Narty - skionline.pl
Jump to content

Narciarz ze Śląska

Members
  • Posts

    1,490
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Narciarz ze Śląska last won the day on June 16

Narciarz ze Śląska had the most liked content!

About Narciarz ze Śląska

  • Birthday 01/31/1973

Personal Information

  • Imię
    Maciej
  • Miejscowość
    Katowice

Ski equipment

  • Narty marka
    Rossignol
  • Buty marka
    Atomic

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Narciarz ze Śląska's Achievements

Stara gwardia

Stara gwardia (5/6)

1.6k

Reputation

  1. Tak, ale mając sezonówkę (rok temu miałem szczyrkowską, teraz zamieniłem na wiślańską) nie oczekuję, że przyjdzie 1 marca i wszyscy będą wszystko zamykali: trasy, knajpy, wyciągi. Po to mam sezonówkę, aby pojeździć po feriach, a nie w tłumie.
  2. Nie ma sensu ta dyskusja, bo rozmawiacie o dwóch grupach klientów: a) piknik-relaks = słońce + kolejka + 3 zjazdy i jest cool; b) aktywista = gdzie da się najlepiej pojeździć? To dwaj różni narciarze w dwóch różnych okresach. Jak nie ma świąt i kończą się ferie, typ a jakoś tak znika ze stoków. Szanujmy oba typy, przy czym dla stacji lepszy ($$$) jest typ a.
  3. Za chwilę dowiemy się, że te ceny to "niski sezon" i od 25 grudnia będą inne, znacznie przyjaźniejsze rynkowi. Jak już ktoś napisał... 2 z przodu, a może i 3?
  4. Tak w 60 proc. (bo jest jeszcze nieplanowane ograniczenie ilości gazu). I tak będzie, ceny runą, tylko trudno trafić w moment. Ale zdecydowanie tak jest. A z uprawnieniami do CO2 to już zupełnie tak.
  5. I chyba trafiłeś w sedno, choć dla mnie lodowiec tam był największą atrakcją - widokową i narciarską. Ale jestem dziwny... Większość woli te wielkie gondole, trasy-autostrady i modne miejsca.
  6. Kolega marionen może się NIE INTERESOWAĆ ekonomią, niestety ekonomia interesuje się NIM i nami wszystkimi. Nie, że złośliwie. Za to lekko edukacyjnie. Niestety ekonomia ma olbrzymi wpływ na funkcjonowania narciarstwa jako pasji.
  7. Zatrudnieni w ośrodku - to ułamek żyjących z narciarstwa. Do wymienionych dodaj usługi bezpośrednie: - serwisy narciarskie; - wypożyczalnie; - restauracje na stokach; - noclegi dla narciarzy oraz pośrednie: - sklepy spożywcze; - baseny; - nawet dyskoteki oraz bardzo pośrednie: - stacje benzynowe; - lotniska; - autokary. Bez narciarzy tego nie ma. Myślę, że w Austrii jest ok. 3-4 mln ludzi bezpośrednio lub pośrednio w mniejszym lub większym stopniu żyjących z nart oraz ok. 80 proc. w jakimś ułamku z tych nart korzystających, choć mogą z tego nie zdawać sobie sprawy (np. te stacje i knajpy po drodze). W takim ośrodku typu dolina Hintertux beneficjentami narciarstwa będzie z pewnością co najmniej kilkanaście tysięcy ludzi - cała dolina i jeszcze okolica. Jak w każdym innym podobnym.
