Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/24/2020 in all areas

  1. 6 points
    Sezon w pełni, a ja dwa tygodnie nie byłem na nartach. Pora to nadrobić. Tym razem rodzinne 4 dni w mojej ulubionej Krynicy. Zima daje w kość, oczywiście nie mrozami i metrowymi zaspami, ale kolejnymi niżami i wichurami przemieszczającymi się przez nasz kraj. Dzisiaj odczułem to na własnej skórze. Zaskoczony jednak nie byłem, już od kilku dni prognozy zapowiadały deszcze, więc wiedziałem, że będzie marnie. W Krynicy meldujemy się punkt 13. Po drodze, przez większość trasy ulewy, jednak za Nowym Sączem przestało, wydawało się więc, że jest szansa nie zmoknąć. Jak już na wstępie pisałem, wyjazd jest rodzinny, a jaka stacja narciarska może w kategorii "rodzinna" przebić Tylicz Master Ski? Tam więc się kierujemy. Życie lubi być złośliwe, więc przy wyjściu z mieszkania, które wynajmujemy, zaczyna padać. Na razie jednak tylko kropi:). Na miejscu wszystko sprawnie ogarniamy, junior pod opiekę instruktora, pozostała trójka na trasę. Wypada tu zaznaczyć, że przed 15 na główną trasę i jej przyległości wyjeżdża oddział trzech ratraków, żeby kosmetycznie wyrównać i tak przecież niezbyt zdegradowane trasy. W Tyliczu jest po prostu za płasko, żeby powstało jakieś wielkie muldowisko. Właściciel jednak dba o komfort klientów, więc na jazdę wieczorną mamy przygotowany ładny sztruks. Cała akcja trwa z 15-20 minut, a w tym czasie narciarze mogą jeździć po naprawdę licznych wariantach różnych zjazdów z masterowej górki. Frekwencja niezbyt duża. Niemal równo rok temu, byłem tutaj również w niedzielne popołudnie kończące ferie i było znacznie bardziej tłoczno. Dzisiaj jednak karty rozdaje pogoda. Tylicz Master znany jest z tego, że jako jeden z pierwszych w Polsce otwiera trasy i jako jeden z ostatnich zamyka. Nie ma również marudzenia przy uruchamianiu wszystkiego co mają w ofercie. Jak widać na stanie tras nie mamy żadnej czerwieni. Z tym bardzo dobrym stanem wszystkich tras jednak nieco przesadzają. Warianty przejazdu przez las i okolicznymi polami, nie zniosły dobrze tegorocznej pseudo zimy. To jednak wyjątki. Generalnie śniegowo jest co najmniej dobrze. Po godzinie jazdy zaczyna już solidnie padać. Moje panie wkrótce odpuszczają i jadą do karczmy. Syn po 1,5 godz. jazdy z instruktorem, odmawia współpracy usprawiedliwiając się ulewą i bólem nóg🤣. Tymczasem ja po dwutygodniowej przerwie jestem na głodzie i walczę dalej. Master to bardzo łatwe trasy, ale naprawdę nie sposób się tu nudzić. Przerabiam wszystkie warianty zjazdów, a jest ich naprawdę dużo. Zaliczam kilka razy rozstawiony slalom, trasę z tunelem, snow park i wszystko co możliwe:). Łatwo jednak nie jest. Dawno tak nie zmokłem na nartach. W końcu po 2,5 godz. daję za wygraną. Nie czuję palców u rąk, a spodnie i kurtkę można wykręcać. W miedzyczasie kilka razy szczyt tutejszej góry zajmują chmury(mgła?), które po chwili ustępują. Potrafi być malowniczo. Te światła w oddali to Tylicz Ski. Mimo wszystko jestem zadowolony. Jutro powtórka. Oby w lepszych okolicznościach przyrody.
  2. 4 points
    Zabierz mocna whisky, podobno po podgrzaniu zabija coronawirusa, ja jednak rezygnuję z obu wyjazdów do Włoch zarówno marcowego narciarskiego jak i majowego na południe, przy czym decydujący jest fakt, ze miała z nami podróżować moja Tynka, a jej zdrowia ryzykować absolutnie nie mogę. Udanego wyjazdu Janku.
  3. 3 points
    Mylisz się Janku, życzymy Ci udanego wyjazdu i dużo zdrowia.
  4. 2 points
    Życzę Wam udanego wyjazdu. Czekam kiedy ta historia tak szybko zniknie jak się szybko pojawiła. W ostatnich latach już było trochę tych,, groźnych epidemii'' Znam trochę środowisko lekarskie i dla mnie większość to tylko wyszkoleni żołnierze firm farmaceutycznych. Niestety utrudnienia podczas wyjazdu mogą być, czego nikomu nie życzę.
  5. 2 points
    Jeżeli tylko Biuro nie odwoła wyjazdu to jesteśmy oboje zdecydowani ,nawet jeżeli trzeba będzie podpisać jakieś zobowiązanie np. leczenia na własny koszt koronawirusa. Nic takiego nam na 100 procent nie grozi!Dalej twierdzę ,że jest to histeria ,w części rozdmuchana przez środowisko lekarskie .Nie wszyscy lekarze poddają się panice co widać po niektórych ich wypowiedziach w mediach. Zaraz spadną gromy, ,,Biorę to na klatę''.
