johnny_narciarz Napisano 21 Maj 2016 Zgłoszenie Share Napisano 21 Maj 2016 Ze względu na inne plany nie zapisałem się na testy w Bielsku-Białej,za to spontanicznie zapisaliśmy się z Żonką na testy w Tychach... To był strzał w dziesiątkę! Dostępność rowerów spora,mimo zapisywania na dzień przed. Oczywiście priorytet to ustawić nasz udział w imprezie pod moją lepszą połówkę,ale ja też dostałem co chciałem.Tak więc na pierwszą turę Dżonka dostała Scotta Genius 730,a ja Genius LT 700 Tuned Plus,czyli na szerokich kołach.Dokładnie na 2,8 cala. Uuuu,jest maszyna!!! A właściwie dwie... o łącznej wartości 64 000 zł!!! Załapaliśmy się do wolniejszej grupy,ale nie wiem co to znaczy,bo tempo jazdy od początku miażdżyło nawet testerów na "elektrykach"! Ja tam dawałem rady... Testy czas zacząć! A zaczyna się na parkingu,przed startem. No właśnie,gdzie pojechaliśmy... Tutaj jest sporo bardzo fajnych miejsc,których jeszcze nie przetestowałem.Na początek jednak test po plaży - było super,oponki dały redę.Te 2,8 cala wystarczą do piachu.Dalej to leśne ścieżki,bardzo fajne! Ale najpierw sesja... Niestety,chyba był jakiś problem z moim rowerem,ale na szczęście udało się go przygotować.No i jazda w teren! 8 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
kmarcin Napisano 21 Maj 2016 Zgłoszenie Share Napisano 21 Maj 2016 Fajnie tak potestować sobie różne rowery, zwłaszcza w cięższych warunkach, gdzie pewnie dopiero tam wychodzą niuanse związane ze szczegółami, budową, geometrią, itp. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
johnny_narciarz Napisano 22 Maj 2016 Autor Zgłoszenie Share Napisano 22 Maj 2016 cz.2Test na plaży wypadł znakomicie.Taka szerokość opony całkowicie wystarczy,żeby pobawić się na piasku.Dalej panowie zabrali nas do lasu i tu zaczęła się prawdziwa jazda!Znakomite zawieszenie,super opony,których przyczepność na żwirze czy błocie wręcz zadziwia.Mam też wrażenie,że rama jest zdecydowanie sztywniejsza od mojego Sparka,albo raczej cała konstrukcja roweru.Do tego jeszcze fantastyczne hamulce! Przy tym wszystkim rower jest bardzo lekki. Czy są minusy? Zawsze jest coś za coś.W tym przypadku trochę trudniej się rozpędza,ale jak już nabierzemy prędkości,to w sumie jedzie się podobnie jak na węższych oponach. Chyba cięższe koła robią swoje. Tak po za tym maszyna mi się bardzo podoba,choć na asfalcie już dziwnie wygląda i trochę ciężej się jedzie. Kwestia nabrania wprawy jak się rozpędzać. Co jeszcze? Ponownie jechałem z napędem 1 x 11 i spróbowałem przekręcić do tyłu. Roobs miał rację - łańcuch wędruję po zębatkach. :biggrin: Mimo tego małego minusu chciałbym mieć taki w własnym rowerze. Jeszcze wspomnę o sterowaniu,bo w przypadku Treka,ta wajcha do wrzucania wyższego biegu była jakoś trudno dostępna. W przypadku Scotta nie było tego problemu. Pewnie w Treku była po prostu źle ustawiona. Przy pierwszej turze zrobiliśmy 23,5 km,ale to były takie "tłuste" kilometry.Dżonka już na "rezerwie" dojeżdżała do bazy,ale była bardzo zadowolona! Poszalała mocno,aż sam byłem zdziwiony. Ale jak dostała porządny rower,to i motywacja skoczyła. Podobnie jak ja była zachwycona swoim Geniusem,ale w wersji z normalnymi oponami. Po teście czas na posiłek regeneracyjny.Kociołek już stał gotowy. Podawano dość treściwą zupkę,która zwie się Bogracz. Oprócz tego dostępne były Banany, Jabłka, ciastka energetyczne oraz napoje w ilości jakie kto chciał. Niestety nie obyło się bez gleb... Pierwszy raz żonka stanęła na podjeździe i poleciała prosto w pokrzywy.Nic groźnego. Następnym razem jakiś idiota jechał bardzo szybko z przeciwka,a trasa była dość wąska. Nawet cep nie zwolnił. Ja się minąłem na centymetry, niestety jadąca za mną Dżonka trochę spanikowała, chyba za mocno przyhamowała i