Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.04.2012 w Odpowiedzi
-
To będzie taka opowieść zawierająca kilka tematów, no bo i społeczno-emocjonalny, warunki narciarskie, trochę narty+technika, oferta sprzedaży. Więc niech się znajdzie tutaj. Zaczynając od końca - to udało się Koledze, a nawet dobremu Koledze (jak będzie chciał to się drań ujawni) spierdzielić mi na koniec sezon narciarski. A stało się to tak. W piątek pojechałem do Jeleniej Góry po narty dla niego. Skończyło się to tym, że wróciłem z 2 parami takich samych, jego nowe, moje 2-3 razy na śniegu z nowymi wiązaniami. Mianowicie fischer sezon 06/07, GS, 193cm, promień jak to określają nie mniejszy jak 21m. Wiązanie FR17 (skala 10-20, dobrze, że nie 15-30 :eek:). Stan idealny, krawędź brzytwa. No i myślałem, że ich nie odpalę już w tym sezonie. Ale dostałem relację live z piątku i ruszyłem w sobotę rano do Szpindlerowego. Warunki - rano do 10.30 równy beton. Twardo jak szlag. Później zrobiła się lampa + wiaterek, co spowodowało, że góra puściła (mokro sypka), podłoże twardo. Też dało się popierdzielać, tylko, że już nie te prędkości, bo jednak wierz trochę hamował. Narta bajeczna, jazda cudowna. Stabilizacja potworna. Trzymanie okrutne. Tylko to już trzeba gnać naprawdę ostro, dla zwożenia się i pseudo krawędzi i prędkości szkoda tej narty. Nie ma problemu ze zwałkami mokrego śniegu - tnie wszystko jak czołg. Waży bez wiązania prawie tyle co inna z wiązaniem, a kompletna ciężka jak cholera. Ciekawe uczucie przy pierwszym zapięciu narty z ustawieniem wiązania na 12. Naciskam piętę jak zwykle i nic :eek: Trzeba było nacisnąć inaczej. Acha, gdzieś kiedyś przeczytałem jakiś opowieści z drzewa sandałowego, więc spieszę zdementować. Nie ma najmniejszego problemu aby nartę wprowadzić w ześlizg, na małej prędkości zakręcić praktycznie w miejscu, wykonać serię krótkich, płytkich, ciętych skrętów w lini spadku stoku. No i właśnie szlag jasny mnie trafia, że będę musiał czekać na kolejne doznania do następnego sezonu. Bo dzisiejszy dzień wycięty z życiorysu był (wczoraj urodziny kolegi). cały tydzień z sobotą permanentnie zajęty. Szpindler już zamknięty. No chyba, że Harrachov dotrzyma to jest opcja na niedzielę. Marzę :biggrin: Także Kolego Serdeczny DZIĘKUJĘ :smile: Uczyniłeś mnie szczęśliwym :redface: A w związku z powyższym pojawiła się opcja zakupu niezwykle promocyjnego i posezonowego head supershape speed 177 + fischer rx fire 160 (pierwsza stan db+, druga dst+ - trochę już mało krawędzi, ale poza tym idealnie - na sezon niezłej jazdy wystarczy). W komplecie jeszcze taniej :smile:5 punktów
-
Haha no i mamy już po pierwszej kanapie w Szczyrku;/ "Richter przyznaje, że z powodu opóźnień w tym roku prawie na pewno nie uda się wybudować kolejki. Jeśli sprawa trafi do sądu, nie uda się jej wybudować wcześniej niż za kilka lat." Więcej... http://bielskobiala.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,11547475,Kolejny_sezon_bez_inwestycji_narciarskich__Mozliwe.html#ixzz1sDGMRt295 punktów
-
