Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/15/2019 in all areas

  1. 3 points
    To jeszcze nie koniec kolejki - ludzi była masakryczna ilość - najpierw ponad godzina stania do jedynej czynnej kasy ( pozostałe 5 zamknięte) , potem po ponad półgodzinnym oczekiwaniu na wjazd gondolą zrezygnowałem , choć trasa hiphopa fajna - góra niestety zamknięta , bo oczywiście trzeba prace porządkowe przeprowadzać , jak zjedzie się pół Polski na słoneczny weekend - patologia jak dla mnie....
  2. 3 points
    I tutaj niestety nie mogę się z Tobą zgodzić, jeżeli piszesz" Kask nie jest mi do niczego niezbędny". Jest, zarówno dla Ciebie jak i każdego jeżdżącego na rowerze musi być podstawowym wyposażeniem. Owszem, przydaje się raz na 2 ,4 lub 10 lat ale wtedy zapewnia to,że przez kolejne lata możesz jeździć zimą na nartach a w inne pory roku na rowerze. I jest to niezależne od Twoich umiejętności,zmysłu przewidywania zagrożeń itp. Ja przez kilkanaście -chyba 18- lat zabawy z rowerem górskim skasowałem 2 kaski. Dużo jeżdżę w terenie po górach i pagórkach przeważnie w terenie i w takich okolicznościach miałem jeden wypadek - moja wina niedostosowanie szybkości do jakości podłoża, ale drugi miał miejsce na miejskiej ścieżce rowerowej. Co miałbym z tego,że nie z mojej winy,że byłem bez szans na uniknięcie kolizji - w sytuacji utraty zdrowia ? Dlatego nawet jak jadę 2 km po bułki do ulubionej piekarni to ubieram kask, czego Tobie i innym życzę.
  3. 2 points
    Dzisiaj do 12 rewelacja 3 stopnie na górze. Po raz trzeci w życiu możliwość pojezdzenie na sztrusie;) Wreszcie poznałem czym się różni jazda po twardy od jazdy po skorupie lodowej. Po dwunastej na niektórych fragmentach zaczęło mocno puszczać i pojawiły się solidne muldy. Mnóstwo zawodników i ciekawostka przed nami na naszej kwaterze była kadra Słowenii jeźdźca tylko w "Pucharze Europy" czyli kadra B i mieli na 4 zawodników sto par nart do testowania! To apropo naszych szans przynajmniej w zakresie sprzętowym:). Poniżej parę fotek
  4. 2 points
    no to w niedzielę ciężko powiedzieć, że mało ludzi pod gondolą. Fotka z około 13:00. Kolejka momentami zawijała łuk za budynkiem i kończyła się w okolicach wypożyczalni TRECa.
  5. 2 points
    Snując się po Budapeszcie - dzień czwarty W dniu dzisiejszym mamy luz... Widzieliśmy już wszystko, co zaplanowaliśmy Myśleliśmy, by pójść na termy, ale jakoś ochoty nie było na moczenie się w wodzie...planowaliśmy Labirynt tutaj polecany nam - popatrzyliśmy na zdjęcia w necie i stwierdziliśmy, że nie. Opanowało nas lenistwo. Wyszliśmy dzisiaj na miasto po prostu zrobić sobie rajd po knajpach i planowaliśmy jedynie wypoczynek na ławce z książką w ręku. Ostatnia, dziesiąta część Wojen Wikingów została w całości przeczytana przeze mnie na Węgrzech. Generalnie wyszedł nam fajny dzień pełen luzu i dobrych dań. Na pieszo w sumie i tak zrobiliśmy ponad 13 kilometrów... Paula stwierdziła, że ona by umarła jakby każdy nasz dzień miał być taki leniwy 😮 Ona potrzebuje planu, celu, ruchu 😮 WOW! Chyba się starzeję? Pierwsza z restauracji, którą odwiedziliśmy... było pyszne, madziarskie Gnoczi. Później postanowiliśmy jeszcze raz za dnia zwiedzić Stare Miasto. Zaczęliśmy od murów i oręża... Były różnego rodzaju działa - mi się spodobały najbardziej moździerze Piękne muzeum ukryte gdzieś w bramie... Kawka z widokiem na św. Mateusza Wyborna! I tutaj byłoby wszystko ok gdyby nie zwyczaj, że w kawiarniach pali się tu papierosy. Zamiast do kawy zjeść ciastko uciekliśmy szybko z kawiarni - nie lubimy smrodu papierosowego. Ruscy turyści, którzy nas obsiedli dookoła jak jeden mąż wszyscy wyjęli fajki i zaczęli na nas dymić. O nie, nie - dziękujemy za takie towarzystwo. Natomiast konnych? Lubię! Kolejna warta polecenia miejscówka - piwko, pycha! Alternatywy 4 i Anioł? Przespacerowaliśmy trochę tą część starego wzgórza... ...i stwierdziliśmy, że wieczorem gdy wszystko jest podświetlone - znacznie jest tu ładniej. Kolejna atrakcja Budapesztu: Nie jechaliśmy! My jednak wolimy wyciągi narciarskie niż takie... Kolejne piwko i pizza Diavola we włoskiej restauracji w pobliżu Bazyliki św. Stefana - po drugiej stronie! Pyszne i piwko, i pizza. Jedna na pół dla nas była w sam raz. Potem było czytanie w pobliżu wczoraj odwiedzonej fontanny Gdy się książka skończyła przeszliśmy na stronę Buda. Jak widać ruch na Dunaju duży. Statki niemieckie...aż z Bawarii 😮 Ale nie tylko - imponujący hotel na wodzie na zdjęciu poniżej: I znowu znaleźliśmy się na Starym Mieście. Żygacze? Obiad zjedliśmy w knajpie polecanej przez @Bumer. Wieprzowina ze świnek pędzonych jedynie na żołędziach - rewelacja! Cena dania niestety też nie mała - warto było jednak spróbować. Dzięki Andrzej! Powoli kończymy naszą przygodę ze stolicą Węgier. Dzisiaj jeszcze wieczorem romantyczna kolacja we dwoje i wyrywamy się z cywilizacji - wracamy do domu. Oczywiście po drodze planujemy jeszcze jakieś zwiedzanie - ale o tym napiszę już z domu. Pozdrawiam serdecznie! marboru Ale mina
  6. 2 points
    Nie, jeśli byłby dla uczczenia poległych, vide: https://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Mauzoleum_Żołnierzy_Radzieckich Zdjęcia super, pozdro!