  6. 2 points
    Może aura za oknem nie za bardzo koresponduje z tematem ale mimo wszystko postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami. Jak już wspominałem w relacji z Karyntii, po moich "przygodach" zdrowotnych mam obecnie duży problem z ekstremalnie marznącymi dłońmi i stopami. Marzną nawet w temperaturach powyżej zera, a to co się dzieje parę stopni poniżej zera to dramat. W związku z tym poczytałem trochę, poeksperymentowałem i mój zestaw wygląda teraz tak: na temperatury gdzieś od -2 °C w dół + wiatr rękawice homary (lobster) do zadań specjalnych - Soloist Finger firmy Black Diamond (obecnie na przecenie za 260 zł ). Rekomendowany przez producenta zakres temperatur to: -29°/-12°C; inne parametry: Membrana BDRY™ 10 000 mm /10 000 mm / Zewnętrzna część z Pertex Shield, wzmocniona w części chwytnej naturalną kozią skórą / Wewnętrzna wkładka ocieplona wypełnieniem PrimaLoft® Gold (tego szukałem - najlepsza ocieplina) / specjalne szwy z włóknami Kevlaru wkładka wewnętrzna "futerko" z Primaloftu Przetestowałem je w temperaturze - 8 °C z wiatrem i czuję, że komfort termiczny byłby gdzieś do - 10 °C. Na szczęście są na tyle duże, że można ubrać jeszcze trzecią warstwę . Mimo początkowych obaw trzymanie kijów jest OK, zresztą w łapawicach często jeżdżą zawodnicy. Nie jest to najcieplejszy produkt tej firmy są też: Absolute Mitts -40°C /-28°C, Super Light Mitts -31°C /-12°C, Mercury Mitts -29°C /-12°C. Oczywiście jest wiele innych równie dobrych produkt ów innych firm. Ja jednak wybrałem te. 2 pary skarpet pierwsza - to skarpety trekkingowe firmy BRBL HIMALAYA z wełną Merino (kupione za 37 zł na wyprzedaży) lub narciarskie EXPANSIVE SKI RACING z włóknem Thermolite (za 32 zł) druga - to najtańsze, cienkie skarpety Wanabee - marka Go Sport - ( za ok. 20 zł) lekarka poleciła mi też maść do smarowania rąk i stóp (maść na serce pobudzająca krążenie ) Jako backup mam też zestaw ogrzewaczy z Decathlona za 9 zł W wyższych temperaturach, koło zera, ubieram zestaw dwóch rękawic: "zwykłe" rękawice "Haines GTX" firmy Roeckl SPORTS z Gore-Texem i skórą naturalną (za 130 zł na wyprzedaży) randomowe, cienkie jesienno - zimowe rękawiczki z TK max Jak jest już naprawdę ciepło, to pozbywam się rękawiczek wewnętrznych i jest OK. Pisałem o cenach bo wg. mnie nie sztuką jest wydać miliard ... Ciekawy jestem jakie patenty mają inni.
  7. 2 points
    Już raz to przeżywałem, jak jechaliśmy jakiś czas temu ze znajomymi na letni wyjazd na Via Ferraty. Też były kontrole graniczne - migracja z Afryki.
  8. 2 points
    Zupełnie pusto zrobiło się dziś po 15. Lał deszcz i wszystkich wywiało. Warunki ciężkie, ale daliśmy rade Jeśli nie spadnie śnieg to będzie ciężko z utrzymaniem. Teraz w Bukowinie grzmi i się błyska
  9. 2 points
  10. 2 points
    Burmistrz Mediolanu myśli racjonalnie . Niestety większość ulega nieuzasadnionej panice i histerii. Na powikłania pogrypowe umiera codziennie kilkakrotnie więcej osób niż na tego ,,koronowirusa'' ,czy jak mu tam. Mam wykupione dwa miejsca na termin 20-29.03.2020 i mam zamiar pojechać nawet na własne ryzyko. Miejsce to region Lombardia gdzie histeria uderzyła ludziom do głowy, konkretnie Santa Caterina,niedaleko Bormio .To ma być małżeński wyjazd turystyczno- narciarski (zona nie jest narciarką) i zrobię wszystko aby doszedł do skutku, nawet jak liczba ofiar we Włoszech wzrośnie o wiele. Ile ludzi dziennie ginie w wypadkach samochodowych? Może zrezygnujmy w ogóle z podróży ,a najlepiej nie wychodzić z domu. Nie dajmy się zwariować!
