Cześć
Drogi Chris. Z zaiteresowaniem przeczytałem wększośc załozonego prze Ciebie tematu bo dotyczy bardzo waznej sprawy - bezpieczenstwa na stoku. W tym sensie zrobiłes znakomita robotę bo zwróciłeś uwagę na mozliwość wypadku i kłopotów, które póxniej moga nastapić - tak zdrowotnych jak i prawnych.
Programu oglądać nie zamierzam i do wyroku również raczej sie nie ustosunkuję bo nie o tym.
Swoją dobra robotę konsekwentnie niszczysz bzdurami wypisywanymi w dalszych postach. Operowanie opisowymi dłuzyznami jak to może czy nie może zachowac sie narciarz jadący "technika carvingową" jakie ma pole widzenia, jak mu sie zawęża itd. świadczy jedynie o tym, ze sam nie masz pojęcia o tym co nalezy do obowiązków narciarza na normalnym stoku i jak powinien z niego korzystać.
Narciarz - każdy - ma obowiązek jechac w taki sposób aby nie stwarzać żadnego zagrożenia dla innych. Nie możę być więc mowy o jeździe "techniką carvingową" po stoku otwartym dla innych narciarzy, którego nie jsetś w stanie kontrolowac z dostateczną uwagą.
Jeżeli pole widzenia ci się zawęża, jeżli chociaż na chwilę tracisz z pola widzenia jakiś fragment stoku to natychmiast wyprzęgasz - NASTYCHMIAST.
Jeżeli jak to kwieciście napisałeś ktos nie jest w stanie wyjść z kraedzi i zmienić odpowiednio szybko toru jazdy to - nie umie dostosować prędkości do własnych umiejetności.
Jeżeli, ktoś jadąc dojeżdżą do przełamanie stoku czy innej formy, która zasłania mu pole widzenia to powinien natychmiast wyprzęgać (rozumiane jako natchmiastowe zredukowanie prędkości do takiej, która umozliwia wykonanie dowolnego manewru w moment).
Nie ma tu żadnej róznicy w podejściu i zasadach bezopieczeństwa pomiędzy jazdą (jak to nazywasz klasyczną) a (jak to nazywasz) technika carvingową. Zasady zachowania sa identyczne i niezmienne.
Przestań więc kolego rozbudowywać wyjątkowe teorie jazdy "technika carvingową" bo takich nie ma.
Technika narciarska stanowi jednolity system i stawianie w opozycji technik "klasycznych" i "technik carvingowych" jest oczywistym bezsensem ,który prowadzi do opisywanego prze Ciebie sposobu jazdy.
Twoje słuszne koncowe wnioski zabiłeś tą niepotrzebną i opisującą w wielu punktach jak nienalezy jeździć analizą.
Komentując opisywana sytuacje mozna jedynie stwierdzić:
- karygodny łąd instruktorki realziującej ćwiczenie na stoku do niego niedostosowanym i w sposób niebezpieczny
- karygodny błąd jazdących, którzy pomimu braku widocznośći rozwijają dużą predkość nie pozwalającą im na kontrolowanie tego co się dookoła nich dzieje w 100%.
Pozdrawiam