Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 12.05.2021 w Wpisy na blogu

  1. Maj-piekny miesiąc na wyjście w góry, chociaż w wyższych partiach leży jeszcze sporo śniegu. Jako, że jestem totalnie zakochana w Tatrach to inne równie śliczne miejsca jakoś mnie nie przekonują🤣 Mam wolne kilka dni, pogoda piękna, pomeczylam Miska i udało się zaplanować 1 dniowa wycieczkę! Dzień wcześniej mapa w dłoń i planowanie gdzie by pójść. Kusiły mnie jeszcze krokusy, ale w Chochołowskiej już byłam kilka razy, a lubię poznawać nowe miejsca, myślałam o Kalatówkach, ale od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie Sarnia Skała. Odpuściliśmy krokusy i zdecydowałam się na Sarnią Skałę. Nigdzie wyżej nie chcieliśmy iść, bo po pierwsze slaba kondycja, a po drugie nie mamy żadnego doświadczenia w chodzeniu po śniegu czy lodzie, nie mamy raczkow czy raków więc nie było wyjścia😁 Poniedziałek-wiekszosc idzie do pracy, a my wstaliśmy i w góry! Zeszło nam trochę czasu i wyjechaliśmy spod Krakowa dopiero po 7 rano🙈albo i 7.30...ale mieliśmy do ogarnięcia kilka ważnych rzeczy i zastanawialiśmy się czy nie przeniesc wyjazdu na wtorek, ale powiedziałam że nie ma opcji ...🤣 Pod Krakowem wiało dość mocno, w Tatrach niby też trochę miało wiac, ale miało być słoneczko i byc ciepło. Ale nie spodziewałam się że aż tak ciepło! Ubrałam się za ciepło, było ponad 20 stopni, pełna lampa, wiatru prawie wcale! Może 2 razy trochę zawiało, ale dzięki temu nie było tak gorąco. Na szlak wyszliśmy dopiero o 9.20....pozno, ale wiedzieliśmy że mamy koło 3-4 godzin chodzenia więc na luzie ... Na parkingu przed Dolina Strążyska może 4 auta😁 zaczniemy właśnie z tej Doliny, doszliśmy na Polane Strążyska i zjedliśmy coś z plecaka, chwilka przerwy i poszliśmy nad Siklawice. Przepięknie! Dalej wróciliśmy do Polany i w stronę Sarniej Skały. Słońce i brak kondycji (12 h na nogach w gastro jakoś nie przekłada się na nogi do takiego wysiłku🤣). Pomimo wielu krótkich przerw na złapanie oddechu, zrobienie zdjęć, patrzeniu na widoki i strasznie wolnemu tempu doszliśmy na Sarnią Skałę w czasie jaki bym podawany na drogowskazach i mapie, sukces😁nie jest z nami tak źle. Z Sarniej Skały widoki przepiękne! Wyżej w górach śnieg, przepiękny widok. Napatrzyliśmy i udaliśmy się w kierunku Doliny Białego. Tutaj były jeszcze resztki śniegu, cóż za radość 😁😁powolutku zeszliśmy przez tą piękną Dolinkę na Dół, dalej drogą pod reglami do parkingu do auta. Całość trasy miała ok 8,7 km-przynajmniej tak mówi aplikacja z mapą🙂 jak na pierwsze wyjście w tym roku to wystarczyło, było cudownie, pogoda idealna, lepiej nie mogliśmy sobie wymarzyć. W aucie w drodze powrotnej pokazywało cały czas 26-30 stopni🙈🙈🙈 muszę wyciągnąć lżejsze ciuchy..... Poniżej filmik: I zdjęcia też są 🙂
    3 punkty
  2. Wczorajsza wycieczka po południowych krańcach województwa zachodniopomorskiego w zasadzie miała być dłuższa - bo planowaliśmy zacząć w Trzcińsku-Zdroju i zrobić pętlę ok. 100 km. Prognozy zapowiadały pochmurną pogodę z lekkimi przejaśnieniami - niezbyt ciepło, ale bez opadów. Umówiliśmy się więc z zaprzyjaźnioną parą na wspólne rowerowanie po nowych szlakach. Do Trzcińska podjechaliśmy samochodami - niestety w strugach deszczu, a termometr pokazywał po godzinie dziewiątej ledwie ... 