Bończa Napisano 28 Styczeń 2009 Zgłoszenie Share Napisano 28 Styczeń 2009 Rok 2009 jest jubileuszowy dla Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które obchodzi 100 lat. W tym roku też przypada stulecie tragicznej śmierci pod lawiną Mieczysława Karłowicza, współtwórcy TOPR, znakomitego kompozytora i dyrygenta. Już w najbliższą niedzielę rozpocznie się w Zakopanem Rok Karłowicza. Zainauguruje obchody koncert Łucji Czarneckiej połączony z promocją jej książki „Karłowicz – pieśni zadumy nad zagadką miłości i śmierci”. Impreza odbędzie się w Jasnym Pałacu przy ul. Tetmajera 24. Ale to dopiero początek! Jego kompozycje przypomni Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna, a wszyscy ci, którzy chcą uczcić pamięć Karłowicza-współtwórcy TOPR, mogą wybrać się w następną niedzielę 8 lutego na spotkanie, które odbędzie się na Hali Gąsienicowej przy pomniku Mieczysława Karłowicza pod Małym Kościelcem, gdzie znaleziono jego zwłoki. Dla uczczenia kompozytora zorganizowane zostaną liczne koncerty w wykonaniu wybitnych artystów w zakopiańskich kościołach, a także w Teatrze Witkacego. Źródło: Gazeta Krakowska Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Maria Napisano 1 Luty 2009 Zgłoszenie Share Napisano 1 Luty 2009 To już 100 lat! A pomyśleć, że znałam (z obozów żeglarskich w Jastarni) kapitana Karola Zielińskiego, który był jeszcze uczniem samego Zaruskiego. Kiedy byłam młodą kursantką, nie był nawet jeszcze staruszkiem. Szkolił młodzież i był niezrównanym mistrzem manewrówki, dużymi jachtami manewrował tak precyzyjnie, jakby to były małe żaglóweczki... Zaruski, jak pewnie wielu (ale nie wszyscy) wiedzą, był nie tylko pionierem narciarstwa, założycielem TOPR-u, ale i wychowawcą polskich żeglarzy. Ośrodek szkoleniowy w Jastarni przetrwał jakoś lata komuny, ale poszedł w rozsypkę w nowych czasach... I żeglarstwo, i narciarstwo są, owszem, domeną zapaleńców, ale też są dostępne dla ludzi powyżej pewnego progu majątkowego. Porządne szkolenia słono kosztują, i roi się od ludzi łamiących wszelkie reguły sztuki - wszystko jest (zaje)fajnie, dopóki nie zdarzy się groźny wypadek - wtedy tylko załamuje się ręce. Od czasów Zaruskiego i Karłowicza nastąpił postęp w rozwoju, ale i regres w rozumieniu sportu (choć dla nich narciarstwo było czymś więcej niż sportem). Jednak w jesieni byłam na pewnym spotkaniu żeglarzy. Opowiadano o rejsach, wspominało się dawne czasy. Ktoś grał na gitarze stareńkie piosenki. Padły słowa: Tutaj wszystko jest dalej jak trzeba, jak za Zaruskiego... Może pamięć, że i góry, i morze są tłem, na którym można zmierzyć się z własnymi słabościami, poznać siebie i wyjść z tego doświadczenia silniejszym i bogatszym, jest jeszcze żywa? Oby. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.