"Kalle Palander, do niedawna jeden z najlepszych slalomistów świata, nie wierzy w powrót na alpejskie stoki. Jak przyznał 32-letni Fin, obecnie stać go jedynie na grę w szachy lub kręgle.
Palander po raz ostatni startował w styczniu 2008 roku. Podczas zawodów Pucharu Świata doznał skomplikowanego złamania kości piszczelowej lewej nogi. Przeszedł dwie operacje. Poprzedni sezon spisał na straty. Chciał wrócić w obecnym, ale podczas treningu przed inauguracyjnym slalomem gigantem w Soelden, mimo specjalnie przygotowanego buta narciarskiego, doznał kontuzji. Lekarze stwierdzili mocniejsze stłuczenie i zalecili odpoczynek od jazdy na nartach.
- Jestem pesymistą. Ciągle coś mnie boli. Czekam na cud, a te - jak wiadomo - zdarzają się rzadko. Forma? Dobra, jeśli chodzi o grę w szachy czy kręgle. Na więcej mnie nie stać - podkreślił fiński alpejczyk.
Wzbraniał się jednak o jednoznacznych deklaracji o zakończeniu kariery. - Na razie nie chcę składać żadnych deklaracji, ale czas ucieka... - powiedział.
W ciągu 10 lat startów w Pucharze Świata odniósł 14 zwycięstw, w tym cztery w slalomie gigancie i dziesięć w slalomie, w którym wywalczył małą Kryształową Kulę w 2003 roku. Ma w dorobku tytuł mistrza świata w slalomie z Vail z 1999 roku. Dwukrotnie wystąpił na igrzyskach olimpijskich, ale bez sukcesów - był dziewiąty w slalomie w Nagano (1998) i slalomie gigancie w Turynie (2006)."
za SportoweFakty.pl