Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.02.2021 w Komentarze w blogu
-
W teren - pętla do Chatki Górzystów Dzisiejsza wycieczka dla odmiany nie prowadziła wymuskanymi przez ratrak trasami. Po krótkim odcinku Górnego Duktu odbiliśmy na Rozdrożu pod Cichą Równią w szlaki terenowe w stronę Wysokiej Kopy i dalej na Polanę Izerską, praktycznie zakładając ślad w kopnym śniegu. Spora porcja narciarstwa backcountry - dla mnie to nowe doświadczenie i inny świat w górach. Zapraszam na fotorelację. Początkowy fragment, jeszcze przygotowaną trasą biegową. A dookoła modrzewie i świerki w śniegu: Podążam za Darkiem: Nad Jagnięcym Potokiem zatrzymujemy się na chwilę przy kapliczce Matki Boskiej Izerskiej: Od rozdroża pod Wysoką Kopą można zjechać bardziej stromym zjazdem w stronę schroniska Chatki Górzystów, ale my - jako początkujący narciarze terenowi - wybieramy łagodniejszy wariant, przez Polanę Izerską. Gdy docieramy na polanę akurat poprawia się widoczność, mamy więc okazję podziwiać wspaniałą panoramę: Widok na schronisko: Zatrzymujemy się na legendarne naleśniki, o których wspominał @izydar - niestety bufet działa tylko na wynos, a na zewnątrz klimaty arktyczne. Naleśniki w wersji wytrawnej i słodkiej - obydwie pyszne, ale błyskawicznie stygną. Taki mamy dzisiaj Tłusty Czwartek : Gustowny koksownik przywodzi wspomnienia stanu wojennego, ale przynajmniej można ogrzać zgrabiałe ręce. Na zdjęciu nasz przewodnik i instruktor Robert i ja: Kolejny odcinek pokonujemy w zadymce i zacinającym lodowatym wietrze. Malownicze zakole Izery: Dochodzimy do schroniska Orle - pogoda na chwilę poprawia się, nawet momentami prześwieca słońce, ale tylko na krótko. Przed nami ostatnie 5,5 kilometra, znów w zadymce i wietrze. Wycieczka super, ale nieźle dała mi w kość - pewnie również przez pogodę. Załączam mapkę Darka, bo ma ją w jednym kawałku - mnie wyszło ok. 2 km mniej, pewnie dlatego, że Darek chodzi szybciej i zrobił trochę dodatkowych nawrotek .4 punkty
-
Latem w Górach Izerskich ostatnio byliśmy dwadzieścia parę lat temu, gdy lasy były bardzo zniszczone kwaśnymi deszczami. Widać, że teraz jest dużo lepiej. Być może faktycznie zawitamy na rowery. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Super wycieczka. Ponieważ rower to twoja druga pasja to polecam te trasy w wersji na rower MTB lub gravel - razem z wyprawą na Stóg Izerski i po drodze na słynne naleśniki w Chatce Górzystów daje solidne 60km (da się więcej) i spore przewyższenia. Widoki z zimowymi nie wygrają ale góry Izerskie mają swój urok. Z kopalni Stanisław można jeszcze rowerem podjechać na Wysoki Kamień ( na nartach raczej się nie da chyba że na skiturach, ale nie próbowałem), skąd piękne widoki na Szrenicę i nie tylko.1 punkt
-
Piękna zima w Górach Izerskich Pogoda bez zmian - mroźno, pochmurno, ale dzisiaj prawie bez świeżego opadu śniegu. Kolejny dzień na nartach w bajkowej scenerii tras biegowych wokół Jakuszyc. Tym razem z drugim instruktorem - trochę szkolenia i fajna wycieczka trasą do dawnej kopalni kwarcu "Stanisław", a potem przez Jelenią Łąkę do schroniska Orle i powrót - podobnie jak wczoraj - trasą spacerową do Jakuszyc. Wrzucam kilka zdjęć, głównie w kolorze sepii . Widok na Szrenicę, gdzieś za mgłą i za lasem: Darek pilnie ćwiczy Docieramy do najwyższego punktu jakuszyckich tras, przy kopalni Stanisław - 1022 m npm. Widoki marne dzisiaj, ale za to drzewa malowniczo ośnieżone i piękne warunki na trasie: Jelenia Łąka Narciarki mogą się czuć bezpieczne, narciarze - niech sobie radzą sami Do schroniska Orle docieramy dzisiaj od innej strony, przekraczając mostek na rzeczce Kamiennej. Przed nami budynek schroniska, za nim wzgórze Granicznik, a w oddali Bukovec (1005 m npm.) Taki detal ... Wracając przez chwilę mamy widok wśród drzew na Harrachov i kompleks narciarski Certovej Hory. Ech, pośmigałoby się po tych traskach ... A na koniec mapka trasy:1 punkt
