Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/19/2019 in all areas

  1. 14 points
    Jeśli kogoś to interesuje, to po 96 (sic!) dniach spędzonych w szpitalu i przebytej operacji (gdzie mogło być różnie) żyję i jestem już od jakiegoś czasu w domu. Trochę mnie ubyło - obecnie 63 kg czyli 20 w dół. Zero mięśni i odezwało się kolano, które było kontuzjowane. Cóż, próbuję wrócić do normalności. Przede mną długa droga i nie prędko wskoczę na rower czy narty. Ale kiedyś dam radę . Pozdrawiam wszystkich!
  2. 10 points
    Po pustych szosach w Boże Ciało W prognozach były dzisiaj burze, a w naszych planach lekka przejażdżka razem z Paulą w tętnie średnim do 140. Były więc, w ten parny dzień - zdjęcia, krótkie przerwy, lody i cel - Ług Helenowski w obrębie Puszczy Kozienickiej. Były mazowieckie klimaty oraz nowa stylówka rodem z Giro... Łącznie nakręciliśmy 80 kilometrów w strefie tlenowej...a burza nas tylko liznęła i generalnie udało się jej uciec Giro d'Italia i tradycja przeprowadzanych czasówek w regionie słynnym z produkcji win. San Marino i 12 kilometrowy podjazd pod Monte Titano...to było w tym roku Rozlane czerwone wino Sangiovese...to mam na swojej nowej koszulce od Castelli Produkcja okolicznościowego ciuszka - to, w taki sposób organizatorzy uhonorowali pobyt sławnego Touru i 9 etap wyścigu. W ruchu Z serii mazowieckie klimaty Mój ulubiony z wielkich Tourów Z bliska koszulka wygląda tak: hehehe od zimy ubyło mi 7 kilogramów Plan zrzucania masy działa Docieramy nad Ług Helenowski - największy z ługów Puszczy Kozienickiej: Tutaj sesję ma Paula Pasowało by kolarzówkę od Bianchi Piękne, spokojne miejsce, którego ludzie nie znają i tym samym nie ma tłumów... Cisza zmącona jedynie kukaniem kukułki. Wracamy na trasę naszego dzisiejszego Giro... Helenów - mazowiecka wioska pełna klimatu... Asfalcik jak mówi Paula - "masełko". Jazda w bezludnych i leśnych terenach - uwielbiamy takie miejsca. Burzę objeżdżaliśmy już z daleka ale niestety nas lekko liznęła - przed deszczem schowaliśmy się w takim oto miejscu 3047 kilometrów w sezonie rowerowym 2019 za mną Cisnę na sezonowy rekordzik! Pozdrawiam marboru
  3. 9 points
    Do Dziadków na obiad Weekend, to i kręcić trzeba! Dzisiaj był plan na stówkę w dobrym tempie. Ja z przodu a Paula na kole... No i się udało wspólnie wykręcić nowy rekord na 100 km Średnia 27,8 km/h i czas 3:34:39 Cel dzisiejszej jazdy, to obiad u Dziadków. Wóz techniczny z obiadem jechał z Radomia z kateringiem...a my rowerami - punkt 14:00 Zaskoczenie i niespodzianka dla Seniorów - olbrzymia! Radość z dnia Ojca podwójna (Dziadek, Tato). W sumie wykręciliśmy ponad 111 kilometrów. Mapka dzisiejszej jazdy: No i co? Tradycyjne fotki za stodołą marboru: Długi weekend i łączny dystans razem 360 km. Kręcimy dalej! marboru PS. @1mirinda jeszcze raz gratulacje z pierwszych przejechanych jednego dnia 200 kilometrów! Jest moc!
