Sposób na box'a - drabinka
Jako, że Wasza wena trochę przyklapła przywrócę temat. Teraz wyjaśni się dlaczego go założyłem.
Tak jak pisałem przez wiele lat jeździłem z boxem na dachu różnymi samochodami. Zawsze jakoś sobie radziłem z wkładaniem nart, butów itd. do boxa. W przypadku samochodów kombi nie było z tym większych problemów, ale kiedy auta rosły problem stawał się coraz bardzie upierdliwy. Oczywiście przy moim wzroście można wrzucić i wyjąć z boxa wszystko, ale ...
Trzeba biegać od drzwi do drzwi, bo nie zawsze stając na tylny progu sięgnę coś z przodu. Zawsze progi były uwalone śniegiem czy błotem. Wyciągając narty często miałem okazję oprzeć się o dach i ... wiadomo, dach po przejechaniu kilkuset kilometrów do najczystszych nie należy.
Ale ja twardo radziłem sobie do czasu. Pewnego dnia, na wiosnę, musiałem wrzucić na dach rowery. I tu już nic nie pomogło. Żadne stawanie na progu. Nie ma szans.
Zacząłem więc kombinować. Podest, drabinka ... Wybór padł na drabinkę. Szukałem, szukałem. Drabinki były, ale drogie i ciężkie. Któregoś dnia wybrałem się do jednego z bielskich supermarketów i tu trafiłem na coś idealnego. Drabinka składana, plastikowa - czyli lekka i auta nie obije oraz bardzo, bardzo tania.
Polecam. Ja wożę ją za fotelem. Sprawdza się rewelacyjnie. Teraz można wszystko poukładać w boxie, człowiek się nie brudzi, a i niższa osoba poradzi sobie z zapakowaniem kufra.
Acha i cena - 60 zł.