  7. 2 points
    Skusiłem się odkryć nieznany mi rodzaj korzystania z roweru czyli wyjazd kolejką i zjazd przygotowaną trasą. Zielony Zyg Zak oceniam jako doświadczony rowerzysta górski z bagażem kilku tys.km w górach i udziałem w kilku maratonach MTB, ostatnie lata jeżdżę głównie na trekingu więc wyszedłem trochę z wprawy i rower górski musiałem na tą okazję odkurzyć Trasę zieloną w Skolnity proszę nie lekceważyć bo jest ona łatwa tylko dla tych co trochę pojeździli już po górach, dla mnie przyjemna zabawa i odkrycie jazdy po bandach ale trasa wymaga skupienia- bo czasami drzewa są bardzo blisko .Pewnie z ciekawości spróbuję inne trasy.
  8. 1 point
    Kilka dni w Budapeszcie Dzień pierwszy Mieliśmy jechać do Innsbrucka i na lodowce... Mieliśmy. Niekorzystna pogoda w prognozach spowodowała, że otwarcie sezonu narciarskiego przełożyliśmy i wylądowaliśmy na kilka dni w Budapeszcie. Droga? Szybko przez Polskę, o dziwo... Słowacja się dłużyła. Dawno nas, nawet przejazdem nie było u naszych sąsiadów i coś co nas zaskoczyło? Jednocześnie na plus i na minus: puste przestrzenie, przyroda, nieliczne zabudowania, sporo górek - nawet tych małych, to na plus. Na minus kompletnie wyludnione wioski, opuszczone domostwa, zero ludzi na ulicach...koszmarnie depresyjne miejsce ta prowincjonalna Słowacja. Po drodze, coś co przykuło moją uwagę? Gondola i kilka krzesełek, po wjechaniu na fajną przełęcz Kto zgadnie jaki ośrodek narciarski po drodze mijałem? Przekraczając granicę z Węgrami - totalna odmiana! "Cóż za ciepły kraj" - ilekroć tu trafiam, to właśnie zdanie rodzi się w moim mózgu. Kolorowo, na ulicach dzieci, ludzie. Pootwierane knajpki, rwetes, samochody, słoneczko... Pięknie! W dobrych nastrojach docieramy do hotelu Mieszkamy praktycznie w samym centrum stolicy Węgrów Szybkie zameldowanie i idziemy na spacer - nie bylibyśmy sobą gdybyśmy mieli leżeć na łóżkach i udawać zmęczonych Kierujemy się na Stare Miasto - pokonujemy mały park, kilkadziesiąt schodów w górę i jesteśmy! Dumnie powiewa nam tutejsza flaga... Kolejne, po Pradze klimatyczne miejsce. Jesień, to dobra pora na Budapeszt - ma on wówczas niesamowity klimat. W sumie, to klimat ma cały czas Mieliśmy znaleźć knajpkę polecaną przez @Bumer i coś zjeść...oczywiście ją znaleźliśmy - na powyższym zdjęciu, po lewej stronie - ale jak się rozpędziliśmy, to nim w sumie skosztowaliśmy tutejszych przysmaków oblecieliśmy całą okolicę! Charakterystyczny pomnik - z tego co pamiętam, to Pomnik Niepodległości: Z bliska wygląda częściowo, tak: Na przeciwko Buda Tower: Idziemy dalej... Klimatyczne uliczki... Jakieś takie... hmmm? Literackie? Po chwili jesteśmy przy Kościele Świętego Macieja: Przepiękny! Na okolicznych kamieniczkach, takie oto ozdoby: Dach? Cudny! Ktoś zgadnie, co to za "Jegomość" na koniu? Inna perspektywa: I jeszcze kolejne ujęcie w świetle zachodzącego słońca: Trzy wieże... No i niesamowita panorama Budapesztu z Dunajem Parlament z bliska: Księżyc już na niebie.... Paula zakochała się w poniższym miejscu.... Spotkaliśmy także rycerza Kompletnie zapomnieliśmy o jedzeniu... ...chodź jeśli chodzi o mnie, to już piwo za mną chodziło Zrobiło się ciemno. Ruszyliśmy w stronę Muzeum Narodowego. Fontanna z bliska: Ostatnia "brama" na dziedziniec: Lew z bliska: I jest majestatyczny gmach: Nocą wszystko wygląda wspaniale! Zachwycamy się i nawet "Mały Głodek" do nas "nie puka" Z murów podziwiamy panoramę miasta nocą. Statki z bliska: Jest ciepło, siadamy sobie na murku i coraz bardziej jesteśmy zauroczeni. I jeszcze raz most wraz z pływadłami: Spadamy! Zmęczenie nas dopada. Rezygnujemy z knajpki poleconej przez Andrzeja i jemy węgierską zupę gulaszową popijając piwkiem w wagonie restauracyjnym przy naszym Hotelu...w którym poprawiamy kolejnym, małym. Po wielu godzinach podróży i prawie 9 kilometrowym spacerze czas na odpoczynek. Jutro kolejny dzień z Budapesztem. CDN
  9. 1 point
    Już tylko lekko ponad dwa tygodnie do startu Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim! Inauguracja tradycyjnie gigantem pań i panów w Sölden w dniach 26 i 27 października 2019. Będzie to sezon bez zawodów rangi mistrzowskiej oraz bez wielu świetnych zawodników i zawodniczek. Coś się kończy, coś zaczyna. Może wypłyną w tym sezonie nowe talenty? Wrzucam udostępnione przez TechnoAlpin zdjęcia z przygotowywania trasy na inaugurację.
  10. 1 point
    I to jest ogromna przewaga zatrzasków MTB nad szosowymi, po prostu wystarczy zacząć pedałować. W szosowych najpierw przodem bloku trzeba trafić w odpowiednie zagłębienie pedała. Czasem na skrzyżowaniach, gdy chciałem szybko ruszyć bywało, że nie trafiłem i but ześlizgiwał się - mało przyjemne uczucie. Hehe no z tego co pamiętam to na początku też trochę musiałem się skupiać, żeby wypinać tę nogę, którą chcę postawić na ziemi:-) Na szczęście szybko zaczyna się to robić automatycznie. Miłego użytkowania:-)
  11. 1 point
    Faktycznie - nie taki diabeł straszny. Po kilkunastu-kilkudziesięciu wpięciach stopa sama znajduje zamek. Wczoraj trening na sucho, a dzisiaj pokrążyłam po leśnej ścieżce i osiedlowych uliczkach. Tylko raz trochę poleciałam, jak spróbowałam zsiąść na inną stronę niż zwykle.