  8. Mój tekst na Blogu o nartach, przytaczam całość. Uwaga: silny kontekst ekonomiczny: Austriacy strzelają sobie gole samobójcze. Kolejne bankructwo stacji narciarskiej Flaga Austrii Austria – 85 tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni, 9 mln ludności, kraj górzysty: większość powierzchni kraju obejmują Alpy. Najwyższy szczyt: Großglockner – 3797 m n.p.m. Kraj żyje z turystyki, także (może nawet głównie) z turystyki narciarskiej. Lata temu rząd austriacki umożliwił budowę prywatnej infrastruktury wyciągowej oraz noclegowej. O ekologii wówczas nikt nie mówił, w związku z tym góry zostały poprzecinane trasami i wyciągami na skalę nieporównywalną z innymi krajami, np. z Polską. Austria dziś to morze ośrodków, w tym aż 7 ośrodków lodowcowych, z czego aż 5 w Tyrolu. Natomiast najbliżej Polski jest malutki, acz pięknie położony, lodowiec Dachstein. Komunikat Lodowiec ma słabą infrastrukturę narciarską, przynajmniej jak na polskiego kanapowca: trzy orczyki i jedno krzesło dwuosobowe. Trasy ma też dość krótkie, a najdłuższy zjazd liczy sobie zaledwie 2 km. A nawet liczył, bo, jak czytamy w komunikacie: <<<Dachstein glacier cancels alpine ski season The Dachstein glacier in Austria this week announced that it will not be opening for downhill skiing in autumn or winter season 2022-23. The lift company management said that the closure of the ski area has been caused by the extreme heat of the summer months and a general lack of snowfall. The future of the ski area will be evaluated next spring.>>> Przetłumaczę krótko: <<<Lodowiec Dachstein nie będzie czynny dla narciarzy w sezonie 2022/23. Operator wyciągów stwierdził, że zniszczenia pokrywy lodowej w lecie były zbyt duże. O dalszej przyszłości ośrodka zadecydujemy w przyszłą jesień – za rok.>>> Źródło komunikatu: Dachstein glacier cancels alpine ski season (skiresorts.net) Drugie spektakularne bankructwo. Najpierw Ötscher, teraz Dachstein To już drugie spektakularne bankructwo stacji narciarskiej w Austrii w ciągu zaledwie 1 roku. Tak, bankructwo, bo w <<<straty spowodowane ociepleniem klimatu>>> wierzą tylko naiwni. Mowa o ośrodku położonym na wysokości 2700 m n.p.m. Zimą potrafi tam spaść i utrzymać się nawet 3-4 m śniegu. Generalnie można podejrzewać, że chodzi o coś innego. O co? Moim zdaniem o: ceny energii; małą popularność ośrodka bez kanap. Rok temu koniec działalności ogłosił Ötscher. Tu nie było wątpliwości. Ośrodek załatwiła pandemia, a raczej pandemiczne (niezwykle ostre) restrykcje dla miejscowych i turystów w Austrii. Austriacy praktycznie nie życzyli sobie turystów, wahając się między całkowitym pozamykaniem wszystkiego, a przyjęciem gości na paszporty covidowe, które akurat w Austrii były bezwzględnie egzekwowane. Jak to się skończyło w przypadku np. polskich narciarzy, wcześniej chętnie Austrię odwiedzających? Ekstremiści próbowali pojechać i zetknęli się z praktycznie pustymi trasami. Większość... pojechała na wyjazd do Białki, Szczyrku lub Zieleńca, gdzie... nie było żadnych ograniczeń. Polskie ośrodki zarobiły jak nigdy, austriackie – spotkały się z kłopotami jak nigdy. Generalnie Austria powiedziała turystom auf wiedersehen i... jednocześnie się dziwiła, że ci nie przyjechali. I nie odnoszę się tu do poglądów za lub przeciw obostrzeniom, po prostu stwierdzam fakt... ekonomiczny. No cóż... Pandemia minęła, choć ponoć jeszcze nie do końca. Na pewno pozostawiła wpływ na decyzje klientów. Na przykład mówi się, że rynek lotniczy będzie się odbudowywał przez dekadę. Jeśli chodzi o narty, można by otwierać i cieszyć się napływem turystów, gdyby nie... kolejny