Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.11.2021 w Wpisy na blogu

  1. Gdy rok temu kończyliśmy wyprawę rowerową doliną Drawy i Gail w Austrii, zaczęliśmy snuć z przyjaciółmi plany, dokąd pojechać następnym razem. A może by pociągnąć w drugą stronę tam, gdzie zaczynaliśmy trasę? Bella Italia? Dolomity? Pomysł rzucony niezobowiązująco w deszczowe popołudnie przy kawie na lienzkiej starówce, skonkretyzował się w tym roku w ostatnim tygodniu sierpnia. Kolejny tydzień natomiast minął na wędrówkach górskich w regionie Vinschgau. Zapraszam na retrospektywną relację z minionych dwóch tygodni. 22.08 (niedziela) – rozruch na lekko w górnym Vinschgau W sobotę wieczorem dojechaliśmy z Darkiem autem do miejscowości Goldrain/Coldrano w Vinschgau (Tyrol Południowy), gdzie spotkaliśmy się z zaprzyjaźnioną parą z Krakowa, z którą od kilku lat spędzamy rowerowy urlop. Właściwą wyprawę planowaliśmy zacząć od poniedziałku – niedziela była więc przewidziana na odpoczynek po podróży, aklimatyzację i spokojny rozjazd, jeszcze bez sakw. Aura kapryśna, prognozy nie najlepsze – od czternastej zapowiadane załamanie pogody i deszcze. Zaplanowaliśmy więc niedługą trasę dookoła jezior Haidersee i Reschensee. W trakcie dojazdu autem przeszła gwałtowna ulewa, a nad przełęczą Reschen dalej kłębiły się ołowiane chmury. Temperatura +14 stopni. Zimno, wiatr - jechać? Jechać! Nasza ekipa: Haidersee: Dolna stacja kolejki Haideralm. Osiem lat temu jeździłam tu na nartach, jeszcze przed połączeniem z sąsiednim ośrodkiem Schöneben w Reschen: Zapora na Reschensee. W przeciwieństwie do ciemnogranatowego jeziora Haideralm, woda ma tutaj intensywnie turkusowy kolor. A oto i wspomniany ośrodek Schöneben: Po drugiej stronie jeziora znane miejsce z zatopioną wieżą kościoła w Graun. Zimą można tutaj dojść pieszo, po zamarzniętej tafli. Teraz usypano mierzeję dookoła. Pogoda wcale nie ma zamiaru się załamać, a nawet jakby się nieco ociepla i przejaśnia. Nie ma więc powodu, aby po zrobieniu ósemki wracać do pensjonatu. Po krótkiej naradzie postanawiamy zjechać kilka km w dół do Mals, na końcową stację linii kolejowej Vinschger Bahn, tam zostawić auta i trasą rowerową Etschradroute (wzdłuż Adygi) zjechać do Goldrain, a wieczorem wrócić pociągiem do Mals po samochody. Jeśli nie macie swoich rowerów, to można wypożyczyć przy stacji kolejowej a zwrócić na dowolnej innej na odcinku między Mals a Meran (ok. 60 km) i wrócić pociągiem. Fajna opcja np. jako urozmaicenie po wiosennych nartach, szczególnie, że z kartą gościa VinschgauCard macie transport publiczny w dolinie za darmo. Mals - przy dworcu. Jeden z budynków w zabytkowym centrum Mals: Adyga jest tutaj niewielkim, rwącym potokiem: W wielu miejscach są tablice informacyjne z przebiegiem trasy. Warto wspomnieć, że Etschradroute jest częścią długodystansowego szlaku Via Claudia Augusta z Würzburga do Wenecji. Pozostałości wojenne? Docieramy do Glurns - maleńkiej, średniowiecznej perełki. To jedno z najmniejszych miast w Alpach, liczące sobie ok. 900 mieszkańców, z zachowaną oryginalną zabudową z XV i XVI w. i miejskimi murami. A że akurat zaczęło kropić, to przysiadamy na capuccino z kawałkiem sernika w jednej z kawiarni. Szlak prowadzi lekko z górki, dość blisko rzeki - w większości wydzielonym asfaltem, czasem są szutrowe odcinki - jak np. pod Prad lub pod Laas. Za Prad jedziemy przez jabłkowe sady. Widok bezkresnych szpalerów jabłoni z dojrzałymi, apetycznymi owocami będzie nam towarzyszył przez najbliższe dni. Jakże pięknie musi tu być również wiosną! Dojeżdżamy do Laas, znanego głównie z kopalni śnieżnobiałego marmuru. Ale nie tylko - wkrótce odbędzie się tu kolejna edycja przyznania prestiżowej literackiej nagrody im. Franza Tumlera dla najlepszego, niemieckojęzycznego debiutu literackiego. Widok na plac przeładunkowy przy linii kolejowej oraz (w tle) na dawną kolejkę szynową na zbocze kamieniołomu: Stąd już niedaleko do Goldrain, do naszego pensjonatu. Pierwsze ponad 60 km pedałowania za nami, a rano wyruszamy na wyrypę z sakwami. [cdn.]
