Plan Bjoergen zadziałał. Zachowała chłodną głowę
Marit Bjoergen nie chciała za wszelką cenę walczyć o utrzymanie się w gronie biegaczek prowadzących na trasie sobotniego biegu masowego na 10 km stylem klasycznym. Norweżka biegła swoim tempem. Tak, by ponieść jak najmniejsze straty w klasyfikacji Finału PŚ.
- Dzisiejszy bieg był OK. Na początku czułam się bardzo dobrze, ale gdy dotarłyśmy do Mörderbacken, pomyślałam, że tempo jest dla mnie za mocne. Postanowiłam więc skupić się wyłącznie na własnym biegu, nie pozwalając, by przewaga ucieczki wzrosła. Dziś bardzo starałam się ukończyć rywalizację na podium, ale to było poza moim zasięgiem - powiedziała Bjoergen.
O tym, jak wiele można było w sobotę przypłacić próbując utrzymać się z najlepszymi przekonała się Charlotte Kalla. Szwedka, która przez pierwsze kilometry biegła w towarzystwie Kowalczyk i trzech Norweżek, ostatecznie straciła do nich ponad minutę.
Z kolei Marit zameldowała się na mecie 21 sekund za polską biegaczką i na trasę niedzielnego biegu pościgowego wyruszy z przewagą 6 sekund.
- Wygrana w Finałach wciąż jest sprawą otwartą. Wszystko może się jeszcze zdarzyć - uważa Bjoergen.