kryzys, tym razem inflacyjno-energetyczny. Inflacja zabrała potencjalnym klientom pieniądze na wyjazd i z góry można założyć, że aktywnych narciarzy w sezonie będzie mniej, a i ich aktywność może być mniejsza. Energetyka i ceny energii dobiły kosztowo stacje narciarskie. Położenie stacji Dachstein, wcale nie najlepszej w Styrii, choć najwyższej, wydaje się więc zasadne... ekonomicznie. Ile lat będzie nieczynna? Zależy to od tego, ile lat potrwa kryzys. Bo załamanie wcześniej nieustającej koniunktury kiedyś musiało przyjść. Można by rzec klasycznie: potrwa 7 lat. Wznowienia pracy ośrodka (o ile przetrwają urządzenia) można się więc spodziewać ok. 2030 r. Moźe? Austria strzela sobie samobóje Czy te decyzje nie są przedwczesne? Nie wiem, ale panika zapanowała, gdy ceny energii na giełdach sięgnęły sufitu. I to sufitu nieakceptowalnego dla nikogo. Firmy zaczęły ogłaszać wygaszanie produkcji i nagle – czary mary – ceny energii zaczęły spadać, a w tle nawet ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Na polskiej giełdzie panika nastąpiła, gdy cena energii za megawatogodzinę sięgnęła ponad 2000 zł w sierpniu. No tak, ale dziś wynosi ona już tylko 645 zł, co dokumentuję zdjęciem: Problem w tym, że oferty do firm na 2023 r. zostały wysłane przez przedsiębiorstwa energetyczne wówczas, gdy ceny wynosiły ponad 2000 zł, a nie teraz, gdy spadają. Niemniej docelowo cena musi wrócić do względnej normalności, bo żaden biznes nie wytrzyma wzrostu kosztów o kilkaset procent. Są to zdarzenia nienormalne. Nienormalnie może więc być chwilowo, ale na dłuższą metę działa (jak zawsze) prawo popytu-podaży. Jak cena jest za wysoka, wygasa popyt, bo nie opłaca się produkować samochodów, statków lub chleba, a podaż rośnie, bo się opłaca produkować drogą energię. Ale tej nadwyżki... nie ma już kto kupować. I wówczas ceny... lecą na łeb i szyję, bo muszą. Tak samo jest z istotnym czynnikiem cenotwórczym: wspomnianymi uprawnieniami. Kiedyś kosztowały 5 euro za papier. Ale banki i fundusze je skupiły w celu spekulacji i... nie wypuszczały na rynek. Ceny więc wzrosły do nawet 90 euro w sierpniu br. Tyle, że przecież... kiedyś banki i fundusze muszą je sprzedać. Zaczęły trochę sprzedawać i nagle – czary mary – mieliśmy na początku września już 65 euro. Dziś jest o 10 euro drożej, bo banki i fundusze... przystopowały. Ale – powtarzam – kiedyś będą musiały je sprzedać. A mają tych uprawnień w swoich aktywach, proszę mi wierzyć, naprawdę dużo. Pojawia się więc zasadnicze pytanie: — Czy Austriacy nie są w gorącej wodzie kąpani i czy nie strzelają sobie samobója? Moim zdaniem... strzelają. Wiem, dziś świat nie jest rozsądny, zwłaszcza ekonomiczne, ale z czego, donnerwetter, mają tam żyć, jak pozamykają wyciągi. Z produkcji energii z paneli? Z dotacji Unii Europejskiej i KPO? Może jakiś czas tak, ale co potem? Austria to zagłębie narciarskie, tak jak Grecja to morze, ciepło i wakacje letnie. Można spróbować narciarstwo robić w Grecji i plażowanie w Austrii, tyle, że to się nie uda. Co było do udowodnienia. Over Maciek Hochkar w Austrii. 2016 r. https://blogonartach.blogspot.com/2022/09/austriacy-strzelaja-sobie-gole.html https://www.skiresorts.net/dachstein-glacier-cancels-alpine-ski-season/