  11. 2 points
    Sygryda Storrada, czy ktoś zna tą postać historyczną? Córka Mieszka I i Dobrawy Przemyślidanki czeskiej księżnej, siostra Bolesława Chrobrego, ale przede wszystkim spleciona losami z kilkoma państwami europejskimi. Królowa szwedzka, duńska, norweska i angielska. Na przełomie X i XI wieku, jedna z najbardziej wpływowych postaci ówczesnego świata. Jej polskie imię Świętosława. Skandynawski przydomek Storrada - „Dumna”, "Harda". Nassfeld – zaskakuje podobnie jak polskiego pochodzenia, wpływowa, historyczna Królowa. Karyntia może być dumna posiadając taki ośrodek i śmiało mogę napisać, że jest to diament w koronie stacji narciarskich tego regionu Austrii. Drugi dzień jest równie radosny jak pierwszy. Wstajemy rano i czujemy się rozgrzani, pełni wigoru i chęci do dalszej jazdy. Śniadanie jemy w pośpiechu, cieszymy się słonecznym porankiem i to jeszcze bardziej nas pobudza do działania. Kawa… tak, ta chwila z magicznym napojem jest jedynie chwilą, krótkiej pauzy i zadumy. Jedziemy! Z Villach do celu mamy ponad godzinę drogi. Wykorzystujemy ten czas na posłuchanie audiobooka „Królowa” drugiej części, po „Hardej” powieści Elżbiety Cherezińskiej. Na miejscu, w Tropolach jesteśmy tuż przed uruchomieniem tutejszej gondoli. I całe szczęście, bo Nassfeld jest sporym ośrodkiem, i by dostać się na górę szybko, trzeba być wcześnie, by nie wpaść w dużą kolejkę do gondoli. Na parkingu również byliśmy jednymi z pierwszych i mimo, że mieliśmy niewielką drogę do pokonania, do stacji dolnej, to podwozi nas te kilkanaście metrów kolorowy wagonik podpięty do olbrzymiej maszyny Catepilara. Nassfeld - cześć 1 Jesteśmy na górze! Minęliśmy dwie stacje pośrednie i wspięliśmy się do Kofel Center. Tutaj przywitały nas monumentalne, brązowe "kloce". Widok w stronę doliny, z której przybyliśmy: Gondola: Rozglądamy się po okolicy i już wiemy, że będzie to świetny narciarsko, ale również krajobrazowo dzień. Ruszamy na trasy. Paula po każdym zakończonym fragmencie zjazdu uśmiecha się i cieszy jak dziecko. Narty trzymają, jest doskonale! W którą stronę jedziemy? Kierujemy się do wschodniej części ośrodka, w stronę terenów wokół Gartnerkofel 2195 m npm. Tutejsze trasy narciarskie robią na nas kolosalne wrażenie. Jazda na nich jest szybka, bezpieczna, długa. Jest szeroko, a trasy wypieszczone przez ratraki. Wciągamy się w stronę imponujących swą urodą skał. Znajdujemy się teraz w punkcie, z którego widać niemalże wszystkie tereny narciarskie Nasffeld. Nasz wzrok przykuwają widoki, tutejsze przestrzenie oraz horyzont olbrzymich gór po stronie włoskiej tutejszej granicy. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy się nie wcisnęli w tutejszą panoramę Potężne szczyty i granie w oddali powodują, że robimy dłuższą przerwę by wczuć się w miejsce. Cieszymy się napełnieni pozytywną energią gór. Sięgamy wzrokiem i obiektywem aparatu fotograficznego daleko, daleko do Italii. Przyciąga niczym magnes najbliższa nas formacja skalna Gartnerkofela... Z innej perspektywy wygląda imponująco! Brązowe, masywne, olbrzymie skały... Wychwytujemy wzrokiem dzieło doskonałego rzeźbiarza jakim jest natura. Jeździmy na nartach w obrębie tej części stacji narciarskiej. Kilka razy pokonujemy tutejsze trasy. Robimy zdjęcia ale również kręcimy ujęcia do naszego klipu z wyjazdu. Przyśpieszamy, bo do odwiedzenia inne trasy, inne miejsca w ośrodku. CDN
  12. 2 points
    Odpowiem uczciwie, bo tak sie składa, ze mam przyjaciół w Chinach, epidemia może sie rozprzestrzenić bardzo gwałtownie, tym bardziej ze Włosi nie mogą stosować tam drastycznych środków jak komunistyczny rząd Chin, jeszcze tydzień temu moi dostawcy w Chin, za specjalna zgoda rzadu mogli wrócić do fabryk i wznowić produkcję po przedłużonym chińskim nowym roku, obecnie terminy dostaw wynoszą nie mniej niż 60 dni, a spodziewam sie kolejnych opóźnień spowodowanych radykalnymi kwarantannami w chińskich kantonach. Zalecam uważne obserwowanie sytuacji, przy skokowym wzrośnie zachorowań we Włoszech, ja na pewno nie podejmę ryzyka i zrezygnuje z wyjazdu.
  13. 2 points
    Dzisiaj koniec ferii warszawskich, a tym samym ogólnopolskich. To było widać we frekwencji. Ogólna niepewność czy w ogóle ośrodek ruszy z powodu wiatru także się przyczyniła do luzu na stokach. Problem z sezonówkami "słowackimi" nadal nie jest rozwiązany, dostałem zastępczą na 1 dzień. Ogólnie warunki, tam gdzie nie było przetarć, które były do ominięcia całkiem dobre. Miękko, równo, powoli. Wiatr dodatkowo spowalniał. Zjazd z Kopy bez odpychania nie byłby możliwy. Trasy jeszcze wszystkie czynne. Kolejek ZERO do godziny 12 kiedy zaczęło mocno padać i się zwinęliśmy. Miło było spotkać Moruńka w jego ostatnim 16 dniu w Szczyrku oraz Rafała mającego dopiero drugi dzień w sezonie dla siebie bez "instruktorki" .
  14. 2 points
    Nassfeld - cześć 2 Teraz eksplorujemy zjazdy znajdujące się na zboczach Madritschen Kopf oraz Tressdorfer Hohe - na poniższym zdjęciu widoczne na wprost. Pod wyciągami zaczyna robić się tłoczniej. Narciarze poruszają się jednak w przeciwną stronę do nas i nie czekamy dłużej niż dwie minuty do wyciągów. Zaliczamy trasę numer 40 - jest fantastyczna! Trasę 23. Przejeżdżamy przez środek miasteczka, pomiędzy budynkami, po szosach asfaltowych - przygoda! Na tych miejskich fragmentach należy uważać na sprzęt. Pojawia się trochę ciemnego śniegu z drobnymi kamyczkami. Jeździmy tutaj ostrożnie. Zaliczamy przejazd slalomem na części trasy 21 przy orczyku i po zrobieniu wszystkich tras zmierzających do Sonnenalpe Nassfeld, przedzieramy się dalej! Wszystkie kolorowe linie ośrodka Teraz szusujemy w okolicach Troghohe oraz Trogkofel 2280 m npm (widoczne na wprost na poniższym zdjęciu): Podążamy tam trasą 63. Tutejsza tablica informacyjna: Przytrasowe atrakcje: Docieramy do punktu widokowego, górna stacja gondoli 22, Troghohe 2020 m npm. Za moimi plecami Italia. Granica Austrii i Włoch, to charakterystyczne miejsce Paula jest bardziej Włoska... ...a ja austriacki Widok w stronę Włoch jest cudowny! Z drugiej strony, kolejna niezwykła formacja skalna 😮 Kontynuujemy jazdę trasą czerwoną 70... ...a później czarną 75: Dół tej trasy zbiega się przy dwóch stacjach kolejek 22, 23. Przy wagonikach 23, trasa czerwona 77: Dzień kończymy na trasie prowadzącej do Tropollach, bardzo długa i malownicza 80. Robimy ją dwa razy. Nasz drugi dzień pobytu w Karyntii kończymy rysując na mapach takie oto kształty... Jesteśmy zachwyceni miejscem! Trasami, widokami, rozmachem stacji narciarskiej! Nassfeld, to prawdziwy diament w koronie ON Karyntii Będziemy tęsknić za tutejszą przestrzenią... marboru i Paula
  15. 2 points
    "Ostatki" na nizinach czyli nocna jazda w stacji Sabat Krajno. Gratulacje dla ośrodka, że przy takiej pogodzie udaje się utrzymać stok. Warunki dla miłośników freeski bardzo dobre. Stacja przerosła moje oczekiwania - jak na ośrodek nizinny to jest tutaj kawał fajnej, łagodnej trasy (podobno 800 metrów).
