Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.05.2014 w Odpowiedzi
-
Witam.Jak już wspominałem w wątku „Kasprowy Wierch” sezon narciarski zakończyłem definitywnie w dniu 24.04.2014.Nie wstawiłem w nim żadnego video z powodu błyskawicznego wyjazdu na majówkę.Przez zupełny przypadek trafił się wyjazd zorganizowany do Rumunii.Wyjazd 28.04.2014 o godzinie 5.00 z Bytomia. Trasa przez Czechy, Słowację, Węgry Rumunia.Przewidywany przyjazd do miasta Deva 21.00. Niestety dwa poważne wypadki tirów (jeden na moście w Cieszynie, drugi przed Żyliną) spowodowały, że na miejscu byliśmy 24.15.Pierwszy dzień po śniadanku to:Zamek w miejscowości Hunadoara: Następnie przepiękna miejscowość Alba Iulia: Następnie miasto Sibiu: Dzień drugi to szlak z Sibiu do Bukaresztu tu zaliczyliśmy:Monastyr Cozia: Przejazd krętą drogą Karpat Południowych nad sztuczne jezioro Vidraru: Zamek Vlada Palownika w Poienari (w zasadzie jego ruiny) czyli osławionego Draculi do którego prowadzi 1480 schodów. Było co dylać. Sobór Curtrea de Arges. Dzień trzeci to zwiedzanie Bukaresztu: I na koniec przejazd na nocleg koło miejscowości Braszow. Jak się później okazało jest to miejscowość narciarska. Z okna hotelu widać było takie cuda. Dzień czwarty to wpierw zamek Peles: Zamek w Bran który Rumuni wykreowali jako zamek Drakuli choć nic wspólnego z nim w zasadzie nie ma: I jeszcze ciekawostka - jak stwierdził znajomy - "Wejścia do zamku Drakuli strzegą trzy zwinięte węże" :biggrin::biggrin::wink:Miasto Braszow: Dzień piąty i ostatni to wpierw niesamowity kościół warowny w Premjer (wpisany na listę Unesco World Heritage): Zwiedzanie miejscowości Sighisoara: O 15.30 dnia 3.05.2014 wyjazd do Polski. Na miejscu zameldowaliśmy się 4.05.2014 o godzinie 6.00.Majówka jak widać dość „intensywna”. Co do Rumunii do muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Jest to piękny kraj o niesamowitych krajobrazach. Od totalnej równiny (Wołoszczyzna) do pięknych i wysokich Karpat.Na moje oko jest to kraj jeszcze dość „dziki” ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Komunizm go na szczęście nie pokonał. Myślę, że jest to ciekawa alternatywa dla innych krajów europejskich.Jak wspomniałem widoki cudowne, a ceny nie wygórowane. Obiad w knajpie można było spokojnie zjeść za 7-12 lei (1lej = 0,95zł), dobre piwko lokalne to wydatek w sklepie 2,5zł, w knajpce 6-7zł.Noclegi w kwaterach prywatnych to koszt od 25zł. Problemem jest język. Niestety pomimo, że j. angielskim władam słabo to i tak lepiej od nich.Niestety w tak krótkim czasie wiele zobaczyć się nie dało. Ciekaw jestem jak wygląda wybrzeże Morza Czarnego czy delta Dunaju. No cóż może następnym razem.A może tam na narty?Pozdrawiam4 punkty
-
W sumie to zdarzenie było jakby dwuczęściowe i efekt końcowy wynikł chyba ze zbyt dużego zaufania do Pani narciarki...cały stok był zorany ze względu na temperaturę więc wjechałem sobie na kawałek traski po której przejechał ratrak kilkanaście/kilkadziesiąt metrów za nieszczęsną narciarką. Zaczęło się od tego, że (chyba) mąż tej Pani prawie we mnie wjechał od boku (bo też uznał, że pojedzie po wyratrakowanym) więc aby uniknąć kontaktu musiałem wykonać "nadprogramowy" skręt, który trochę wybił mnie z rytmu a ponieważ różnica prędkości pomiędzy mną a tą Panią była duża więc chciałem koło niej przemknąć (bo jechała dosyć regularnie) w obrębie szerokości pasa po