  4. 9 points
    Pętla w Boże Ciało wokół Olsztynka, trasa: Olsztynek - Łukta - Pelnik - Rentyny - Gietrzwałd - Bartąg - Łańsk - Rybaki - Olsztynek. Podobnie jak w Szydłowcu wyszło około 113 km, ale teren nieporównywalnie trudniejszy, zwłaszcza odcinek Łańsk - Olsztynek w części po szutrze. Startujemy około 6:00 rano z Piaseczna, niestety ruch na DK 7 dość spory, korki w okolicach Glinojecka i Mławy, stąd na trasę ruszamy dopiero około 9:30. Rower gotowy - startujemy z rynku w Olsztynku Jeszcze tylko fotka zamku krzyżackiego i w drogę Trasa do Łukty przepiękna, równy asfalt, wiatr w plecy Świetna miejscówka na pierwszy odpoczynek - parking leśny za Łuktą Czas na pierwszą kąpiel - Rentyny nad jeziorem Giłwa. Woda orzeźwiająca stąd spędzamy tu trochę czasu. Tu też był pierwszy odcinek piaszczysto-szutrowy, około 4km. Malownicze jezioro Wulpińskie Po przejechaniu wiaduktem nad trasą S51, najpierw pokazuje się piękny znak oznaczający 11% zjazd. Niestety za chwilę asfalt się kończy i na zjeździe jest czysty bruk, prędkość zjazdu nie przekroczyła 10 km/h. Jezioro Bartąg Drugie miejsce kąpieli, Rybaki nad jeziorem Łańskim. Dawno temu przyjeżdżałem tu przez dwa lata z synem na obozy zapaśnicze. Dalsza droga to mocna wyrypa przez las do Swaderek. Głównie po grubym, nie ubitym szutrze. Dodatkowo czujemy na karku oddech zbliżającej się burzy. Pech chce, że na 600 metrów przed końcem szutru łapię gumę (później stwierdzamy, że to i tak mega fart jedna guma na taką trasę). Marcin ciśnie do samochodu, ja próbuję w miarę szybko ogarnąć wymianę dętki. Komary i inne owady nie pomagają mi w tym. W końcu ok, ruszam dalej. Burza cały czas mnie goni, niestety okazało się, że z pośpiechu źle założyłem oponę i mam lekkie bicie w osi pionowej. Dodatkowo jestem wykończony, bardzo źle mi się oddycha, brak wody, ostatkiem sił wjeżdżam do Mierek. Tam w sklepie dochodzę do siebie. W międzyczasie dzwonię do Marcina i przyjeżdża on po mnie. Po załadowaniu roweru zaczyna padać. Uff to był męczący dzień, ale mega udany. W nagrodę w Glinojecku fundujemy sobie po chłodniku oraz pieczonej kaczce:-) Mapka i trochę statystyk z Garmina kolegi.
  5. 8 points
    Na bezrybiu i rak ryba, niedzielnie powrót do natury a na koniec food truck festival w skateparku, tagliatelle ze szpinakiem palce lizać .
  6. 8 points
    Wyprawa na podbeskidziu obfitowała w niespodzianki, na poczatek znajomy skibus, z którego tym razem nie skorzystałem, po drodze mijam sanktuarium ... Świętego Mikolaja, po czym czmycham czem prędzej przed nawałnica.
  7. 7 points
    Cześć Przejechaliśmy z sumie dobrze ponad 100km raczej omijając tereny typowo turystyczne, głównie na mapę i znajmośc terenu koleżanki, która prowadzi tam badania zoologiczne więc przewodnik był idealny. Bywało i tak: ale generalnie dawało się jechać choć pokrzywy dawały popalić. Pozdrowienia
  8. 6 points
    Tym razem podbeskidzie w połaczeniu z Śląskiem Cieszyńskim, na poczatek Cieszyn, potem Goleszów, Cisownica, Ustroń, Skoczów i nowym WTRem-malowniczymi wioskami z niemal zerowym ruchem samochodów dojeżdżam do aktualnie iście graveLOVE Studzionki, z charakterystycznym drewnianym kościółkiem w remoncie. Fantastyczna, i bardzo malownicza trasa, odcinki górskie dość wymagajace, w sumie prawie 800 m przewyższeń, było warto.
  9. 6 points
    Wieprz - komercyjnie Szybciej niż myślałem kajaki mi się powtórzyły... ...bo już w poniedziałek - po spływie na Radomce. Spontaniczny wypad na Roztocze. Celem jest Zwierzyniec i tamtejsza, niewielki jeszcze i kręty Wieprz Generalnie nie lubię tłoku na rzece i komercji...ale czasami trzeba się spotkać z gronem przyjaciół i spędzić wspólnie czas. Mapka spływu: Widząc ilość kajaków i doświadczenie kajakarzy dobrze wszystko spakowałem do wodoszczelnej torby... ...a ponieważ do aparatu zapomniałem karty, to też szybko go schowałem poza kamizelką w torbie kajakowej. I to ocaliło mi sprzęt 😮 Jak się okazało nawet w wodzie po kolana można zrobić kabinę Opróżnianie wody po raz pierwszy... ...a po kilku chwilach "dachowanie" po raz drugi Jak rozumiecie swoich zdjęć nie mam z tej wyprawy Cieszę się, że wszystko, łącznie z telefonem ocalało...a prezentowane zdjęcia są innych kolegów. Generalnie był hałas, mało obcowania z naturą i generalnie zabawa. Trochę inaczej niż zwykle ale w sumie nawet fajnie - raz na jakiś czas można się trochę zintegrować z ludźmi Koniecznie powrót na Roztocze z rowerem... jest tu pięknie Pozdrawiam marboru
  10. 5 points
    DĘBKI 2019 W celu odżywienia nieco organizmów przed nadchodzącym sezonem zimowym w witaminy E, D odpowiednie kwasy nienasycone itd, udaliśmy się w północne tereny Polski. Na A1 w okolicach Piotrkowa tablice kusiły do skrętu: Ale że @Paula o tej porze nie wstaje z łózka odpuściliśmy im do sierpnia. Jeśli chodzi o rybki to wybór jak zawsze jest odpowiedni i w cenniku i na żywo: Urlop dobiega końca, powoli trzeba się pakować ale pogoda wciąż dopisuje. Przed nami jeszcze ciekawa droga powrotna i już bliżej niż dalej do białej mroźnej zimy.