  12. 1 point
    Ok, w takim razie nie zrozumiałem, wybacz! pozdrowienia!
  13. 1 point
    Cześć Zgadza się. W normalnym narciarskim czy też rowerowym ruchu jeżdżę z bardzo dużym buforem bezpieczeństwa czyli - jak słusznie zauważyłeś - dużo poniżej mojej granicy umiejętności. Diagnoza w 100% poprawna. Mam również wrażenie, że niestety jeździ tak niewiele osób a powinny. Co innego oczywiście gdy podejmujesz świadome ryzyko jazdy na granicy umiejętności - zawody, freeride, nieznany teren itd. Tutaj wypadek jest wkalkulowany i chronić się trzeba. Pozdrowienia serdeczne
  14. 1 point
    Cześć He he no mina rzeczywiście groźna - jak nie Ty. A rzygacz inaczej nazywa się gargulec - strasznie się to słowo Rybelkowi podoba w związku z tym ja często jestem gargulcem. Jak nie lubię miast i cywilizacji to w Twojej wersji są one wyjątkowo strawne. Ile Ty Mariuszu robisz zdjęć na takim wyjeździe jak na przykład ten budapesztański? Pozdrowienia
  15. 1 point
    Dalkowskie Wzgórza na granicy woj. Dolny Śląsk (blisko Przemkowa) to jeden z najsympatyczniejszych tematów mtb-podobnych. Na dole głęboko wcięte wąwozy, na górze zaś długie grzbiety solidnie strome na boki. A wszystko w pięknym lasie grądowym. W myśl teorii mamy tam niebieski szlak rowerowy oraz czarny pieszy. Pierwszy biegnie dołem i jakkolwiek piękny (bo dwa długie wąwozy) to przypomina lizanie cukierka przez szybkę. Czarny to już miodzio i miłośnicy mtb powinni być całkiem usatysfakcjonowani. Obydwa szlaki w sensie oznakowania są (ku mojemu zdumieniu) już historyczne bo ktoś z pędzlem i szarą farbą skutecznie w 90% je zlikwidował. W zamian mamy jednak oznakowane cztery nowe trasy nordic walking i one wyglądają nawet lepiej od opisanego czarnego. Teren zresztą nie jest duży i co chwila jest się na jakimś szlaku. Ludzi zero. Na zachętę trochę klimatycznych fot, jak ktoś wie na co patrzeć to zobaczy, że jest parę ostrych fragmentów. Na końcu mapka z wspomnianymi wersjami czarną i niebieską (bo w pamięci mojego urządzenia będą zawsze żyły). Dalej macie wszystkie "nowe" trasy i tam zaznaczyłem miejsca obowiązkowe. Wśród nich perełka do jazdy rezerwat Dalkowskie Jary ale też rewelacyjne klimaty w rezerwacie AnnaBrzeskie Wąwozy. Tutaj seria stromych (naprawdę stromych) ścianek na szczycie Dalkowskich Jarów. widać, że zbyt wielkiego ruchu tu nie ma. A tutaj Góra Jana i chyba jest tam srogi zjazd na północ A tu srogi podjazd na górę Jana Kawałek "cywilizacji" - Góra Anny, krótki podjazd ale stromy I jeszcze parę ładnościowych fotek Pozostałość po wieży widokowej w rezerwacie Annabrzeskie Wąwozy. To już województwo lubuskie (jakkolwiek oczywiście Dolny Śląsk). Szkoda... Dalej jazda górą. Podsumowując - teren rewelacyjny, urozmaicony, kupę nieoficjalnych ścieżek. Miejsce do odkrywania. Pozdro Wiesiek
  16. 1 point
    Z soboty, nic nie kopią. Pozdrawiam mirekn
  17. 1 point
    Z soboty, Na Solisku nie równają terenu na "ścianach" kończących 4 i 7 choć kopareczki stoją - jest nadzieja Pod Gondolą około 13:00 bardzo mało rowerzystów. Warunki do biegania super, tylko na grzbiecie wiatr około 7-8 m/s. Jest nowy szlak, niebieski z przełęczy pod Malinowem na Solisko. Suma podejść 24 m Suma zejść 386 m. Fajny skrót jak się nie chce zbiegać na Salmopol. Pozdrawiam mirekn
  18. 1 point
    Wczoraj czytałem taki oto artykuł. Była mowa o wymianie oświetlenia na LED-y, nowej gastronomi i będzie snowpark. O nowej trasie ani słowa. https://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/7,88025,25300352,popularny-osrodek-narciarski-w-beskidach-szykuje-nowosci-na.html?disableRedirects=true
  19. 1 point
    Budują niebieską trasę?