  16. 2 points
    Dzisiaj fantastyczny dzień w Białce 😊 Warunki dobre. Kolejki max na 12 min, ale zdarzało się, że wchodziliśmy bez kolejek. Jak na słoneczną sobotę, to niemal pusto 😁 Na południowych stokach niestety mocno puszczało i tworzyły się muldy. Wieczorem trasy czerwone pod Jankulakowski były totalnie rozorane. Czułem się jak kierowca traktora z pługiem. Było super
  17. 2 points
    Zieleniec dzisiaj. Mimo 10 stopni śnieg się tam trzyma. Zaskakująco mało ludzi, oblegali oczywiście najnowsze kanapy, na pozostałych luzik
  18. 2 points
    Rytro 22.02.2020 Dzisiaj super w Rytrze, mimo że śniegu niestety coraz mniej na stoku. Zmrożony ale nie zlodzony stok trzymał długo bo do około 12 godziny. Później puściła wierzchnia warstwa ale dalej było bardzo dobrze. Ludzi niedużo, w ciągu dnia jeździł jakiś klub / szkółka z 2h. Niestety na ściankach pojawia się brązowy śnieg i przetarcia (głównie na ich środku). Dzisiaj jeździłem na Mantrach bo myślałem że stok długo nie wytrzyma, jednak były spokojnie warunki na gs. Mantry jednak bardzo fajnie trzymają na zmrożonym więc jazda super fajna. 30 zjazdów w 4 godziny. Chyba to moje ostatnie Rytro w tym sezonie. Szybko poszło, lekko ponad miesiąc temu otworzyli główną trasę ze ściankami (ehhh to bezzimie). Dorzucam kilka zdjęć z dzisiaj. Rano przed otwarciem pierwszy uczeń szkółki narciarskiej oczekiwał już na jazdę. (Bardzo przyjazny ryterski piesek 🐶, spotykam go na stoku lub poza za każdym razem gdy tam jestem) Jedyna oznaka zimy w Rytrze i okolicy - biały jęzor stoku. Stok po 12 godzinie (wtedy się zachmurzyło):
  19. 1 point
    Ciężka decyzja przed nami. Z jednej strony jak pisze janek57 nie dajmy się zwariować i poprostu jechać i cieszyć się długo wyczekiwana wprawa narciarska, z drugiej co chwila piszą, ze sprawa jest dość poważna. Zastanawiam się tylko czy jak jednak nie pojadę bo sytuacja się zaostrzy do czy dostanę zwrot za hotel. Kurcze bardzo się cieszyłam na ten wyjazd, szczególnie, że bardzo lubię MdC 😭
  20. 1 point
    Kurcze... Byłem nie tak dawno na granicy występowania wirusa... W hotelu dwa autokary Chińczyków. Paula przeziębiona... Chyba coś się dzieje 😱😉
  21. 1 point
    To racjonalne myślenie. Chińczycy tak zrobili, a do opanowania epidemii i tak daleko. https://fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-austria-czasowo-wstrzymano-pociagi-z-wloch,nId,4344717
  22. 1 point
    Mapka informująca gdzie wykryto wirusa. Niebieski kolor to podejrzenie, a czerwony potwierdzone przypadki. Źródło: https://en.m.wikipedia.org/wiki/2020_coronavirus_outbreak_in_Italy
  23. 1 point
    fajne foty. Już nie z kalkulatora
  24. 1 point
    Zwłaszcza te poza trasami. W poniedziałek rząd Austrii będzie dyskutował nad wprowadzeniem kontroli granicznych z Włochami więc...
  25. 1 point
    Skitury? Przepraszam, granice w Europie nie są barierą dla wirusa.
  26. 1 point
  27. 1 point
    Co prawda nie mam nic wykupionego we Włoszech, ale na pewno odpuścił bym sobie taki wyjazd. Ten wirus to nie przelewki, bardzo łatwo i szybko się roznosi. Jak nie uda się opanować epidemii w zarodku to zginą miliony ludzi. Lepiej odpuścić wyjazd w tym roku niż przywieźć to choróbsko do Polski.
