Kowalczyk oceniła swoje występy w Davos
Mimo że Justyna Kowalczyk nie zdołała w Davos stanąć na podium Pucharu Świata i tak nie kryje zadowolenia ze swojej postawy na szwajcarskich trasach. Po treningach w Santa Catarina Polka czuje się zdecydowanie mocniejsza. - Teraz trzeba znaleźć równowagę między treningami a wypoczynkiem - przyznała.
Sobotni bieg indywidualny na 15 km podopieczna Aleksandra Wierietielnego ukończyła na piątym miejscu, ustępując tylko rewelacyjnym biegaczkom z Norwegii. Dzień później Polka odpadła w półfinale sprintu, kończąc zawody na ósmej pozycji.
- Z biegu na 15 km łyżwą jestem zadowolona, bo to mój najlepszy wynik w karierze na tym dystansie, w biegu rozstawnym. Co do sprintu, to czuję, że byłam mocniejsza niż wskazuje to miejsce, które zajęłam. Z drugiej strony dla mnie miejsce w dziesiątce w sprincie techniką dowolną, jest w jakimś stopniu satysfakcjonujące - powiedziała Kowalczyk.
W osiągnięciu lepszego wyniku w niedzielę na pewno nie pomógł polskiej biegaczce incydent z Chandrą Crawford.
- Kanadyjka nastąpiła na plastikową osłonkę mojego kijka. Takie rzeczy niestety zdarzają się w ferworze walki w sprincie, mnie też się kiedyś przytrafiło, że ja komuś tak nastąpiłam. Oczywiście nie wiem, czy to zdarzenie miało jakiś zasadniczy wpływ na wynik tego biegu, ale wytrąciło mnie to z rytmu w dość ważnym momencie. Oczywiście można powiedzieć, że gdybym była bardzo mocno, to mogłabym jeszcze gonić dziewczyny, ale po takiej przygodzie odzyskanie rytmu musi potrwać chwilę - tłumaczyła złota medalistka z Vancouver.
