ja zauważam pewną prawidłowość wśród moich znajomych , a i ze mną też było podobnie:)
otóż na początku naszej przygody z nartami ( tak po kilku sezonach ) wydaje się ,że bardzo szybko doszlismy do wysokiego , w naszym mniemaniu, poziomu zaawansowania. Potem jednak następuje ,przynajmniej u części z nas:rolleyes:,etap samokrytyki:o i dochodzimy do wniosku ,że nasza jazda jest do du...y:mad: , że do prawdziwych wymiataczy stoków to jeszcze duuuużo nam brakuje itp, itd . Dopiero więc w tym momencie tak naprawdę realistycznie zaczynamy oceniać swoje narciarski kompetencje .Wtedy mamy już świadomość tego co w naszej jeździe należy poprawić , jak albo z kim to zrobić i kiedy możemy ewentualnie zmienić sobie numerek na wyższy;)