Ubolewam nad tym, że wszech obecni instruktorzy i szkółki narciarskie często całkowicie pomijają szkolenia związane z bezpieczeństwem na stoku.
W dodatku na większości obiektów jest wywieszony "dekalog". Tylko, że jak zapytasz to mało kto go zna, o przestrzeganiu to zapomnij.
Osobiście jako świadomy rodzic, czasem opiekun, czasem instruktor systematycznie "upominam" takich co to im wyobraźni brakuje. Bo w gruncie rzeczy nie trzeba mieć skończonych fakultetów żeby być świadomym i bezpiecznym dla siebie i innych. Wystarczy trochę wyobraźni.
A z doświadczenia to radzę (szczególnie do młodych pokoleń) podejść z żartem i uśmiechem działając na wyobraźnię, zamiast strofować, upominać i tworzyć zakazy - to nie skutkuje niczym dobrym.