  28. 1 point
    Nie tak do końca taki "niegroźny" co grypa sezonowa. Wg. oficjalnych danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa oraz Światowej Organizacji Zdrowia grypa sezonowa rocznie może dotknąć od 5 do 10% dorosłych i 20-30% dzieci, a śmiertelność grypy sezonowej wynosi 0,1-0,5% (tzn. umiera 1 do 5 na 1000 osób, które zachorowały). Natomiast śmiertelność po zachorowaniu na koronawirusa SARS-COV-2 wywołującego chorobę COVID-19 wynosi co najmniej 3% (jeśli podzielimy liczbę zmarłych przez liczbę zainfekowanych), chociaż bardziej prawidłowo wypadałoby liczyć stosunek zmarłych do wyleczonych i wyjdzie większy procent. Tak czy siak daje to kilkukrotnie wyższą śmiertelność przy zbliżonej jak podkreślają naukowcy zdolności do rozprzestrzeniania się co znana nam od zawsze grypa sezonowa. Ponadto dużo więcej osób wymaga hospitalizacji niż w przypadku zwykłej grypy co podnosi wydatki na służbę zdrowia. Co więcej niektórzy naukowcy w tym chińscy mówią, że zdarzają się przypadki ponownego zachorowania na ten sam szczep koronawirusa po krótkim czasie od wyleczenia, co wydaje się dość groźną cechą bo oznacza, że niektórzy mogą chorować w kółko na to samo. Po prostu matematyka przemawia za tym, że to jest jednak trochę groźniejsze od grypy sezonowej i nie chcielibyśmy, alby na stałe się taki bakcyl na świecie zadomowił. Ja jestem za tym, aby zrobić dużo aby to dziadostwo wytępić.
  29. 1 point
    Nie chcę siać czarnowidztwa, ale po tym jak odwołano mecze piłkarskie i nabożeństwa w regionie, należy się - choćby teoretycznie - liczyć z ewentualnością, że władze mogą również zarządzić czasowe zamknięcie ośrodków narciarskich - w końcu to też skupiska ludzi. Oby nie, nie życzę Wam - zwłaszcza po pechowych przygodach z ubiegłego sezonu.
  30. 1 point
    Z cyklu obrazki inne - tym razem #retro #folk M.
  31. 1 point
    Chyba chodzi o to, że mają wydłużyć, a nie skrócić.
  32. 1 point
    O 10 melduję familię na Luckach. Wszędzie bez kolejek poza B2 (3-5 minut), śnieg ciężki ale lodu spod śniegu niemal do końca stwierdzamy nieznaczne ilości. Odsypy jak odsypy - naturalny proces degradacji tras. Smigamy od Lucek po Brhliską dolne "tarasy", nieśmiałe podrygi w mieszanych duetach na 10b, 1,11. Pogoda sprzyja, lekki plusik umiarkowane zachmurzenie. Po 13 przyszła ochota na pierwszą wizytę na południowej stronie ośrodka. I tu zaczyna się przygoda. Wskakujemy na stare krzesło Otupne-Lukowa które ledwo doturlało się do mety, wiatr wzmaga się nieakceptowalnie zwłaszcza dla mego ośmioletniego 35-kilogramowego skarbu. Nie trzyma pionu nawet bez nart. Na odcinku z Konskiego Grunia widzę lawinę "gleb". Szybka decyzja: lunch w Von Roll Lukowa, może się uspokoi. Nic bardziej mylnego. Na aplikacji 95km/h a czas tylko potęguje podmuchy. W międzyczasie za oknem B4 B5 zamykają, gondola ledwo chodzi, więc jedyna droga w dół to nogi/narty. Małżonka z Oliwką zjeżdzają turystyczną 5 a, ja narty pod jedną a szkraba pod drugą pachę i pieszo w dół. Mała nienawidzi takich wąskich trawersów nad przepaścią w normalnych warunkach a co dopiero dziś. Momentami ciężko utrzymać i ją i dobytek w kupie. Pomocna para młodych Rosjan zwozi sprzęt na Rovną Holę, gdzie również stoi już B1. Za chwilę podjeżdza tam również skuter służb medycznych wezwany przez "nadgorliwych" rosjan. Odsyłam Horską Służbę, zakładamy narty i do samochodu. Jestem padnięty "akcją" jak po dobrej 5-kilometrowej "ściance". Respect for Mountain. Droga do Polski w rzęsistym deszczu, okolice Buczkowic i Bielska konkretne podmuchy wiatru. Zapowiada się "nieciekawa" noc. Mała będzie miała uraz do tej góry jeszcze długi czas.
  33. 1 point
    Dzień zaczął się niewinnie. Rodzinka śpi w hotelu, ja mam wolne dla siebie, więc wymykam się po cichu i udaje się ... wiadomo gdzie, KW. Ma być lampa 😀 Zdziwienie na parkingu w Kuźnicach że nikt nie chce ode mnie ani grosza , dziś free 😳 Walę więc pod kasy aby być na górze jednym z pierwszych. I tu się zaczyna😀 W kolejce toczą się rozmowy a obok nie stoi gość z szerokimi dechami. Sam też takie zabrałem. W kasie na pytanie czy jest skipas No Limit pan odpowiada że na szczęście nie ma. Pytam, na szczęście dla kogo? 🤔😡 W gondoli zaczynam rozmawiać z kolegą ze sztachetami i dowiaduje się że jest nastawiony tylko i wyłącznie na offpist, a po 12:00 zamierza uderzyć dalej w góry na turach. Kurna , jestem sam, facet ma plan i zna każdą linie na KW. Jest okazja 😉 Na górze pytam czy mogę z nim pojeździć? Zgadza się i jest moim przewodnikiem. Zaoralismy co się dało na Kasprowym po obu stronach. Las, zleby, pod wyciągiem. Mielismy plan na jeden poważny lajn ale służby parku stanęły na naszej drodze. To był dla mnie poligon. Puch na przemian z wywianym terenem w postaci lodu. Dałem radę i mam nowego kolegę poznanego przez ten piękny sport. Nawet była wspólna herbata i kabanosy w przerwie. Kolega Przemek miał wszystko w plecaku jak na skiturowca przystalo😀 Fotek nie ma wiele bo nie było czasu. Mam dostać parę filmów które Przemek kręcił w czasie przygody . Mam tyle.
