Jestem w Beskidzie Sądeckim od 10 dni. Armatki nap...24h na dobę. Niestety także podczas jazdy. I co...i nadal są kamienie na wszystkich trasach. Rano wszystko pięknie wyratrakowane, po południu muldy, (bo śnieg jeszcze miękki nieprzyczepiony do podłoża). Wiec, co wy koledzy chcecie od Pilska. Tam sie jeździ na tym, co spadło z nieba. Mrozy w Polsce zaczęły się 20 grudnia. Gdyby nie święta, to większość tras byłaby jeszcze zamknięta. Ludzi nawałnica jeździ po kamieniach, bo gestorzy mają swoje 5 minut w sezonie na zarabianie kasy. Jakbyście byli gestorami wyciągów, to też mielibyście dylemat. Albo ludzie jeżdżą po tym, co jest, albo musicie kolejny sezon spisać na straty. Ja uważam, że jeżdżenie w ostatniej dekadzie grudnia jest na własne ryzyko. Jeśli zależy wam na pięknych ślizgach, małych kolejkach, trasach bez muld. To pomyślcie o założeniu nart za dwa tygodnie. Ja przyjeżdżając tu, doskonale wiedziałem, co mnie czeka. Wziąłem sprzęt, którego nie będzie mi szkoda. Wstaję o świcie, żeby pojeździć bez kolejek, albo idę na późne popołudnie i wieczór. Uprawiam, slalom między kamieniami i póki, co narty lekko draśnięte. Nie narzekam, bo nie ma sensu. W Polsce mamy warunki naturalne jakie mamy. Narciarstwo stało się bardzo popularne a wyciągów z prawdziwego zdarzenia nadal jest mało i niestety tak już będzie (natura 2000 itp). W okresie świątecznym, mamy przerost popytu na podarzą. Posty niektórych są takie, jakby pierwszy raz jeździli w okresie świątecznym. Czy ktoś z was pamięta, sensowną jazdę w Sylwestra. Ja nie pamiętam, a jeżdżę o lat co roku. Sam pamiętam jeszcze gorsze sezony. Mnie też się wiele rzeczy nie podoba. Ale jestem daleki od wpisywania ośrodków. które w tym ostatnio odwiedziłem na jakieś czarne listy.