Kowalczyk: Moje nogi są martwe, a ręce... (video)
- Jestem bardzo, bardzo zmęczona. Moje nogi są martwe, a ręce przemarznięte - przyznała podczas konferencji prasowej Justyna Kowalczyk.

- Dziś miałam kłopoty zarówno z podbiegami, jak i zjazdami. Moje narty wcale nie były takie złe, po prostu popełniłam mały błąd przy ich zmianie. Na ostatnim podbiegu byłam bardzo zmęczona. Tam karty rozdawały Szwedki - wyjawiła biegaczka AZS AWF Katowice, która tuż za linią mety pospieszyła do Anny Haag i Charlotte Kalli z gratulacjami.
- Cykl Tour de Ski wciąż nie jest rozstrzygnięty. W jego drugiej części rywalizować będziemy głównie "łyżwą", a to nie jest moja specjalność. Dziewczyny dadzą z siebie wszystko. Finałowa wspinaczka zapowiada się więc fascynująco - zakończyła Kowalczyk.
Obaw o dyspozycję swojej podopiecznej w trakcie biegu nie krył na mecie również trener Aleksander Wierietielny. - Dzisiaj obawiałem się czy Justyna w ogóle do mety dobiegnie. Widziałem jej zmęczenie po niedzielnych biegach sprinterskich i wcześniejszych startach - przyznał szkoleniowiec.
