Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Stary bywalec

    Stary bywalec

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      183


  2. Misal

    Misal

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 050


  3. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      3 592


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.12.2009 w Odpowiedzi

  1. Może i ja wtrącę swoje 3 grosze do dyskusji. otóż jak widzicie z mojego awatarka mam prawie 50 na karku. Jeżdżę samochodem już ponad 30 lat a w ostatnich 12 latach jest to ponad 7 tysiaków km miesięcznie.Widzę motocyklistów na swoich ścigaczach nagminnie łamiących wszelkie przepisy ruchu drogowego-jeżdżą tak jakby byli nieśmiertelni.Ograniczenie prędkości??????? Tam gdzie jest 50 wielokrotnie jeżdżą ponad setkę. Łuki i ograniczenia- toż to wymarzone miejsca na wykładanie się , nie ważne że to nie tor. Panowie w ścigaczach zapominają że : to całkowicie inne warunki, całkowicie inne opony wymieniane co kilkadziesiąt kilometrów a nie kilkadziesiąt tysięcy kilometrów.Zapominają że to inna nawierzchnia, mniej szorstka z dodatkami gliny po budowach, piasku z boków jezdni itp. Patrz w lusterka piszecie. Oki. Ale jak jest ograniczenie prędkości do powiedzmy 70 , są łuki to patrzę w te lusterka-ale jak zapieprza prawie 180 kilometrów to w pewnym momencie wyskakuje mi na tył a ja nie wiem skąd. Złe przepisy ? Złe ustawienie znaków? Nie mi, użytkownikowi drogi to oceniać szczególnie jak jestem w obcym terenie-nie wiem kiedy był tam remont i czy zapomnieli o usunięciu znaków. Wiem tylko że w krajach o dłuższej tradycji motoryzacji kierowcy bardziej przestrzegają przepisów, jest mniej ułańskiej fantazji , jest więcej kultury i spokojnej, płynnej jazdy. A że pomagają w tym na przykład restrykcyjne przepisy jak na przykład w Szwajcari gdzie radary nastawiane są na faktyczne ograniczenia.Igdzie przekroczenie maksymalnej prędkości o ..1km natychmiast jest karane. Jak?Każdy 1 km to 10 euro.Uwielbiam jazdę w Szwajcari, nikt na mnie nie trąbi jak jadę zgodnie z przepisami. Myślicie zapewnie że wapniak i tak dalej. Otóż 2 lata temu firma zafundowała mi doszkolenie jazdy w ramach Skoda Auto Szkoła.Niech każdy to spróbuje -tam nabiera się prawdziwej pokory co do swoich umiejętności.Tam dopiero miałem możliwość zobaczyć ile to 50 kilosów w terenie zabudowanym i co mogę zrobić . Tam dopiero się dowiedziałem do jakiej tak naprawdę prędkości panuję w pełni nad samochodem. Zdziwilibyście się gdybyście to sami przeżyli: nie ma tam żadnego kierowcy który idąc na kurs ma świadomość swoich ograniczeń. Każdy na poczatku to MISTRZ KIEROWNICY . Po 2 dniach wraca się do domu , w swoim samochodzie już jakoś inaczej, wolniej itd. A co dopiero kierowcy motocykli którzy w znakomitej większości nigdy nie byli na torze a doświadczenia zdobywają pośród innych uczestników ruchu drogowego . I jakie to zdobywają doświadczenie, jak długo podwyższają swoje umiejętności:max 3 miesiące w roku.
    5 punktów
  2. Grzańca się nie opiłem - byłem w Innsbrucku zmotoryzowanym U Swarovskiego byłem po raz trzeci (2001, 2006, 2009) Za każdym razem czymś mnie zaskakuje. W tym roku był to Teatr Mechaniczny (zdjęcia nie oddają istoty tego zjawiska, kamery nie miałem ). Podobał mi się także drobny bibelot na kominek za 18 kojro. Kominek mam, 18 ojro mam, brakuje mi jeszcze "k" Myślę, że jak wieje i nic nie jeździ (a byłem na tyle zdeterminowany, że obejrzałem warunki od Ischgl po Hintertux aby gdzieś pojechać) to warto zajrzeć do Wetten. Można też zajrzeć tam jadąc w tamtą stronę. Muzeum czynne jest do 18. pzdr spod samiuśkich zasypanych Stubaier Alpen misal _________________ P.S. Uzupełniłem album: http://www.skionline.pl/forum/album.php?u=3749 P.S. II W ramach promocji Tatr w Alpach sprezentowałem dzisiaj szefowi Intersportu w Stubai'u album o Tatrach i kalendarz (też o Tatrach oczywiście). Było zbiorowe oglądanie przez całą załogę i zachwyty typu "Sehr schoen klaines Alpen" Sami nie wiemy co posiadamy pzdr
    2 punkty
  3. Drodzy forumowicze, chyba coś drgnęło:) [ATTACH]911[/ATTACH] Pozdrowienia
    2 punkty
  4. Troszkę spóźniona relacja…W okresie 12.12-21.12.08 byłem uczestnikiem wycieczki do La Plagne. Mieszkałem w ’’dzielnicy’’ La Plagne Bellecôte 1930m n.p.m w apartamentach rezydencji Glaciers2. Tu wkleję krótkie przypomnienie o ośrodku: Stoki i wyciągi narciarskie w La Plagne: o Tereny narciarskie na wysokości 1250 - 3250 m n.p.m. Maksymalna różnica poziomów 2000 m. o Oznakowane trasy narciarskie łącznie: 225 km. Trasy zielone 11, niebieskie 79, czerwone 34, czarne 10. Dodatkowo: lodowiec Bellecôte i La Chiaupe. o Przepustowość wyciągów: 124 000 osób na godzinę No i wszystko co dobre kiedyś się kończy…Ale pozostaje tym razem niedosyt! Pogoda na tej wysokości dała o sobie znać .Z wszystkich wyjazdów jakie mam za sobą ten był ‘’najsłabszy’’ Spowodowane to jest pogodą jaka mi się dostała. Dość obfite opady śniegu i mocny wiatr(zawsze się z tym liczymy wyjeżdżając w wysokie góry) Na całe szczęście wykorzystałem sześć dni pełnej jazdy! Niestety lodowca nawet nie zobaczyłem (ciągle okryty gęstą mgłą i chmurami).Najwyższy punkt jaki osiągnąłem to Roche De Mio 2700 m n.p.m.Rozczarowało mnie również to iż ośrodek dopiero budził się do życia…Połączenie z Les Arcs kolejką Vanoise Express było jeszcze nie czynne:(. Snow-parki dopiero były ‘rzeźbione’. Z powodu obfitych opadów śniegu lub odkrytych miejsc gdzie wiatr wywiewał śnieg czarne trasy zamknięte! Nie zaliczyłem najdłuższej trasy z lodowca Glacier de Bellecôte do Montchavin, 15 km, średnia. ALE dość narzekania, to są Alpy!!! Miło wspominam chwile kiedy jeździłem w puchu po kolana pod którym był sztruks:) Kiedy patrzyłem w górę widziałem tylko mój pierwszy ślad na stoku:) Ludzi na stoku było można policzyć na palcach u jednej ręki:) Mi osobiście spodobały się okolice Champagny en Vanoise - 1250 m n.p.m, Montchavin- 1250 m n.p.m ,trasy ‘Kamikaze” i ‘Hara-Kiri” z La Grande Rochette, średnie. Podsumowując-ośrodek La Plagne jak dla mnie jest ośrodkiem dla rodzin z dziećmi, dużo stoków o małym nachyleniu. Świetne miejsce dla tych którzy kochają jazdę poza trasami. Trasy dobrze przygotowane o ile pogoda na to pozwala…Przemieszczanie się po całym terenie nie sprawia żadnych kłopotów, wszystko bardzo dobrze rozplanowane! Wystarczająca ilość tras urozmaica każdy dzień. ’’Dzielnica’’ La Plagne Bellecôte 1930m n.p.m jest bardzo dobrą bazą wypadową na cały ośrodek, znajdziemy tu również lodowisko, odkryty basen z podgrzewaną wodą, jednak nie nadaje się do nocnych zabaw:mad: (na szczęście można samemu coś zorganizować w pokojach:D ) Mała ilość turystów tym okresie. Piękne widoki miła atmosfera. Myślę że warto zobaczyć ten ośrodek. Polecam! Jak znajdę chwilkę czasu dodam kilka zdjęć do galerii !
    1 punkt
  5. "Czołowa włoska alpejka Denise Karbon doznała kontuzji kolana podczas slalomu giganta zaliczanego do Pucharu Świata, który odbył się w sobotę w amerykańskim Aspen. Po zawodach, w których zajęła dziewiąte miejsce, została przewieziona do szpitala. Lekarze stwierdzili u niej uszkodzenie stawu kolanowego i zatrzymali na dalsze badania, w wyniku czego nie mogła wystartować w niedzielnym slalomie. Nie wiadomo jeszcze na jak długo kontuzja wyeliminuje ze startów Włoszkę, zajmującą obecnie szóste miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. 29-letnia Karbon ma w dorobku sześć triumfów w pucharowych startach, wszystkie w slalomie gigancie. W tej konkurencji zdobyła też w mistrzostwach świata w Sankt Moritz w 2003 roku srebrny medal, a przed dwoma laty w Aare - brązowy." za SportoweFakty.pl
    1 punkt
  6. jeżeli podobna do 9.16 to powiem ze jak na 5 w skali forumowej ambitnie mierzysz ale do odwaznych świat należy tak mówią tutaj już musisz umieć technicznie jeździć no ale jeżeli masz zamiar sie doszkalać i podnosic umiejętnosci? moze być początkowo trudno ale dlaczego by nie? narta ambitna jak na taki poziom umiejętności- takie moje zdanie. a co do przyjemności trudno sie wypowiadać, początkowo będzie napewno wymagająco i czasem nie kolorowo:)
    1 punkt
  7. Jeśli mamy mówić poważnie, to z tymi żelkami to przeciez abusurd. Glikozamina, jak równiez siarczan glikozaminy nie wystarcza w różnych stadiach chorobowych. Pytanie czy mamy do czynienia ze złym smarowaniem, spowodowanym mała ilościa mazi, czy zwyrodnieniami w obrębie stawów. Zelki, z duzą ilości cukrów, powodują efekt odwrotny. Lekarz moi mili. Lekarz. A nie takie tam żelki. I ćwiczenia. Dobry rehabilitant więccej zdziała niż glukozamina.
    1 punkt
  8. Amerykanie przewieźli Lanninga do kraju "Amerykanin T.J. Lanning, który doznał kontuzji kolana w wyniku wypadku, do jakiego doszło podczas sobotniego zjazdu alpejskiego Pucharu Świata w kanadyjskim Lake Louise, został przetransportowany do kraju. Na dolnym, najszybszym odcinku trasy Lanning przewrócił się, po czym z dużą prędkością uderzył w siatki otaczające stok. Na specjalnych noszach został helikopterem przewieziony do szpitala w Calgary. Szczegółowe badania wykazały liczne obrażenia, w tym m.in.: pęknięcie jednego z kręgów szyjnych oraz złamanie kości rzepki z przemieszczeniem. Amerykańska ekipa postanowiła w poniedziałek przewieźć go do specjalistycznej kliniki w Vail, gdzie przejdzie operacje." za SportoweFakty.pl
    1 punkt
  9. Tu jest pomocny kalkulator, wpisuje sie dane i wychodzi, ja sie wpisuje jako średni narciarz wiec mi podaje Wpisujesz wagę, wzrost, długość skorupy i poziom zaawansowania i wychodzi, http://theloginovs.wtr.ru/equipe/bidings/iso.htm
    1 punkt
  10. Odpwiedź wydawałaby się bardzo prosta,ale zależy do jakiej narty te wiązania planujesz,stopień zaawansowania i oczywiście,gdzie chcesz jeździć/trasy czy poza/a najlepiej niech ustawi to serwis i sprawdzi wiązania:p Może odopwiedź tradycyjna,ale życie pokazuje,że się sprawdza;)
    1 punkt
  11. Tatry to najmniejsze z największych gór świata i to ktoś pięknie kiedys powiedział
    1 punkt
  12. Dzisiaj kiedy próbowałem przeglądnąć kamerki ze Stubaia to mamrałem sam coś pod nosem,że jak nie wieje to gó...on widać. Ale nie było chyba tak źle skoro można aż takich prędkości nabierać jak Misal pisze.
