To jest ich wymówka, tylko sprzęt który leży na półce sklepowej jest droższy o co najmniej 30% w porównaniu z zeszłym rokiem, czyli mniej więcej tyle ile droższe jest euro( 3,3 + 30%=4,3) przy czym cena jaką płaci importer w euro ma niewiele wspólnego z tą ceną sklepową.
Wniosek jest jeden, na propagandzie kursu euro wszyscy dowalili marże:mad: