Karkołomny upadek Matei
(Dziennik Polski) Pechowo zakończył się trening na włoskiej skoczni Predazzo Roberta Matei. Chochołowianinowi podczas lotu na dużej skoczni "puściło" w czasie lotu wiązanie - informuje Dziennik Polski.

- Nagle poczułem, że narta opada mi luźno w dół, nie mam nad nią kontroli. Mówi Robert Mateja. - A właśnie miałem lądować. Nic nie mogłem już zrobić. Pamiętam tylko tyle, że po zetknięciu z zeskokiem upadłem. Koziołkowałem kilka razy. Koledzy, którzy oglądali z boku mój wypadek, mówili, że wyglądało to bardzo groźnie. Na szczęście nie straciłem przytomności, ale czułem, że coś nie jest w porządku z moim lewym barkiem. Pojechałem do szpitala, gdzie stwierdzono, że mam pęknięty obojczyk.
AS
Wiecej w Dzienniku Polskim