  20. 1 point
    Mariusz - buty nad brzegiem Dunaju to pomnik ofiar Holokaustu, które zostały rozstrzelane, a ich ciała wpadły do rzeki.. Obeliski podobne jak ten z drugiego zdjęcia, z czasów ... hmmm Układu Warszawskiego, bardzo często można spotkać również w miasteczkach byłego NRD. Co więcej - tamtejsza lewica wciąż składa pod nimi kwiaty w ważniejsze rocznice 🤔. Świetna relacja i fantastyczny wyjazd. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
  21. 1 point
    Węgierskie kolory - dzień drugi. Dzisiejszy dzień zaczęliśmy na słodko. Chyba dawno nie jedliśmy śniadania na słodko? Były naleśniczki, a w zasadzie małe placuszki z konfiturami a potem bułeczki, ananas i kawa. Za oknem błękitne niebo i słońce niczym w pełni lata. Dzisiaj plan był ambitny i mieliśmy zamiar zwiedzić połowę Budapesztu...połowę, może za dużo powiedziane Zrobiliśmy na pieszo grubo ponad 25 kilometrów i odhaczyliśmy z naszej listy bardzo wiele zaplanowanych miejsc. Rozpoczęliśmy od niezwykłego wodospadu... Cóż za kolory!? Jesień jest niesamowita Krótki spacer przy ruchliwej ulicy i powoli się wspinamy na wzgórze Gellerta. Po drodze odwiedziny w wykutym w skale Kościele - w zasadzie weszła tylko Paula, bo jak to na porządnego Borutę przystało - trzymam się z daleka od święconej wody Trochę kluczenia po alejkach parkowych i jesteśmy na samej górze. Węgierska statuła wolności No i ten widok... Chyba każdy, kto odwiedza to miasto - wspina się do cytadeli, by poobserwować z każdej strony Dunaj i otaczającą go aglomerację. Szkoda, że nie wzięliśmy kajaka z domu, bo można by było się pościgać na rzece Schodzimy szybko, przechodzimy przez most i zwiedzamy okoliczne uliczki. Zaułki przykuwają uwagę... Wizyta na targowisku. Nie ma jak zimny napój i jasne winogrona. Kamieniczki powalają swoją urodą. Zbliżenie: Fotka przy moście, z tramwajem w tle i niedawno odwiedzonym wzgórzem. Podążamy do osławionego pubu. Kluczymy, kluczymy aż wreszcie pomaga nam nawigacja gogle Specyficzne miejsce Bardzo się nam podoba. Paula i marboru? Wizyta w toalecie... Po szybkim piwku opuszczamy to miejsce. Zwiedzamy dzielnicę żydowską. I tutejszą synagogę. Później pyszny lunch, kolejne piwko i mogę się zbliżyć do Bazyliki św. Stefana Z przodu wygląda tak: I w środku: Ołtarz: I siedzący św. Mateusz na Stefanie Robimy krótką podróż metrem... Gdzieś po drodze wysiadamy przy Muzeum Terroru... Podążamy na Plac Bohaterów. Z Pomnika Tysiąclecia podoba nam się kilka postaci... Rydwan rządzi! Pijemy pyszną kawkę z widokiem na Zamek Vajdahunyad. Tam po kwadransie podążamy Ludzi jest masa i nie dziwota. Jest tutaj pięknie! Podziwiamy budowle, rzeźbienia... Tego Jegomościa znam dobrze - kiedyś, będąc pierwszy raz w Budapeszcie z wycieczką szkolną, przysiadłem przy nim i niemal nie zasnąłem Takkk na wycieczkach szkolnych prawie się nie spało. Bluszcze... Robiąca niesamowite wrażenie brama wraz z olbrzymią kratą: Wracając w stronę hotelu natrafiamy na polski akcent - Instytut polski. Jeszcze spojrzenie na Dunaj z mostu... Na kolejkę ala Gubałówka Kolacja i do pokoju To był dobry dzień w niesamowitych miejscach. Zmęczeni, ale szczęśliwi! Jutro kolejna odsłona Budapesztu - plan już mamy CDN
  22. 1 point
    Trochę alpejskich wspomnień - inspiracja przed sezonem. Blog? Zapytałem Jacka, by się upewnić gdy do mnie zadzwonił. Na Skionline? Tak, tak! Potwierdził. Będziesz pisał? Chwila milczenia...jasne! Piszę, pisałem i będę pisał. A co z dorobkiem z wątku "Marboru - relacje"? No fajnie gdyby je tak jakoś przenieść do bloga... hmmm Jak? No ręcznie. Konsternacja. Myślałem, myślałem, czasu na co dzień coraz mniej - cholera, jak to zrobić? Na początku podszedłem do tematu ambitnie - dobra, siądę, pogrzebię w galeriach zdjęć na kompie, powspominam i stworzę taki remake relacji po latach i uzupełnię wstecznie bloga o swoje wyjazdy. Potem spojrzałem na forum i w swój stary, forumowy kącik i się załamałem - nie jestem w stanie 😮 Nie ogarnę tego, bo przecież trzeba zarabiać na przyszłe narty, budowa domu rozgrzebana, treningi kolarskie trzeba uskuteczniać - poddałem się. No dobra jak nie tak, to jak tu podejść do tematu? I wymyśliłem - zrobię pierwszy blogowy wpis jako ten wspomnieniowy. Podeprę się swoimi klipami, a przy okazji może kogoś zainspiruję przed rozpoczynającym się sezonem, co do miejsca przyszłych wyjazdów? No dobra, może się uda w ten sposób rozpocząć moją działalność w nowym, forumowym miejscu Gdzie i "Wilk JC" będzie syty, a i marboru "będzie cały" A w przyszłości, po narciarskich wspomnieniach już na bieżąco będę Wam opisywał miejsca, które odwiedzam. Będą to wpisy różne, różniaste - nie koniecznie związane z nartami. Od czego rozpocznę wspominki? Dolina Zillertal Pierwsza przygoda z kamerą GoPro Hero 4 Silver i wspaniały wyjazd z Forumowiczami. @johnny_narciarz, @Bumer, @KP, @artix oczywiście moja @Paula ale także "ukryty" na forum Michał z Wiktorem, Paweł z roboty. Krótkie spotkanie tutaj zaliczamy również z Piotrem @Piotr_67. Parszywe pokoje z upadłego Necermanna i ambicja odwiedzenia jak największej ilości ośrodków w Dolinie. Co się udało zrobić? Zillertal Arenę, Mayrhofen Zillertal, Hoch Zillertal oraz lodowiec Hintertux. Jak pamiętam ten wyjazd? Poznanie na "żywo" Artixa, skręcona noga w kolanie Pawła i w kostce Krzyśka "KP". Hahaha nie tylko negatywy (Artur to akurat nie o Tobie ) - świetna atmosfera, wesoło i nie licząc jednego dnia ze śnieżycą - 5 słonecznych dni. Dowcipy Bumera? Bezcenne! Nie tak dawno Jacek opublikował Vloga z Lodowca Hintertux...moje wspomnienie z tego miejsca? Świetne! To był jeden z tych magicznych dni na nartach! Jak było tam 4 lata temu? Proszę - możecie porównać obraz z produkcji JC z września 2019 oraz marca 2015. No i ta westernowa