  34. 1 point
    Z perspektywy kanapy i z domu, optyka na wyjazd narciarski jest inna. Tęsknimy za pobytem w górach. Tak, dopiero co wróciliśmy i już pojechalibyśmy ponownie. Przestrzeń… Tego narciarzowi brakuje najbardziej. Tego gdy zsiądzie z krzesełka, wyjdzie z gondoli, na górnej stacji kolejki, tam gdzie już nie ma drzew, a dookoła jest właśnie przestrzeń. Szpiczaste szczyty, linia lasu, doliny...a w dole domy, rzeki, drogi, domy. Linia horyzontu oddala się od nas i możemy spojrzeć dalej, szerzej, pełniej. Powietrze nabierane do płuc jest inne, czyste, rześkie. Żyjemy w pełni. Kawa? Tak, poproszę. Ten magiczny napój trochę koi i jest substytutem. Ten pierwszy łyk jest jak chwila tuż przed pierwszym zjazdem. Lubicie tą chwilę? Narty na nogach, kije w rękach i pierwsze kroki do linii spadku… Jeśli jechaliście jako pierwsi wyciągiem – cały stok Wasz. Powtórzę: lubicie tą chwilę? Nim jednak to nastąpi w domu przeżywamy i rozpoczynamy każdy wyjazd inaczej. Rwetes! Sezon tuż, tuż… Gdzie jechać, jak, noclegi? Planowanie jest również przyjemnością, w szczególności gdy liczbę dni na nartach mamy w każdym roku ograniczoną. Liczbą dniu urlopowych, pracą, dziećmi i mnóstwem przyziemnych spraw. Narty, wyjazd narciarski jest świętem w domu narciarza. Droga, cel, realizacja. A po przyjeździe do domu? To samo...jeszcze tej zimy, a może w następną? Milion myśli, setki, tysiące ośrodków narciarskich. To wszystko, to również przyjemność. Ktoś mądry kiedyś powiedział, a potem napisał – droga jest celem, to droga jest największą przyjemnością. A potem.. ...a potem gdy ruszymy, i nasze narty tną równy, wyratrakowany stok. Nabieramy prędkości, a nasze ciało podąża zgodnie z promieniem skrętu desek. Euforia? Tak. Spełnienie? Tak. Taki jest właśnie żywot nartoholika. To uzależnia i za każdym razem gdy wrócimy do domu, i wracamy do perspektywy kanapy – to piękny, słoneczny i zimowy dzień przyciąga nas tam gdzie przestrzeń i to, co kochamy. Drugi łyk kawy. Piszę ten tekst, w zasadzie będzie to wspomnienie mojego i Pauli pięciodniowego pobytu w Karyntii, a myślami jestem już w Tyrolu. W marcu. Już planuję i ponownie rozpoczynam w głowie przygodę. Wspomnienie ze SkiSafri po Karyntii. Gerlitzen – część 1 Ten ośrodek narciarski mijaliśmy autem w zeszłym sezonie, już nty raz. Tak powstał plan...i dlatego, to był pierwszy wybór na ponowny nasz kontakt z Karyntią. To już trzeci pobyt w Regionie. Autem docieramy do Klosterle. Stąd zaczynany nasz pierwszy dzień w Karyntii z nartami. Jesteśmy jak zwykle z samego rana, po to by poczuć magię pierwszego zjazdu, po pustym stoku. Mapę ośrodka każdy może sobie sprawdzić na internecie...ale jak wyglądają, te niebieskie, czerwone i czarne linie na nich, w rzeczywistości? Rozpoczynając jazdę po ośrodku, w którym dotychczas nie byliśmy, zawsze rodzi się ciekawość. Pierwszy wjazd wyciągiem i szukamy wzrokiem naszej trasy, późniejszego powrotu. Niby wiedzieliśmy, widzieliśmy zdjęcia innych ale ta ciekawość jest jakby w nas zaszyta. Chcemy sami, na własne oczy zobaczyć, sprawdzić. Tego dnia, trasa naszego powrotu nas oczarowała! Wyłoniła się na początku nieśmiało... ...ale potem, gdy w pełni się nam pokazała wiedziałem, że tego dnia popełniłem błąd. Zamiast nart GS, na nogach SL... Magia poranka, to również puste, ciche i spokojne knajpki. Jeszcze nie ma innych narciarzy, gwaru, zgiełku i kolorowych nart złożonych na stojakach, bądź bezpośrednio na stoku, w szpalerze kolorowych linii, smukłych desek i kijków. Nie pachnie jeszcze jedzenie, kominy nie dymią... Jesteśmy na górze. Szczyt jest kopułą pełną śniegu i infrastruktury narciarskiej. Biel, błękit nieba i kolory - tu kolory właśnie wyglądają inaczej, pełniej i ostrzej. Harmonia w mózgu każdego narciarza, to właśnie taki kontrast kolorystyczny. Powiecie, napiszecie, pomyślicie, że przesadzam? Być może... Szczyt Gerlitzen Gipfel 1911 m npm. Czy ma swój urok, jeśli nie jest wyeksponowaną skałą, głazem? Ma! Oznaczenie szczytu, kopuła mini obserwatorium i przestrzeń, o której pisałem, horyzont gdzieś daleko... ...bajka! Inna perspektywa: Czy lubicie "klaśnięcie" nart o przygotowany, równy