  11. 4 points
    Moim zdaniem wszyscy mają rację. I Mitek, mówiąc, że masowa dostępność (wszystkiego) i konieczność dostosowania się do tzw. klienta masowego, zawsze obniża poziom (w edukacji, usługach, polityce). Z drugiej strony, kto w ogóle powiedział, jakie ma być narciarstwo? Jest jakiś jeden "stwórca", którego ideę ludzie zdradzili, potrafiąc się narciarstwem cieszyć tak samo, jak każdą inną formą rekreacji? Pamiętam ubolewanie nad stworzeniem stylu carvingowego przez narciarzy "starszej daty", tak jak teraz ubolewanie nad tym, że dzisiejsi narciarze nie uczą się już jeździć na "wyrwirączkach", a korzystają z wygodnych kanap. Tak, jakby istniał tylko "jeden słuszny styl" jazdy i jeden sposób pojmowania narciarstwa jako elitarnego sportu. Narciarstwo może być po prostu zabawą, formą spędzania czasu, pobytem zimą na słońcu, podziwianiem widoków, delektowanie się atmosferą na tarasie przy górskiej knajpce (to podobno najbardziej się ceni we włoskich Dolomitach), a nie tylko sportowe "katowanie" stoków. Jeden woli leżeć na plaży, inny zwiedzać miejskie zabytki, jeszcze inny chodzić po górach, latać na paralotni, bawić się w parkach rozrywki, a inny siedzieć ze znajomymi w barze przy miejskim deptaku - po co nad tym ubolewać, że "inni nie lubią tego, co ja"? Jeśli nie wiedzą, co tracą, to lepiej dla Ciebie.
  12. 4 points
    Dzięki Kiedyś @Piotr_67 delikatnie zwrócił mi uwagę na to, że się szeroki zrobiłem...no i wziąłem sobie do serca Tak naprawdę, to jestem z siebie dumny - walczyłem długo o zmianę wagi z 86 kg na taką z 7mką z przodu...i się udało - 79 jest teraz. Trzeba dużo jeździć w strefie aerobowej i taka jest tajemnica zbijania wagi.
  13. 4 points
    W Gromadzyniu trwa budowa 4-osobowego krzesełka. Oto stan górnej stacji na dziś
  14. 3 points
    Przecież tam już są wyciągi. Nikt nie chce stawiać dodatkowych tylko wymienić te istniejące. Do tego ośrodek narciarski był tam wcześniej niż park narodowy. Jakos na całym świecie są wyciągi w parkach narodowych, a u nas masa oszołomów wypisuje, że wymiana wyciągu na nowy spowoduje wyginięcie świstaków itp.
  15. 3 points
    Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 2026 roku po raz kolejny zawitaja do Cortiny d’Ampenzo, która bedzie arena zmagań sportowców wraz z Mediolanem. W Cortinie na placu centralnym właśnie trwa fiesta po ogłoszeniu lokalizacji olipiady zimowej.
  16. 3 points
    W temacie dewastacji, dziś pdwiedziłem aż dwie zlikwidowane i zdewastowane kopalnie Krupiński i dawna ZMP, gdzie za zielona brama kiedys trenowała nawet kadra pilkarska z uwagi na idealnie równa mórawë, co w tamtych czasach nie było powszeche, hołdy oczywiście zaliczone, odkryłem również fajnego singla oznaczonego jako szlak dzików i lisków spryciarzy . Tradycyjne tankowanie w leśnym źródełku za free , na szczęście sa jeszcze miejsca, gdzie nie trzeba jechać z workiem monet .
