Co za naród:confused: Kiedyś w Tignes jak nie było bramek elektronicznych tylko do karnetów wklejali zdjęcia. Jedna z rodzinek tak kombinowała, ze dwóch karnetach jeździło 4 osoby. Robili to w ten sposób, że dwie osoby wyjeżdżały na lodowiec, a następnie ktoś zupełnie inny zwoził pozostałym karnety na dół. Francuzi pobieżnie patrzyli na te zdjęcia tym bardziej, że były małe, a ich bardziej interesowała data ważności. Potem przez cały dzień bujali się tylko po lodowcu, gdzie już kontroli nie było. Pamiętam był poniedziałek - drugi dzień jeżdżenia. Nasz krajan-kombinator, który mieszkał za ścianą zapukał rano i poprosił mnie o zwiezienie w dniu dzisiejszym pod kreta na Grand Motte dwóch skipasów dla znajomych. Niechętnie i nie do końca świadomy zgodziłem się. Po zwiezieniu na dół postanowiłem wjechać z powrotem na Gran Motte razem z nimi kretem. A tu zonk.:eek: Pierwsza była kobitka ze skipasem z wklejonym zdjęciem brata. Pan sprawdzający od razu się zorientował i przekazał delikwentkę dwóm kolegom. Od tego momentu jego czujność się wyostrzyła i od razu miał następnego!! Efekt końcowy był taki, że karnety zostały zatrzymane, a owa rodzinka zakupiła w kasie po publicznej cenie bez zniżek grupowych cztery skipasyy.
Przy partyjce tysiąca i buteleczce kronenberga omówiłem tego samego dnia wieczorem z sąsiadem sytuację. Facet był zdruzgotany, ale nic go ta sytuacja nie nauczyła. Bo miał już kilka nowych pomysłów na przyszły rok jak oszukiwać obsługę..... I to nie jest jak widać przypadek odosobniony..
Niech nikt tego nie myli tego z chytrością. To jest po prostu nie uczciwość!!
Myślę Kolego, że nie uda Ci się ten przekręt. pozdrawiam