i twardy stok? Rzucacie narty w ten sposób, czy kładziecie delikatnie by nie mącić ciszy, która Was otacza w górach? Czy kiedyś pochyliliście się do tej doskonałej, w oczach każdego narciarza, powierzchni? Poczuliście kiedyś chłód stoku na policzku, w czasie robienia fotografii sztruksu? Jeśli nie, to spróbujcie. Doświadczcie tego uczucia, a może już zawsze będziecie chcieli rozpoczynając narciarski dzień, to poczuć? A w dole, co? Normalne życie. Tysiące spraw, pęd i szara codzienność... My, z Paulą wolimy być u góry Villach: Drugi zjazd jest równie dobry jak pierwszy Po pokonaniu pierwszej trasy, serce jeszcze mocniej rwie w górę... ...bo na dole nadal spokój i cisza. To jedziemy w górę! Orczyk? Czemu nie - wszystko jedno, czym...byle w górę!!! I znowu to... I znowu serducho rośnie! Gerlitzen oczarowuje nas nieśpiesznie, by na koniec dnia pochłonąć w całości. Jeździmy i mamy doskonałe warunki narciarskie. Błękit nieba, biel śniegu...i powoli zapełnia się stacja innymi narciarzami... ...ale, to już nam nie przeszkadza. Tą chwilę, najważniejszą z każdego dnia mamy już za sobą. Skonsumowaliśmy ją! Zaczynamy jazdę na całego. Raz tu, raz tam. Zaliczamy kolorowe linie z mapy narciarskiej! "Konsumujemy" ośrodek. Malujemy się na jego tle uwieczniając swoje postaci Jest ciepło. Luty, a po kilku godzinach jak w końcówce marca. Dobrze, że w pierwszej kolejności poznawaliśmy stoki o ekspozycji bardziej słonecznej. CDN
  35. 1 point
    @artix Artur, dobrze pojechane 💪🎿
  36. 1 point
    TMR niedawno przedstawiło plany inwestycyjne na południowej stronie Chopoka, teraz pora na Łomnicę. Powolne i praktycznie nieużywane przez narciarzy 4-osobowe krzesełko powyżej stacji pośredniej gondoli, ma być wymienione na 6-tkę o tej samej przepustowości, ale szybszą, wyprzęganą i krytą, a do tego dłuższe - dolna stacja ma być przesunięta o ok. 300m (i 60m przewyższenia) niżej. Jest też mowa o nowej trasie, ale całość artykułu jest dostępna za opłatą, dlatego tylko ogólne info (za słowackim skiforum). https://index.sme.sk/c/22329591/tmr-kresli-v-tatranskej-lomnici-rychlejsiu-lanovku-i-sirsiu-zjazdovku.html?ref=trz Mnóstwo tych inwestycji w sumie zaplanowanych we wszystkich ośrodkach TMR - ciekawe co powstanie jako pierwsze: 1. SZCZYRK - kanapa z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską 2. SZCZYRK - kanapa na Hali Pośredniej 3. JASNA - kanapa Krupova - Jelenia Luka 4. JASNA - kanapa Jelenia Luka - Zadne Desese 5. JASNA - gondola Biela Put - Priehyba 6. TATRANSKA LOMNICA - kanapa 6-osobowa "Cucoriedky" 7. SPINDLERUV MLYN - gondola z nowego parkingu na Medvedin 8. SPINDLERUV MLYN - kanapa z nowego parkingu na Hromovkę 9. SPINDLERUV MLYN - kanapa Hromovka - Svaty Peter
  37. 1 point
    Szczyrk płynie z kilkoma przerwami od początku sezonu🤪
  38. 1 point
    No ja wczoraj prawie do końca z młodym od 19:00. W oczy rzucały się Luxtorpedy walące na krechę bez mrugnięcia okiem i polegli na dole w cukrze, jak Grunwald 😉😀 Mimo to był to najlepszy wybór aby trznowac z młodym
  39. 1 point
    Dość asekuracyjnie i na spince, ale dowód jest 😉 kaspro_22_02_2020_01.mp4
  40. 1 point
    Dziś z SMR uciekam około 10:30 na COS. Na COS-ie mocno wieje, nie chodzi górna kanapa. Ludzi dość sporo i wolno to idzie, sporo trenujących dzieci (przy tym wietrze łatwo im nie było). Trochę śniegu spadło przez ostatnie dwa dni, więc sprawdzam jak wygląda zjazd z Jaworzyny do METY (zamknięty oficjalnie). Wjazd na gorę. Jak na zamkniętą trasę pod nami, to spory ruch na niej. Jaworzyna - wiatr urywa głowę. Mocno buja krzesłami. Kolejka do kotwicy. Kolejka do talerzyka. Raz postałem i stwierdziłem, że dziś raczej wymieram inną formę zabawy. Pojeżdżę do METY (po zamkniętych). To co poniżej na zdjęciach to nigdy nie uruchomione trasy w tym sezonie - a brakowało im naprawdę niewiele. Momentami jest pięknie. Którędy pojechać dalej ? Czasem nieco gorzej. W lasku trafi się jakiś strumyczek, przecierka czy inna przeszkoda terenowa. Niżej jest też nieźle. Okolica METY. Dojeżdżamy do METY - trzeba już uważać. Na dole czekają 4 zastępy Straży Pożarnej ? Kanap jednak nie ewakuowano.