muzyka Enio... Maciek odważnie podążał za riderem marboru niczym amerykański szeryf za banitą, kowbojem a marboru jeszcze kaleczył jazdę na nartach Muzyka ze spaghetti filmów, to również podkład z naszej wizyty w Hoch Zillertal! Do dzisiaj właśnie ten ośrodek z doliny najbardziej wspominam (poza Tuxem, który jest rewelacyjny!). Świetne, szerokie trasy, piękne widoki, pająk i krótki gigant Ależ miałem wówczas samozaparcia do kręcenia kamerą... Jeden wyjazd i trzy klipy 😮 Było bosko! Tą zimę, w 2015 zakończyłem w Alpach na WorldSkitest razem z @Piotr_67...oczywiście na zaproszenie Skionline. WST SkiWelt 2015 Debiut na tego typu imprezie. Oszołomiony ilością i różnorodnością nart, świetnymi narciarzami i zawodnikami. Pogoda trochę nam nie dopisała, bo było ciepło i miękko. W ostatni dzień w strugach deszczu zjeżdżaliśmy na sam dół z Piotrem. Jakże byliśmy szczęśliwi gdy wracaliśmy do Polski Yarisem - prawda Piotr? Z tego wydarzenia powstał króciutki klip z @JC w roli głównej... Zima była długa roku pańskiego 2015... Spotkanie Forumowiczy na Kasprowym Wierchu! Ach cóż to było za wydarzenie! @johnny_narciarz, @Góral spod Skrzycznego, @expat, @Bumer, @Bończa, @marionen, @Annaa, @miraz, @artix… i jeszcze wiele innych osób. Listę zrobiłem po klipie, a pamięć zawodzi i cholera już nie pamiętam. Przypomni się kto jeszcze był? Oj dawno na Kasprowym nie byliśmy razem z Paulą! Może byśmy wrócili do tradycji spotkań na Kasprowym, w roku 2020? Rok 2016 w Alpach rozpoczęliśmy w... SKICircus styczeń 2016 Kolejny raz super ekipa i pełna austriacka chata! Pierwszy dzień - śnieżyca i wyjazd niestety rozpoczął się kontuzją Andrzeja - pęknięta torebka stawowa... Ale cóż był, to za dzień? Puch jakiego do dzisiaj nigdy w górach nie spotkałem. Lekki, mięciutki, suchy... ...ależ było wspaniale @artix ? Jazda tyłem i eksperymenty z montażem. Fantastyczny ośrodek, masa śniegu i siarczysty mróz! No i nawet mi się udało Hallo uchwycić w obiektywie... Z tego wyjazdu powstały dwa klipy. Drugi, razem z Paulą. Muzyka z mojego ulubionego filmu "Niepamięć". Ciekawe, kto przebrnął do tego momentu w tym wpisie? To co jeszcze zapamiętałem z tego wyjazdu? Długie, wieczorne posiadówki i wesołe rozmowy Polaków To był również pierwszy nasz wyjazd, gdzie na nartach jeździliśmy 7 dni w czasie tygodniowego pobytu. Swoją drogą - do dzisiaj się zastanawiam dlaczego wcześniej nie wpadłem na pomysł jazdy w ostatni dzień, do południa? Od tamtego wyjazdu - już się zdecydowanie poprawiliśmy z Paulą w tej kwestii. Niestety, tu przerwało mi się moje pisanie i opublikował się niepełny post... Piszę dalej - na szczęście jest edycja. Hochgurgl / Soelden / Kuhtai - Ski Adventures Marzec 2016. Romantyczna podróż - we dwoje z moją "Drugą Połówką". Dolina Otztal. Ten pobyt mogę podsumować w kilku słowach: Słońce, rewelacja w Hochgurgl, na lodowcach, w Kuhtai...rozczarowanie Soelden. Choć miejsce pobytu agenta 007 miało coś w sobie Gdyby ktoś mnie zapytał o najlepsze trasy narciarskie w Alpach? Z pewnością pokazałbym mu poniższy klip... Rok 2016 kończymy razem z Maćkiem @johnny_narciarz Kolejny wypad na WorldSkitest. WST Karyntia Zupełnie inaczej wyglądające Alpy... Trasa A1 i kolejne emocje związane ze sprzętem, gwiazdami światowego narciarstwa. Karyntia...wtedy nie zachwyciła mnie za bardzo - to się zmieniło ostatniej zimy przy okazji trzeciego WST - ale to zupełnie inna historia To co zapamiętałem? Umykający czas niczym w kalejdoskopie i nasze z Maćkiem dyskusje związane z ośrodkami w Alpach a Chopokiem Do dzisiaj na Chopoku nie byłem hahaha - ciekawe, kiedy to się zmieni? Ski Arlberg czyli narty w St. Anton / Lech / Zurs / Warth / Klosterle początek roku 2017 Miały być tłumy ludzi - nie było. Miał być przepych i splendor - był! Miało być dużo jazdy - była świetna jazda Śniegu masa, mróz i eksploracja potężnego ośrodka narciarskiego ze sławnym St. Anton. Takkk to był wypasiony rok! W marcu bowiem po raz pierwszy na narty, do raju zabrałem Paulę... Pierwsza odsłona SkiSafari po Dolomitach 2017 Kolejny wypad z @Piotr_67 z gronem Przyjaciół! Pogoda? Lampa, lampa, lampa... Miejsca jakie odwiedziliśmy: Cortina d'Ampezzo, Lagazuoi, lodowiec Marmolada, Sella z Arabbą i Val Gardeną, Ciampac...i ulubione miejsce Piotra, kameralne miejsce...ale, to może niech pozostanie tajemnicą. Tutaj było sporo kręcenia - kilka kamer, stabilizator, aparaty i masę ujęć. Obraz wyszedł zadowalający - do dzisiaj poniższy filmik jest wśród naszych wspomnień najczęściej oglądany W roku 2018...był złamany obojczyk Pauliny...była operacja mojego kolana (łąkotka załatwiona w Dolomitach, ACLa nie było już dawno) - wyjazd zaliczyliśmy jeden. Narty w Tyrolu / Serfaus-Fiss-Ladis / Nauders / Venet / Kaunertal 2018 Jeden wyjazd i tym razem skisafari po Tyrolu. Było znowu romantycznie, bo we dwoje...było trochę emocji, bo w dwa pierwsze dni, każdego spadło po metrze śniegu... ...i z tego wyjazdu powstał klip, którego celem było pokazanie Słońca i "słonecznej" Pary Jak wyszło? Zapraszam do obejrzenia tych, którzy jeszcze nie widzieli: Z tego wyjazdu najbardziej utkwił nam w pamięci Lodowiec, ale również małe Nauders i Venet. Było bosko! 2 dni pełne śniegu, 5 dni pełne promieni No i powoli zbliżam się do końca swojego pierwszego wpisu na blogu... rok 2019. Aosta 2019 Marzenia - te spełniliśmy w zeszłym sezonie. Jazda na nartach w cieniu sławnego Matterhorna, jazda na nartach pod najwyższą górą Europy Mont Blanckiem Skisafari po dolinie Aosty i odwiedzone następujące ośrodki: Pila, Monterosa, Cervinia, La Thuile wraz z La Rosiere oraz Courmayeur. Na wesoło: I klip z trochę szybszą jazdą marboru Cudowne miejsca, mało czasu - z pewnością tam wrócę, wrócimy! Za mało czasu na tak niesamowite ośrodki narciarskie. Tylko liznęliśmy...i nam jęzory zwyczajnie przymarzły do lodu Po niepełnym sezonie "chorobowym"...koniec roku mieliśmy naprawdę mocny! SkiSafari Dolomity 2.0 Odwiedziliśmy Civettę, Carezzę, San Martino di Castorozzę, Alpe Lusię, Predazzo, San Pellegrino oraz Cortinę d'Ampezzo. Bardzo na bogato jeśli można tak napisać. Było kameralnie, była Cortina...było sporo jazdy autem...ale jeszcze więcej na nartach! 