  17. 3 points
    Co do wizualizacji to trochę pomieszana. Wygląd dolnej stacji wskazuję na kolejkę wysprzęglana, z drugiej strony widoczne na obrazku wyprzęgi krzesełek to typowe rozwiązanie dla wyciągów nie wysprzęglanych (brak drugiego ramienia do wysprzęglania)
  18. 3 points
    W skrócie - teren poligonu poradzieckiego na południu oraz bagien i stawów na północy. Do parku przylega od dołu Pustynia Kozłowska a także pozostałe fragmenty poradzieckiej infrastruktury w Trzebieniu. Walory obszaru są dwa - pozostałości infrastruktury militarnej - przyrodnicze Parę fot z SD (jest tam wyznaczona pod ziemią trasa turystyczna oczywiście trzeba mieć oświetlenie) Równie ciekawy jest aspekt przyrodniczy Rezerwat Buczyna Szprotawska Dąb Chrobry - jeden z najstarszych w Polsce Część bagienno-stawowa Wracając do lasów - nie wszędzie jazda jest łatwa, prawdę powiedziawszy FAT byłby idealny Jak zawsze można też znaleźć coś dla ducha A tu na zachętę - to formalnie nie należy do Przemkowskiego PK ale... warto. Dojazd na rowerze trudny. Z innych ciekawostek obok w Ciechanowie, jak zagadasz, to możesz zobaczyć u leśniczego stację BARS Najogólniej Przemkowski PK to fragment Borów Dolnośląskich - trzeciego kompleksu leśnego Europy (i największego w Polsce). To niedoceniane a jednocześnie zupełnie puste obszary. Z zagubionymi w lasach miejscowościami, zarosłym miejscem katastrofy górniczej (już zaanektowane przez przyrodę), kompleksem pięknych stawów, niedostępnymi dużymi pustyniami poligonów wojskowych (Soszów). Część w województwie dolnośląskim właściwie nieźle znam a resztę dosłownie liznąłem. A i do tego dwie ciekawe rzeki Kwisa i Bóbr. Ale nie każ mi o tym już pisać! Pozdro Wiesiek
  19. 2 points
    To chyba o tym wyciągu mowa miał nawet stację pośrednią
  20. 2 points
    Trochę rozwleczone geograficznie te igrzyska - Mediolan, Bormio, Cortina, ale cieszę się ze względu na to, ze zapewne polepszy to infrastrukturę w Cortinie. Najpierw MŚ a potem Olimpiada. Wow...
  21. 2 points
    W Bormio odbędzie się zjazd mężczyzn na trasie Stelvio W końcu zjazd na olimpiadzie będzie z charakterem!
  22. 2 points
    Cześć Myślę, że jest troszkę inaczej Mariusz. Oczywiście na typowej szosie osiągniesz większe prędkości i średnie ale praktycznie na każdym rowerze możesz robić postęp. Chodzi mi o to, że nie trzeba inwestować aby iść do przodu. Oczywiście jeżeli zamierzasz się na przykład ścigać musisz iść w sprzęt, żeby być konkurencyjnym ale przy jeździe dla siebie nie ma to znaczenia. Przy takich dłuższych przelotach Mariusz trzeba sobie zakładać pewne ramy związane z organizmami uczestników. Mamy taką zasadę, że jeżdżąc dłuższy dystans zatrzymujemy się natychmiast gdy jedna z osób poczuje zmęczenie/znużenie/bóle itd. Każdy organizm reaguje inaczej i warto się w niego wsłuchiwać aby się/kogoś nie zajechać. Teraz jeździliśmy z Ewką, z naszą przyjaciółką po Puszczy Białowieskiej i jej obrzeżach. Koleżanka nie mówiła nam, że jest zmęczona dopóki była w stanie stać na nogach co odbiło się dnia następnego, choć zwracaliśmy jej na to uwagę. Taki, krótki przestanek - 5-7 minut, batonik, picie, pozwala przejechać 150-200 km bez specjalnego uszczerbku dla organizmu i następnego dnia bez problemu jechać dalej. Gdy się wyjedziesz - regeneracja musi potrwać niestety. Puszcza Białowieska super ale trzeba mieć rower MTB albo trzymać się tylko asfaltów i głównych szutrów a wtedy dużo się traci. Pozdrowienia Pozdrowienia serdeczne
  23. 2 points
    Marek, kwestia prędkości, to nie tylko forma ale również rower. Z tego co wiem, to Ty nie jeździsz na kolarzowce...no a bez typowej szosy będzie Ci trudno poprawić wyniki. Paula również na rowerze fitness miałaby bardzo trudno z takim rezultatem...no ale nauczyła się jeździć na kole i ciągnę ją za sobą a Ona na tyle już jest dobra, że potrafi się utrzymać. Ostatnie 15 km gdy było pod wiatr i delikatne górki jechała Dziewczyna na oparach 😮 Gdy licznik wskazał 100 km, była przerwa i bidula sporo musiała odpoczywać. Zawzięta jest Ja dopiero uczę się jazdy na rowerze szosowym i robię nogę. Poprawiam wyniki ale, to nie jest żadna rewelacja na chwilę obecną. Cel dla mnie 100 km w czasie poniżej 3 godzin... Zobaczymy, czy uda się to zrobić Pozdrawiam!