  41. 1 point
    Dzisiejszym dniem rządził wiatr. Rano o 8:00 pod gondolą już brak miejsc, pozostaje 2 parking. To oznaka, że będzie raczej dużo osób. Sezonówki działają, jedziemy na górę. Tam mocno wieje, czy mocniej niż wczoraj, raczej nie ale wyraźnie z innego kierunku. Czynna kanapa na Zbójnicką Kopę - wbijamy, wiedząc że za chwilę zamkną. Stoki przygotowane bardzo, bardzo fajnie. Jest twardo ale nie beton. Wczorajszy opad, bardzo pomógł. Zjazd 7 w dół, wjazd na Pośredni, 2-3 zjazdy z Pośredniego i Solisko stanęło. Bardzo dużo VIP-ów z Fast Passem (impreza sponsora ośrodka), w międzyczasie komunikat o zamknięciu Zbójnickiej Kopy i talerzyka na MS. Gdy dochodzimy do bramek info, że gondola zamknięta. Patrząc co działo się jak ona była jeszcze czynna, kończymy jazdę na SMR. Jako, że nie miałem dość nart, pojechałem jeszcze na COS. Gondolą rano mocno bujało, więc w mojej ocenie trafna decyzja o jej zamknięciu, chyba gdyby nie impreza sponsora - zamknęliby wszystko. Tu parę zdjęć z SMR, reszta (z COS-u) w wątku z Polska warunki narciarskie. Na górze cudownie. Warunki bardzo dobre. 7 przygotowana idealnie. Hala Pośrednia. Około 10:00 się zaczęło - bardzo dziękuję za 4 osoby na 6 osobowej kanapie i Fast Passy. Dalsza jazdy Tu w dniu dzisiejszym nie ma sensu. 3 zrobiona bardzo dobrze - dziś oficjalnie czynna. 3 za zakrętem. Gondolka stoi i dynda. Ścianka dolna na 3. I dojazd do gondoli. Dalsza część relacji z COS-u w wątku Polska warunki narciarskie.
  42. 1 point
    Gerlitzen – część 2 Jesteśmy na dole. I jesteśmy tuż, po "skosztowaniu" naszej trasy powrotnej. Jak się później okaże, to tutaj spędzimy większość czasu na koniec tego narciarskiego dnia. Gust: Rozkoszujemy się resztą opcji zjazdów po Gerlitzen, które oceniamy i porównujemy do Kronplatzu. Tak... tylko tutaj sporo mniejsza skala, ale również inaczej. Bardziej kameralnie i swojsko. Nawet, te kilka orczyków nie jest nam straszna Jeździmy od kopuły szczytowej, w każdym kierunku. Mijają godziny, a dla nas jakby czas się zatrzymał... I góra, i dół, i góra, i dół... Krótka czarna trasa - bardzo nam się podoba! A widoki z niej? Proszę... Przerwa na kawę, na lunch? Jeszcze nie teraz... Hotel w sercu Gerlitzen? @JC wiem, że niedługo w nim będziesz kontemplował miejsce. Kręcił Vologa Można się zachwycić i zakochać w tym miejscu! Gdzieś w oddali szukamy kolejnego naszego celu... Znajdujemy! Kolejne zjazdy!!! Odpoczynek? Nie! Krótka przerwa na kawę Kawę i lunch 20 minut! Krócej... w pierwszy dzień głód narciarstwa jest mocniejszy niż ten przyziemny związany z jedzeniem Pusto 😮 Jeździmy dalej. Wszystkie kolorowe linie są nasze! Wszystkie wspaniałe widoki są nasze! Górna stacja gondoli na poniższym zdjęciu. Pełni siły i wigoru! Energia skrętów i prędkości. To nic, że są już odsypy i lód gdzieniegdzie! Poruszamy się jak ryby w wodzie i nie straszne są nam zmieniające się warunki! Chłoniemy narciarstwo i naszą pasję pełnią serc i dusz Kaczuszki się do nas nawet uśmiechają 😮 Zaczęliśmy pierwsi, ostatni kończymy. Tuż przed ostatnim zjazdem: Jeszcze tylko tankowanie w cieniu zamku... ...i docieramy do hotelu, by razem, we dwoje jeszcze raz wrócić, na świeżo do tego, co dzisiaj przeżyliśmy! Kończymy pierwszy dzień SkiSafari po Karyntii. Gerlitzen jest dla nas, bombową, jednodniową stacją narciarską. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
  43. 1 point
    Chyba naprawdę "czytają" te moje wpisy😉 Trasy dzisiaj nie ma się do czego przyczepić. Czapka do Łukowej. Ludzi na północy sporo (nawet za), południe w miarę na bieżąco. Ok 12 od cieli południe "trochę" wiało. Pod Funitielem u góry ledwo ustałem, zjechałem 2 razy i dałem se spokój. Dzień w sumie udany, lecz niedosyt pozostał, w sumie i dobrze. Przełęcz ok. Warun the best .
  44. 1 point
    Pilsko, świeżego od 10 do 15 cm. Wiatr od 5 do 15 ms. Do 15:30 cały czas popadywalo. Tory pod orczykami z naturalnym śniegiem. Góra zero lodu. Stan stoków „po opadzie” Parkingi około 12:30 tak na 80% ludzi na stokach niewielu. Około 15:30 sie rozwiało na chwile. Baba chodzi. Reszta w wątku o Pilsku. Pozdrawiam mirekn
  45. 1 point
    Niedziela na Łomnicy. Lepiej niż wczoraj. Choć prognoza zapowiadała cieplejszy dzień, to trasy dłużej trzymały się w lepszym stanie. Czerwone tak do około 12 bez tragedii, lepiej niż wczoraj. Pozniej pojawiły się minerały, ale bez tragedii. Siodło nie działało (jakaś awaria) i dało się to odczuć na pozostałych trasach, choć tłoku nie było i stania w kolejce na max 10 minut. Moim zdaniem dzień bardziej udany od soboty. Niebieskie nawet ok do 12-13, później tam temperatura też swoje zrobiła. Nawet się wyjeździłem. Co do poprzedniego wpisu, że raczej już tam nie pojadę, to może warto odwołać te słowa? Moze gdybym mial bliżej, to inaczej bym myślał? Weekend ogólnie udany. Brakowało mi jazdy 🙂
Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...