Narty - skionline.pl
Jump to content

Jadę na rowerze w Dolomity


tanova

739 views

 Share

Gdy rok temu kończyliśmy wyprawę rowerową doliną Drawy i Gail w Austrii, zaczęliśmy snuć z przyjaciółmi plany, dokąd pojechać następnym razem. A może by pociągnąć w drugą stronę tam, gdzie zaczynaliśmy trasę? Bella Italia? Dolomity?

Pomysł rzucony niezobowiązująco w deszczowe popołudnie przy kawie na lienzkiej starówce, skonkretyzował się w tym roku w ostatnim tygodniu sierpnia. Kolejny tydzień natomiast minął na wędrówkach górskich w regionie Vinschgau. Zapraszam na retrospektywną relację z minionych dwóch tygodni.

22.08 (niedziela) – rozruch na lekko w górnym Vinschgau

W sobotę wieczorem dojechaliśmy z Darkiem autem do miejscowości Goldrain/Coldrano w Vinschgau (Tyrol Południowy), gdzie spotkaliśmy się z zaprzyjaźnioną parą z Krakowa, z którą od kilku lat spędzamy rowerowy urlop. Właściwą wyprawę planowaliśmy zacząć od poniedziałku – niedziela była więc przewidziana na odpoczynek po podróży, aklimatyzację i spokojny rozjazd, jeszcze bez sakw.

Aura kapryśna, prognozy nie najlepsze – od czternastej zapowiadane załamanie pogody i deszcze. Zaplanowaliśmy więc niedługą trasę dookoła jezior Haidersee i Reschensee. W trakcie dojazdu autem przeszła gwałtowna ulewa, a nad przełęczą Reschen dalej kłębiły się ołowiane chmury. Temperatura +14 stopni. Zimno, wiatr - jechać? Jechać!

Nasza ekipa:

IMG_20210822_103838.thumb.jpg.b0f7f902635f0c83e1741cc89cd04b48.jpg

Haidersee:

IMG_20210822_103904.thumb.jpg.73aa1bf86a6bf725c00254663060038f.jpg

IMG_20210822_103909.thumb.jpg.0beaeecfa7117a9567a89564a0ac02d2.jpg

IMG_20210822_104937.thumb.jpg.bfaa1a54cd4db51ebd63c74778b3a3b3.jpg

Dolna stacja kolejki Haideralm. Osiem lat temu jeździłam tu na nartach, jeszcze przed połączeniem z sąsiednim ośrodkiem Schöneben w Reschen:

IMG_20210822_105643.thumb.jpg.fef020291034492f2b73d6fcb76ae73e.jpg  

Zapora na Reschensee. W przeciwieństwie do ciemnogranatowego jeziora Haideralm, woda ma tutaj intensywnie turkusowy kolor.

IMG_20210822_110819.thumb.jpg.a6cdf8b1378ba1de4d05f7e28f2800d8.jpg

IMG_20210822_110833.thumb.jpg.a9f9b4a304e0790fc08355e406480271.jpg

IMG_20210822_111913.thumb.jpg.3d0862d566cb4de2333e46ed240df5ec.jpg

A oto i wspomniany ośrodek Schöneben:

IMG_20210822_114510.thumb.jpg.338513d218d680c46c993f10816bef64.jpg

Po drugiej stronie jeziora znane miejsce z zatopioną wieżą kościoła w Graun. Zimą można tutaj dojść pieszo, po zamarzniętej tafli. Teraz usypano mierzeję dookoła.

IMG_20210822_125317.thumb.jpg.81c41ada24a0e51e94ac1f454b92d0e5.jpg

IMG_20210822_125422.thumb.jpg.d890c351ebb6a14b4def7bbbedbaf0bd.jpg

Pogoda wcale nie ma zamiaru się załamać, a nawet jakby się nieco ociepla i przejaśnia. Nie ma więc powodu, aby po zrobieniu ósemki wracać do pensjonatu. Po krótkiej naradzie postanawiamy zjechać kilka km w dół do Mals, na końcową stację linii kolejowej Vinschger Bahn, tam zostawić auta i trasą rowerową Etschradroute (wzdłuż Adygi) zjechać do Goldrain, a wieczorem wrócić pociągiem do Mals po samochody.

Jeśli nie macie swoich rowerów, to można wypożyczyć przy stacji kolejowej a zwrócić na dowolnej innej na odcinku między Mals a Meran (ok. 60 km) i wrócić pociągiem. Fajna opcja np. jako urozmaicenie po wiosennych nartach, szczególnie, że z kartą gościa VinschgauCard macie transport publiczny w dolinie za darmo. 

Mals - przy dworcu.

IMG_20210822_143628.thumb.jpg.749345b68144f9594e7c70bfd31c90b7.jpg

IMG_20210822_144002.thumb.jpg.6e64ef2f3b4aa1a8358840a85db012d7.jpg

Jeden z budynków w zabytkowym centrum Mals:

IMG_20210822_145044.thumb.jpg.5d0bcd275d4323f8b2af844fd7fac086.jpg

Adyga jest tutaj niewielkim, rwącym potokiem:

IMG_20210822_145321.thumb.jpg.80578fa081ae16a28c51535ca1bc227a.jpg

W wielu miejscach są tablice informacyjne z przebiegiem trasy. Warto wspomnieć, że Etschradroute jest częścią długodystansowego szlaku Via Claudia Augusta z Würzburga do Wenecji. 

IMG_20210822_145517.thumb.jpg.26f89e568ae90a152c5c76c55d305f61.jpg

Pozostałości wojenne?

IMG_20210822_145641.thumb.jpg.fb3f8b642396c456d91c944f937e4a5d.jpg

Docieramy do Glurns - maleńkiej, średniowiecznej perełki. To jedno z najmniejszych miast w Alpach, liczące sobie ok. 900 mieszkańców, z zachowaną oryginalną zabudową z XV i XVI w. i miejskimi murami. A że akurat zaczęło kropić, to przysiadamy na capuccino z kawałkiem sernika w jednej z kawiarni.

IMG_20210822_150407.thumb.jpg.9da55a26145b6cb4fa41f44884a73eff.jpg

IMG_20210822_150807.thumb.jpg.01c8fe1c824232f5edd05185ee1d1444.jpg

IMG-20210823-WA0014.thumb.jpg.66cfb1ec0a0a47dcd9966cfc69199f88.jpg

Szlak prowadzi lekko z górki, dość blisko rzeki - w większości wydzielonym asfaltem, czasem są szutrowe odcinki - jak np. pod Prad lub pod Laas.