  24. 2 points
  25. 2 points
    Brawo. Brzuchacze, często młodzi, wylegający na nasze stoki to "obraz nędzy i rozpaczy".
  26. 2 points
    Ja bym jeszcze dodal że 70 procent sukcesu to przede wszystkim odżywianie Ps.Coby było w temacie,piękna wycieczka 😎
  27. 2 points
    Ja mieszkam bodajze w jednym z trzech polskich miast w którym są trolejbusy i mają się one świetnie. Mało tego sieć jest cały czas rozbudowywana. Obecnie posiadamy 6 linii i nikomu nie przeszkadza charakterystyczna pajęczyna. Trolejbusy są dużo tańsze od autobusów elektrycznych a ich żywotność jest zdecydowanie dłuższą.
  28. 2 points
    Mam pytanie w temacie zapowiadanych inwestycji PKL w Jaworzynę Krynicką oraz Palenicę w Szczawnicy. Czy ktoś może wie jaki przebieg mają mieć planowane nowe wyciągi i trasy? W internecie nie znalazłem żadnej mapki ani wizualizacji. Przyglądając się google maps można wysnuć poniższe domysły: Jaworzyna Krynicka "W planach na 2022 rok w rejonie Jaworzyny Krynickiej jest budowa nowej kolei krzesełkowej „Izwór” o długości ok. 1 km. Pozwoli to stworzyć alternatywny sposób dostępu do ośrodka." Na Polanie Izwór kiedyś był parking, i można było stamtąd startować na wyciągi, od wielu lat nie ma już takiej opcji więc wszyscy startują gondolą lub krzesełkiem obok. Przebieg krzesełka "Izwór" to pewnie start przy Hotelu Czarny Potok i meta przy końcu tras 2a i 4. O nowej trasie narciarskiej nic nie piszą, gdyby powstała to miałaby przewyższenia ok. 90m, więc kijkostrada na koniec jazdy do hotelu, auta, busa itp. Szczawnica "Szczawnica, której oferta turystyczna w ostatnich latach jest coraz ciekawsza, doczeka się w rejonie Palenicy rozbudowy infrastruktury narciarskiej. PKL zamierza wybudować nową kolej gondolowo-krzesełkową do Przystani Flisackiej, łącznie z trasą narciarską wyposażoną w system naśnieżania. Całość zaplanowana jest na 2024 rok, a prognozowane koszty wyniosą ponad 40 mln. zł." Wydaje się że wariant max to 1500m, od okolic przystani na szczyt Szafranówki, opcja krótsza (1000m) to z okolic przystani do dolnej części polanki gdzie są wyciągi orczykowe. "Wariant max" "Wariant krótszy"
  29. 2 points
    Czas wjazdu na Czarnej (aż z ciekawości sprawdziłem) zgadza się mniej więcej z danymi technicznymi. W ogóle po sezonie spędzonym praktycznie w Szczyrku, narty na Czarnej w marcu podobały mi się niemiłosiernie. Może też dla tego, że było prawie pusto. Ale w marcu już tak było wszędzie. Niezapaleńcy odłożyli narty do piwnic i garaży i jeździło się świetnie. Za to - dla kontrastu - kolej czteroosobowa na Żmijowiec jeździła ... koszmarnie wolno.
  30. 2 points
    jaki sport ? Sport to regularny trening, przygotowanie i udział w zawodach - uprawia go garstka osób deklarujących swoje narciarskie hobby. Ogromna większość nawet nie ma swoich nart, jadą na zimowy urlop raz w roku na kilka kilka dni, chcą pojeść, popić, posiedzieć na słońcu i zrobić sobie kilka fotek z nartami lub deską na nogach w ładnej scenerii.