    1 punkt
  13. 1 punkt
  14. Dzisiaj rano się budzę, wyglądam przez okno i: Temperatura na zewnątrz -2 st.C Biegusiem śniadanko, w brykę i rura do góry. Na górze 70 cm świeżego śniegu, pokrywa całkowita 150 cm. Pogoda cudowna, mgła, sypie, nic nie widać. W pewnym momencie na prostej trasie trąca mnie słońbordzista. Rzucam wiązankę Kwiatów Polskich, ten sk....rwiel odpowiada w tym samym dorzeczu i jeszcze mi wymyśla, że powinienem uważać jak skręcam, bo zajechałem mu drogę. Godnie reprezentuje naszą nację :eek: Przerwa na luncha (Arthurs Tip ) i dalej do 16 Czasami błogosławię swój rozmiar, bo mam większe szanse na przeżycie przy spotkaniu z takim kretynem. W sobotę jednemu z kolegów słońbordzista bark połamał. Od razu dodam, że nie mam nic przeciwko "poganiaczom słoni" ale nie mam pomysłu jak tępić takie zachowania na stoku. pzdr spod samiuśkich Stubaier Alpen misal _________________
    1 punkt
  15. Przypadkowo "wdepnąłem" na portal tvn24 i oto, jak zrelacjonowali wypadek TJ: Tytuł: "Rozbił się na stoku" no jeszcze ujdzie; dalej tekst: Dramatyczny upadek amerykańskiego alpejczyka i jeszcze gorsze obrażenia podczas sobotniego zjazdu Pucharu Świata. T.J. Lanning doznał złamania kręgów szyjnych i helikopterem został przetransportowany do szpitala. Amerykanin podczas sobotniego zjazdu upadł i nie dawał znaku życia. Każdy, kto rzeczywiście oglądał te zawody słyszał przede wszystkim chłopa, bo darł się z bólu w kolanie. Patrze sobie, kto zacz, ten kto popełnił ten tekst, a tu stoi, że tvn24 publikuje to za eurosport. Wchodzę ma stronę eurosport.pl , a tam tytuł, który już zwalił mnie z nóg: Amerykański alpejczyk złamał kark! I tu śmiałek, który to zrelacjonował podpisał się : Eurosport - Srogi. Panie Srogi - puknij się w czoło, a my na forum zrelacjonujemy, że doznał pan urazu mózgu.
    1 punkt
  16. Bo jest tania wóda i karnet darmo:)
    1 punkt
  17. Tak rzeczywiscie masz racje, bardzo czesto leje sie wode ale nie zawsze. W Aspen jest tak, ze dolna czesc trasy giganta pokrywa sie ze slalomem a wyczytalem ze slalom w Aspen zawsze jest iniektowany woda, dla tego cala trase giganta musieli utwardzic bo inaczej bylyby rozne warunki na gorze i na dole (co byloby niebezpieczne). Jednak czytam ze jest wiele zarzutow, ze inikcje stosuje sie jako podstawowa forme przygotowania zamiast uciekac sie do tej metody dopiero jak inne tradycyjne zawioda.
    1 punkt
  18. Kowalczuk w krainie wycinanek chłopie ale ty się nudzisz poszukaj sobie jakąś młodą "laskę" i zaraz zaczniesz inaczej na świat spoglądać
    1 punkt
  19. Będąc koło Innsbrucka i mając chwilę wolnego warto zwiedzić miasteczko Hall - pierwszy zjazd z autostrady jadąc w stronę Monachium, stara substancja budowlana:D, miasteczko w średniowieczu było najważniejszym ośrodkiem miejskim Tyrolu, jest na co popatrzeć.
    1 punkt
  20. Są Gdzie i o której zbiórka przed wyjazdem ? pzdr misal
    1 punkt
  21. witaj i ubieraj narty, widok masz tu:) :
    1 punkt
  22. Poniższy opis proszę traktować jako rozszerzenie relacji Fazola, zasadniczo zgadzam się z nim co do wszelkich poruszonych kwestii. Jako że w tej stacji zdarzyło mi się nartowac już 3 razy po 6 dni, można powiedzieć że zjedżdziłem ją wzdłuż wszerz. Zawsze wybierałem się tam w szczycie sezonu, tj. przełom stycznia i lutego i w zasadzie nigdy nie byłem rozczarowany. La Plagne to chyba typowa stacja Alp Francuskich - znakomicie rozplanowana, o dużej przepustowości, dość nowoczesna ale z typową "blokowiskową" zabudową (szczególnie Plagne Centre), ozdabianą jednak elementami drewnianymi. Ogólnie architektura może śliczna nie jest (poza Plagne Bellecote), ale da się przeżyć. Niewątpliwym atutem jest to, że chyba ze wszyskich hoteli można wyjechać bezpośrenio na stok. Minusem - w większości wypadków mikroskopijne pokoje (wynajmowane za dość wysokie kwoty:(), może poza Belle Plagne, Plagne Soleil i częściowo