Pogoda w niedzielę miała się nieco popsuć - a tu niespodzianka. Lampa cały dzień, a do tego lekki mrozik . Rewelacja.
Mieliśmy trochę więcej czasu, więc można było zaplanować nieco dłuższą pętlę. Zaczęliśmy od trasy Spacerowej i Wokół Koziego Grzbietu, która biegnie bardzo blisko czeskiej granicy. Warunki śniegowe były tutaj trochę słabsze niż na pozostałych trasach - miejscami lód w torach i lekkie przetarcia - nawet ratrak dzisiaj nie poprawiał torów, bo za mało śniegu.
Na "Spacerowej":
Zdjęcie z Darkiem koło Rozdroża pod Działem Izerskim. Chodzi ten facet za mną jak cień .
Na południowym krańcu trasy wokół Koziego Grzbietu jest szlak do Harrachova, a właściwie do stacji kolejowej w dzielnicy Mytiny. Szlak to ścieżka przez las - na początku jeszcze przejezdna dla biegówek, ale potem idzie stromo i kręto w dół. Kilkaset metrów, ale zabić się można, więc odpięliśmy narty i ostatni kawałek pokonaliśmy pieszo.
W Mytinach:
Dalej pociąg jedzie w kierunku Liberca głębokim wąwozem wykutym w skale. My natomiast zawróciliśmy z powrotem na jakuszyckie trasy.
Dochodzimy do schroniska Orle, w którym dzisiaj również tłumy - zatem korzystamy z własnego prowiantu, chwilę odpoczywamy i ruszamy dalej, w kierunku Jeleniej Łąki, biegnąc tą samą trasą co wczoraj, ale w przeciwnym kierunku.
Widok za Orlem:
Widok przed Orlem :
Trasa na Jelenią Łąkę to długie podejście - ale za to jakie widoki! Po prostu bajka!
Podobnie jak wczoraj, wróciliśmy przez Rozdroże pod Cichą Równią i Dolny Dukt. W oddali, w prześwicie drzew widoczna Szrenica. Biała, zaśnieżona i nieczynna.
Mapka dzisiejszej trasy:
Jutro jeszcze parę godzin do zagospodarowania i powrót. W planach w zasadzie są zjazdówki - ale Szrenica ruszy dopiero 17 grudnia, Harrachov też dopiero w tygodniu, a w Świeradowie dzisiaj była jakaś awaria. Zobaczymy rano - czy ruszy gondola, ewentualnie czy w tygodniu będą działać Paseky. Trochę słabo tu jeszcze w okolicy.