Kowalczyk może będzie brała leki na astmę
Kolejna odsłona wojny o astmę pomiędzy Justyną Kowalczyk a Marit Bjoergen. - Nie wykluczam, że wypróbuję leki na astmę. W przededniu nowego sezonu ogłosiła polska królowa nart.

Prawdziwa wojna wybuchła już półtora roku temu w czasie igrzysk olimpijskich w Vancouver, na których poza konkurencją była Marit Bjoergen.
- Bez swoich wspomagaczy Marit za bardzo nie miałaby co tu robić i ze mną i z innymi dziewczynami. Przekonywała. Słowa Justyny Kowalczyk wywołały burzę w środowisku.
Polkę wsparła Słowenka Petra Majdić, ale wiele zawodniczek opowiedziało się przeciwko. A Marit Bjoergen odpowiedziała Kowalczyk, że ta nie potrafi przegrywać.
- To może znajdziemy astmę i u mnie? - drwiła Polka. - Muszę poważnie porozmawiać z moim doktorem i powiedzieć mu, żebyśmy znaleźli astmę i u mnie. W pierwszej trójce, a nawet szóstce w biegu łączonym tylko ja jestem zdrowa. Wszystkie pozostałe dziewczyny to astmatyczki. Irytowała się polska biegaczka.
O astmie Marit Bjoergen i innych Norweżek dużo mówiło się też na tegorocznych mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym, które i tym razem zdominowała główna rywalka Kowalczyk. Bjoergen zdobyła w Oslo cztery złote i jeden srebrny medal. Polka musiała się zadowolić dwoma srebrnymi i jednym brązowym. - W erze astmatyków srebro jest złotem - podsumowała Polka.
