Cho Oyu, Annnapurna, Broad Peak
"Jeszcze o mnie usłyszycie, nie wybieram się na emeryturę". Powiedział Piotr Pustelnik przed powrotem do domu z wyprawy na Broad Peak latem zeszłego roku. Wypowiedziane słowa właśnie się materializują. Wyrusza wyprawa której celem jest trudna wschodnia grań Annapurny i nowa droga południową granią Broad Peaka. A to tylko część himalajskiego tryptyku.
Zmuszony do odwrotu z przedwierzchołka Broad Peaka w zeszłym roku, po ciężkim dniu torowania, rozwieszania lin poręczowych i nieudanej walki o wejście na szczyt główny w zejściu napotkał na jeszcze jedną ekstremalną trudność. Jego partner (Artur Hajzer) na wysokości blisko 8000 metrów złamał nogę. Na barki Piotra spadł obowiązek zorganizowania trudnej, trzydniowej akcji ratunkowej. Był tu Amerykanin, Don Bowie, który bez zastanowienia ruszył z pomocą. To spotkanie, wspólna akcja ratunkowa, niezwykła postawa Dona, spowodowały, że Piotr zaproponował Donowi uczestnictwo w himalajskim tryptyku 2006. Propozycja została przyjęta. W himalajskim tryptyku biorą udział także Piotr Morawski i Peter Hamor, Słowak partner Piotra z wejścia na Mt.Everest w 1998 roku

Jakkolwiek Broad Peak nie był jedyną porażką Piotra w 2005 roku. Wiosną tamtego roku Piotr próbował pokonać Annapurnę jej ekstremalnie trudną południową ścianą. "Młody" himalaista, Piotr Morawski, był wtedy jego partnerem. Świeżo naładowany swoim wielkim sukcesem, w styczniu 2005 dokonał bowiem historycznego, bo zimowego wejścia na Shisha Pangmę (7 wejście na ośmiotysięcznik w historii himalaizmu). Niestety alpiniści musieli się poddać na wysokości 7300 na bardzo trudnym odcinku drogi Bonigtona. Statystycznie Annapurna należy do najniebezpieczniejszych gór ośmiotysięcznych - wskaźnik wynosi 50% - co oznacza że każde statystyczne wejście na szczyt jest okupione jedną górską śmiercią. To normalna droga na ten szczyt jest tak niebezpieczna (lawiny). Dlatego Piotr stara się ja omijać z daleka. Nie udało się drogą Bonigtona - Piotr nie chce już tam po raz trzeci wracać. Dlatego wybór padł na pokonaną już do wschodniego wierzchołka w 1988 roku przez Polaków (Kukuczka, Hajzer, Majer) wschodnią grań. Nie jest to rozwiązanie łatwe, ale mam nadzieję, że bezpieczniejsze, podkreśla Piotr.

Cała akcja zacznie się jednak na Cho Oyu. Tu na normalnej drodze himalaiści chcą po prostu zdobyć aklimatyzację po to żeby na trudnych Annapurnie i Broad Peaku nie tracić czasu i dokonać wejść jak najszybciej w myśl zasady: im krócej przebywasz w terenie trudnym i zagrożonym tym lepiej. Tak to się robi profesjonalnie. Dopiero po Cho Oyu wyprawa "przeniesie" się wprost pod Annapurnę (wiosna) a latem pod Broad Peak.
Wyprawę, himalaiski tryptyk, w niektórych jej fazach uzupełniać będą jeszcze inni wspinacze. Będzie to m.in. polska nadzieja himalaizmu kobiecego Kinga Baranowska, która w latach poprzednich weszła już na Cho Oyu.
Piotr Pustelnik zdobył już 12 spośród 14 głównych wierzchołków ośmiotysięcznych. Do kompletu brakują mu Broad Peak i Annapurna właśnie. Oba z nich szturmował już wielokrotnie. Czy teraz się uda? Czy Piotr zdobędzie w końcu swoją Koronę Himalajów i będzie po Kukuczce i Wielickim trzecim Polakiem który dokonał tego wyczynu? Oby tak było. Pozostaje trzymać kciuki.
Wyprawę sponsoruje, ubiera i wyposaża HiMountain.
