Kowalczyk: Co się stało? Mogę tylko spekulować
Trzy upadki w tydzień. Justyna Kowalczyk jeszcze nigdy nie miała takiego pecha. Co się stało w środę w Drammen trzysta metrów przed metą? - Sama bym chciała wiedzieć - opowiada Kowalczyk w "Przeglądzie Sportowym".
- Po prostu nagle poczułam, że narty spod mnie wyjeżdżają i wylądowałam na tyłku. To działo się tak szybko... Mogę tylko spekulować. Niewykluczone, że wjechałam w kupkę świeżego śniegu i to mogło mi trochę przytrzymać nartę. W każdym razie moje rywalki nie miały z tym nic wspólnego. To trzeba jasno powiedzieć - podkreśla Justyna Kowalczyk.
Do końca sezonu pozostało sześć biegów. Kowalczyk traci do prowadzącej w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Marit Bjoergen 118 punktów.
- Przed sezonem mówiłam, że mam trzy cele. Te cele to Tour de Ski, Jakuszyce i właśnie 30 km stylem klasycznym na wzgórzu Holmenkollen. To miał być gwóźdź programu i dalej wierzę, że zdołam go wbić. Strata do Marit w Pucharze Świata jest już duża, ale ja o Falun nie myślę. Teraz liczy się tylko Oslo.
