Zastanawiałem się czy nie umieścić tego posta w "Prywatyzacja PKL". Stwierdziłem jednak, że tu będzie lepiej pasował.
Idzie sobie dwóch górali a na ścieżce leży sobie świeża, śmierdząca kupa.
-Ale smród, ale syf, - zauważa jeden z nich.
-Jo nie brzydliwy, mnie nie śmierdzi, - mówi drugi.
-Jak ci nie śmierdzi to może byś zjod te kupe? -pyta pierwszy.
-A żebyś wiedzioł że bym zjod, ale nie za darmo, - odpowiada drugi.
-Za pińdziesiąt złoty byś zjod? - pyta pierwszy.
-Pewnie że bym zjod, -odpowiada drugi.
-No to masz tu pińć dych i jdz to gówno! - oznajmia pierwszy.
Drugi , czyli kolega, zabiera się za konsumpcję. Nie idzie mu to dobrze, cofa go. Zacięty jednak dalej konsumuje. W ten sposób zjadł prawie całą kupę, ale w pewnej chwili odrzuciło go i oświadczył.
-Więcy ni moge!
Na koledze zrobił i tak niesamowite wrażenie. pożarł prawie całą kupę. W uznaniu tego czynu pierwszy chwali kolegę i mówi.
-Nie zjodeś cały kupy ale duzo. Zostaw se te pińć dych boś twardy chłop.
Na to drugi.
-Ano, twardym, nie tak jak ty co byś nawet tego gówna nie rusył.
-Jak to bym nie rusył? Jo tys jakbym się upar to bym je zjod! - oświadczył pierwszy. (Poza tym to mu trochę szkoda było tych 50 złotych podarowanych tak lekką ręką niewdzięcznemu koledze, który zamiast dziękować za wspaniałomyślność, teraz szydzi.)
-No to zjic ino reste, tys za 50 złoty jak jo, jak żeś taki twardy, - mówi drugi.
Pierwszemu nie było to w smak, ale kupy zostało niewiele, kolega drwi sobie z niego, a i pięciu dych mu szkoda jak diabli. Zabrał się z obrzydzeniem za konsumpcję i resztę kupy zjadł.
-No mos tu te pińć dych, nie wiedziłem że dos rade toto zjeść, - mówi drugi.
I tak najedzeni poszli sobie w dalszą drogę. W pewnej chwili jeden z nich zamyśla się i oznajmia,
-Wis co, tak mi sie jakoś zdaje, ze my to gówno, tak pospołu za darmo zjedli!!!