Pilsko - śmig w ulewie.Od wczoraj nerwowo śledziłem prognozy pogody,bo zapowiedzi fajne nie były.Na szczęście w nocy mocno spałem,bo Żona mówiła,że była przerąbana ulewa.Wstałem 6.00 i nieśmiało spojrzałem za okno... jest mokro,chyba ale nie pada!Długo się nie zastanawiam,w końcu nie jestem spod znaku "mam piloto,mam laptopo" :wink: . Szybkie gramolenie i chop do auta!Niestety już po drodze łapie mnie deszcz,nastrój się nieco psuję,ale już na parkingu w Korbielowie tylko mgła,opadów brak,za to widzę kilka samochodów!Są jednak tacy p... znaczy się zapaleńcy jak ja.Szybko zakładam buty i do kasy.Stoi tam jeden narciarz i... robi rozgrzewkę.Tutaj?Jadę do góry,krzesło stało dopóki nie wsiadałem... Na górze orczyk stoi,ale stoi w gotowości.Wygląda,jakbym był pierwszy."A te samochody na dole to czyje" - pomyślałem. : Jadę piątką w dół i rzeczywiście!Nikt nią jeszcze nie jechał przede mną.Czyżbym był jedynym chętnym? :biggrin: Trasa na Miziowej już dość zawężona,ale kawałek dalej miodzio!Twardo,sztruks i równo.Jak na razie deszcz nie pada.Nawijam tak 6 może 7 razy,aż wreszcie otwierają wyciąg ma Pilsko.Opóźnienie wzięło się stąd,że niestety wytopiło śnieg pod orczykiem.Natomiast na trasie super!Świetnie przygotowana i równa na całej szerokości.Dość miękko,ale dla mnie to plus,wziąłem Coombacki.Przy okazji jakoś tak zgaduję się z jakimś gościem i od tej pory jeździmy razem - serdecznie pozdrawiam! :smile:Testujemy trasy z Kopca - czerwona fajna,ale niebieska chyba fajniejsza!Śmigamy na przemian po wszystkich.Niestety trochę humory psuje nam deszcz,który pada coraz mocniej.Dokucza też mgła.Ale nie poddajemy się!Ja przy okazji tu i ówdzie uciekam poza trasę,zwłaszcza na tą przecinkę w lesie. :wink:Trasy miękną,ja się cieszę,dla Coomabcków warunki wyśmienite!Jak ja kocham te narty!Co ciekawe,do samej dwunastej są spore połacie nietkniętego sztruksu!Łącznie w całym ośrodku szusuję może 8 osób... Wybiła dwunasta,czas wracać.Cały przemoczony ale zadowolony jadę krzesełkiem na dół.Tutaj największe zaskoczenie!Jadą chętni na popołudniową jazdę,mimo coraz większego deszczu!Widać są więksi p... znaczy się zapaleńcy niż ja... :wink:4 punkty
-
Witam wszystkich uzytkownikow forum skionline. Z przyjemnoscia czytam relacje innych z ich narcarskich wypraw dlatego tez postanowilem podzielic sie relacja z naszego ostatniego rodzinnego wypadu do Francji.Wielkanocne jajko w Les ArcsWraz z zona jestesmy wielbicielami narciarstwa, niestety tak to juz wychodzi ze najczesciej musimy wybierac pomiedzy wyjazdem narciarskim na poczatku lub na koncu sezonu narcarskiego. W tym roku zdecydowanie przesunelismy wyjazd na kwiecien rowniez ze wzgledu na fakt iz pierwszy raz w gory zabieramy nasza 7-mc coreczke.Wybrany termin – okres swiat wielkanocnych, ktore wypadaja tuz na poczatku kwietnia. Miejsce...? Tu myslimy troszke dluzej i decydujemy iz bedzie to Francja (tam nas jeszcze nie bylo :happy:). Wahamy sie pomiedzy 3V, Tignes oraz Paradiski. Ostatcznie wybieramy Paradiski – Les Arcs. Na naszej decyzji