Plagne Bellecote, kreowanych na bardziej luksusowe. Ja sam do tej pory "zaliczyłem" rezydencje Aime la Plagne (najwyżej położona w całej stacji - 2100 mnpm) oraz Le France w Plagne Centre. Obie podobne w stylu, małe, proste, w pełni wyposażone, w sam raz dla niewymagającego narciarza (na korytarzach na ścianach coś co wygląda na wykładzinę podłogową...:eek:). Co do samych warunków narciarskich - dla mnie nie potrzeba nic więcej (ale może mam do tego ośrodka sentyment). Ośrodek jest bardzo zróżnicowany - od zalesionych tras Plagne Montalbert i Montchavin-Les Coches przez "arenę" La Plagne aż do otwartych, płaskich połaci pomiędzy Roche de Mio i Plagne Bellecote. Przewaga tras niebieskich jest wyraźnie widoczna, choć i ciekawych czerwonych nie brakuje ("personal favourites" to le clapet, vega oraz Emile Allais wraz z nowa szybka kanapą La Roche. Trasy czarne są tak czarne i nieprzygotowane, że mnie osobiście jazda po nich nie sprawiała specjalnej radości (muldy na 1-1.5m, sporo lodu, miejscami krzaki i kamienie). Lodowiec... cóż, lodowiec jest;) I są z niego piękne widoki (jak jest pogoda). Na czarne trasy w dół z lodowca raczej nie ma co liczyć, w całej mojej historii ami raz nie widziałem na nich zielonej kropki. Strona południowa (Champagny) mimo obiecującego wyglądu (dużo długich czerwonych tras) osobiście nie przypadła mi do gustu, być moze ze względu na warunki pogodowe - śnieg był bardzo zlodzony (w ciągu dnia roztapiał się by w nocy zamarznąć), w niższych partiach dodatkowo wystawały kamienie. Połączenie z Les Arcs też jest, tyle że dla mieszkańców czegokolwiek co ma w nazwie "Plagne" jest średnio dostępne - z Plagne Centre trzeba liczyć 1,5h w jedną stronę. Wyciągi są różne - od bardzo nowoczesnych kabinek Grande Rochette i Roche De Mio oraz szybkich 6- i 8-osobowych kanap Arpette, Les Blanchets, La Roche, Montchavin po mocno juz wysłużone i powolne wyciągi Biolley, Versons (sud i nord), Fornelet czy kabinki Bellecote. Ogólnie po ośrodku można poruszać się używając tylko tych szybszych, choć niestety część "strategicznych" wyciągów transferowych jest jeszcze starego typu. Oprócz porannego szczytu kolejki jeśli są, to symboliczne (do 5 min), może za wyjątkiem kabinki Roche De Mio. Atutem ośrodka jest wysokie położenie - w wyższych partiach śniegu na pewno nie zabraknie, dolne są dośnieżane. Rozplanowanie ośrodka na pewno zadowoli "zwiedzaczy" - między skrajnymi punktami w linii prostej będzie jakieś 10-15 km w sam raz na wycieczkę tam i z porotem w ciągu 1 dnia. Generalnie ośrodek ten spośród odwiedzonych przeze mnie: Zell am See/Kaprun oraz Bad Gastain w Austrii, Nendaz - 4 Doliny w Szwajcarii, Marilleva we Włoszech najbardziej przypadł mi do gustu. Chętnie odpowiem na pytania, jeśli ktokolwiek bedzie chciał dowiedzieć się więcej.
    1 punkt
  23. Na Stubai'u spotkałem dzisiaj Berrego i Marczello z ekipami. Pogoda zajefajna, ale Dziką Grubą to nie ma opcji żeby zjechać. Tak więc Dareczku Tobie się udało. Dzisiaj opanowałem (mam nadzieję) zakładanie kontaktów, jak jutro też mi tak dobrz pójdzie to zabiorę ze sobą aparat. pzdr misal _________________
    1 punkt
  24. Koleś poznał dziewczę w klubie, wylądowali u niego i wiadomo co dalej... Laska po wszystkim mówi:- Ale czad, jak ty to robisz? Możesz jeszcze raz? Koleś na to:- No pewnie, ale musze sie zdrzemnąć 10 min, a Ty w tym czasie trzymaj mnie obiema rękami za członka. Po 10 minutach dziewczyna budzi kolesia - i co? Dasz radę? Koleś bez problemu ponownie wyprawia cuda, wszystkie pozycje etc. Ona znowu:- Możemy powtórzyć?- Tak, tylko się prześpię 10 min, a Ty trzymaj mnie za członka, tylko obiema rękami. No i znowu ogień i tak do rana. Rano panna się pyta:- Wiesz co, ale powiedz mi, o co chodzi z tymi rękami? W czym Ci pomaga to trzymanie za członka? On - W sumie bez tego też dałbym radę, ale wiesz, słabo Cię znam, jeszcze byś mi chatę okradła...