przeleciała przez kierownice. Ja tylko usłyszałem huk. W pierwszej chwili pomyślałem,że miała czołówkę z tym gościem i się przeraziłem,ale na szczęście i tym razem obyło się bez ofiar - żonka poleciała prosto w miękkie błoto... :tongue: Nawet małego zadrapania nie miała. A ten gnój nawet się nie obejrzał,nie zwolnił,nie mówiąc już o zainteresowanie się,czy dziewczynie coś się nie stało. Cóż,czarne owce się zdarzają...Pojedzeni,popici no i jeden mały problem. W knajpie obok odbywało się wesele,a innej toalety w okolicy nie było. Jakiś burak nie chciał wpuścić żonki,mimo,że była gotowa nawet zapłacić.Na szczęście kelner wpuścił ją bez problemu. No i tu kolejny minus tego dnia - na hasło Scott można było zjeść za pół ceny,niestety nie dzisiaj.Cała knajpa zarezerwowana.Czas więc na kolejne rowery. Ja dostałem "Big Eda" a żonka elektryczny rower "E-Sub".To będzie w kolejnej części. 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
johnny_narciarz Napisano 22 Maj 2016 Autor Zgłoszenie Share Napisano 22 Maj 2016 cz.3Przyjrzyjmy się kolejnym maszynom. E-Sub to miejski rower ze wspomaganiem elektrycznym.Ja już miałem okazję czymś takim pojeździć,ale dla żonki to był szok! Mam 5 trybów jazdy do wyboru i oczywiście chodzi o siłę wspomagania. Na początek ustawiłem żonce najmocniejszy - turbo. Efekt jest niesamowity! Wystarczy dotknąć pedałów i już rower dostaje kopa. Przy odrobinie wysiłku bez problemu postawimy go na gumę.Co ciekawe,przy o jeden niższym trybie rower pokazywał zasięg 81 km! A bateria nie była już pełna. Sterowanie też jest bardzo proste - są przyciski "+" i "-" przy lewej rączce kierownicy. Bardzo proste. Jest jeden minus: wspomaganie działa do 25 km/h po czym się wyłącza. Spowodowane jest to przepisami - powyżej 25 km/h taki rower byłby traktowany jak motorower... Dla mnie to głupota i należało by to zmienić,ale politycy zawsze mają ważniejsze sprawy na głowie... Przy sprzyjających okolicznościach na góralu na prostej utrzymuję prędkość przelotową w granicach 30 km/h,nie mówiąc o zjazdach z gór. Czas na moją maszynę,czyli Scale Big Ed. Najbardziej rzucają się w oczy szerokie opony,jakby z motocykla. Rozmiar to 4,8 cala! Wizualnie robi niezłe wrażenie i przy pierwszych przymiarkach jazda też jest niezła. Rower jest wyposażony jedynie w przedni amortyzator,ale nawet bez niego zupełnie przyzwoicie tłumi nierówności.Do tego można spuścić nieco ciśnienia z opon. Tak po za tym to normalny góral - hardtail. Posiada napęd to 2 x 10 i to wystarczy. No to czas ruszać! 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
johnny_narciarz Napisano 22 Maj 2016 Autor Zgłoszenie Share Napisano 22 Maj 2016 (edytowane) cz.4Tym razem ruszam w stronę Łazisk,jeśli dobrze pamiętam.Najpierw dość sporo jazdy asfaltami,ale też leśnymi,utwardzonymi ścieżkami. Big Ed spokojnie daję radę,choć muszę przyznać,że jedzie się nieco ciężej niż normalnym góralem.Przynajmniej jak chcemy trzymać tempo. Rozpędzanie też jest nieco cięższe - po prostu trzeba się przyzwyczaić do "wchodzenia na obroty" na niższych biegach. Tak po za tym jazda jest zupełnie normalna i przyjemna. Może jedynie opony wydają dość spory szum,co może nieco przeszkadzać,choć ten szum raczej fajny jest... Nie muszę chyba mówić jak ten rower zwraca na siebie uwagę. Jak ktoś chce być widoczny,to na pewno nie zostanie przegapiony! Najpierw szum opon,delikwent się odwraca i widzi to monstrum... Ale to chyba mniej nas interesuję. Najfajniejsze zaczyna się,kiedy wjeżdżamy w trudniejszy teren. Przy mniejszej prędkości w ogóle nie czuć oporu toczenia,za to możemy dostrzec zalety bardzo szerokiego koła. Przez błoto, dość spore gałęzie na trasie, piach - wszędzie przejeżdżamy jak czołgiem! Nic tej maszyny nie zatrzyma! Przelatujemy to z