    1 punkt
  2. Drugi tydzień wakacyjnego urlopu spędziliśmy stacjonarnie w Goldrain/Coldrano, w środkowej części południowotyrolskiej doliny Vinschgau. W Goldrain znajduje się również ujście bocznej doliny Martelltal (27 km), wiodącej do podnóża masywu Ortlera, od strony Monte Cevedale. Okolice Goldrain są dobrym punktem wypadowym na pobliskie szczyty i lodowce – w tym na kilka trzytysięczników. Można tu znaleźć piękne szlaki turystyczne o różnym stopniu trudności – od spacerowych i panoramicznych trawersów, poprzez bardziej wymagające kondycyjnie – ale dostępne dla zwykłych turystów - trasy, aż po drogi wspinaczkowe w skałach i na lodowcach. Zrobiliśmy trzy szlaki w wysokich górach – w tym dwa na tzw. „łatwe” trzytysięczniki, dwa w niższych partiach (ze względu na pogodę), a jeden dzień poświęciliśmy na zwiedzanie Merano. To był mój program, bo Darek w dwa dni miał pewne modyfikacje, o czym poniżej. W szczegółach wyglądało to tak: 29.08.2021: Szlakami doliny Martell, wokół Zufrittsee (dystans 14,8 km, maks. wysokość 2088 m) 30.08.2021: Vinschger Höhenweg – od St. Martin im Kofel do Laas (26 km, 1734 m) / Passo Stelvio (2757 m) 31.08.2021: Tarscher Alm – Blaue Schneid (15,4 km, 3036 m) / Hasenöhrl (3257 m) 01.09.2021: Merano 02.09.2021: Martell - Vorderer Rotspitz (12,1 km, 3033 m) 03.09.2021: Tarsch – Kofelraster Seen (22,6 km, 2430 m) *** 29.08.2021: Szlakami doliny Martell, wokół Zufrittsee (dystans 14,8 km, maks. wysokość 2088 m) Przedpołudnie zeszło na ogarnięciu się po tygodniu na rowerach, na zrobieniu zakupów i takich tam zajęciach, więc na wycieczkę ruszyliśmy dopiero ok. 14.00. Nie było sensu planować długiej tury, zwłaszcza, że spodziewane były przelotne opady. Wybraliśmy się więc szlakiem dookoła jeziora zaporowego Zufrittsee – startując od centrum biathlonowego w dolinie. Po dotarciu na koniec jeziora stwierdziliśmy, że jeszcze mamy czas i ochotę połazić, więc doszliśmy kanionem rzeki Plimy do końca doliny, gdzie jest parking na wysokości ok. 2050 m npm., przy schronisku Enzianhütte, z którego odchodzą liczne szlaki w okoliczne góry. Powrót drugą stroną doliny. Zapora jeziora Zufrittsee, w tle Monte Cevedale / Zufallspitze (3757 m npm.) Nad jeziorem: Ruina przedwojennego - niegdyś bardzo luksusowego hotelu - Paradies Na końcu doliny: I magazyn śniegu na trasy biegowe: *** 30.08.2021: Vinschger Höhenweg – od St. Martin im Kofel do Laas (26 km, 1734 m) / Passo Stelvio (2757 m) Zajęcia w podgrupach - ja z przyjaciółmi wybrałam się na szlak Vinschger Höhenweg. To szlak długodystansowy, liczący sobie 106 km długości - od źródeł Adygi niedaleko Reschenpass do Staben u wlotu bocznej doliny Schnalstal. Prowadzi trawersem pasma Sonnenberg. Wjechaliśmy kolejką linową z Latsch do wysoko położonego osiedla St. Martin im Kofel i stamtąd podążając za czerwonym logo przywodzącym na myśl trop jakiegoś zwierza idziemy w kierunku zachodnim. Widok z górnej stacji na dolinę Vinschgau: Wędrując zboczami Sonnenberg, z widokiem na masyw Ortlera: Motylek: Dolina Vinschgau raz jeszcze: A Darek? Darek wziął rower trekkingowy, pojechał do Prad i ... Zajęło mu to 3 godziny i 25 minut. Na górze zastała go śnieżyca, więc zjazd raczej nie był szybki, bo ślisko jak diabli. [cdn.]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...