IMG_20210822_161426.thumb.jpg.d2767a80c80b13c89074d05ef047a1b0.jpg

IMG_20210822_161421.thumb.jpg.2c6022920ff090f2237c769f4760fbea.jpg

IMG_20210822_163043.thumb.jpg.dea603a6d10e3db3fc5f05133fac5a9e.jpg

IMG_20210822_174308.thumb.jpg.a01506c66cdade88869d43b787437f9b.jpg

Za Prad jedziemy przez jabłkowe sady. Widok bezkresnych szpalerów jabłoni z dojrzałymi, apetycznymi owocami będzie nam towarzyszył przez najbliższe dni. Jakże pięknie musi tu być również wiosną!

IMG_20210822_164123.thumb.jpg.27afb070f5083a796d19a41eff0a34f8.jpg

IMG_20210822_165606.thumb.jpg.4cbfb60067dd2962381d5106e61224b0.jpg

IMG-20210823-WA0000.thumb.jpg.d071333fa2f3b1e617c4ae01c8bc1b02.jpg

IMG_20210822_164112.thumb.jpg.2ff51abf8278f7a2727a965ea3b7f4e4.jpg

Dojeżdżamy do Laas, znanego głównie z kopalni śnieżnobiałego marmuru. Ale nie tylko - wkrótce odbędzie się tu kolejna edycja przyznania prestiżowej literackiej nagrody im. Franza Tumlera dla najlepszego, niemieckojęzycznego debiutu literackiego. 

IMG_20210822_172058.thumb.jpg.c5f537d8426b623efdcae20c2cf286c5.jpg

Widok na plac przeładunkowy przy linii kolejowej oraz (w tle) na dawną kolejkę szynową na zbocze kamieniołomu:

IMG_20210822_172244.thumb.jpg.bc8810f1b334d877498852cefb6277a4.jpg

IMG_20210822_172523.thumb.jpg.a74b580a7a9ddcd3cdf28947c0c018e5.jpg

Stąd już niedaleko do Goldrain, do naszego pensjonatu. Pierwsze ponad 60 km pedałowania za nami, a rano wyruszamy na wyrypę z sakwami.

[cdn.]

Edited by tanova

 Share

17 Comments


Recommended Comments

Super relacja. Ta dolina od dawna jest na mojej liście top 5 miejsc, gdzie chciałbym zamieszkać. Barierą są wysokie włoskie podatki, które trzeba płacić zakładając we Włoszech firmę i bardzo skomplikowane przepisy podatkowe. A może ktoś mi powie, że jest inaczej i to dużo łatwiejsze?

Co do samego miejsca, jedyny minus jaki znalazłem to zaskakująco zimna woda nawet latem w jeziorze Reschensee. W okolicy wyrastają bardzo wysokie góry i z doliny rozciągają się zacne widoki na okoliczne lodowce (tylko w słoneczną pogodę, której trochę brakuje na zdjęciach). Szlaków i mniejszych dolinek czekających na spenetrowanie jest w okolicy ponadprzeciętne zatrzęsienie, a jak się skończą, to w relatywnie niewielkiej odległości są wschodnie Dolomity albo zachodni Tyrol po austriackiej stronie.

👌

Edited by Ziemowit
  • Like 1
Link to comment
1 minutę temu, Ziemowit napisał:

Super relacja. Ta dolina od dawna jest na mojej liście top 5, a może i top 3 miejsc, gdzie chciałbym zamieszkać, barierą są wysokie włoskie podatki, które trzeba płacić zakładając we Włoszech firmę i bardzo skomplikowane przepisy podatkowe. A może ktoś mi powie, że jest inaczej i to dużo łatwiejsze?

Co do samego miejsca, jedyny minus jaki znalazłem to zaskakująco zimna woda nawet latem w jeziorze Reschensee. W okolicy wyrastają bardzo wysokie góry i z doliny rozciągają się zacne widoki na okoliczne lodowce (tylko w słoneczną pogodę, której trochę brakuje na zdjęciach).

👌

@Ziemowit - dzięki!. Pierwsze wrażenie, gdy zjechałam poniżej Mals było - o jeny, jaka ta dolina głęboka i jakie te góry potężne! Kontrast jest naprawdę duży, nawet w porównaniu do innych alpejskich dolin. A gdy pójdzie się szlakiem z którejś z bocznych dolin, to cały świat lodowców i gigantycznych trzytysięczników jest na wyciągnięcie ręki. Robi wrażenie.

  • Like 1
Link to comment

23.08 (poniedziałek) – Goldrain-Klausen (105 km)

Sakwy spakowane? No to ruszamy! :D

IMG-20210825-WA0008.thumb.jpg.38016d0e23da21bf419d406618295091.jpg

Zasadniczo koncepcja była taka, żeby objechać dookoła główny masyw Dolomitów dolinami rzek: Adygi, Eisack (Isarco), Rienz, Boite, Piave i Brenty. Wiodą tamtędy szlaki Via Claudia Augusta, Pustertal-Radweg, Dolomiten-Radweg oraz Eisacktal-Radweg. Cała pętla liczyłaby ok. 400 km, przy czym dołożyliśmy odcinek z Vinschgau, wzdłuż górnej Adygi (ok. 70 km). Trasa mniej-więcej opracowana, noclegi ogarniamy na bieżąco - w zależności, dokąd dojedziemy.

Odcinek do Bolzano przejechał się sam, bo było z górki, za to ostatnie 30 kilometrów jechaliśmy w górę doliny Eisack (w kierunku Brennera). Pierwsza ciekawa miejscowość to Kastelbell, ze średniowiecznym zamkiem obronnym.

IMG_20210823_102320.thumb.jpg.5691b24425b55a655a8162668f6f90f6.jpg

Kolarska metaloplastyka w Naturns:

IMG_20210823_105546.thumb.jpg.3b761f45eddcb20d0647c1a7be706efc.jpg

Charakterystycznym elementem krajobrazu są duże krucyfiksy w drewnianych kapliczkach o formie deltoidu:

IMG_20210823_105823.thumb.jpg.b88bf910306f04818a9f6c353c6561e6.jpg

Jedziemy nad rzeką ...

IMG_20210823_112705.thumb.jpg.9699de6d9bea829ec772989331118ff3.jpg

... aż do elektrowni wodnej w Töll:

IMG-20210824-WA0005_k.thumb.jpg.4fc706e74834c7edf61d9d24b9e587e8.jpg

Docieramy do punktu widokowego ponad Merano:

IMG_20210823_115120.thumb.jpg.bfe8434fd035284f8f17760f8e566118.jpg

 

IMG_20210823_120359.thumb.jpg.d1cf3fee36afd7bfba4cf73f14241454.jpg

Tym razem nie zatrzymujemy się dłużej w Merano, bo przed nami jeszcze spory kawałek drogi. Ale przy trasie rowerowej taka ciekawostka xD:

IMG_20210823_124549.thumb.jpg.664876eebd639bcb18be863e2cb2d7dc.jpg

IMG-20210824-WA0013.thumb.jpg.ddc0e7e6e697190426d988a61350cce2.jpg

Dość płaski odcinek do Bolzano, wzdłuż linii kolejowej i rzeki. Jedyną atrakcją jest zjawiskowy kontur masywu Rosengarten (?) na horyzoncie. 

