Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.06.2020 w Odpowiedzi
-
Dziwna ta pogoda w ostatnich tygodniach Jazdy stosunkowo niewiele (żadnej trasy powyżej stówki), trzeba celować w godziny bez deszczu...a i tak nas zlało, z Paulą kilka razy (ooo jak ja nie lubię potem prać rowerów gdy całe w piachu brudne). Dzisiaj w Boże Ciało udało się wstrzelić w okno bez opadów Pięć dych zrobione! Co mnie bardzo cieszy? Zszedłem ponownie z wagą poniżej 80 kilogramów 😁 Po drugie odzyskałem formę i można rzec, że w tej chwili mam ją na życiowym poziomie. Intensywne jazdy wychodzą już ze średnią powyżej 31km/h, jazda w tlenie również z 3ką z przodu. Na interwałowych segmentach Stravy udaje się wykręcić niezłe wyniki grubo powyżej 40 km/h. Jest dobrze! Więcej regeneracji i noga zaraz lepiej podaje. Aaaa teraz kontrowersyjny temat... Ogoliłem nogi jak przystało "prawdziwemu" kolarzowi "Chabry z poligonu wiozę Ci do domu..." Co mi to dało (do tej pory sierści miałem dużo na sobie)? Przede wszystkim, w takie dni jak dzisiaj (bardzo duża wilgotność i ciepło), odczucie chłodu w czasie jazdy - to naprawdę świetne gdy pęd powietrza chłodzi pęciny. Po drugie taki stan, to większa higiena - nie czepiają się mnie już drobne owady, kurz i ogólnie brud. Po trzecie opalam się bardziej równo - ręce, nogi Po czwarte... jak patrzę na wyniki, to jestem wyraźnie bardziej aero i szybszy Żart. @Paula na szosie ma równie dobre wyniki jak ja... Mocna jest skubana i w okolicy wszystkie segmenty na Stravie należą do niej...a często jest w pierwszej trójce rywalizując nawet z wieloletnimi kolarzami - na przykład na segmencie gdzie przejechało ok 100 kolarzy ma 3 wynik i średnią na dystansie ok 4 kilometrów bliską 40 km/h (delikatne górki, dołki). No ale dojście jej do takiej formy, to nie tylko mądre treningi, to także bieganie, ćwiczenia obwodowe, dieta (mało mięsa). Czasami gdy wyjeżdżamy razem i mam gorszy dzień, to jest wyraźnie mocniejsza ode mnie... Pełen szacun!!! Dzisiaj w makach Kontynuując wątek pogodowy...to bieżący rok jest strasznie dziwny... Do tej pory było raczej chłodno, teraz deszcze... generalnie jest większy wiatr niż rok, dwa lata temu. Jazdy nie są łatwe i lekkie. Dotychczas, a mamy prawie połowę czerwca, wyjechaliśmy na krótko (spodenki, koszulki) dopiero trzy razy 😮 Oby było cieplej i bardziej stabilnie z warunkami... w planach na czerwiec pierwszy dla mnie, w sezonie, dystans 200 kilometrów...i pierwsza w życiu dla Pauli wyrypa na takim dystansie. Trzymajcie kciuki Z rowerowym pozdrowieniem! marboru i Paula PS. @mifilim teren, który pokazałeś widziałem wcześniej. Szacun dla chłopaków, że zrobili dla miłośników MTB taką miejscówkę. Cieszy Twoja forma!!! Do przodu Stary!!!4 punkty
-
Wracam do Was z relacjami Marzyło mi się spędzić dzisiejszy dzień w Tatrach, w sumie pomysł powstał wczoraj i udało się o zrealizowac. Mikołaj ostatnie 2 tygodnie pracował praktycznie non stop codziennie więc też nie chciałam na niego naciskać, ale sam zaproponował wycieczkę rowerową. No i rano zapakowaliśmy rowery do auta i wio na Siwą Polanę. Studiowaliśmy wczoraj wieczorem mapę i trochę internetu i mieliśmy ambitny plan...Przejechać autem albo na Siwą Polanę albo do Zakopanego i stamtąd do Schroniska na Polanie Chochołowskiej i dalej pójść na piechotę na Grzesia. Nie byliśmy tam jeszcze, poza spacerem do Polany Huciska w tamtym roku. Jako, że pospaliśmy dzisiaj i wyjechaliśmy dopiero przed 8 i po drodze zrobilismy małe zakupy i szukaliśmy zapięć do rowerów(w domu nie moglismy znaleźć, ale udało się kupić w Czarnym Dunajcu) to z Siwej Polany ruszyliśmy rowerami dopiero o 10, przy kasie kolejka więc 10.15 można powiedzieć że wystartowaliśmy. Pogoda przepiękna, słoneczko, delikatny wiaterek, ale ciepły i jedziemy. Na początek droga asfaltowa, w miarę płasko, jechało się dobrze. Na polanie Huciska zrobilismy krótką i przerwę i jazda dalej. Niby to tylko 6,4 km - tak pisało w internecie co to jest....a no jednak trochę jest haha. Skończył się asfalt ale było jeszcze całkiem znośnie, dopiero jak zaczęły się "większe" kamienie i bardziej stromy podjazd to było ciężej, ale na spokojnie daliśmy radę, przez moment zdecydowałam się poprowadzić rowerem bo musiałam się napić wody a potem nie mogłam ruszyć 🤣 Temperatura była dosyć wysoka....ponad 20 stopni było, w samochodzie całą droge powrotna 29 stopni pokazywało.... Dojechaliśmy w końcu do schroniska, gdzie zjedliśmy obiadek i z Grzesia zrezygnowalismy bo umarły nam uda Pierwszy nasz wyjazd rowerowy w tym roku i od razu taki a no i była juz godzina 12 więc też nie chcieliśmy już się pchać na górę, bo na prawdę nie mielismy sił, więc po się męczyć i patrzeć która to juz godzina, ze zanim wrocimy to "będzie późno". Na pierwszą wycieczkę w tym roku wystarczy W dół zjeżdzało się baaaaardzo przyjemnie nie pamiętam tak szybkiego powrotu hahaha. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Zakopanego na spacer po krupówkach i wrocilismy do domu. Na zakopiance było dosyć pusto co nas pozytywnie zaskoczyło Dzień baaaardzo udany, jestem przeszczęśliwa Poniżej kilka fotek i za niedługo link do filmu P.S. Tak wiem, za każdym razem mam te same ciuchy 🤣🤣1 punkt







