Poznanie błędów i przyznanie sie jest pierwszym krokiem do budowania techniki marzen.
Ja zawsze staram się tworzyc w pamieci obraz jazdy i dlugo nad nim pracuje, az uzyskam płynny , swobodny nie męczący ruch.
Tak sie składa, ze kazdy sezon to moje nowe odkrycia w jezdzie.
Nie korzystam z nowoczesnych metod zapisu , nie analizuje swojej jazdy, ja analizuję jazde innych tych najlepszych i tych początkujących. Do kazdego podchodzę z szacunkiem (liczę zawsze na wzajemnosc). Jak jezdzę - to widzę po narciarzach , którzy mnie naśladują i słuchaja moich rad.
SB , ja NIGDY nie byłem nauczany , to efekt (zgłupienia na narty - jest taka choroba?)
ciągłego nasladownictwa najlepszych.
Dużą role maja ksiązki.Ale ja je czytam 10-20 razy. Pod koniec wiem o co tak naprawdę chodzi i czego autor nie napisał albo nawet o tym nie myślał.
Może to brzmi jak ...zarozumialstwo.
Nie, na codzien jestem bardzo spokoinym nie rzucającym sie w oczy narciarzem.
Patrząc na zdjęcie , film ,ja czuje się w ruchu.
To trzeba w sobie znalezc. Na przykład,
kiedy ogladacie zawody, widzicie upadek narciarza to jak reagujecie. Ja czuję ten upadek na własnej skórze, daleko mi do smiechu.
Największym wrogiem postępu w jezdzie jest rutyna.
Wielu którym pomagałem dostrzegli jak bardzo nas ogranicza.
Najłatwiej jest to pokazać w realu, tu zawsze mozna tak pokierowac jazdą aby adept poczuł gdzie ma blokadę.
Generalnie róbmy założenie , ze stac nas na wiecej a obecną jazde możemy poprawic co najmniej o jedną klasę.