  9. Myślę, że to decyzje raczej... ekonomiczne. Spodziewają się mało narciarzy i wysokich kosztów, a dla SKI AMADE mały lodowiec z orczykami nie jest priorytetem.
  10. Taka myśl: Kryzys? Mniejsze stacje będą szczególnie narażone na ryzyko! Które już nie przetrwały? Stożek. Zdjęcie z 2005 r. Nierówność trasy czerwonej została parę lat później zniwelowana Mimo czasowo tłumów na trasach w Polsce (przełom roku, ferie) małe stacje są narażone na szczególne ryzyko. Wzrost kosztów pracy, drastyczny wzrost ceny prądu, wzrost innych kosztów – to czynniki, które mogą dobić małe stacje, takie programowo nastawione na nieco mniej bogatego klienta. Na wstępie przypomnę, że wiele stacji w ostatnich latach już padło. Wymienię raptem kilka, skupiając się tylko na najnowszych deinwestycjach narciarskich: Przyłęków; właśnie w tym roku zdemontowano pozostałości (krótkich) wyciągów w Mesznej; padło prawie wszystko w Brennej; same się sypią nieczynne od paru lat wyciągi na stoku Rówienki w Wiśle; nie działa od paru lat Palenica w Ustroniu, ani Mała Palenica; przestała być eksploatowana Ochodzita w Koniakowie; od paru lat nieczynne są wyciągi w Szczawniku, choć tu burmistrz walczy o przywrócenie nart; padła zupełnie Malinka w Zgierzu. Oczywiście w znakomitej większości przypadków mowa o stacjach, które nie miały szans konkurować na rynku z nowoczesnymi gondolami i krzesłami, może poza Szczawnikiem – gdzie wyciąg był bardzo szybki i w miarę nowoczesny. Co będzie dalej? Jakie stacje są szczególnie narażone na ryzyko? Tego nie wiemy, wszystko zależy od tego, w jakim kierunku pójdzie narciarstwo w kryzysie (nie da się już go chyba uniknąć)? Wersje tego kierunku są dwie, obie równie prawdopodobne: Wariant A – stacje zostaną opuszczone przez przypadkowych klientów, zostaną tylko ci wytrwali, którzy nie wyobrażają sobie zimy bez nart. Ci, zwłaszcza młodzi (w nich kryzys uderzy najmocniej), dla których narty były tylko opcją, jedną z wielu, odpadną. Jeśli zrealizuje się ten wariant, wówczas nabiorą znaczenia trudne i wymagające, acz słynne trasy. Wiem, to niemal herezja, ale... chciałbym zwrócić uwagę, że w materiale dostępnym o inwestycjach w Szczyrku, mówi się o przywróceniu znaczenia Golgoty i Bieńkuli. Wówczas kryzys przeżyją stacje, jak to się mówi, gdzie zamiast trasy jest polana, a wysokość stacji górnej niespecjalnie różni się od wysokości stacji dolnej, vide: Małe Ciche albo Klepki. Wariant B – stacje zostaną opuszczone nie tyle przez przypadkowych klientów, tylko przez biednych klientów, także wspomnianych zapaleńców. Pozostanie bogata warszafka (jako typ klienta), jeżdżąca nie tyle na narty, co do SPA and wellness. Wówczas przetrwają stacje w tzw. kurortach (Białka, Krynica, Czarna Góra, Szczyrk), reszta może mieć drobny problemik, zwłaszcza stacje na uboczu, vide: Stożek, Soszów, czy Mosorny Groń. Więcej, link: Kryzys? Mniejsze stacje będą szczególnie narażone na ryzyko! Które już nie przetrwały? | Blog o nartach
  11. To dzisiejszy widok z Dachsteinu. Jak na początek jesieni, nie wygląda źle:
  12. To zdjęcie nie z Dachsteinu! Tak nie ma żadnej gondoli!
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...