IMG_20210823_145142.thumb.jpg.0f9608d6d3bf826ba315fc009791308e.jpg

Bardzo fajnym udogodnieniem w lecie są też gęsto rozmieszczone ujęcia wody pitnej - wprost przy ddr-ce lub w miejscowościach. Zimna, krystaliczna woda w upał - bezcenne!

 IMG_20210823_144450.thumb.jpg.95c9241dea0a3e4f9d3c585a378ab97b.jpg

W Bolzano zaglądamy na starówkę - do katedry i na Walthersplatz. Stoi tutaj monumentalny pomnik Walthera von der Vogelweide - średniowiecznego minnesängera niemieckiego, najwybitniejszego poety aż do czasów Goethego. Statuę wykonano z białego marmuru w Laas pod koniec XIX w. z inicjatywy niemieckojęzycznej ludności miasta, na fali ruchów narodowościowych. A dlaczego akurat Vogelweide? Otóż jedna z hipotez, dotyczących miejsca urodzenia Walthera, głosi, że przyszedł na świat w pobliskim Lajen, w dolinie Eisack.

IMG_20210823_155104.thumb.jpg.7b883122246e6f016a9c37c0ef11069f.jpg

Katedra:

IMG_20210823_153345.thumb.jpg.ab34615ca8870c6fc1693fc3031130d7.jpg

Od Bolzano zmieniamy dolinę - teraz będziemy jechać na północ, wzdłuż Eisack. Niestety za sąsiedztwo - oprócz rzeki i linii kolejowej mamy teraz również autostradę i starą szosę na Brenner. Obydwie głośne i bardzo ruchliwe. Gdzie się dało, to poprowadzono ddr-kę w oddaleniu od dróg samochodowych, ale nie wszędzie było to możliwe, bo wąwóz miejscami jest dosyć wąski. Jeden z kilku tuneli rowerowych na trasie:

IMG_20210823_170448.thumb.jpg.5995529af1ba7d26f0a219af097ce597.jpg

Eisack:

IMG_20210823_181822.thumb.jpg.b121337e590b24fa509b30293a79cfe7.jpg

Rzut oka na zegarek, na mapę i decyzja, że nocujemy w okolicach Klausen. W samym miasteczku niestety nic nie znalazłam w naszym budżecie, ale kilka kilometrów dalej, w stronę Brixen były wolne pokoje w sympatycznej agroturystyce, u właścicielki okolicznych jabłkowych sadów. 

Podwieczorne klimaty w Klausen:

IMG_20210823_191654.thumb.jpg.b74ff43d312f6bde0473796204c03df3.jpg

IMG_20210823_191954.thumb.jpg.9090029689ff7106899ef9c5825d518b.jpg

I nasze lokum na noc:

IMG_20210824_094512.thumb.jpg.eb5088e37e2d6a00e829236915a25cae.jpg

[cdn.]

  • Like 10
Link to comment

24.08 (wtorek) – Klausen-Kronplatz (72 km, pod górę)

Rano, zanim wyjechaliśmy rowerami, przeszliśmy się spacerkiem pod wodospad Schrambacher Wasserfall w Feldthurns (tak nazywała się wioska, w której spaliśmy). Wodospad jest widoczny z "brennerki" i warto się zatrzymać w miejscowości, np. na nocleg - jeśli jedziecie gdzieś dalej, na południe Włoch. Z autostrady trzeba zjechać wyjazdem Val Gardena i kierować się na Brixen, z szosy SS12 droga jest bezpośrednia.

IMG-20210824-WA0011.thumb.jpg.fb614875c7efaf55e2de55fc1c3fbc23.jpg

Kilka kilometrów szlakiem nad rzeką i już jesteśmy w mieście biskupim Brixen, o czym świadczą liczne, emanujące przepychem sakralne budowle.

Katedra:

IMG_20210824_110113.thumb.jpg.2c75fc441b79a8da45f1501d4df9a675.jpg

Akcent brukarski:

IMG_20210824_104034.thumb.jpg.ab1d69095632a9e8cef45a2c03b07d2b.jpg

Charakterystyczna fontanna na rynku:

IMG_20210824_110404.thumb.jpg.4e2e536eb169fa0d454795ae00e420a8.jpg

IMG_20210824_114901.thumb.jpg.1a7cb5a1715fae1657dc0f5fbe62a6d3.jpg

Eisack za Brixen:

IMG_20210824_120134.thumb.jpg.a6474b470819c9374818fb9450262d9b.jpg

Po minięciu przedmieść Brixen szlak zaczyna bardziej stromo wspinać się w górę i odchodzi od rzeki, przechodząc z jednej strony autostrady na drugą. W pewnym momencie odbijamy się od zamkniętej kładki (obrywy skalne). Objazd jest źle oznaczony, próbujemy na azymut przedostać się do doliny Pustertal, co nie jest takie proste w plątaninie dróg, autostrady i linii kolejowej.

IMG_20210824_134236.thumb.jpg.d3db8615282775c7eda6474a01de2434.jpg

IMG_20210824_134806.thumb.jpg.5cf3d4547640a640fac9b2fdde4f4884.jpg

Spektakularnym wysokim wiaduktem nad Eisack wjeżdżamy do miejscowości Aicha. Zdjęć nie robiłam, skupiona na tym, aby nie wpaść pod samochód na ruchliwej szosie SS49. Wreszcie można spokojnie odetchnąć wśród zieleni, z widokiem na dolinę:

 IMG_20210824_143550.thumb.jpg.8e3ccea0ea290828dd7a974d0e6dd069.jpg

Ruiny zamku Mühlbacher Klause:

IMG_20210824_150955.thumb.jpg.d68a58b769e57dfd1325968f28cc2fe3.jpg

Teraz jedziemy wzdłuż rzeki Rienz:

IMG_20210824_163926.thumb.jpg.e98a421b76defac5cfa8dfa1d587580e.jpg

Na szlaku rowerowym Pustertal-Radweg co jakiś czas umieszczono tablice z licznikiem rowerzystów. Pokazuje godzinę, datę, liczbę rowerzystów danego dnia i od początku roku.