  31. 2 points
    Wiesiek podobne bunkry jak ten na twoim zdjęciu są na Pstrażu, tylko chyba trochę większe. Jak tam byliśmy zaraz po opuszczeniu ich przez Rosjan na początku wieku z sojusznikami zza wielkiej to im licznik Geigera niezle szalał.
  32. 1 point
    No tłumu nikt nie lubi, ale to właśnie dzięki tłumom stacje wciąż działają i mogą się rozwijać. Są na to inne sposoby: jazda nocna (moja ulubiona), wczesne wstawanie (tego nie lubię), jazda poza feriami, jazda podczas godzin pracujących itp. Można też wybrać trudne trasy, nawet w takiej Białce na czerwonej trasie jest sporo mniej ludzi niż na pozostałych.
  33. 1 point
    Mitek ale do czego tutaj zmierzasz? Chcesz wymienić 60 krzesło na Goryczkowej na orczyk? Lol A co do Pilska to orczyk ma jeszcze jedną wielką wadę, o której nikt z Was nie wspomniał. W kwietniu na szczycie są jeszcze dobre warunki śniegowe, ale da się tam dojechać orczykiem więc stacja kończy sezon. Gdyby było krzesło, gondola, funitel, kolej linowa czy też kolej zębata to sezon był by dłuższy o dwa tygodnie albo dłużej. I tracą tutaj i doświadczeni narciarze i początkujący. Nie rozumiem też argumentu, że w Austrii mają bliżej w góry więc lepiej jeżdżą. Jakoś spora część naszego kraju na góry na wyciągnięcie ręki. Począwszy od Rzeszowa, przez Kraków, GOP na Wrocławiu kończąc. Np mieszkając w Krakowie pod dolną stacje w Myślenicach mam 32 minuty, a jak zrobią tam S7 to będzie poniżej pół godziny. Austriacy jedzą lepiej bo mają cały system kształcenia dzieci i młodzieży. Szkoły organizują specjalne wyjazdy szkoleniowe dla uczniów przynajmniej raz w tygodniu. Do tego mają długi sezon bo na dole są wyciągi krzesełkowe czy kanały w, które ich wiozą w górę. Gdyby mieli na dole orczyki to by sezon kończyli w kwietniu jak my na Pilksku. A u góry też mają dobry system naśnieżania, nawet na lodowcu. Btw. Ten system szkolenia narciarskiego podobno im się sypie. Bo w szkołach jest coraz więcej dzieci imigrantów, którym rodzice nie pozwalają jeździć na nartach. Tak więc za 15-20 lat to my będziemy pewnie lepiej jeździć niż Austriacy.
  34. 1 point
    Nie samą zimą człowiek żyje. I jak widać na załączonych obrazkach nie tylko kiełbaską się żywię. Kergulena znacznie bardziej mi smakuje. Lipiec, sierpień przelecą, we wrześniu uzupełniamy wpłaty na sezonówki i od listopada śmigamy w Szczyrku. Do zobaczenia wkrótce na stokach.
  35. 1 point
    Znalazłoby się kilku oszołomów, którzy te świstaki (czy inne bobry) chętnie by zeżarli. Był nawet taki jeden ostatnio, który chciał sobie jakąś przypadłość leczyć ... Pewnie - np. Austria, Szwajcaria, USA. Ale widzisz różnice w liczbie wysokich gór w tych krajach i w Polsce?
  36. 1 point
    Każda prawie działalność i aktywność ludzka ewoluuje. Nie ma jednej definicji "prawdziwego narciarstwa", bo nikt nie ma monopolu na decydowanie, jak to narciarstwo ma wyglądać. To, że ktoś kiedyś wynalazł samochód, nie oznacza, że nie możemy dziś jeździć innymi modelami, z inną prędkością, z innymi standardami bezpieczeństwa itd. Czy każdy kto wchodzi do wody, ma pływać np. delfinem? Czy może się po prostu wykąpać? W czym on przeszkadza "zawodowemu pływakowi", że wymagasz, aby się do niego dopasował? Tak samo z narciarstwem - jestem pewien, ze nawet narciarze nie lubiący tłumów i komercji, znajdą i dziś sposób na ich uniknięcie Są ski-tury, są stoki freeride'owe, są trasy nieprzygotowane (jeśli ktoś tak tęskni do pierwotnego narciarstwa), wciąż jest jeszcze sporo orczyków, na ogół z pustymi trasami. Nie warto mieć pretensji do ludzi, że czegoś nie lubią, bo to tylko powoduje frustrację.