7 dni i 7 ośrodków! Warunki, pogoda? Słońce, twardo i przede wszystkim widokowo. Zachwycaliśmy się każdego dnia, każdego dnia byliśmy w raju. Ten wyjazd, to również kontuzja nadgarstka w pierwszym dniu. Ból i trochę pokory później. Debiut z GS na nogach był dla mnie dość bolesny - zakończony na szczęście dobrze. Po tym wyjeździe jesteśmy zakochani we Włoszech i Dolomitach na zabój! To było dla mnie w sumie już 4 raz w tej okolicy...ale chyba najpełniejszy, najwspanialszy w cudnych okolicznościach przyrody na wspaniałych trasach! Sudtirol rządzi! Więcej klipów wspomnieniowych nie mam Mam nadzieję, że Was nie zamuliłem ilością materiału i że kogoś może zainspirowałem, by podążyć śladami marboru. Dziękuję wszystkim, którzy przebrnęli Jeśli macie jakieś pytania, co do pokazanych przeze mnie miejsc, ale nie tylko, to piszcie - będzie mi niezwykle miło jeśli ten mój blog nabierze życia Pozdrawiam serdecznie Mariusz
  23. 1 point
    Centrum przesiadkowe + Gondola to chyba najlepsze rozwiązanie. Sam parking nic by nie zmienił. Każdy by jechałem autem kierując się wytłumaczeniem, że auto czy skibus - i tak muszą stać w korku (po co zatem przesiadka do skibusa skoro tylko mi komplikuje dojazd nic nie wnosząc). Nie da się przecież wszystkich naraz przekonać do skibusa. Jednak parking + Gondola rozwiązuje ten problem. Tutaj myślenie jest takie - po co mam stać w korku skoro mogę zostawić auto na bezpiecznym parkingu z całym zapleczem i bezproblemowo dostać się na szczyt Skrzycznego. Nie wiem co o tym myślicie... Ja tak sobie szybko liczę czy jest zagrożenie kolejkami do gondoli. Zakładając przepustowość 2000os/h, początkową pojemność parkingu 700 miejsc oraz wyniki ankiet, że najczęściej jednodniowi narciarze podróżują we dwójkę to przyjmując z zapasem do obsłużenia 2000 tyś ludzi wychodzi na to, że kolejek nie będzie.
  24. 1 point
    Problemem jest to, że jest to wojewódzka droga przecinająca Szczyrk. Jak zmusić ludzi do zostawiania aut - czasem się da jak w Kuźnicach. Znak zakazu i pod gondolę można tylko podjechać busem lub taxi. Generalnie raczej to działa, ale w przypadku Szczyrku - znaki zakazu są nierealnym rozwiązaniem. Inne możliwości - drogie odpłatne parkingi w centrum vs. darmowe na wjeździe. Nie załatwi to całkiem problemu, ale może pomóc.
  25. 1 point
    Niestety Bielsko i okolice w tym temacie od wielu lat jest dyskryminowane, u nas nie budują linii kolejowych ale zamknęli istniejącą Bielsko-Cieszyn, a do Krakowa 90km jedziemy pociągiem 4h (autem też nie lepiej). Centrum Przesiadkowe Szczyrk https://galeski.com.pl/
  26. 1 point
    Cały czas śledzę forum - w szczególności wszystko co dotyczy Szczyrku. Z wielu wątków dotyczących rozwiązania problemów komunikacyjnych (tunel, kolej, wyciąg z Lipowej) centrum przesiadkowe w powiązaniu z Gondolą wydaje się być najbardziej realne. Trzymam kciuki za szybkie pozyskanie Inwestora. Miło patrzeć jak Szczyrk się rozwija. Pamiętam jeszcze czasy wyciągu Jacek i Agatka w okolicach Skalitego. Zastanawiam się, czy można przy okazji budowy Gondoli z centrum przesiadkowego wykorzystać zbocza do budowy jakiś tras...
  27. 1 point
    Dzień Dobry. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Śledzę Forum od kilku lat ale dotychczas się nie zarejestrowałem. Jestem stałym bywalcem Szczyrku i z przyjemnością wypełniłem ankietę. Mam nadzieję, że jest to na krok do przodu do powstania centrum przesiadkowego ze sprawnym połączeniem z ośrodkami narciarskimi. Wiem, że temat wałkowany był od dawna. Jako częsty bywalec uważam, że to bardzo dobry pomysł i ja osobiście korzystałbym z takiej możliwości. pozdrawiam Michał
  28. 1 point
    A wiadomo coś na temat "tunelu" czy jak inni wolą "przepustu" dla narciarzy pod ulicą Zwalisko? To co miło być od tras 1 i 5 pod gondolę. Bo nadal nic się tam nie dzieje. Nic nie robią. Po orczykach C1 i C2 już ani śladu. Ani podpory. Nic nie ma poza dolną stacją. Na Hali Skrzyczeńskiej pusto. Znów postawią jakiś talerz ze Słowacji? Aktualnie nie wygląda żeby co kowiek chcieli tam postawić poza kanpą za kilka lat. A do tego czasu? Trochę to wkurzające, że osoby z tras 1 i 5 będą musiały się pchać pod gondolę. Nie można zostawić nawet 1 orczyka? Nawet w Białce Tatrzańskiej jest orczyk wzdłuż trasy 1. Taki nowoczesny ośrodek a ma orczyk. Szczyrk nie może przy trudniejszych trasach? W COSie jest, w SMR nie może być? Wiem że dużo osób co jeździ do Szczyrku nie umie jeździć na orczykach ale przecież te osoby często nie zjadą po 5 czy 11 a jednak trasy nie są likwidokwane. Czemu orczyk muszą być likwidokwane? Miejsce gdzie startowały kiedyś 4 orczyki prawdopodobnie nie będzie miało żadnego wyciągu😕. Rozumiem że większość orczyków to zabytki techniki. Ale czy jeśli coś ma tam powstać za kilka lat to czy nawet zabytek (który działa) musi być demontowny? Przecież do Bieńkuli trzeba podejść od gondoli i jeszcze trzeba dojeżdżać specjalnie (przez drogę!). Przecież jak będzie większy wiatr to cały SMR będzie stał. Talerzyk pod gondolą nic nie pomoże gdy w Czyrnej nie będzie orczyków. To już koniec. Trochę się zdenerwowałem kiedy uświadomiłem sobie ze to prawdopodobnie koniec orczyków z Czyrnej. Wielka szkoda. Wiem, zaraz niektórzy będą pisać że kiedyś postawią tam kanapę. Kiedyś, nie wiadomo kiedy. I wszyscy z tras 1 i 5 pod gondolę do tej ogromnej kolejki.