zawaza fakt iz naszym transportem bedzie bezposredni pociag z Londynu (od kilku miesiecy jestesmy tu na sluzbowej emigracji) we Francuskie Alpy. Przez stronke Eurostar kupujemy bilety w obie strony a przez strone Ski-France rezerwujemy apartament w Arcs 1600.Wieczorem 6 kwietnia meldujemy sie na dworcu w Londynie i po dosc zmudnej kontroli (podobnej do odprawy na lotnisku) instalujemy sie w naszym wagonie. Jest to nasza pierwsza podroz pociagiem typu „high-speed”. Jestesmy troche rozczarowni faktem iz pociag z zewnatrz jest zupelnie nieciekawy a wewnatrz przypomina troszke lepsza wersje naszego dobrzego znanego „inter-city”. Bezposrednia podroz z Londynu do Bourg St. Maurice zajmuje okolo 10 godzin. Jest to ostatni pociag w sezonie i jest wypelniony w okolo 20% dlatego kazdy bez problemu znajduje sobie podwojne miejsce aby przespac te kilka godzin. Po drodze pociag zatrzymuje sie jeszcze w Moutiers – skad spora grupa osob wyruszy na podoboj 3V. My jedziemy troche dalej i sobotnim rankiem o 6:42 jestesmy na miejscu. Dzien IPierwsze wrazenie – w dolinie sniegu juz nie ma. Na wysokosci 1600-2000m wisza sine chmury z ktorych siapi lekka mrzawa. Nie tracimy jednak optymizmu – czuc narcarska atmosfere zwlascza jak patrzymy na odjezdzajace autokary z pobliskiego dworca autobusowego, kierunki Tignes, Val d’Isere La Thuile...My nie korzystamy z autobusu, lecz kierujemy sie bezposrednio do kolejki Funiculare. Tam kupujemy 8 dniowy ski-pass na obszar Les Arcs – Peisey – Vallandry (EUR 288). Pani z kasy proponuje iz za dodatkowe 12 EUR mozna dokupic na 1 dzien wypad do La Plagne. Grzecznie dziekujemy informujac ze zamierzamy wymieniac sie 1 skipassem w cyklach poldniowych poniewaz towarzyszy nam nasza coreczka, ktora jeszcze niestety nie moze jezdzic na nartach :wink:. Wjezdzamy kolejka do Arc 1600, odnajdujemy nasza agencje. Obsluga informuje ze oficjalnie do apartamentu mozemy sie zameldowac okolo 13:00. Tymczasem pozwala nam zostawic bagaze w ich biurze. Zona rusza na stok, a ja z corka (w wozku ) na zwiedzanie Arc 1600 – nie zajmuje nam to duzo czasu :wink: wiec po 20 minutach konczymy spacer i siadamy na kawe (tylko tata:happy:) w jednej z kawiarni przy glownym placu stacji. W miedzy czasie powoli zaczyna przeblyskiwac slonce. Po 13:00 udaje nam sie wprowadzic do naszej szuflandii (mieszkamy w Trois Arcs zaraz obok Funiculare). Szybka przebierka i ruszam na stok. Wjezdzam nowym szybkim krzeslem Mont Blanc. Jest dobrze – sniegu duzo i na pweno nie zabraknie na najblizsze dni. Na rozgrzewke zjezdzam niebieska trasa o tej samej nazwie co wyciag. Znow szybkie krzeslo i tym razem kierunek Arc 1800. Robie kilka zjazdow czerwonymi i niebieskimi trasami w okolicach wyciagow Clocheret i Arpette. Z przeleczy probuje wypatrzec Aiguille Rouge – niestety jest w chmurach, podobnie jak wieksza czesc doliny powyzej Arc 1950/2000. Niestety slonce nie dalo rady sie przebic i niebo zakryte jest chmurami z ktorych zaczyna lekko padac snieg.Dzien IIWszyscy wstajemy rano – nasz zywy budzik zawsze dzwoni okolo 6:00/6:30 :happy:. Dzis niedziela wielkanocna wiec przygotowujemy swiateczne sniadanko. Po „stuknieciu sie jajkiem” wrzucam swoj stroj narcarski i rowno o 9:15 melduje sie pod wyciagiem „Mont Blanc”. Jako jeden z pierwszych wjezdzam na gore. Slonce walczy z chmurami – wiec jest szansa ze widocznosc sie poprawi. Trasy sa wyratrakowane i bardzo zmrozone. Szybko zjedzam trasa Belvedere do dolnej stacji krzesel Arpette, po wyjechaniu na przelecz zjezdzam czerwono/niebieska trasa Lac/Edelweiss do kolejki Varet ktora posrednio wywozi narciarzy na Aiguille Rouge. Niestety tu rozczarowanie – ostatni etap nie dziala ze wzgledu na zla widocznosc (caly szczyt jest w chmurach). Nie przejmuje sie i postanawiam odwiedzic region Grand Col – znajduje tu swietna czerwona trase o tej samej nazwie. Kilka zjazdow i przenosze sie na wyciagi Arcabulle i Plagnettes. Niestety w miedzy czasie zdozylo przybyc sporo narciarzy i przy dolnych stacjach krzesel robia sie male kolejki. Mija czas mojej zmiany i bezposrednim wyciagiem z Arc 1950/2000 wracam na przelecz L’Arpette skad bezposrednio zjezdzam do Arc 1600.Widok na gorna stacje wyciagu krzesel Mont Blanc Widok na Arc 1950/2000 z Col de la Chal Widok z gornej stacji kolejki Varet3 punkty
-
Dzien VIZaczynam rano. Warunki nie sa najlepsze. Pelne zachmurzenie, mgla (a raczej przewalajace sie chmury) i lekko padajacy snieg. Postanawiam przerzucic sie do Arc 1950/2000. Zaczynam standardowo wyciagiem Mont Blanc by nastepnie krzeslem Clocheret dotrzec do czarnej trasy Muguet / Comborciere a nimi do parkingu ponizej Arc 1950. Gorny odcinek Muguet jest bardzo przyjemny. Duzo puchu – trasa prawie nie byla jezdzona. Na Comborciere jest odwrotnie. Duze zmrozone muldy przykryte swiezym sniegiem. Zaliczam kilka wywrotek z fikolkami ale udaje mi sie dotrzec na dol. Do Arc 1950/2000 wjezdzam chyba najwolniejszym krzeslem w calym osrodku. Chmury stopniowo schodza coraz nizej. Niestety kolejka na Aiguille Rouge jest nieczynna. Reszte czasu spedzam jezdzac czerwona trasa Arandeliers oraz trasami przy wyciagach Plagnettes i Arcabulle.Kolejka Varet Opady sniegu = zwieszkone zagrozenie lawinowe Stoki pod L'arpette (Arc 1800/1600 pod chmurami) Dzien VIINiestety pogoda jest taka sama jak wczoraj – widac wyrazna odwilz. Wszystko powyzej Arc 1600/1800 jest w chmurach. Widocznosc jest praktycznie zerowa. Zgodnie z rada zony jak najszybciej przedostaje sie na hale powyzej Arc 1950/2000. Tam rowniez jest bez rewelacji – dzien spedzam jezdzac przy wyciagach Plagnettes i Arcabulle. Jedyna „rozrywka” jest koncert lokalnej francuskiej kapeli ktora pomimo deszczu i sniegu przygrywa swiatowe covery na Col de la Chal. Jezdzic sie da jedynie powyzej okolo 2200m (dolne stacje powyzszych wyciagow) . Ponizej snieg przypomina konsystencja cukier albo ciasto na sernik.Deszczowe chmury nad Arc 1600 Dzien VIIIWymeldowujemy sie z naszego apartamentu. Zostawiamy bagaze w agencji nieruchomosci ktora zarzadza nasza szuflandia. Zona udaje sie na narty a my z cora chowamy sie w jednej z lokalnych kawiarni. Pogoda sie pogarasza – zaczyna padac snieg z deszczem. Dostaje info od zony ze widocznosc jest zerowa i dziala tylko minimalna liczba wyciagow. Zona konczy swoja zmiane i decydujemy ze na tym konczymy nasze szusowanie w Les Arcs – niestety dzis pogoda nas juz pokonala. W lokalnej knajpce jemy obiad i okolo 16 zjedzamy do miasteczka ponizej. Nasz pociag odjezdza o 22:00. Mamy jeszcze sporo czasu wiec idziemy jeszcze zakupic lokalne specjaly – miedzy innymi Calvados.Podsumowanie:Jest to pierwszy osrodek Francuski jaki mielismy przyjemnosc odwiedzic. Cala stacje Les Arcs/ Peisey Vallandry da sie napewno dobrze zjezdzic w przeciegu tygodnia. Sezon trwa do 21 kwietnia – natomiast nawet teraz jakosc sniegu byla na dosc dobrym poziomie – pomijajac ostatnie dolne odcinki przy Arc 1600/1800. Pozytywnie zaskoczyla nas rownie szuflandia – tak czesto opisywana na forum w przypadku osrodkow Francuskich. Nasz 2 osobowy apartment + aneks kuchenny i lazienka w zupelnosci byly wystarczajace. Nie bylo pietrowych ani wypadajacych z szafy lozek . Niewatpliwa zaleta jest lokalnosc poszczegolnych stacji – sa one dosc male i polozone bardzo blisko stokow (dojscie nie zajmuje wiecej niz 5 minut wraz z zapieciem butow i nart). Trasy sa z reguly dosc dobrze przygotowane chyba ze naleza do kategorii tras ktore nie sa przygotowywane - czyli wszystkie czarne. Francuzi rowniez dosc swobodnie podchodza do wytycznia tras – wprawdzie sa one oznaczone tyczkami ale bardzo duzo osob jezdzi poza trasami (jest bardzo duzo fajnych mozliwosci). Wydaje mi sie rowniez ze niektore trasy niebieskie moglby miejscami konkurowac z trasami czerwonymi w Austrii lub we Wloszech. Oczywiscie moze to moje subiektywne wrazenie ale wydaje mi sie ze sa one troszke bardziej strome (pomijajac nartostraty) i duzo ciekawiej poprowadzone. Jedyna niedogodnosc jaka zauwazylismy to brak komunikacji w jezyku innym niz jezyk ojczysty – Francuzi mowia wylacznie w swoim jezyku. Brak menu / obslugi w jezyku angielskim w wiekszosci restauracji byl standardem – po pewnym czasie wybieranie dan w ciemno zaczyna byc zabawne. Wydaje mi sie ze angielski jest rozumiany ale nie jest chetnie uzywany. Jak to podsumowal jeden Francuz rozmawiajac z moja zona – „angielski ma zbyt malo przymiotnikow i jest jezykiem dla prostakow” (ach to poczucie wyzszosci wobec innych ). Niemniej pomijajac ta drobna jezykowa niedogodnosc obsluga zawsze z reguly jest sympatycznie nastawiona do klienta.Zakupy najlepiej robic w sklepach w wiekszym miescie. Ceny w stacji sa z reguly 20% wyzsze.Przykladowe ceny:- bilet Funiculare gora - dol (dla osoby bez karnetu) – EUR 11.50;- bagietka w Arc 1600 – EUR 2;- pizza 2x (promocja – Intermarche) – EUR 10;- butelka wina EUR 5-20;- calvados – EUR 15;- piwo na stoku – EUR 3.5-5;- kawa – EUR 2.5;- kolacja lokalna restauracja (2osoby/wino) – EUR 50;W razie potrzeby sluze innymi informacjami na priv.2 punkty
-
Dzien IIIOd rana swieci slonce, zona rusza na narty a ja z corka na spacer. Okolo 13 standardowa wymiana – oddaje wozek z coreczka i wrzucam narty . Kierunek Aiguille Rouge. Standardowo wyciag Mont Blanc, Arpette i zjazd bezposrdnio do kolejki Varet. Moje lekkie zaniepokojenie wzbudza spory tlum przy dolnej stacji. Po 10 minutach udaje mi sie dobic do wolnego wagonika (przy sporym tlumie, po przejsciu bramek obsluga kolejki wylapuje pojedynczych narciarzy i dorzuca ich na wolne miejsca w wagonikach – bez koniecznosci stania do konca kolejki). Wjezdzam na gore delektujac sie widokiem calej doliny. Niestety na gorze kolejne rozczarowanie – aby wjechac na gore, trzeba odstac kolejne 20-30minut (tak informuje znaczek na koncu kolejki). Szkoda czasu – postanawiam sprobowac pozniej, moze tlum sie rozladuje. Do doliny zjedzam czarna trasa Crete. Czarne trasy w Les Arcs sa oznaczone jako „natur” – co oznacza ze nie sa ratrakowane. Nachylenie jest spore (zwlaszcza w gornym odcinku), dodatkowo zjazd odbywa sie przez gigantyczne muldy (dobrze ze wzialem narty zony – Fischer AMC76). Niemniej zabawa jest przednia, wspaniale widoki oraz spora ekspozycja na stoku – ktora daje niezla adrenaline. Po zjechaniu wbijam sie jeszcze raz do kolejki Varet . Na gorze kolejka jest mniejsza – tylko 15 minut . Decyduje sie jednak zostac – lepiej nie ryzykowac jezeli taka pogoda moze sie juz nie powtorzyc. Po 20 minutach jestem na szczycie (3226m) – jest znacznie zimniej. Narty zostawiam przy kolejce i wdrapuje sie po snieznej pochylni na szczyt. Widok jest genialny – robie kilka fotek Mont Blanc i lodowca na Mont Pourri. Wracam szybko i przypinam narty. Zjezdzam czerwono – czarna trasa do Arc 2000. Gorny odcinek trasy jest swietny – snieg jest zupelnie inny – ma jeszcze ta zimowa jakosc. Zjazd zajmuje mi sporo czasu ze wzgledu na fakt iz czesto zatrzymuje sie by podziwiac panorame doliny i okolicznych gor. Widoki sa naprawde wspaniale. Wracam do Arc 1600 przez L’Arpette po drodze testujac czarna fond blanc (oczywicie „natur”) oraz czerwona col des frettes.Zjazd czarna trasa Cretes Widok na Aiguille Rouge z Marmottes Na szczycie Aiguille Rouge Kolejka na szczyt Czarno - czerwona trasa z Aiguille Rouge2 punkty
-
My bookowalismy wczesniej i placilismy po 179 GBP za osobe w obie strony. Ale zdarzaja sie tez oferty po 99 GBP (oczywiscie mowie o klasie economy:)1 punkt
-
To chyba były opowieści "sandałowe":biggrin:: Zgadza się w 100%. Ja w zeszłym sezonie "ujeżdżałem" gigantkę komórkową 191 atomic-a od Racemana (przy moim wzroście 172). Warunki były +13 i ciapa totalna. Żadnych problemów z nią nie było. Fakt, skrętem ciętym się nie dało ze względu na warunki, ale śmig szedł na niej idealnie. Narta stabilna, wszystkie kopy śniegu rozgarniała jak dobry pług pięcioskibowy:wink: Reasumując, to jak słyszę, że ta narta nadaje się tylko w alpy i na "giganta" to się nieźle zawsze ubawię. Pozdrawiam i życzę "testu" jeszcze w tym sezonie. PS: może się to bierze z tego, że jeszcze w roku 2003 śmigałem na 203:biggrin:: i zupełnie nie mam bariery psychologicznej przed długimi dechami.1 punkt
