Witam z Obergurgl. Zacznę od tego, że jechałem, jechałem i dojechałem. ponad 600 km we mgle :eek:. Jak myślałem o tym, żeby było biało, to nie do końca miałem na myśli mniejsze lub większe mleko pod drodze. Zamglenia ustąpiły dopiero przez Salzburgiem. Reszta drogi to już pikuś.
Kiedy przebyłem na miejsce było już ciemno, więc nie miałem okazji przekonać się ile śniegu jest na stokach. Jedynie obraz z kamery na ekranie hotelowego telewizora obrazuje, że zainwestowane miliony euro w naśnieżanie na coś się przydały. Okoliczne stoki wyglądają jak choinka w święta.
Jutro od rana do pracy. Kamera i aparat upakowane w plecaku, a zamiast kijów statyw. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jutro wieczorem zapraszam na raport narciarski z Tyrolu.
Dzisiaj zatkało mnie jak musiałem kupić paliwo za 1,52 Euro. Wizyta na austriackim CPN-ie nieźle daje po kieszeni.
Przy okazji miałem tez okazję się przekonać, że mentalnie Austriacy są lata świetlne przed nami. Jak? Zostawiliśmy portfel z dokumentami i kasą w restauracji przy autostradzie. Zorientowaliśmy się po 300 km i co? Zadzwoniliśmy, a Pani z restauracji powiedziała, że portfel czeka z gotówką w środku... Co kraj to obyczaj!