  29. 1 point
    W ramach zabawy - Accuweather wydał prognozę sezonową na jesień dla Europy: https://www.accuweather.com/en/weather-news/accuweathers-2019-europe-autumn-forecast/70009041 To tylko zabawa, bo prognozy aż tak bardzo długoterminowe to kompletna loteria, ale .... prognozują wtargnięcie chłodu znad Rosji w drugiej połowie listopada oraz zwiększone prawdopodobieństwo opadów śniegu
  30. 1 point
    Dziś odbyła się konferencja „Koncepcje rozwiązań komunikacyjnych górskich regionów turystycznych w kontekście otoczenia miasta Szczyrk”, w której brałem czynny udział oraz uczestniczyłem w jej organizacji Głównym organizatorem konferencji był Burmistrz Miasta Szczyrk. Konferencję prowadził Damian Hajduk - specjalista ds. transportu. W konferencji wzięli udział także przedstawiciele środowiska naukowego oraz akademickiego (PW, UW, UP, UAM) oraz przedstawiciel Solisko Arena. Oprócz grona ekspertów w konferencji brali czynny udział przedstawiciele trzech szczyrkowskich ośrodków, miasta Szczyrk, Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach, Kolei Śląskich, miasta Bielsko-Biała, Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku-Białej, Sekretariatu RIT Subregionu Południowego woj. Śląskiego, Beskidzkiego Związku Powiatowo-Gminnego, Gazety Szczyrkowskiej, miasta Wisła, gminy Buczkowice, Usług Transportowych i Gazety Szczyrkowskiej. Niedługo zostaną opublikowane wnioski z konferencji. Fot. Miasto Szczyrk
  31. 1 point
    Poszło Co do parkingów: jakoś w Alpach nigdy , przez 20 lat , nie zapłaciłem euro (marki , szylinga , lira...) za parking . Wszędzie sporo miejsca pod samymi wyciagami wręcz. Nie dotyczy to oczywiście miejscówek typu Zermatt
  32. 1 point
  33. 1 point
  34. 1 point
  35. 1 point
  36. 1 point
  37. 1 point
    Akurat problemu z parkingami w Szczyrku nie ma. W tym sezonie było tyle małych prywatnych, że nawet one nie były wszystkie zapełnione. Koszt budowy parkingów wielopoziomowych to grube pieniądze - ani w Czyrnej ani pod Skrzycznem nie ma to większego sensu. Jeśli chodzi o same płatne parkingi, to ciężko będzie zapewne wprowadzić te opłaty w momencie, kiedy przez tyle lat próbowano je zlikwidować. A zresztą tych bezpłatnych parkingów aż tak dużo to nie jest. Gwoli ścisłości - dawna S69 to teraz S1 Zależy to tylko i wyłącznie od chęci lokalnych włodarzy
  38. 1 point
    Potrafię, nawet lepiej niż Ci się to wydaje. Tylko w innym poście chwaliłeś "doskonale" funkcjonujące zatłoczone i ciasne busy na Podhalu. Zero konsekwencji. Mój post był lekko prześmiewczy. Zdaje sobie sprawę, co my tutaj nie napiszemy, to i tak nic się nie zmieni. Zakładam też, że jednak większość osób które uprawiają narciarstwo, jest jednak w dużej większości pełnosprawna co wymaga sam sport. Szczerze współczuje tym którzy nie są pełnosprawni, ale zakładam że takich ludzi o których piszesz jest nie więcej niż 10-20%. Nawet taka grupa ludzi, gdyby pojechała samochodem, tak jak o tym wspominasz nie była by w stanie stworzyć gigantycznych korków. Cały problem w tym że to nie tacy ludzie powodują korki. Jak pewnie zauważyłeś, nie wyśmiałem Twojej odpowiedzi o klastrofobii. W wielu miejscach w Alpach nie dojedziesz samochodem, albo dojedziesz za dużą opłatą. Np. Zermatt. Nie musisz mi tłumaczyć problemy osób żyjących z niepełnosprawnością które chcą się poruszać środkami transportu publicznego. Stykam się z tym od wielu lat. Jednakże w tej kwestii w Polsce się powoli, ale znacząco zmienia wiele kwestii na plus. Ponieważ za organizację i współfinansowanie transportu odpowiadają gminy/powiaty. A te nie chcą się pomiędzy sobą współpracować. Wynika to z tego że brakuje w Polsce naprawdę porządnej ustawy odnośnie finansowania, organizacji transportu kołowego - i dalej współpracy, pomiędzy regionami.
  39. 1 point
    To jeszcze ja doleję oliwy do ognia. Dlaczego wszystkie plany zakładają komunikację zbiorową od strony Bielska, a nie można puścić choćby jednego busa od strony Wisły (przez przełęcz Salmopolską). Ja jadąc do Szczyrku na narty mieszkam zwykle w okolicach Wisła-Malinka lub Wisła-Czarne i bardzo chętnie dojechałbym do Szczyrku komunikacją zbiorową. Niestety, nie ma jej, więc wsiadam w samochód i parkuję na Julianach (i nie tylko ja tak robię). Osobiście mam takie marzenie ściętej głowy, gdzie większość ośrodków narciarskich w Wiśle, Szczyrku, Ustroniu i Istebnej jeździ na jednym wspólnym karnecie (najlepiej sezonowym), z komunikacją zbiorową kursującą pomiędzy tymi ośrodkami.
