Witam,
Jeśli nigdy nie miał nart, to może na ten absolutnie pierwszy raz jednak wypożyczalnia. Ale to tylko z przyczyn ekonomicznych. Bo poza tym to kupowanie całego ekwipunku, a nie jego pożyczanie, ma same zalety. Przede wszystkim ten absolutnie pierwszy raz można przećwiczyć na sucho w domu. Zaoszczędza to potem wiele stresów rodzicom i pociechom na stoku.
Moim zdaniem ubranie, buty i kask to absolutnie konieczność, aby posiadać swoje. Buty przede wszystkim wygodne, a wybierając z markowych lub kupując w dobrych sklepach to właściwie mogą być i te najtańsze, byle by były wygodne. Buty ważne żeby były narciarskie. Dobór do narty w zasadzie tylko w ten sposób, że jeśli but miękki, to i narta miękka. Absolutnie nie kupujemy w internecie.
Co do nart to albo pożyczamy, bo dziecko potrafi zrobić nartom dużo krzywdy na początku, albo kupujemy używane. Dobrze, żeby miały szerokie dzioby i były dosyć miękkie. Długość to tak gdzieś do podbródka. W zasadzie do nauki krótsze znaczy łatwiejsze. Zaleta posiadania własnych nart to przyzwyczajanie dziecka do jednego sprzętu. Nie ma potem problemu, że każdego dnia na nartach z wypożyczalni, trzeba inaczej jechać.
Z dzieckiem zaczynamy od zabawy "w narty": ubieranie, krótkie zjazdy od mamy do taty. Zauważyłem, że żeby dzieci podłapały szybko bakcyla, trzeba od pierwszego ubrania nart maksymalizować im czas na zjazdach. Czyli wnosić (dosłownie) na górkę, spuszczać, łapać i na nowo. Jak już im się to spodoba (bo nie sposób żeby nie ) to wtedy włączamy inne, mniej przyjemne dla dzieci elementy (hamowanie pługiem, odpinanie nart, zapinanie, wywrotki robione specjalnie i próby samodzielnego radzenia sobie, podchodzenie na nartach). Potem to najlepiej już dobry instruktor, który wplecie do tego wszystkiego trochę teorii + nauka jazdy wyciągami.
Powodzenia!