-
Rano biegówki, wieczorem zjazdówki Poranek mglisty i znów bardzo mroźny, bo minus 10 stopni. W jakuszyckich lasach czubki świerków tajemniczo rozmywały się we mgle, a cały krajobraz pokryło kilka centymetrów świeżego puchu. Ruszyliśmy w teren z naszym instruktorem Zbyszkiem, który – jak się okazało – jest również przewodnikiem karkonoskim, więc wycieczce towarzyszyły ciekawe rozmowy. Ponieważ ratrak nie zdążył przygotować wszystkich tras, pierwsze dwa kilometry mieliśmy back country, czyli jazda po nieprzygotowanym szlaku. Zrobiliśmy pętlę przez Sępik, Rozdroże pod Działem Izerskim, dookoła Koziego Grzbietu do schroniska Orle i z powrotem krótszą, spacerową trasą do Jakuszyc. 20 kilometrów. Trochę eksperymentuję z odzieżą - dzisiaj softshell na polarku na bieliznę termiczną i kamizelka. Było chłodnawo do komfortu termicznego. Wczoraj lekka puchówka na dwie warstwy - komfort do lekkiego zgrzania. Ale ma się jeszcze oziębić jutro i pojutrze, więc softshell chyba nie da rady. Za to śnieg jest fantastyczny - świeży, puszysty, miękki. Narty suną jak po masełku, idealnie do nauki . Mam wrażenie, że powoli uczę się je kontrolować i coraz lepiej mi wychodzi poruszanie się na nich. Choć do poczucia pewności i pełnego panowania jeszcze daleko. Ale jest już fajnie. Docieramy do schroniska Orle. Kiedyś - od XVIII w. - była tutaj huta szkła. Obecny ładny budynek to dawna siedziba dyrekcji huty, o czym przypominają historyczne zdjęcia we wnętrzach. Schronisko jest czynne, nikt tu chyba o covidzie nie słyszał, bo tłumy i biesiady w środku. Wbijamy od razu na pierwsze piętro, gdzie jest luźno i można zachować dystans społeczny. Gdyby nie ten siarczysty mróz, to bym chyba najchętniej w ogóle nie wchodziła. Strach pomyśleć, co się tu musi dziać w weekendy. Jak widać na zdjęciach - śnieg cały czas prószy, choć po południu słońce próbuje się nieśmiało przebić przez warstwę chmur. Wracamy do Jakuszyc, a następnie do domu. Wieczorem natomiast wyciągam Darka do Karpacza na nocną jazdę w Białym Jarze, na Winterpolu. Docieramy dopiero koło 19-tej, bo nawigacja dwa razy zmyliła, ale dwie godziny w lodowatym mrozie zupełnie nam wystarczają. Krótka relacja tutaj:1 punkt
-
Pierwsze koty za płoty Po śnieżycy trwającej przez cały weekend i noc na poniedziałek Szklarska Poręba wygląda bajkowo. Do Jakuszyc jedziemy pociągiem, z przesiadką w Szklarskiej Porębie Górnej. Tutaj kończy bieg osobowy z Wrocławia, którym podjeżdżamy jeden przystanek, a dalej jedziemy kolejami czeskimi. Kursują - pomimo pandemii i praktycznie braku możliwości podróżowania do Czech. Takie widoki na stacji w Szklarskiej: W Jakuszycach jesteśmy ok. 8.40. Spotykamy się z instruktorem i trzema innymi osobami, które będą się razem z nami szkolić, wypożyczamy sprzęt. Najpierw dwie godzinki "elementarza" - podstawowe kroki, hamowanie, wchodzenie i wychodzenie ze śladu. Potem idziemy na trasę, ćwicząc jeszcze po drodze różne elementy. Szkolenie bardzo przydatne, dobrze ukierunkowuje i koryguje błędy. Oczywiście wciąż czuję się bardzo niepewnie i niezgrabnie, ale sądzę, że z każdym dniem będzie lepiej. Trudy nauki rekompensuje malownicza, zimowa sceneria - trasa jest piękna. Nawet dziesięciostopniowy mróz nie daje się bardzo we znaki, bo nie ma wiatru i człowiek się rusza. Pewnie jeszcze bardziej spektakularnie byłoby, gdyby zaświeciło słońce, ale na jakieś przebłyski liczyć możemy ewentualnie jutro. Przed południem mało ludzi, około dwunastej biegaczy przybywa, a o czternastej, gdy kończymy, to parking jest prawie pełen. Za mną pierwsze 14 km na biegówkach . Kilka fotek "zdzisiów", w większości wyszły czarno-białe : Na rozdrożu Z widokiem na pasmo Čertovej hory w Harrachovie I autorka bloga:1 punkt







