Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Blixten

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    55
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Blixten

  1. Słyszałem niedawno stwierdzenie: XV to taka podniesiona Impreza - mają faktycznie wspólne cechy ?
  2. Powiedzcie, czy to dobry sposób/szkoła przygotowania "na sucho" ?? W przypadku surowej krytyki, będę wdzięczny za inne - lepsze źródła :laughing:
  3. Tobie i Kolegom wdzięczny jestem za wszelkie uwagi, te racjonalne i te fantastyczne :laughing: Chętnie pożużlowałbym sobie po kawalersku XV'em, ale trzeba "zaspokoić potrzeby rodzinne" - co też jest bardzo przyjemne, a właściwie .... bardziej przyjemne :happy: Moim pierwszym autem był Audi 80, rocznik też 80, w momencie zakupu miał skończone 21 lat. Po niespełna dwóch latach użytkowania musiałem go sprzedać bo nie było mnie stać na drugą ratę OC. Szczerze wszystkim życzę takich rozterek jakie mam obecnie.... Pozdrawiam
  4. Jak ktoś wcześniej słusznie zauważył kiedyś były Maluchy, które podjeżdżały wszędzie na oponach Stomil, a łańcuchy oglądaliśmy w imperialistycznych magazynach :stupid:
  5. Po odzyskaniu równowagi psychicznej po silnym przeżyciu jakim była jazda Subaru i posłuchaniu głosu rozsądku :sorrow: - zdecydowałbym się na Subaru dla siebie samego, jednak myśląc o rodzinie "muszę" wrócić do pomysłu CX-5.
  6. Rany, ale wpadłem z tym Subaru, po takich namowach nie mam już chyba wyboru ? :wink:
  7. Ja też tak mam :biggrin: i jak tu przekonać Żonę, że będę spokojnie jeździł taką rajdówką jak Subaru XV, że 380 litrów bagażnika w komplecie z boxem dachowym wystarczy na urlop ... :sorrow:Dla mnie to całe szczęście zakładać i zdejmować rożne gadżety mojemu kochanemu autku - mógłbym tak codziennie :biggrin:
  8. Pamiętam doskonale wychowałem się w trzech Maluchach i do dzisiaj nie pozwoliłem sprzedać jednego po Dziadku.
  9. Pamiętam doskonale :biggrin: wychowałem się w trzech Maluchach i do dzisiaj nie pozwoliłem sprzedać jednego po Dziadku.
  10. Dokładnie, teraz już wiem czym podniecał się mój kolega mając poprzedniego Forestera. Napęd 4x4 w XV jest super, a bagażnik tragiczny. Nie wiem czy box załatwi sprawę przy parze rodziców z małym dzieckiem ? Większy Forester na pewno byłby pod tym względem OK, ale mnie się jego wygląd zupełnie nie podoba. No i znowu wracam myślami do CX-5...
  11. Panowie........ Po drodze z pracy wpadłem do salonu Subaru. Akurat był wolny i akurat Pan miał czas, no to bierzemy i jedziemy XV :smile: Wygląd zewnętrzny to zwyczajowo kwestia gustu, deska rozdzielcza do zaakceptowania, ale wewnątrz sporo twardych plastików, trochę spartańsko i surowo, ale........ ten silnik i napęd !!!! :applause: Przejechaliśmy się najpierw po lesie, chyba blisko 100km/h, myślę sobie, no fajna prezentacja, ale czy ten facet chce mnie zabić ? Gada mi tu o klatce bezpieczeństwa, dziewięciu poduszkach, ale przy tej prędkości byłaby przecież miazga. Potem myślę sobie, no, koleś nieźle prowadzi (owszem fakt), ale w kolejnej chwili doszło do mnie, że wieloma innymi samochodami, które znam albo sam miałem, wylądowalibyśmy już dawno na pierwszym drzewie. Pierwszy raz jechałem Subaru, i powiem Wam.... BAJKA. :angel: Żadnych poślizgów, żadnych przechyłów, nurkowania, tam gdzie chciałem, tam jechałem - ten samochód jedzie rzeczywiście jak tramwaj po szynach ! Przy dynamicznej jeździe po mieście spalanie wyszło blisko 11l co przy silniku 2,0 benzyna z CVT jest akceptowalne. Podsumowując: doskonały napęd, samochód nie jest efekciarski, ale jest za to EFEKTYWNY. Jest tylko jeden drobniutki mankament - bagażnik ma tylko 380 litrów.... :sorrow:
  12. A gdzie w tej klasyfikacji znajduje się Mazda Cx-5 ?
  13. Bez wątpienia macie rację. Każdego roku choruję, że nie miałem więcej czasu/urlopu na narty, więc teraz kupując auto z napędem 4x4 muszę sprawić abym korzystał z niego więcej dni w roku niż tylko 14, a tym samym koszt jednostkowy na dzień rozłoży się i w efekcie ten sam napęd wyjdzie mi taniej : Nie tylko z porównania, które przytoczył kolega Wojmu wynika, że napęd 4x4 Subaru jest najlepiej oceniany. Oprócz Mazdy Cx-5 zastanawiam się jeszcze nad nową Kugą, Subaru XV (chociaż ma mały bagażnik), a nawet nowy Jeep Cherokee, chociaż nie wiem czy ten ostatni nie będzie poza zasięgiem mojego budżetu. Czekamy na promocję dealerów... :wink:
  14. Dziękuję za taką właśnie odpowiedź. Trafiłeś doskonale, bo w moim przypadku chodzi właśnie o ekonomię. Zdaję sobie sprawę z zalet napędu 4x4, wiem jak zachowuje się np. Haldex, ale zastanawiam się czy warto dopłacać do tych... 14 dni spośród 365 w roku...
  15. Sławek, strasznie pewny siebie jesteś - to dobrze, ale kpiny z kierowców z "centralnej polski i wzwyż" to już mało eleganckie. Często jeżdżę w dużo cięższych warunkach w Szwecji, Norwegii, Islandii, różnymi autami; trafiły się z tylnym napędem, a w jednym przypadku na letnich i bez ABSu (nie miałem wyjścia w wypożyczalni), dlatego umiejętność dojechania do Istebnej bez łańcuchów mało mi imponuje.
  16. Nie raz widziałem takich mądrali, ostatnio w Range Roverze; "full wypas", napęd 4x4 wspomagany elektroniką, który i tak na nic się nie przydał na lodzie. Pod górę podjechali właściciele aut za 1/10 ceny, ale za to na łańcuchach :stupid: Ja w tej chwili akurat przymierzam się do Mazdy CX-5 i nie wiem czy brać z napędem 4x4 - do tej pory bez niego zawsze sobie doskonale radziłem...
  17. A gdy już się ma napęd 4x4, który też czasami może nie dać rady, to co wtedy ? zakładać w takim samochodzie łańcuchy na jedną, czy na obie osie ?
  18. No panowie, muszę uczciwie przyznać, że po tym opisie trochę mnie objawiło... :sorrow: Do końca Świata i jeden dzień dłużej spierałbym się z Wami :wink: , ale przekonało mnie dopiero to, co napisał Grzegorz - jego doświadczenia są IDENTYCZNE z moimi ! - może mój upór przy swoich racjach wynika właśnie z takich nauk ? Pewnie tak, ale zapewniam Was, że moje nogawki wcale nie są spętane, ani sklejone cyjanoakrylem. Pierwszy wniosek z tej dyskusji jest taki, że muszę nauczyć się Waszej terminologii aby w przyszłości nie było nieporozumień. Mitek - Twoją pierwszą odpowiedź uznałem za czysto złośliwą i mimo, że jeszcze nie utożsamiam się z tak ściśle naukowym podejściem, to wiem, że masz rację, ale pozwól mi trochę być dinozaurem Powiedzcie mi teraz Panowie, póki nie ma jeszcze śniegu i czysto teoretycznie - jak mi pójdzie ta przesiadka z prawie ołówków w śmigu na prawie "łopaty" w carvingu ? :cheerful:
  19. Koledzy litości ! To istne doktoraty co tu wypisujecie, a wszystko przez Waszą interpretację "sklejonych nóg" :shocked: Oczywiście szanuję Wasze zdanie, doświadczenie i doceniam wszelkie rady i krytykę, ale widzę, że podchodzicie do tematu czysto (i wg mnie zbyt) naukowo. Narty to nie matematyka, żeby rozumieć określenie "sklejone nogi" dosłownie ?? W jaki sposób - kropelką ? Nigdy nie jeździłem z miarką pomiędzy kolanami, a i wtedy musiałbym zbadać u ortopedy czy aby przypadkiem nie mam iksów lub nóg "prostowanych na beczce". :wink: Zawsze staram się dostosować do warunków, prędkości, itd. i zdaję sobie sprawę, że pewnie nie jeżdżę wzorowo technicznie i sam wiem ile jeszcze przede mną, ale stwierdzenie które tu padło, że nie wiem na czym polega śmig jest nie fair. Przyjąłbym taką ocenę z pokorą jedynie od kogoś kto w praktyce jeździ wzorowo, nie od kogoś kto ma opanowaną teorię. Nie startowałem nigdy w żadnych zawodach, żeby się przekonać jak wyglądają moje umiejętności na tle innych, chyba dlatego, że jeżdzę wyłącznie dla siebie, dla własnej satysfakcji, największej frajdy i żebym przy tym zjechał "w jednym kawałku" bez kontuzji :smile: Mimo to, skromnie i subiektywnie oceniam, że wyciągając średnią ze stoku chyba nie jest tak źle. Nie mam czasu przeszukiwać you tube żeby podeprzeć się przykładami bliskiego prowadzenia nart w śmigu, które zawsze mi imponuje - bez względu czy naukowo jest to "prawidłowe" czy nie. Po wielu latach zmieniłem praktycznie cały sprzęt i w tym sezonie będę się uczył jazdy carvingowej, ale mimo to, właśnie śmig zawsze pozostanie dla mnie najładnieszym stylem czy techniką jak wolicie i .... pozwolicie.