  37. 1 point
    Dzięki Mariusz, 200km to było jedno z tegorocznych wyzwań które udało się zrealizować. Jeszcze niedawno kiedy udało mi się 100 przejechać poniżej 4h cieszyłem się że aż tak bardzo od ciebie nie odstaje,ale teraz zwiesiłeś wysoko poprzeczkę, gratuluję wyniku tobie a szczególnie Pauli
  38. 1 point
    To też... Ograniczenie w słodyczach oraz jedzeniu ziemniaków, wykluczenie białego pieczywa i mięso dwa, max trzy razy w tygodniu. Aha...zero cukru do kawy
  39. 1 point
    Oby te inwestycje PKL zrealizował. Gminy i ludzie tam mieszkający na to czekają. Szczawnica zimą umiera, to co nie zrobił PKL przed prywatyzacją, a później prywaciarz, to był praktycznie wyrok śmierci dla tego uzdrowiska. Niegdyś prężnie działającego także zimową porą.
  40. 1 point
    Cześć To jest właśnie dobry przykład koszmarnego wynaturzenia związanego z przeistoczeniem pięknej pasji w weekendową rozrywkę Mariusz. Podobnie jest z narciarstwem niestety a nawet gorzej bo tam już nie ma odwrotu. Rzeki, które tłuszcza zostawiła w spokoju jeszcze się znajdą. Pozdrowienia
  41. 1 point
    A przy tym parkingu Mc Donald, z góralskimi przysmakami.
  42. 1 point
    Natomiast co do późniejszej wymiany orczyków na krzesełka to informacja bardzo zła, jeśli na trasie nr 5 postawią krzesło, to będzie to koniec sensownej jazdy tam.
  43. 1 point
    @Sariensis - ja się zastanawiam, czy Ty w poprzednim wcieleniu nie byłeś golden retrieverem? Im bardziej zmoczony, ubłocony i z jęzorem na wierzchu - tym szczęśliwszy. 🤣🤣🤣 Ładne okoliczności przyrody, ale nie bardzo potrafię się wczuć w przyjemność jeżdżenia po pokopalnianych hałdach. Co w tym jest fajnego? Rewanżuję się sobotnimi fotkami z plaży w Trzebieży - taka pętelka po szutrach i asfaltach Puszczy Wkrzańskiej, niecałe 60 km
  44. 1 point
    "Nasza" rzeka... Jaką mogliśmy wybrać rzekę na inaugurację sezonu kajakowego? Jasne, że naszą, tradycyjną już - Radomkę 16 kilometrów i pełen relaks w pięknych okolicznościach przyrody.Zapraszam do krótkiej foto relacji. Flota: Uroki nizinnej rzeki... Radomka a jakby Amazonka 😮 Ekipa: marboru, Paula, Jacek i Dorota. Tańczący na brzegu... Początek spływu - jest banan Powrót do wiosła po ponad rocznej przerwie. Zderzenie: Szkoda, że zwałki są wycięte piłami... Zdarzają się jednak malutkie, może nie zwałki ale zwałunie… Wąskie przejście: I walka na tej zwałuni Goła Baba Kuchnia mięsna i wege Skarpy pełne Brzegówek: Drzewo 1 Drzewo 2 zjedzone przez bobra: Gdzie kolejny spływ? Chyba góry? Jest parcie ponownie na Dunajec...a może wreszcie Poprad? Kto wie? Dzisiaj bardzo powoli i niedzielnie 16 kilometrów piękną Radomką Pozdrawiam marboru
  45. 1 point
    Po 6 tygodniach od wysłania dokumentów zwrócono co do grosza. Ubezpieczony ,,Olimp'' był w AXA. Czas oczekiwania wynosił od 3 do 6 tygodni. Ja dostałem jako jeden z ostatnich, ale specjalnie się nie denerwowałem bo wiedziałem ,że inni dostają 100 procent wpłaconej za Imprezę kwoty. Pozdrawiam .Zaczęło się lato ,a już czekam na jesień (grzybobranie ) ,i zimę od początku grudnia zimę ,które to na szczęście jeszcze występują. Pozdrawiam
  46. 1 point
    https://investmap.pl/szklarska-poreba-rozbudowa-ski-arena-szrenica-za-30-mln-zl-coraz-blizej.a145003?fbclid=IwAR2ODzwVOeh1TYWjar1yWnKPW5NwhWji360_2g6wUMdBabd1PteN4mvaY9M Rzeczywiscie mają ruszyć w 2020 a nie w tym roku
  47. 1 point