IMG_20210824_164718.thumb.jpg.04fc106f9e62f24da24b12e473d9651b.jpg

Podjazd - zjazd, podjazd - zjazd. Tak to wygląda. Przejeżdżamy przez gwarny i pełen turystów Bruneck, zastanawiając się, czy zaraz nie złapie nas ulewa.

IMG_20210824_180119.thumb.jpg.44c9c8e57703578fc89b44e0a30b9681.jpg

Oryginalna ekspozycja sklepu górskiego ;)

IMG_20210824_174923.thumb.jpg.a6362e2fb87858a71bb342d68c3a0435.jpg

A podobno to w języku polskim jest dużo spółgłosek?

IMG_20210824_175450.thumb.jpg.d256a12a33682879edaa14622106b5fd.jpg

Jest i akcent wielkopolski (na cześć miasta partnerskiego):

IMG_20210824_181239.thumb.jpg.8a905c6cc546a54f53e0789f249bdbfb.jpg

Na promenadzie - bach! Kolejny źle oznakowany objazd. Szukamy drogi, pytając napotkanych mieszkańców i rowerzystów. Jak widać sady ustąpiły miejsca polom kukurydzy. Za to mamy widok na Kronplatz:

IMG_20210824_184111.thumb.jpg.bf86ef81968ba6eeed6b71f36cbdd104.jpg

IMG_20210824_184129.thumb.jpg.9af1d7e14819b0b8ba27688416c37862.jpg

Zbliża się wieczór - czas poszukać noclegu. Odbijamy się od jednego telefonu do drugiego, od jednych drzwi do drugich. Nigdzie nie ma miejsc - podobno w sierpniu to tutaj normalne. W końcu jedna z właścicielek pensjonatu obdzwania po kolei kilka miejscówek i znajduje nam dwójkę i dwie jedynki w hotelu w Rasen. Jedziemy - ale, że trochę nam trudno trafić po ciemku i w deszczu, dzwonię na recepcję potwierdzić przyjazd i uprzedzić, że będziemy ciut później. Właściciel opieprza mnie, dlaczego jeszcze nas nie ma? A potem jest już tylko gorzej ...

Gdy docieramy na miejsce, w recepcji zastajemy jakiegoś nienaturalnie pobudzonego chłopaka, który ma trudności w wykonaniu tak prostej czynności, jak zakwaterowanie czwórki gości. W końcu robi to za niego starszy kelner. Po otwarciu mojej "jedynki" kartą okazuje się, że jest ona ... zajęta przez kogoś innego. Wracam na recepcję i spokojnie przedstawiam, jak się sprawy mają - chłopak dostaje histerii, wszyscy biegają, telefonują, starszy kelner wkurzony - jak w jakimś wariatkowie. Okazuje się, że nie ma więcej wolnych pokoi i musimy przespać się z Darkiem w drugiej "jedynce" - wielkości kajuty na statku. Kelner przychodzi na górę i przeprasza moją koleżankę i jej męża w "dwójce" za zaistniałą sytuację. Istny dom dla obłąkanych, ale raczej nie mamy planu B, więc pozostaje nam iść napić się do baru i jakoś przenocować do rana.

[cdn.]

Edited by tanova
  • Like 9
Link to comment

25.08 (środa) – Kronplatz-Cortina d'Ampezzo (58 km, pod górę)

Rowerowa kulminacja - krajobrazów, wysokości i wrażeń. Rano zjeżdżamy z Rasen w stronę rzeki Rienz, mając przed sobą widok na Kronplatz - jak na dłoni. Widoki będą jednak później jeszcze lepsze.

IMG_20210825_100327.thumb.jpg.100eec4703dcf4881d98bd8dde4fc059.jpg

W drodze:

IMG_20210825_101356.thumb.jpg.a66cd523ac93c250bd3d1e824032a22f.jpg

Zaporowe jezioro Olanger See:

IMG_20210825_102938.thumb.jpg.2a56358b913215c2af8c422a3f449188.jpg

Takie tam, towarzyskie - na moście:

IMG_20210825_104711.thumb.jpg.56b986fd988c54470628893c32501bf2.jpg

Jedziemy w kierunku Toblach i wkrótce oczom naszym ukazują się kontury Dolomitów Sexteńskich:

IMG_20210825_105438.thumb.jpg.f4ee20e6a144a6b44c481b8a65bc480a.jpg

Relaksik w altanie po drodze:

IMG_20210825_122038.thumb.jpg.10f6f1bbbc1bc84a3bdd17e5a7b00555.jpg

I jeszcze raz góry:

IMG_20210825_130303.thumb.jpg.ef69eaf1a72b9d470ffdd9df21a81d70.jpg

Jesteśmy zaledwie kilka kilometrów od źródeł Drawy, gdzie startowaliśmy rok temu. Zajrzymy? Koniecznie!

2021:

913382407_IMG_20210825_1330402.thumb.jpg.8b2f10c641a948d37bbfc454647dff5c.jpg

2020:

IMG_20200822_111439b.jpg.753a6a901381cc326e5a9d1aac542cbc.jpg

Tym razem zamiast na wschód - jedziemy na południe, do Cortiny d'Ampezzo. Szlak rowerowy prowadzi wygodną i szeroką szutrówką wśród gór, przez przełęcz Passo Cimabanche, dawną trasą linii kolejowej. Dzięki temu nabieramy wysokości lekkim i stałym wzniosem. Mając rowery z bagażami - bardzo efektywna opcja. Dużo osób w różnym wieku jeździ tutaj rowerami, ale generalnie na szlakach przeważają elektryki - tak 80%, turystyczne i mtb. I to nie tylko wśród publiki w dojrzałym wieku, ale również sporo młodych jeździ ze wspomaganiem. Takie wygodne pokolenie. Większość ludzi jeździ na lekko, długodystansowych sakwiarzy zdecydowanie mniej niż w Austrii, ale są. A jakie tu się robi przewyższenia? Strava pokazuje tak średnio 700-1000 m verticala dziennie, a na odcinkach tak odczuwalnie "z górki" - około 400 m podjazdów.

IMG_20210825_142335.thumb.jpg.f2bc1385830cd67a061c3c80746456b1.jpg

IMG-20210825-WA0081.thumb.jpg.16aefa02f7378872d83820ad3d1071b7.jpg

Jezioro Toblacher See:

IMG_20210825_140912.thumb.jpg.a5e911435b511ca61a66eb4d97244194.jpg

Przy trasie, w Nasswand, trafiamy na cmentarz wojenny z czasów I wojny światowej, na którym pochowano ponad 1200 żołnierzy różnych nacji - między innymi 145 Polaków. I faktycznie - odnajdujemy kilka krzyży z polsko brzmiącymi nazwiskami.