ratraku i to była moja głupota bo z tego regularnego zamiatania nartami Pani sobie ni z tego ni z owego przytrzymała skręt. Bez większego problemu ją ominąłem ale niestety już nie w obrębie równego pasa a grząskiego i zmuldowanego śnieżku, zrobiłem jeszcze dwa skręty które z boku musiały wyglądać komicznie, bo wtedy już wisiałem na nosie i kiedy byłem w prawym skręcie narta się zakopała a tułów ustawiony centralnie jak to przy slalomce poleciał do przodu. Nawet podparcie się kulonartą mi nie pomogło i poleciałem tak, że wbiłem sobie kulanartę gdzieś w okolicy obojczyka a drugą chcąc zasłonić sobie twarz porysowałem gogle. Potem pamiętam tylko, że lecąc poczułem jak narta się wypina i wtedy zaczęło boleć Oczywiście reakcja Polaków żadna...nie wiem tylko czy dlatego, że nie zauważyli (w co wątpię) czy...Na początku ból był tak duży, że byłem niemal pewien, że coś w nodze się poddało a ja kretyn ponieważ jeździłem sobie tego dnia spokojnie to miałem luźno zapiętego buta. Chociaż zjechać już nie dałem rady to chyba wszystko jest ok bo już niemal nic nie czuję po tym zdarzeniu. Generalnie zły jestem na siebie, że obdarzyłem tą Kobietę zbytnim zaufaniem i chciałem pójść na łatwiznę mijając ją jak bramkę...1 punkt
-
Cześć Jasne, że jest ważna ale mój "wtręt" jest stąd, że bardzo często pisze się (na forach również) o tym sile, dociskaniu, itd. a tak naprawdę to technika jest odpowiedzialna za naszą jazdę a siła może jej tylko dodać smaczku. Sam mam tandencje do jazdy siłowej i znam ten ból. Pozdrowienia1 punkt
-
Do szanownej Lilianny: Droga Lilianno dlaczego nic nie wspominasz w swoich postach, że Twój Guru p. Ślusarczyk po raz kolejny ( jutro tj 29.04.2014) stanie przed sądem karnym za szerzenie fałszywych informacji ( tak w skrócie)? Mam nadzieję, że ten proces zakończy się skazaniem. Wasza organizacja jest organizacją szkodliwą, jest rodzajem sekty. Dla ochrony przyrody, polepszenia środowiska naturalnego nic nie robicie. Z ekologii zrobiliście sobie całkiem niezłe źródło dochodu. Droga Lilianno jeszcze jedna rzecz- z tego co wiem , a wiem dobrze to na samym początku inwestor rozpoczął z Wami konsultacje. Problem polega na tym, że Wy wcale nie chcieliście rozmawiać. Kłamstwo, pieniactwo, donosy, manipulacja opinią publiczną to Wasze metody robienia BIZNESU, a nie dbania o środowisko naturalne. P. Ślusarczyk ma takich " użytecznych głupków" jak Ty żeby móc kręcić własne lody.... Szkoda, że nie interesuje Was, że z BIEDY ludzie w górach palą mułem poflotacyjnym zatruwając lasy, ludzi. Szkoda, że nic nie robicie jak spuszczają ścieki do rzek, ziemi itd. ( też z biedy i zacofania cywilizacyjnego) Nikt normalny nie uwierzy, że taśmociąg dla narciarzy długości 120 metrów akurat przeszkadza w migracji niedźwiedzi, wilków i rysi. Zresztą szkoda z Wami polemizować i pisać z Tobą Droga Lilianno na tym forum. A swoją drogą widzę, że inwestor robi swoje i działa, a Wy w bezradności wyjecie... Mam jeszcze jedną radę, za jakiś czas ponownie będziecie ( na warsztatach ekologicznych) zakładać drewniane maski i w pradawnym kręgu natury( czy jakoś tak) spróbujcie zaklinać rzeczywistość, bo nic innego Wam już nie zostało. Powoli przechodzicie w nicość i nikt Was już na poważnie nie traktuje. To jest początek Waszego końca. Głęboka ekologia to choroba, Wy jesteście śmieszni i zarazem żałośni..... Pozdrawiam serdecznie1 punkt