dziecinną łatwością. Dalej udaliśmy się na tzw. single - są takowe niedaleko Tych! Górka nie jest jakaś wielka,ale wystarczająca i do tego opcji jazdy sporo. Tutaj można poczuć jaką przyczepnością dysponujemy. Siodło w dół i start! Jakie by nie było nachylenie,Big Edem możemy w każdej chwili mocniej przyhamować,co normalnie na Sparku już byłoby trudne. Zjeżdżając czułem się bardzo bezpiecznie. Do takich zabaw świetny rower,choć może nie do skoków. Szkoda,że nie miałem okazji pojeździć po śniegu. Przy wspinaniu jakieś luźne kamienie też nie stanowią problemu,kiedy przy normalnym kole już bym walczył o utrzymanie równowagi. Sporo pozytywnych wrażeń. Podsumowując: do jazdy w trudnym terenie ekstra maszyna,ale jak dla mnie warto go kupić jako drugi rower a nie jedyny. Nie jest zbyt uniwersalny. Na asfaltach,czy ubitych drogach walczymy nieco z oporem toczenia. Wszystko zależy gdzie chcemy jeździć i jak długie trasy robić. A co z elektrykiem? No właśnie - dobrze,że żonka dostała takie cudo,bo już po pierwszej turze wracała do bazy na rezerwie,a ta druga była wyraźnie trudniejsza! Były dość długie podjazdy,gdzie ona właśnie była najszczęśliwsza! Kiedy mu sapaliśmy,Dżonka przelatywała koło nas jakby na motocyklu! Jednak fajnie było tylko na asfalcie,bo rower miał typowo szosowe opony. Miał co prawda amorka z przodu,ale opony nie radziły sobie z leśnymi duktami. Przynajmniej moja lepsza połówka bała się na nim tak rozpędzić. Sztywny tył też nie bardzo jej się podobał,kiedy przesiadła się bezpośrednio z fulla. Ogólnie uznała,że miejski rower to nie dla niej,ale sam napęd,a dokładniej wspomaganie,piękna sprawa! szkoda,że nie udało się dla niej załatwić elektryka,ale fulla.Był jeden,ale nie w tym rozmiarze. Może następnym razem się uda... Muszę przyznać,że po tej drugiej turze byłem już mocno wypompowany! A tak dokładniej,to już w połowie jazdy. Singlami zjechałem 3 razy i miałem dość! To znaczy dość wspinaczki. Do testów nic nie wypocząłem,wręcz odwrotnie,bo wydawało mi się,że będzie jak zawsze - krótka trasa,spokojne tempo i na tym koniec. Nic bardziej mylnego! Za drugim razem panowie zabrali nas na te single i na miejscu jeździjcie ile chcecie! Sam dojazd to też było trochę wspinaczki. Na szczęście powrót to już głównie jazda w dół. Jedynie ta szerokość opon dawała się we znaki,kiedy trzeba było utrzymać tempo. Ja już na rezerwie wracałem. Żona też jednoznacznie powiedziała,że gdyby nie elektryk,nie dała by rady. To najlepsze testy w jakich brałem udział. Wymęczyli mnie totalnie! Ale co się dziwić,kiedy GPS pokazał przewyższenie łącznie 1270 m! Kto by pomyślał,że wokół Tychów można to zrobić... Serdecznie dziękuję całej ekipie Scotta i przedstawiciela w Tychach Alpe Bike za super imprezę i niesamowity dzień! Ekipa mocno się starała,żeby wszyscy czuli się dobrze. Byli bardzo czujni,jak tylko widzieli,że ktoś ma jakiś problem,reagowali. Ciągle dopytywali,czy komuś czegoś nie brakuję,czy rower ok i tak dalej. Impreza na 102! Wymęczyli nas niemiłosiernie! Naładowani wielką dawką pozytywu,udaliśmy się jeszcze na lody przy plaży na Paprocanach i do domciu. Żonka praktycznie od razu do spania... Do tego jeszcze ta pogoda! Fantastyczny dzień! Ekipa Scotta też się pakowała i udała się do Katowic,gdzie dziś i jeszcze jutro będą testy. Do ostatniego zdjęcia załapało się nawet moje auto,tj. jego odbicie... :)To tyle,choć mógłbym jeszcze długo pisać. Fantastyczny dzień i to nie tylko ja tak mówię. Żona też cała szczęśliwa i... poobijana. Nie wiem skąd ma tyle siniaków,ale wiem,że teraz będę musiał kupić jej fulla. Zaraziła się,jak ja w zeszłym roku. Mam co chciałem... :biggrin:Pozdrawiam.Johnny Edytowane 23 Maj 2016 przez johnny_narciarz 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.