IMG_20210825_144704.thumb.jpg.9abd93f7530417eb239dc2751b1c8915.jpg

Miejsc upamiętniających zaciekłe walki między Austro-Węgrami a Włochami w tym okresie jest zresztą sporo po drodze.

IMG_20210825_152032.thumb.jpg.85ff7663f1d83a9ca0a40b50b0aa755b.jpg

Dojeżdżamy do jeziora Dürrensee i kultowego miejsca z fantastyczną panoramą na Drei Zinnen/Tre Cime - z jednej strony, a Monte Cristallo z drugiej. Obowiązkowy foto-stop.

 IMG_20210825_153313.thumb.jpg.929bdee7ded810e9312fc3a009cc345b.jpg

IMG-20210825-WA0066.thumb.jpg.04fd274a187b76aed61c48c03dc0368a.jpg

IMG_20210825_153948.thumb.jpg.6f553148e9716c0de61c68effacb0c07.jpg

IMG_20210825_153835.thumb.jpg.0f0b4d0ec9cebe41796a46dfcd8506e0.jpg

IMG_20210825_155127.thumb.jpg.cb317be7780dac392e2ab6dbb69ad111.jpg

Croda Rossa:

IMG_20210825_163430.thumb.jpg.7f03328de0df658ab68667e2468fd8ae.jpg

Zbliżamy się do granicy prowincji Trydent-Górna Adyga z Wenecją Euganejską:

IMG_20210825_163537.thumb.jpg.ce9180fe9520dedf87da1442b6958e05.jpg

I jest - jest przełęcz Passo Cimabanche! 1530 m! Jeszcze nigdy nie byłam rowerem na takiej wysokości, jeszcze nigdy nie wjechałam rowerem tak wysoko!

IMG-20210825-WA0085.thumb.jpg.dd2876c100ff2ccdecf53f30b62e7adf.jpg

 IMG_20210825_164049.thumb.jpg.b37145149f6173ee0a62314abb006938.jpg

Teraz jeszcze parę kilometrów przepięknego zjazdu do Cortiny. Zobaczcie sami!

IMG_20210825_170049.thumb.jpg.ad31e034b5e16d38644ec0991376b33a.jpg

Tunel ...

IMG_20210825_171433.thumb.jpg.c4071cc494460397af9eb16e727c104b.jpg

... a za tunelem ...

IMG-20210825-WA0070.thumb.jpg.2fe2bb4b7ed011c9971cbab0c0e19edb.jpg

IMG_20210825_172012.thumb.jpg.6bff74393aef9e95b297d5641988a33e.jpg

IMG_20210825_174537.thumb.jpg.8615040e3ef707a272d66e423fe0ecb7.jpg

Tym razem spędzamy wieczór i nocujemy na bardzo ładnym kempingu International Camping Olympia w Fiames, zaledwie kilka kilometrów od Cortiny. Przydały się namiociki i śpiwory, wiezione na wszelki wypadek.

[cdn.]

 

Edited by tanova
  • Like 8
Link to comment

26.08 (czwartek) – Cortina d'Ampezzo - dolina Cadore (66 km, z góry)

Cortina - królowej włoskich Dolomitów przedstawiać nie trzeba. Cudnie położona w samym sercu gór, nieco snobistyczna, piękna i zimą i latem. Jesteśmy tutaj pierwszy raz - chcemy wyjść gdzieś na szlak, zobaczyć góry nie tylko od podnóża.

Miasteczko już o poranku tętni życiem:

IMG_20210826_104325.thumb.jpg.c83f84dbc63ccb0aed5496cf6dbac50e.jpg

Tutejszy Mitoraj:

IMG_20210826_104409.thumb.jpg.3ef45160172306c9eed7e44e92e1e933.jpg

Czy to jeszcze pies, czy breloczek do plecaka?

IMG_20210826_105247.thumb.jpg.846a76f6ffaa52a5605c37cc97127e99.jpg

Impresje po tegorocznych zawodach PŚ

IMG_20210826_105526.thumb.jpg.2e041609d4e771885f88f21a9fb53c77.jpg

Tofany, Faloria, Cinque Torri czy Lagazuoi? Ech - osiołkowi w żłoby dano... Jest dylemat. Można by spędzić w Cortinie dużo, dużo czasu, ale cóż - na coś się trzeba zdecydować. Wybór w końcu padł na Falorię - podobno boskie widoki właśnie na Tofany (i nie tylko), można na szczycie zrobić krótki trekking, stacja kolejki jest tuż przy szlaku rowerowym, no i ... zawsze chciałam zobaczyć na żywo trasę olimpijską B|.

IMG_20210826_112535.thumb.jpg.de771f7f3aa3787b45fa5f49090d8fdf.jpg

Cortina z góry i Tofany, a w oddali po lewej widać Lagazuoi i 5 Torri:

IMG_20210826_114641.thumb.jpg.24527d19bd38b3c06553437cc7562055.jpg

Narciarskie trasy w letniej odsłonie:

IMG_20210826_123355.thumb.jpg.96b4aaf17750f9d2c225437519f7ed94.jpg

Panoramy - fantastyczne:

IMG_20210826_123942.thumb.jpg.31b5b569aef3c1fb6153662e35edaf09.jpg

Jest i trasa slalomu:

IMG_20210826_124257.thumb.jpg.360c44a848dfd45fb4be1dae218756c5.jpg

IMG_20210826_124731.thumb.jpg.bccd67d2f9503afa2edab3212ffa3b4d.jpg

IMG_20210826_131002.thumb.jpg.24f0455f938d4a019680eb4b26051d0c.jpg

Na górze:

IMG_20210826_132408.thumb.jpg.e9044de4e894cfc327ceccbb6dd67297.jpg

Zwei Damen und Drei Zinnen:

IMG-20210826-WA0002.thumb.jpg.8c0cdc6ac42c05f3ffa20b851238f42d.jpg

IMG_20210826_133355.thumb.jpg.9a877daac8cc5b94b083f434aadc006a.jpg

Przy schronisku:

IMG_20210826_133229.thumb.jpg.092b6aef707b1f8abc6591725effcf96.jpg

Ech, aż się nie chce wracać na dół. Ale cóż - trasa się sama nie przejedzie, więc wczesnym popołudniem ruszamy w dalszą drogę, doliną Cadore.