    1 punkt
  25. Na narty samolotem WIZZAIR Witam, ja miałem okazję wyjeżdżając na narty testować autokar, samochód i samolot właśnie WIZZAIR. Autokar horror, 24 godziny do Val di Sole. Samolot - wyjazd z biura podróży do Doliny Aosty. Całość wyjazdu droższa o bilet, w roku 2007 - 550 PLN. Masz się zapakować z butami narciarskimi do głównego bagażu i nie możesz przekroczyć 20 kg, a moje botki ważą 5.350 g (ważyłem po przylocie) + waga samej torby, narty lecą dodatkowo. Wylot z Katowic o godz. 6.05, na lotnisku miałem być o 4.00. OK, pod warunkiem, że nie mieszkasz w drugim końcu Polski (ja telepałem się swoim samochodem z Puław, bo z W-wy jak rezerwowałem wyjazd jesienią 2006 r. to nie było wylotów). Opłata za parking przy lotnisku w Katowicach za tydzień 180 PLN, prywatnych parkingów wtedy nie namierzyłem. Tak więc cała noc w plecy na podróż na lotnisko. W hali odlotów brak informacji gdzie będziemy odprawiani, wszyscy czekają, wypytują i nic, dopiero 10 minut przed rozpoczęciem info, że odprawa odbędzie się w drugim końcu terminala. Kolejki do odprawy bagażowej to standard, ale, żeby nadać narty jeszcze większa kolejeczka i taśma się popsuła, wszyscy czekali, czekali, czekali... Moja torba na wadze okazała się cięższa od planu o 6,5 kg. Panią w okienku wziąłem na swój "urok i czar osobisty" i mi opłatę za nadbagaż odpuściła, HURRA. Odlot opóźniony tylko o ok. 20 min., SPOKO. Ponoć musieli wyważyć samolot bo tyle nasze narty ważyły. Lot spokojny. W Bergamo bagaż udało mi się odebrać jako jednemu z pierwszych. Musiałem odstać swoje czekając na resztę ekipy, jakieś 40-50 minut, SPOKO, ale po kilkunastu minutach zacząłem się gotować w swoich ciuszkach narciarskich bo we Włoszech było 15 stopni na plusie rano, w południe w St. Vincent było 22. Transferu do hotelu nie pamiętam, uciąłem sobie małe spanko. W hotelu musieliśmy jeszcze poczekać na pokoje bo nie były przygotowane. Zimne piweczko uratowało mi życie. Potem przez 6 dni Super Nartowanie w ośrodkach Doliny Aosty i powrót. Wyjaz z hotelu o godz. 2.30 w nocy, transfer - spanko w autokarze, odprawa. I tu "miła Włoszka" waży mój bagaż i mówi 100 EURO dopłaty za nadbagaż. Ze spuszczoną głową poszedłem do kasy i uiściłem stosowną opłatę. OK, ja miałem prawie 10 kg więcej, dzieląc to na przeloty w obie strony może być, ale kobitka za mną zapłaciła 50 EURO więcej za 4,5 kg a nie miała bagażu podręcznego. "Miła Włoszka" nie dała sobie tego wytłumaczyć, a czasu na przepakowywanie już nie było. Jedyna rada to do pokrowca z nartami włożyć jak najwięcej rzeczy, które mogą podróżować z nartami. Dobrym rozwiązaniem jest zabrać pokrowiec na 2 pary nart, włożyć jedną i dopakować. Tak większość ludzi zrobiła. Podsumowując moją podróż samolotem to okazało się, że nie było ani szybko, ani tanio. Rok później do Sestriere pojechałem samochodem i przy tym środku transportu pozostanę. Sorki za zbyt długie wypociny. Pozdrawiam
    1 punkt
  26. Nie wiem czy było ale jest piękne:) Przechodzi turysta z nad morza i widzi jak baca siedzi pod chałupą i całuje się po rękach. No i pyta się: - Baco, co robicie? A Baca na to: - Jak to co, tera to je gra wstępna a zara to ja sie bede łonanizował...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...