  40. 1 point
    Ameryki nie odkrył, jak ktoś jest na miejscu kilka dni i do skibusa ma 50m-100m to jeździ skibusem,. Ja dojeżdżam autem 1,5h i najmocniej Pana Burmistrza przepraszam, że nie zostawiłem auta na rogatkach miasta i nie wsiadłem w skibus, żeby postać sobie w korku w autobusie. Gdyby Pan Burmistrz zastanawiał się dlaczego źli jednodniowy narciarze nie przesiadają się do skibusów, to śpieszę z wyjaśnieniem, nie zrobiłem tego, bo nie ma parkingu na którym to auto mógłbym zostawić i wsiąść w skibus. Nawet jeśli jest jakiś darmowy parking znajduje się w pobliżu któregokolwiek z przystanków to nie przypominam sobie ani informacji w internecie, ani tym bardziej drogowskazu... Przy okazji wszyscy pomstują na kierowców, a problem leży w zaniedbanej infrastrukturze i podejściem w stylu jakoś to będzie i się zobaczy. Jak się SON sprzedał i było wiadomo, że TMR wpompuje gigantyczne pieniądze to już wtedy był czas na strategiczne myślenie kilka lat do przodu. Naprawdę lubię Szczyrk ale jak czytam taką wypowiedź Pana Burmistrza, że problemem są narciarze którzy przyjeżdżają na narty, no to jesteśmy w lesie i jeszcze długo w nim będziemy.
  41. 1 point
    wystarczy zrobić parkingi po 20 PLN za godzinę
  42. 1 point
    Albo kolejka linowa nad rzeką z parkingu w Buczkowicach do Szczyrku.
  43. 1 point
  44. 1 point
    kolejni eksperci ? toż to już 50 lat temu miały być tory (kolej/tramwaj/wąskotorówka) od stacji Wilkowice Bystra albo Łodygowice, trzeba zdobyć fundusze (najlepiej z EU) i zacząć budować - to tylko 12 km
  45. 1 point
    Parking i kolejka linowa od strony Lipowa na Skrzyczne
  46. 1 point
  47. 1 point
  48. 1 point
  49. 1 point
    Zdecydowanie lepiej jest liczyć na pomoc radioamatorow, dodam jeszcze tylko, ze w 1997r. dzięki radioamatora uratowano mnóstwo ludzi, inne sieci leżały i kwiczaly, radioamator zawsze pomoże. Jeśli chodzi o radiokomunikację, to lata nauki i wielka pasja, radiokomunikacja jest bardzo trudna i skomplikowana :), może wlasnie dlatego mnie wciągnęła, lubię wyzwania :).
  50. 0 points
    W przepisach PMR są takie parametry by ich nie przekraczać, a to dlatego że nielegalna radiostacja przenośna o mocy np. 4W nie usłyszy radiostacji PMR o mocy 500mW i może ona zostać nieusłyszana gdy woła o pomoc, radiostacja to nie zabawka, kiedyś posiadanie radiostacji o mocy 100mW było wielkim zaszczytem i mogli z niej pracować tylko zasłużeni i odpowiedzialni znawcy gór czy ratownicy. Generalnie nie stosowano wcześniej pasm mikrofalowych 446Mhz oraz VHF 150Mhz ponieważ te pasma mają zbyt wielki zasięg przy korzystnych warunkach terenowych a bardzo mały przy niekorzystnych (szczególnie pasma mikrofalowe), mokry las obniża zasięg ponad 20 krotnie w paśmie 450Mhz. Poza tym należy pamiętać że pasma UHF i VHF gdy jest się w korzystnym terenie penetrują często obszar innego państwa co jest pogwałceniem przepisów i także naraża tamtejszych operatorów radiostacji na zakłócenia. Dawniej stosowano wyłącznie pasmo wojskowe 32-50Mhz które jest pasmem tzw. niskiego i średniego UKF (LowBand UKF i MediumBand UKF), te częstotliwości nie pozwalają na gigantycznie dalekie łączności ale są też najmniej tłumione w niekorzystnych warunkach terenowych - w czasie deszczu, opadów śniegu, w lesie i mokrym lesie, u dołu góry do 'za górę'. Dzięki niższemu zasięgowi nie zakłócano innych ratowników z innych odległych obszarów co ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo (gdy byli na szczytach dających pokrycie 'optyczne'). Niestety, dążenie do niskiej ceny radiostacji spowodowało ewolucję do jednego standardu częstotliwości i pasmo 450Mhz wygrało ten wyścig po 'taniość' ponieważ ma najmniejszą antenę wiec nie trzeba tak się nią opiekować a mało kto to potrafi co widać po zniszczonych antenach, waga radiostacji jest nieco niższa, zasięg w mieście jest znacznie wyższy dla pasma mikrofalowego. Radiostacja analogowa jest najlepsza nie wiem dlaczego ktoś tu proponuje cyfrowe modulacje, które są niezalecane dla strategicznych sytuacji kryzysowych. Modulacja cyfrowa charakteryzuje się słabą zrozumiałością, radiostacje takiego typu ustępują swoim zasięgiem urządzeniom analogowym. Grupy ratownicze z poza Polski zakupiły radiostacje cyfrowo-analogowe ponieważ tak bardzo były polecane jednak po testach w terenie górzystym gdzie często pracuje się na skraju zasięgu np. w lesie itp. przełączyli swoje urządzenia w tryby analogowe. Motorola T80 ma znacznie czulszy odbiornik od innych radiostacji nie certyfikowanych jako PMR ale nastrojonych na tą częstotliwość, radiostacje o mocy 4 W dają wyższe zasięgi ale kosztem znacznie wyższego poboru prądu, niższego czasu czuwania, wysokiej wagi a przez to dużo niższej odporności na uszkodzenia. Urządzenia PMR nie są tanie dlatego że są złe a dlatego że są produkowane wyjątkowo wielkoseryjnie przez państwa niewolnicze. Według niezależnych testerów urządzeń dla sportu poza domem PMR "MIDLAND G9plus" jest najlepszą radiostacją pod względem zasięgu, ma prawdziwy analogowy odbiornik, odbiera dalekie stacje kosztem dość znacznych szumów wysokoczułego odbiornika, akumulator waży bardzo mało, zapasowy zabiera się niemal go nie czując ponieważ waży poniżej 60gram. Jeśli chodzi o radiostacje nie sportowe a ciężkie i bardziej trwałe pod względem potencjometrów to Hytera jest bardzo dobra ale waz tyle co 2 Midlandy. Generalnie radia dla sportu mają niskiej jakości potencjometry, szybko się uszkadzają. Poza tym trudno do tego typu radiostacji kupić pokrowiec a dobry pokrowiec kosztuje 50-200zł. ps. Midland G9 słyszy słabe stacje których radia dla służb amatorskich, zawodowych czy popularne i nielegalne uniwersalne Baofeng'i nie odbierają, czułość urządzeń niestety często jest oszukana. Pozdrawiam serdecznie, Arek.
Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...