IMG_20210826_154427.thumb.jpg.fcbdb0db5bd2be94a02275ed0c5ab8e7.jpg

Po prawej stronie góruje wybitny kolos Monte Pelmo (3.168 m npm.):

IMG_20210826_154751.thumb.jpg.706fa52187958bb1a94b496a30fe14c5.jpg

 

IMG_20210826_163516.thumb.jpg.f0c5c2d5fa7fe0754fedac9dd49cbcdc.jpg IMG_20210826_164714.thumb.jpg.ce3dc08a471a41d68e904dbd5d806961.jpg

Droga opada najpierw łagodnie w dół aż do Pieve di Cadore. Miejscowości z typowo turystycznych zmieniają się w coraz bardziej spokojne, górskie miasteczka. W Pieve zauważamy już trochę opuszczonych, starych domów. 

Krajobraz zmienia się jeszcze bardziej, gdy ostrymi serpentynami zjeżdżamy nad Piavę, na dno doliny - do Perarole di Cadore. Mamy wrażenie, że trafiliśmy do innego świata. Wyludnione miasteczko, zaniedbane budynki, zabite dechami okiennice - tylko w brudnawym, małym barze kilku tubylców smętnie sączy piwo. Co gorsza - zbliża się wieczór, zanosi się na deszcz i trzeba poszukać noclegu.

IMG-20210826-WA0003.thumb.jpg.132b4858f7590d2baecab6c082fa270f.jpg

W jednym B&B nikt nie otwiera ani nie odbiera telefonu, w drugim - babka nie ma miejsc, ale dzwoni gdzieś po znajomych i znajduje nam nocleg w odległym o ok. 10 km Ospedale di Cadore, w hostelu.

Wieczorna jazda wśród miejscowości-widm, dnem głębokiej i ciemnej doliny, wśród pionowo opadających skał jest trochę niesamowita. Koledze pęka szprycha w tylnym kole, a mnie urywa się linka od przerzutki. Na koniec dopada nas rzęsista ulewa. Docieramy już po zmierzchu - przemoczeni, tuż przed tym, gdy ulewa zamieni się w gwałtowną burzę. Gospodarze są przemili - zamawiają dla nas gorącą pizzę i przywożą nam do pokoju. Sam hostel mieści się w wąziutkiej, zabytkowej kamienicy i oferuje dziesięć miejsc. Wszystko świeżo odremontowane, czyściutko, jest też mała ekspozycja o historii tego miejsca. Bardzo miłe i klimatyczne lokum.

A taki mieliśmy widok z okna (już rano)

IMG_20210827_084815.thumb.jpg.66c14355060a56bdd58cab63775db226.jpg

[cdn.]

Edited by tanova
  • Like 7
Link to comment

27.08 (piątek) – Cadore - Feltre (69 km, przeważnie z góry)

Rano właścicielka hostelu powiedziała koleżance Marii i mnie, że po sąsiedzku jest kościół pw. Marii i Magdaleny. No racja - zatem Maria i Magdalena pod kościołem Marii i Magdaleny.

IMG_20210827_092841.thumb.jpg.cb7c330291612ea3f42aab220e20d6b7.jpg 

Próbowałam dowiedzieć się od właścicielki, dlaczego w okolicznych miasteczkach jest tak pusto - np. w pobliskim Longarone. Poniższe zdjęcie przedstawia starszą część miasta. Dalej są tylko budynki z lat 60-tych i 70-tych i pomimo pięknych gór wokół - niewiele się tu dzieje. Jak doczytałam później - w 1963 r. miała tu miejsce największa katastrofa zapory wodnej, kiedy to duży obryw zbocza do zbiornika spowodował ogromną falę powodziową, która zniszczyła kilka miejscowości w dolinie. Zginęło wówczas prawie 2000 osób, z których połowy nigdy nie odnaleziono. Może dlatego ludzie nie bardzo chcą tu mieszkać?

IMG_20210827_094609.thumb.jpg.836f654298ef694af987242fe5d70934.jpg

W Longarone, w sklepie sportowym, dostajemy namiary na dwa najbliższe serwisy rowerowe w oddalonym o kolejne kilkanaście kilometrów Ponte nelle Alpi. Koniecznie musimy podjechać - naprawić moją tylną przerzutkę i wymienić szprychę u kolegi. Linka przerzutki zerwała się na najcięższym przełożeniu, więc każdy podjazd - a tych nie brakuje - to dla mnie pchanie roweru z sakwami pod górę.

Jadąc doliną Piave:

IMG_20210827_104203.thumb.jpg.e6145c8f926cd74d3347d7abba8ba184.jpg

IMG_20210827_103556.thumb.jpg.22640c9bda84d35e4d8f4cd84522ba70.jpg

W pierwszym serwisie facet nas po prostu olał i stwierdził, że nie ma czasu. W drugim - maestro szybko uporał się z obydwiema awariami i mogliśmy kontynuować podróż.

Czekając na naprawę:

IMG_20210827_125245.thumb.jpg.4cbd5c7da11e8ef6ecbd8d207785fb91.jpg

Jedziemy w stronę Belluno - to już dość bliskie okolice Wenecji. Architektura staje się taka typowo włoska - zarówno w samym Belluno, jak i po drodze.

IMG_20210827_134746.thumb.jpg.cbed265274f6c71091a7a7d70d84ab10.jpg

IMG-20210827-WA0001.thumb.jpg.f6becc8d9acc210c101e630ea8349c54.jpg

IMG_20210827_142949.thumb.jpg.b01c94084f768569f62152cbfb122569.jpg

IMG_20210827_143429.thumb.jpg.30de9408582d0936af931abea9da7d3a.jpg

Zastanawiamy się, czy złapie nas kolejny deszcz, ale przechodzi gdzieś bokiem. Postanawiamy dojechać jeszcze ok. 30 km do Feltre i tam zanocować. Po prawej stronie mamy pasmo Dolomitów Belluńskich ...

IMG_20210827_161056.thumb.jpg.0254e1f37f4f4fd09424e9615c466b20.jpg

... po lewej już przedgórze, przypominające nasze Beskidy:

IMG_20210827_155147.thumb.jpg.7973a09320f3b08df9260fa2f9d8ab9b.jpg

Na ostatnich kilometrach przed Feltre oznaczenia szlaku się skończyły. Mamy do wyboru jazdę bardzo ruchliwą krajówką SS50 albo objazdy bocznymi drogami. Objazd okazuje się bardzo stromym podjazdem, wreszcie lądujemy u jakiegoś rolnika na podwórku, który kieruje nas we właściwym kierunku. W Feltre znajdujemy nocleg w bardzo przyjemnym hotelu, w sercu starego miasta. Akurat odbywa się tam nocny bieg po murach miasta - sylwetki biegaczy z czołówkami wyglądają bardzo zjawiskowo, a publiczność żywiołowo dopinguje zawodników.

IMG_20210827_203851.thumb.jpg.6e912a2db047aa3c419ff53198e033ce.jpg

IMG_20210827_203152.thumb.jpg.d6f24946541ab4f8fa8dde835cfcdee7.jpg

IMG_20210827_222141.thumb.jpg.4ac037e0f2d172061eca87f9b513041b.jpg

IMG_20210827_222223.thumb.jpg.4e9440088cc66e5a17020b074b879734.jpg

Po zawodach - huczna impreza w jednej z knajpek, bez reżimu sanitarnego. To mnie trochę zaskoczyło, bo poza tym bardzo restrykcyjnie przestrzegane są przepisy pandemiczne - w sklepach, lokalach, pociągach, kolejkach linowych i pensjonatach wszyscy noszą maseczki i to nie nonszalancko na brodzie, tylko prawidłowo. Jeśli ktoś zapomniał, to personel od razu zwracał uwagę, ale generalnie ludzie sami bardzo się pilnowali. W restauracjach i w jednym z pensjonatów, gdzie była strefa spa, pytano nas, czy mamy green pass (ale nikt nie sprawdzał). Ludzie też raczej przestrzegali dystansu społecznego - z tym jednym wyjątkiem.

Jemy przepyszną pizzę, pijemy dwie karafki lokalnego wina i spacerujemy po urokliwej, wieczornej starówce Feltre.

[cdn.]

  • Like 7
Link to comment

28.08 (sobota) – Feltre - Valsugana - Trydent (95 km, przeważnie pod górę)

Ostatni dzień objazdówki po Dolomitach. Co prawda wstępny plan trasy zakładał opcjonalnie zamknięcie pętli do Bolzano, ale nie był to priorytet.

Po wyjeździe z Feltre kierujemy się w stronę Valsugany. Niestety początkowy fragment nie jest wyznakowanym szlakiem i znów mamy podobną niedogodność jak w ostatnich dniach, że albo jedziemy ruchliwą krajówką, albo gdzieś bujamy się po krzakach i polnych drogach, jadąc na azymut. W okolicach jeziora Lago di Corlo łapiemy znów oznaczenia szlaku i jest zdecydowanie lepiej. Droga wije się wśród lesistych wzgórz i ładnych wiosek aż do Fastro. Tutaj spektakularnymi serpentynami zjeżdżamy do Primolano, w dolinie Valsugana.

IMG-20210905-WA0003.thumb.jpg.d4f3777dd76a4a546d436094727cf053.jpg

IMG_20210828_111334.thumb.jpg.d235b5603a051fc8dbec4c16aaec13f9.jpg

Sporo tutaj - jak i w całej dolinie - szosowców, którzy upodobali sobie chyba właśnie szczególnie ten podjazd. Ja jednak się cieszę, że nam - z tymi tobołami - wyszło jechać w dół. Jaka jest Valsugana? Śliczna i sielankowa! Po drodze granica prowincji:

IMG_20210828_112859.thumb.jpg.74426e29970e641052ab8f7c7c0fe3ea.jpg

IMG_20210828_113036.thumb.jpg.9f3f4f41822880aa3d399c6f2a8b4e9b.jpg

IMG-20210828-WA0020.thumb.jpg.f8c6bb124c82c6b2571ad6835c9f231d.jpg

Mijam skalne wrota

IMG-20210828-WA0003.thumb.jpg.02624de70010f8c8ab5b9cc07dc5b1b9.jpg

Punkt info:

IMG_20210828_121353.thumb.jpg.05af43948773e700c301ebe98ffe054d.jpg

IMG_20210828_124950.thumb.jpg.35fac232e58f1d1e1b9b0ec22043c02d.jpg

W barwach klubowych ...

IMG_20210828_125217.thumb.jpg.732022658936b55394475c9ebeb39982.jpg

Robimy postój w Borgo Valsugana, bo jest ładnie i jesteśmy głodni.

IMG_20210828_132348.thumb.jpg.f05abcda6605e348591c181f9a67cf84.jpg

IMG_20210828_134851.thumb.jpg.783d2e9560783fd438e7104c964e43a5.jpg

IMG_20210828_143032.thumb.jpg.5707679a58c1b08fabb172b54231fbe9.jpg

Deser ...

IMG_20210828_153211.thumb.jpg.ef806a02e16eea0370e962d9ff4439a5.jpg

Znów jesteśmy na szlaku Via Claudia Augusta

IMG_20210828_154704.thumb.jpg.ad9fb8af68570032519779695c37315b.jpg

IMG_20210828_154601.thumb.jpg.dcbd9d081c33fad204830d758890b3b1.jpg

Nad jeziorem Lago di Caldonazzo:

IMG_20210828_171051.thumb.jpg.d64ca57b0c9e82a084aabcac76da6ef0.jpg

IMG_20210828_163454.thumb.jpg.1ec714a46ea6470f785392ca1522c477.jpg

Za jeziorem, w Pergine Valsugana, szlak niestety się kończy - nie ma drogi wjazdowej dla rowerów do Trydentu. Alternatywą jest objazd górą przez Civezzano, a to niezła wspinaczka. Nagrodą jest panorama miasta z góry i dość karkołomny zjazd wąskimi i krętymi uliczkami tuż koło zamku Buonconsiglio

IMG_20210828_183449.thumb.jpg.2f02f8d86d0a6761c8b51277f8702ec1.jpg

Niestety zwiedzania Trydentu nie było - mało czasu i jakieś demonstracje na starym mieście, przez które policja zamykała ulice, więc tylko cyk-cyk po drodze na dworzec.

IMG_20210828_184638.thumb.jpg.0480c9ddf667bd12695aac6dcc0dc2d1.jpg

Pomnik Dantego - jako kontra włoskiej ludności Trydentu dla monumentu Walthera von der Vogelweide w Bolzano.

IMG_20210828_185007.thumb.jpg.9647c1201f5cfb0ae09b0e43e6def4fd.jpg

Do Vinschgau wracamy z dwiema przesiadkami - w Bolzano i Merano i przygodami. Pociąg do Bolzano się spóźnił, a pociąg do Merano w ogóle tego dnia został odwołany. Następny też stał w polu, więc zamiast po 21-szej, byliśmy w pensjonacie krótko przed północą, a podróż zamiast dwóch i pół trwała blisko pięć godzin. Ech, te włoskie pociągi!

IMG_20210828_191816_Bokeh.thumb.jpg.8c056d593a4a65c96499ef823b4f86fa.jpg

I to koniec naszej rowerowej wyrypy. Następny tydzień spędziliśmy na górskich wędrówkach, o których może napiszę osobno.

