Dyskusja cały czas toczy się wokół tego , czy sport wyczynowy da się pogodzić z nauką czy też nie .Moim zdaniem da (niezaleznie od dyscypliny) i są tego przykłady ,trzeba tylko BARDZO chcieć.Ustalmy też , że przecież chyba nikt nie ma na myśli studiów stacjonarnych , ale raczej indywidualny tok nauczania.Pytanie tylko czy ktoś ma na to ochotę , czy też nie .
Zauważam jeszcze jakby drugie dno:) tego tematu - czy uprawianie sportu czy to amatorsko , czy tez zawodowo to kara czy przyjemność ?
Ja sam trochę bawiłem się w sport (koszykówka) , znam pojęcie , co to znaczy zapierd.......ć do nieprzytomności na treningu ale ZAWSZE była to dla mnie przyjemność ,zresztą jak każdy sport . Niektórzy jednak nasi "mistrzowie sportu" myślą chyba zupełnie inaczej. Robią to zdaje się za karę , narzekając na wszystko i na wszystkich, tylko nie na siebie. Mnie takie podejście do wyczynowego uprawiania sportu po prostu śmieszy i lepiej by było , żeby "taki" sportowiec zajął się czymś innym , a nie robił z siebie ofiary losu.