    Ale to jeszcze nie w tym roku, na razie muszą uzyskać wszystkie pozwolenia. I wymiana będzie pierwszej - dolnej sekcji krzesła, nie drugiej. A przy okazji kilka słów o Kicarzu: tutaj I kolejne plany w Karkonoszach... Sosnówka
  48. 1 point
    Nida i 17 kilometrów z Pińczowa do Chroberzu. Kilka dni temu miałem przyjemność popłynąć kilka kilometrów świętokrzyską rzeką, Nidą. Przepłynięty odcinek na trasie Pińczów Chroberz. Ilość zdjęć mocno ograniczona ponieważ nie uzyskałem zgody na publiczną publikację wizerunków kajakarzy Rzeka raczej spokojna i płytka, spływ lightowy. Po drodze udało się "strzelić" kilka ptaków. Światło tego dnia było takie sobie, więc jakość zdjęć taka sobie Bociek: Mijaliśmy kilka piaszczystych plaż - na 95% trasy brzeg zarośnięty, bez możliwości wodowania. Gdy wyszło słonko, to i Nida przedstawiła nam swoje piękne oblicze Kaczuchy: W promieniach Słońca... Na brzegu, piękna zieleń. Na jednej z ostatnich plaż trochę muszelek, pozostałości po ognisku... Woda czyściutka i zachęcająca do kąpieli Tuż przy mecie spływu: 10 osób, 5 tym razem sztywnych kajaków - świetna przygoda i dobra zabawa Było warto i z pewnością wrócę w te okolice - została do zrobienia Biała Nida i kilka fragmentów Nidy Pozdrawiam marboru
  49. 1 point
    Relacja z kajakowania po Puszczy Boreckiej i tamtejszych jeziorach, rzekach w wątku: A było? Super ciekawie - kto jeszcze nie widział, to zapraszam Pod mini mostami: Zwałeczki: W buszy ...i oczywiście na żaglu Zapraszam do całego wątku
  50. 1 point
    Czarna Nida, a potem Nida 23 km z Wolicy do Mokrska Dolnego. Kolejny piękny dzień postanowiliśmy wykorzystać na kolejny spływ kajakowy. Tym razem padło na kolejny dla nas odcinek Czarnej Nidy a potem Nidy. Wolica - Mokrsko Dolne i przygoda z dwoma jedynkami Katany wraz z Markiem i jego córką. Zapraszam na fotorelację z tej przygody Zaczynamy tuż za elektrownią wodną w Wolicy przy ulicy Armii Krajowej. Elektrownia: Początek jest szybki i dosyć wąski: Ciśniemy do przodu - zielono dookoła Pojawiają się zwałki - wszystkie spływamy bez problemu. Marek walczy: Tu w kolejce czekamy na swoją kolejkę: Piękne i ciekawe pływanie! To zwałka, to bysterko... Czujemy się cudnie na tej rzece... ...jest niesamowita - dobrze, że mam silnik z przodu - mogę spokojnie robić fotki. Dziko niczym na Amazonce: Pojawiają się skarpy: Przerwa w wiosłowaniu na fotkę Ekipa za nami: Hern? Dopływamy do Tokarni gdzie pod mostem na trasie krajowej numer 7 jest niezłe bystrze W całej okazałości wygląda tak: I przerwa... Z kompletem łódeczek Płyniemy dalej a przed nami takie oto widoki... I troszkę więcej przeszkód w wodzie... Pięknie! Wioślarz - fotograf Dopływamy do Muzeum Wsi Kieleckiej - tutaj krótka techniczna przerwa. Potem Marek prezentuje możliwości kajaka zwałkowego - skacze po drzewach Zaczyna robić się leniwie... Mijamy kolejne mosty... Czarna Nida łączy się z Białą Nidą...i od teraz płyniemy Nidą. Okoliczne ptaszki... I śliczne świętokrzyskie krajobrazy. Gdzieś w tle Zamek w Chęcinach: Kolejne bystrze pod mostem kolejowym - znowu adrenalinka Dopływamy do Zamku w Sobkowie: Kilkanaście minut pauzy i fotki. Stary Rycerski Zamek nad Nidą Ostatnia fotka niczym z Titanica w tym miejscu i płyniemy... Ostatnia mijana rodzinka... I kończymy spływ. Kończy się dzień... ...słońce coraz niżej - pora wracać do domu. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula Ahoj!


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...