michalb Napisano 9 Marzec 2009 Zgłoszenie Share Napisano 9 Marzec 2009 Byłem z rodzinką i znajomymi w MC w tych dniach. Tego dnia istotnie paru na dechach ostro szalało, ale w takiej czapce nie widziałem nikogo na desce... inaczej, nie przypominam sobie. Ogólnie tragedią jest to, że ludziska nie dostosowują się do warunków panujących na stoku. W MC wielu padało jak muchy na wieczornych jazdach. Brak dostatecznych umiejętności + szybkość + muldy i gościowca jednego z drugim narty niosą tam gdzie one chcą. I jeszcze zsuwacze... Stanie taki na stoku (prawie zawsze na środku) i czeka nie wiem na co. Jak się do niego w ostrym skręcie na krawędziach zbliżasz to nagle rusza w Twoją stronę i rozpoczyna zsuwanie w poprzek stoku. Tak mi kiedyś panna dorobiła więzadło. Ja ją w ostatniej chwili ominąłem i uratowałem jej tyłek, ale sam wyskoczyłem na muldzie za którą był słup koilejki... Tak skończyłem urlop zaliczając siatkę + słup. Wybór miałem taki... po lewej siedząca grupa parapetów, około 10 osób, na wprost ruszająca pani około 3m przede mną, po lewej gigantyczne muldy siatka i słup. Chyba jednak źle wybrałem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 9 Marzec 2009 Zgłoszenie Share Napisano 9 Marzec 2009 Witam Wymowa takich postów jak ostatni jest jedna. JA jestem gościem, tne szybkim skrętem na krawędzi a reszta to ludzie, którzy utrudniaja Mi jazde. Popatrz więc: To Ty jechałeś a ktoś stał. Byłeś wyżej, miałeś mozliwośc wyboru toru jazdy, gdybys uderzył to byłbys sparwcą w 100% identycznym z przytoczonym na poczatku deskarzem. Róznica byłaby tylko taka, że bys nie uciekł jak rozumiem. Nie dostsowałeś prędkości do umiejetności, stoku, wykazałeś brak zdolności przewidywania i umiejętności szybkiej reakcji. Prawdopodobnie jestes narciarzem, o krótkim stażu ale zapewniam, że zdążysz sie jeszcze najeździć więc nie odmawiaj innym prawa do korzystania ze stoku wtedy kiedy chcą Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jarek Napisano 10 Marzec 2009 Zgłoszenie Share Napisano 10 Marzec 2009 ja mialem kiedys taki przypadek: Kaprun, wrzesien, wiadomo poczatek sezonu, nie jade szybko, jazda tylko na talerzyku na samej gorze, trenuje jakas grupka malcow, trener kaze im jezdzic na jednej narcie, jade sobie i nagle przede mna glebi jakis malec wlasnie na jednej narcie, wyjechal jakby z nikad, po prostu nagle pojawil sie przede mna :eek: w ulamku sekundy w wyobrazni widze jak przejezdzam po nim krawedziami, zahamowac ani zmienic kierunek nie jestem w stanie bo jest zbyt mala odleglosc, wybijam sie jakos z nart i przelatuje takim szczupakiem nad nim, koziolkuje, zbieram sie i widze rogala na jego twarzy - a wiec nic mu sie nie stalo udalo sie. Tą krotka historyjka chce powiedziec ze zdarzaja sie tez sytuacje gdzie nie mozna wskazac jednoznacznie winnego, kolizje na nartach niestety moga sie zdarzyc ... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.