  20. Jak widać kolega Tadeusz doskonale zrozumiał co miałem na myśli. Sklejone nogi, wąskie prowadzenie nart, albo jak ktoś wcześniej na tym forum określił, jazda na dziewicę - śmig można obrazowo określać na wiele sposobów. A w mojej ocenie, im bliżej nogi tym bardziej rasowy śmig. Poza tym, bardzo upraszczasz temat, w życiu nic nie jest tylko biało-czarne, a i w nartach są odcienie szarości - stylowo można jeździć lepiej lub gorzej. Jeśli ktoś jedzie dynamicznie, a inny rekreacyjnie, to i tak mogą jechać tym samym stylem ? Za przykład wezmę też filmiki wcześniej zamieszczone na tym forum; ludzie o znanych nazwiskach testujący sprzęt - każdy z nich jeździ inaczej, charakterystycznie tylko dla siebie i nie można kategoryzować, że nie stylowo, a tymbardziej nieprawidłowo...
  21. Oczywiście, że przez określenie "sklejone nogi" należy rozumieć bliskie prowadzenie nart - jedna przy drugiej - trwałe sklejenie przecież nie jest możliwe ?? Chyba, że czegoś nie zdążyłem przeczytać przez te pół wieku :wink:
  22. Gdybyś napisał, "bardziej podoba mi się technika carvingowa", albo "wolę jeździć carvingiem", to był zrozumiał, bo każdemu może podobać się coś innego. To tak jak różnica między muzyką klasyczną a techno, VW albo Toyotą, itd. - każdy ma prawo do swojego gustu i ma własne upodobania, natomiast nigdy nie zgodzę się z Twoim stwierdzeniem że jazda z nogami jak najbliżej w klasycznym śmigu to błąd. : Dla mnie śmig w takim wykonaniu zawsze pozostanie najszlachetniejszym stylem wymagającym największych umiejętności i precyzji.
  23. No właśnie, w zasadzie odpowiedź wydaje się prosta, lecz ja należę do tych "ciężkich przypadków" Przez lata starałem się doskonalić swój śmig na moich prawie "ołówkach" i nie chciałem słyszeć, ani nawet patrzeć na ten carving :tongue: Aż w ostatnim sezonie ktoś skrytykował moje narty i stwierdził "że są tak miękkie i nie trzymają krawędzi, że nic na nich i nic z nimi nie da się zrobić - jak ty możesz na czymś takim jeździć ?" - zrobiło mi się trochę przykro na myśl, że kończy się okres jazdy ze sklejonymi nogami, a zaczyna jazda okrakiem :tongue: Nie miałem zbyt wiele czasu żeby poczytać i porównać, ale uznałem że Salomon 24 hrs powinien pasować do mojego poziomu, więc kupiłem w środku lata nowe za połowę ceny. Podejrzewam, że między moimi ponad 10-letnimi Blizzardami, a nowym Salomonem jest spora przepaść, i nie mogę się już doczekać śniegu aby sprawdzić czy to był dobry wybór.
  24. Jeśli kolega Aressi pozwoli, to podepnę się z pytaniem gdzie w Trójmieście najlepiej udać się z wygrzewaniem butów i dobraniem odpowiednich wkładek (prawdopodobnie Sidas) na płaskostopie ?
  25. To pytanie pewnie dziwacznie Wam zabrzmi, ale skoro wiadomo że "w szaleństwie metoda".... - Waszym zdaniem jaki będzie rezultat gdy narciarz dobierze sobie sprzęt (narty i buty) o wyższym stopniu zaawansowania niż jego umiejętności - łatwiej czy trudniej osiągnie postępy ?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...