Cały ślad trasy (bez tego pierwszego dnia na rozruch) można zobaczyć na traseo: https://www.traseo.pl/trasa/dookola-dolomitow

  • Like 8
  • Thanks 2
Link to comment

Mam pytanka:

1. Jak wyglądały ceny noclegów na waszej trasie i czy mieliście poczucie, że trudniej o nocleg w akceptowalnej cenie w stosunku do tego co było przed pandemią?

2. Jaki rejon na waszej trasie uznalibyście za najciekawszy dla (A) miłośnika ładnych widoków, (B) miłośnika zabytkowej architektury, (C) miłośnika jazdy na rowerze?

  • Like 1
Link to comment

@Ziemowit odpowiadając na Twoje pytania:

1. Przypuszczam, że trudności ze znalezieniem noclegu wynikały nie tyle z pandemii, ile z terminu - sierpień to tradycyjnie szczyt sezonu urlopowego we Włoszech i nawet w ostatnim tygodniu miesiąca prawie wszędzie mieli komplet gości.

Z wyprzedzeniem zarezerwowałam noclegi w Vinschgau: pokój dwuosobowy ze śniadaniem w cenie 40 euro/os. oraz apartament na tydzień dla czterech osób (dobry standard - dwie łazienki, strefa spa w pensjonacie) - 700 euro/całość.

Przed wyjazdem zorientowałam się, że w okolicach Cortiny nie ma co liczyć na nocleg w rozsądnej cenie - pokoje dwuosobowe zaczynały się od 200 euro za noc wzwyż, dlatego też wzięliśmy na wszelki wypadek namiot - i przydał się. Natomiast zaskoczyły mnie również wysokie ceny i brak miejsc pod Kronplatzem, bo wydawało mi się, że w lecie jest to mniej atrakcyjna miejscówka.  

Noclegi na trasie wyszły nam następująco: agroturystyka pod Klausen - 40 euro/os. (pokój dwuosobowy ze śniadaniem), hotel *** pod Kronplatzem 80 euro/os. (pokój dwuosobowy i jednoosobowy ze śniadaniem), kemping w Cortinie - 19 euro/os. (nocleg w namiocie), hostel w Termine di Cadore - 30 euro/os. (pokój czteroosobowy bez śniadania), hotel *** w Feltre 50 euro/os. (pokój dwuosobowy ze śniadaniem).

Nie mam porównania z Włochami przed pandemią, ale zestawiając ceny z podobnymi wyprawami do Austrii (2020 i 2018) i Alzacji (2019), to jest trochę drożej - bo w Austrii i Francji płaciliśmy 30-45 euro za nocleg ze śniadaniem i nigdy nie mieliśmy problemu ze znalezieniem czegoś "z marszu". 

2. To jest bardzo trudne pytanie :D

(A) - Piękne widoki były cały czas, bo cała trasa prowadziła przez góry, choć charakter tych gór zmieniał się po drodze - od potężnych trzytysięczników "na wyciągnięcie ręki" w Vinschgau, przez skaliste Dolomity po zalesione krajobrazy i łagodniejsze szczyty przedgórza. Chyba właśnie urozmaicenie krajobrazu i piękno przyrody było największym atutem tej trasy. 

(B) - Przejeżdżaliśmy przez kilka bardzo ładnych miasteczek czy miast z ciekawą, zabytkową starówką. Na pewno warto odwiedzić Brixen i Bolzano - które ma ponoć również bardzo ciekawe muzeum archeologiczne. W drugim tygodniu urlopu pojechaliśmy też na cały dzień do Merano, które jest po prostu prześliczne - pełne kwiatów i śródziemnomorskiej roślinności, malowniczo położone w kotlinie, wśród wysokich gór, z dziewiętnastowieczną częścią uzdrowiskową i tętniącym życiem starym miastem. Tak - Merano chyba najbardziej nas urzekło, choć - nie oszukujmy się - we Włoszech jest wiele bardziej spektakularnych miejsc dla miłośników architektury i zabytków.

(C) Trasę wyprawy ułożyłam korzystając z serwisów internetowych - głównie z niemieckojęzycznego https://radreise-wiki.de/, z bardzo dokładnym opisem szlaków długodystansowych (Radfernwege). Zasadniczo szlaki łączą się ze sobą w punktach węzłowych, ale w praktyce bywa tak, że fragmentami biegną gdzieś tylko palcem po mapie, albo są objazdy, które są kiepsko lub wcale nie oznaczone. Jest więc kilka wyznakowanych, bardzo ciekawych tras - Etschtalradweg, Pustertal, Toblach-Cortina czy Valsugana z bardzo dobrą infrastrukturą, a pomiędzy trzeba sobie radzić samemu. Bardzo kiepski jest np. wjazd do Trydentu od strony Pergine Valsugana - wręcz w opisie radzą, aby ten odcinek pokonać pociągiem. Przydaje się aplikacja z dokładną mapą offline i naniesionymi szlakami - my korzystaliśmy z mapy.cz. Generalnie wyszło nam tak ok. 75% asfalt, 25% inne nawierzchnie - głównie szuter, ale momentami była też jazda drogami gruntowymi.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment

Dzięki za odpowiedzi :)

5 godzin temu, tanova napisał:

zaskoczyły mnie również wysokie ceny i brak miejsc pod Kronplatzem, bo wydawało mi się, że w lecie jest to mniej atrakcyjna miejscówka.  

Pod Kronplatzem niedawno zadział się rytualny mord na tle satanistycznym, którego dokonał nasz rodak na jednym z tubylców. Ciekawe czy to ma wpływ na ceny, dostępmość i czy nas tam będą witać z otwartymi ramionami.

 

Edited by Ziemowit
  • Haha 1
Link to comment
Godzinę temu, Ziemowit napisał:

Dzięki za odpowiedzi :)

Pod Kronplatzem niedawno zadział się rytualny mord na tle satanistycznym, którego dokonał nasz rodak na jednym z tubylców. Ciekawe czy to ma wpływ na ceny, dostępmość i czy nas tam będą witać z otwartymi ramionami.

 

Coś może być na rzeczy - czworo potencjalnych polskich satanistów na rowerach z sakwami, nic dziwnego, że nas nigdzie nie chcieli. A jak już wpuścili, to obsługa dostała histerii. xD

  • Like 1
Link to comment
20 godzin temu, marboru napisał:

Kawał dobrej, nikomu nie potrzebnej roboty ;) :D 

Ale jak było pięknie! 😮 

Dzięki Magda.

Roboty trochę było z relacją - sam wiesz, jak to jest B| - ale wspomnienia, daty i nazwy miejsc z czasem ulatują - a tak to przynajmniej gdzieś w sposób uporządkowany to zostanie. Pięknie było - to prawda. Gdzieś ta Italia wciąż we mnie jest ...

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...