jasne , że taka filmowa gleba to rzecz bezcenna;) ,a i pewnie częstotliwośc gleb na gigancie jest trochę niższa niż na slalomie. Mi chodziło bardziej o to , że na slalomkach generalnie uzyskuje się mniejsze predkości .Więc jeżeli nie jeździmy na wydzielonej części stoku gdzie ustawione są bramki lub tyczki , tylko sobie pomykamy na pełnym gazie tam gdzie wszyscy , to możliwość manewru na gigantce jest bardziej ograniczona niż na slalomce.I jak nogi już słabe to czasem ominięcie "nagłej" przeszkody na stoku (np. innego narciarza ) jest już trudne do wykonania .A nasze stoki jakie są , kazdy widzi - wąskie , przepełnione ,źle pzrygotowane i często zbyt krótkie.Dalej drążąc temat , uważam , że popularność slalomek , lub generalnie krótszych nart bierze się stąd , że mniej doswiadczonym narciarzom wydaje się ( i chyba jednak słusznie ) że krótsza narta jest nartą łatwiejszą. Łatwiej im nad nią zapanować, oczywiście jeżdżąc z umiarkowanymi prędkościami. Prawdziwa frajda zaczyna się jednak wtedy jak zaczynamy jeździć szybciej , oczywiście panując nad nartami;) .Wtedy to możemy naprawdę poczuć jak narty pracują i na co je stać, a także docenić to , że mamy mocne nogi i w ogóle kondycję )