jestem przekonany ze wyjazd będzie udany Pzdr Marek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.