Trasy: słabePrzewiany
Pół kilometra przed stacją katastrofa - połowa narciarzy ześlizgiwała się samochodami na stromym podjeździe. Właściciel stoku chyba nie przewidział, że ktoś przyjedzie do niego rano po nocnych opadach śniegu. Na samym stoku walka o przetrwanie z powodu wichury i śnieżycy, pół do jedenastej stok składał się z części zdartej do lodu, części zasypanej gałązkami drzew i części pokrytej muldami z nawianego śniegu. Ludzie zwracali czterogodzinne karnety po jednym zjeździe.