Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Narciarski rzemieślnik


marboru

Rekomendowane odpowiedzi

Konkurencja na rynku narciarskim jest mordercza. Najwięksi producenci wypuszczają niemal po milionie par rocznie, zalewając rynek towarem drogim, choć nie zawsze najlepszej jakości. Z wojny gigantów korzysta mała polska manufaktura Monck Custom. Jej właściciel Szymon Girtler nie boi się nazywać siebie narciarskim rzemieślnikiem.

Najważniejsze jest drewno — przeważnie jesionowe i świerkowe. Jesion daje sprężystość i sztywność, ale jest ciężki. Dlatego obok niego kładzie się listwę ze świerku. To jest serce narty — jej niezastąpiona część. Elementy muszą być dobrze sklejone.

— Każda para nart musi mieć drewniany rdzeń. Niezależnie od tego, jakimi bajerami byłaby wypełniona. Chodzi o to, jak pracuje materiał, jak się zużywa. Najlepsze, nawet w porównaniu ze wszystkimi cudami chemii, jest poczciwe drewno — opowiada Szymon Girtler, założyciel Monck Custom, pierwszej w Polsce manufaktury nart.

Ciekawość, zdziwienie, złość

Od dzieciństwa lubił sprawdzać, jak coś działa. Rozkręcać, rozcinać, zaglądać do wnętrza sprzętów i urządzeń. Ta ciekawość była przyczyną wielu kłopotów, ale stała się też okazją do założenia biznesu.

— Pracowałem w garniturku, wykonywałem jakieś zadania związane z moim wykształceniem na wydziale stosunków międzynarodowych, ale to nie było to. Największą przyjemność daje przecież połączenie pracy z pasją, a ja uwielbiam jeździć na nartach. Nawet nie pamiętam, kiedy zacząłem, w każdym razie od dziesięciu lat jestem instruktorem. W tak zwanej karierze zawodowej miałem epizod menedżera szkoły narciarskiej, prowadziłem też zimowe obozy dla dzieciaków. Nie wiem, na ilu parach nart jeździłem, ale kiedyś naszła mnie ochota, by sprawdzić, co jest w środku. No i zacząłem je kroić — wspomina Szymon Girtler. Zniszczyć drogi sprzęt sportowy jest trudno, ale przychodzi to łatwiej, kiedy po rozkrojeniu pierwszej deski okazuje się, że środek ma niewiele wspólnego z wnętrzem opisywanym w broszurze producenta.

— Bardzo, bardzo się zdziwiłem tym, co zobaczyłem. Niestety, często klienci mają prawo czuć się oszukani. Oferta nart wielkich producentów opisana jest w taki sposób, by wydawało się nam, że wszystkie modele wyposażone są w nowoczesne rozwiązania technologiczne, na przykład elementy tytanowe czy jakieś specjalne chipy.

Tymczasem są one częścią najdroższych modeli, a w tańszych przeważnie nie ma nawet drewnianego rdzenia, niezbędnego, by zachować odpowiednie właściwości jezdne — przekonuje właściciel Monck Custom. Ciekawość, zdziwienie i złość sprawiły, że niespełna trzydziestoletni warszawiak ze znanej rodziny architektów odnalazł pasję w rękodziele. Na początku było to hobby i seria prób — dobierania odpowiedniego drewna, poszukiwania producentów. Potem doskonalenie osiągnięć.

— Sedno tkwi, jak to zazwyczaj bywa, w materiale. Odpowiednie proporcje pasów jesionu i świerku zapewniają dobre właściwości. Narta musi być giętka nie tylko w pionie, ale również w poziomie, by zachować właściwy promień skrętu. Eksperymentowałem z różnymi gatunkami drewna, również z bardzo lekką i plastyczną balsą, szeroko stosowaną w modelarstwie, ale to nie to — tłumaczy Szymon Girtler.

Fach w ręku, maszyny w garażu

Z czasem jego dzieła były coraz lepsze, znajomi pożyczali sprzęt, wreszcie zaczęli prosić o pary desek specjalnie na swoje zamówienie. Wciąż jednak nie traktował tego jako sposobu na życie. Potrzebował trzech zim i ponad dwudziestu wykonanych par nart, by zrozumieć, że może z tego żyć.

— Maszyny już miałem po wcześniejszych eksperymentach. Częściowo standardowe — wiertarki, młotki, piły i tak dalej. Częściowo przerobione pod okiem specjalistów, a także wykonane przeze mnie. Na przykład taka prasa do sklejania kolejnych warstw narty. Przecież nigdzie bym tego nie kupił, musiałem sam to wymyśleć. Miałem szczęście, bo przez jakiś czas to była przede wszystkim zabawa, ciekawa rozrywka, coś wspaniałego dla człowieka z rzemieślniczą pasją. Potem, gdy się okazało, że trzeba założyć działalność, miałem nie tylko fach w ręku, ale i maszyny w garażu — opowiada.

Jest panem swojego sukcesu. Nie dostał żadnego dofinansowania. Wszystko opłacił z własnych pieniędzy, choć ma szczęście, mogąc polegać na życzliwości rodziców, którzy udostępniają mu miejsce na warsztat.

— Z dofinansowaniem unijnym jest tak, a przynajmniej takie mam wrażenie, że musisz we wniosku udowodnić swoją życiową nieporadność. A więc mieć potwierdzony okres bezrobocia, wykazać nieudane zaangażowanie w walce o pracę i tak dalej. Starałem się spełnić wymagania, ale władza uznała najwyraźniej, że mój pomysł jest tak dobry, że wsparcia nie potrzebuje — śmieje się Szymon Girtler.

Narta jak sandwicz

Nie jest to taśmowa produkcja. Manufaktura w dwa tygodnie może wyprodukować do pięciu par nart, przygotowywanych jednocześnie.Każda warstwa musi być dokładnie przygotowana i sklejona z kolejną. Aż do efektu końcowego.

— Narta jest jak sandwicz albo lepiej — kanapka, robisz warstwę, pielęgnujesz ją, lakierujesz, czekasz, przygotowujesz kolejną warstwę, ściskasz pod prasą — i tak w kółko. Oczywiście, proces można przyspieszyć nawet do tygodnia, są nawet sposoby, aby taki produkt wciąż był dobrej jakości, ale chyba warto poczekać — uważa rzemieślnik. Czekać warto, szczególnie, że największe wrażenie robi warstwa ostatnia — pokrywająca wierzch narty.

— Deski od masowych producentów prawie niczym się od siebie nie różnią. Przynajmniej te ze średniej półki. Nawet jeżeli ktoś zachwala najnowszy model, jest on najprawdopodobniej taki sam jak rok temu, ale ze zmienioną grafiką. Ja robię narty, które są niepowtarzalne. Bo każdy materiał jest inny. Przecież przekrój deski ze słojami jest niepowtarzalny — opowiada Szymon Girtler.

Możliwości są olbrzymie. Zabawa słojami, inkrustacja różnymi gatunkami drewna, także tak egzotycznymi jak oliwka czy eukaliptus, wreszcie możliwość łączenia wielu elementów.

(...)

Tekst pochodzi z grudniowego magazynu PB Weekend, całość artykułu w tejże publikacji.

Polecam obejrzeć stronę: http://monckcustom.com/ i arcydzieła narciarskie :happy:

Edytowane przez marboru
  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...