6 stopni. Brr! To ma być majówka? Posiedzieliśmy trochę w aucie, zastanawiając się, co robić dalej i po niespełna godzinie deszcz jakby zelżał - najpierw zamienił się w mżawkę, a potem prawie całkiem ustał. Wciąż jednak było lodowato. Darek zaproponował spacer po trzcińskiej starówce, a potem - ponieważ czasu było mniej niż początkowo planowaliśmy, a pogoda niepewna i chłodna - modyfikację trasy na krótszą. Ostatecznie auta zostawiliśmy na moryńskim rynku i stamtąd ruszyliśmy w kierunku Mieszkowic. W Moryniu ostatnio byłam ponad dwadzieścia lat temu - miasteczko wyładniało, nawet przy takiej nieciekawej pogodzie przyjemnie się prezentowało. Przy Fontannie Wielkiego Raka w Moryniu - jeszcze nieczynnej: Wzdłuż jeziora Mokrzycko jedziemy do wioski Gądno, a z niej bocznymi drogami w kierunku Mieszkowic. Po drodze skusiło nas malownicze miejsce biwakowe nad jeziorem Bielińskim. Udało się nawet ponownie rozpalić ognisko, na którym tlił się żar i przyjemnie ogrzać podczas przerwy na posiłek. W Mieszkowicach pokręciliśmy się po starym mieście. Na zdjęciu - wczesnogotycki kościół Przemienienia Pańskiego. Dalej dobrym asfaltem jedziemy do Czelina. Droga lekko opada - fajna trasa na szosówkę, tylko szkoda, że ponad 100 km od domu. To tutaj zaczyna się Szlak Pamięci Narodowej, upamiętniający forsowanie Odry przez Pierwszą Armię Wojska Polskiego, wiosną 1945 r. Czelin: Pogoda nieco poprawia się - czasem usiłuje przebić się słońce przez chmury i robi się trochę cieplej. Kolejne miejsce pamięci jest w Gozdowicach - pomnik poległych saperów i muzeum. Muzeum jest zamknięte z powodu pandemii, ale na zewnątrz dostrzegamy wojskowe łodzie desantowe i inny sprzęt z czasów II Wojny Światowej. Jeszcze w 2019 roku z Gozdowic kursował w sezonie niewielki prom na niemiecką stronę Odry. W ubiegłym sezonie przeprawa została wstrzymana przez pandemię, w tym - również. Po rejsach pozostały tylko tablice - "Prom bez granic". Niestety póki co - nieaktualne ... Nie ma kogo witać ... Wspinamy się szosą w kierunku północnym, po drodze zaglądając do punktu widokowego, oznaczonego jako dawny punkt dowodzenia. Moi towarzysze wycieczki Stare Łysogórki - cmentarz poległych żołnierzy i czołg z czasów wojennych W Siekierkach tablica informacyjna kieruje nas ku sanktuarium Matki Bożej Nadodrzańskiej Królowej Pokoju, położonemu na wzgórzu nieopodal drogi. Sanktuarium - jak to współczesne sanktuarium. Nic specjalnego. Ale to, co zobaczyłam wokół mocno mnie zszokowało. Pomijam portret papieża jako graffiti na ścianie garażu plebanii i figurę Matki Boskiej wymalowanej tak, że wyglądała jak zombie. To kwestia poczucia estetyki i smaku (wątpliwego). Ale na instalację z krzyży, zabranych chyba z cmentarza wojennego i poniemieckich nagrobków w formie ściętych drzew - jakich wiele można spotkać na przedwojennych cmentarzach na Pomorzu - wysmarowanych pomarańczową i zieloną farbą oraz przerobionych na propagandowy ołtarzyk broniący nienarodzonych - po prostu brak mi słów... Jak to możliwe, że ktoś mógł zrobić coś takiego bez żadnych konsekwencji? Następnie zaglądamy na most dawny most kolejowy. Wkrótce powstanie tu ścieżka pieszo-rowerowa łącząca rowerową Trasę Pojezierzy Zachodnich z niemieckim szlakiem długodystansowym Odra-Nysa i punkt widokowy. Prace po polskiej stronie są już na ukończeniu, po niemieckiej - jeszcze potrwają do końca roku, co najmniej. Na razie teren budowy jest zagrodzony i niewiele widać. Asfaltową DDR-kę do Trzcińska poprowadzono po nasypie dawnej linii kolejowej, po malowniczych terenach Cedyńskiego Parku Krajobrazowego. Po drodze ruiny starego młyna i zabytkowe stare dworce. Wyszło nam nieco ponad 66 km. Jak na majówkę - bardzo mało ludzi, zarówno na rowerach jak i w turystycznych miejscach po drodze. Może pogoda ich wystraszyła.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...