W celu odświeżenia pamięci coś tam sobie pogooglałem a propos tematu, i znalazł mi się ten artykuł, pt. >>Operacja „przejąć tereny narciarskie w Szczyrku”<<
Parę pytań do prezesa samo się ciśnie na usta ...tylko nie wiem czy JC będzie miał odwagę je zadać ...albo czy będzie miał interes - bo wywiad mógłby skończyć się przedwcześnie
A z pytań, które mieszczą się w ramach dyplomacji dorzucę jedno:
- czy rozważają pozyskanie strategicznego inwestora z większym budżetem, ew. jak zamierzają finansować przyszłe inwestycje;
+ ww. pytania oczywiste - jak różne karnety, wielodniowe, zniżkowe, rodzinne, opłaty za parking, naśnieżanie, poszerzanie tras etc.
***
A tak na marginesie - historia obu ośrodków GAT, czyli historia prezesa wg ww. artykułu z Rzepy, i tego co można ew. podejrzewać na Pilsku, wygląda na coś w rodzaju "Krótki film o uwłaszczaniu na państwowym"
Żaden z tych konfliktów [...nie chcę napisać szantaży bo jeszcze ktoś mnie pozwie albo coś ] nie miał by miejsca czy byłby bezskuteczny - gdyby kiedyś uchwalono "prawo śniegu/szlaku" czy jak tam zwał. Parę razy pomysł się pojawiał. Raz to był Giertych [tu projekt] w 2006 ale jego było łatwo skopać Potem temat też wracał - choćby rok temu na Forum Górskim, a inne doniesienia mówią o tegorocznej pracy nad tym prawem (w lutym 2011), tu na forum też - ale póki co efektów brak. Właśnie wchodzi w życie nowa "ustawa górska" która reguluje przecież parę innych spraw niż tylko ratownictwo i bezpieczeństwo (co ma w nazwie), za pasem też są przecież wybory - ale ten temat jakoś się nigdzie nie pojawił niestety.
Nie wiem jak to powinno być, żeby pogodzić różne strony tego interesu. Szanuję prawo własności ale w prawie istnieją też pojęcia "służebności" czy innych konieczności(?).
Jakoś w Alpach pogodzili różne interesy a mnie z ww. projektu podoba się taki frg.
"1. Właściciel lub samoistny posiadacz nieruchomości, który prowadzi lub zamierza prowadzić działalność w zakresie organizacji wyciągu narciarskiego może żądać ustanowienia na cudzej, sąsiedniej nieruchomości odpowiednio służebności gruntowej lub osobistej, zwanej dalej prawem śniegu, w zakresie:
a) prawa swobodnego przejazdu po pokrywie śnieżnej, niezależnie od tego czy jest ona wynikiem naturalnych opadów, czy też sztucznego zaśnieżania, przez osoby korzystających z wyciągu narciarskiego,(...)".
Nie wiem jak powinno być - ale jestem pewien, że gdyby istniało jakieś prawo, i był obowiązek" jakieś "służebności" to historie "prywatyzacji" Pilska czy Szczyrku, kłopoty Szymoszkowej, historie de facto upadku Gubałówki (także z tamtejszą Kotelnicą) czy Butorowego Wierchu, i jeszcze pewnie paru innych miejsc - te wszystkie historie wyglądałyby zupełnie inaczej
***
PS. Można by nieco złośliwie zapytać p. prezesa czy popiera "prawo szlaku" - kto wie może teraz tak W końcu punkt widzenia...
PS2. Tu jeszcze ciekawe rozważania, na skądinąd dość sympatycznym blogu narciarskim dziennikarza Polityki.