-
Dzien VDzisiejszy poranek znowu nas zaskakuje. Cale Arc 1600 jest przykryte swiezym puchem. Niebo jest zachmurzone ale gdzie niegdzie zaczyna sie pojawiac slonce. Zona wychodzi na narty a ja karmiac core kaszka probuje przestudiowac i ulozyc plan jazdy na dzis. O 13:30 zmiana. Biore AMC76 i poprzez Arc 1800 kieruje sie na Col du Grand Bernard. Postanawiam potestowac swoje umiejetnosci jazdy w puchu. Kilka razy zjezdzam off-piste w okolicach tras Grand Renard/ Petit Renard/Reche. Nie sa to zapewne perfekcyjne warunki typowe dla „fresh powder” ale i tak taki snieg jest mila odmiana od tzw. „wiosennego sniegu”. Rowniez AMC nie sa typowmi nartami do jazdy „freeride” ale bardzo przyjemnie prowadza sie w tego rodzaju warunkach. Sloneczko przyjemnie przygrzewa i na koniec dnia przenosze sie w okolice krzesel Vagere. Czerwone trasy sa juz troszke wyjezdzone ale nadal jazda po nich sprawia duzo przyjmnosci – zwlaszcza czerwnona Golf.Widok na Col du Grand Renard i widok z tej samej przeleczy na Col de la Chal na stoku pod Transarc widok na czerwona trase Golf na stokach pod L'arpette1 punkt
-
1 punkt
-
Dziękujemy za rzeczowe podanie ważnych informacji i prezentację własnego punkt widzenia. Myślę że warto rozmawiać póki co nad innymi kwestiami niż finansowanie - zostawmy to inwestorom. Sięgać po dotacje unijne ma prawo każdy kto spełnia określone wymogi, a że mechanizmy są tak lub inaczej skonstruowane to zupełnie inny bardzo obszerny i dyskusyjny temat, daleko szerszy od zawartości tego wątku. Co do możliwości szybkiej realizacji, serdecznie zapraszamy do przeczytania artykułu w dzisiejszym wydaniu Dziennika Zachodniego - gazety w ramach Polska The Times, ukazującej się w całym województwie śląskim. Link do wersji online, artykuł dzisiaj również w wydaniu papierowym: www.dziennikzachodni.pl/artykul/551313,solisko-arena-uwierzycie-tak-moze-byc-pod-skrzycznem-zdjecia,id,t.html treść artykułu: Solisko Arena. Uwierzycie? Tak może być pod Skrzycznem! Łukasz Klimaniec "Unikatowa w skali kraju wielofunkcyjna arena czynna przez cały rok ma przełamać stereotyp Szczyrku, jako reliktu narciarskiego. Solisko Arena, czyli nowoczesny obiekt z kolejką krzesełkową na Golgotę i Halę Skrzyczeńską, promenadą z lokalami usługowymi oraz wyposażoną w taras widokowy restauracją ma przywrócić Szczyrkowi pozycję narciarskiego kurortu numer jeden w Polsce. Efektowną prezentację Solisko Areny można już podziwiać na oficjalnej stronie internetowej miasta Szczyrk. Ale problem jest jeden. Nie wiadomo czy w ogóle taka arena powstanie. - Chodziło nam o pewien rodzaj prowokacji - nie ukrywa Wojciech Bydliński, burmistrz Szczyrku. - W ten sposób chcemy pokazać, że to miejsce ma potencjał, który może uczynić go wyjątkowym na skalę Europy. Dodaje, że Szczyrk ze swoimi walorami zasługuje na coś więcej, niż standardy, które są wokoło. Stąd właśnie taki nowoczesny projekt wzorowany na Alpin Center. - Jeśli chcemy być stacją wiodącą w Polsce to musimy czymś sprowokować narciarzy - podkreśla. Koncepcja zagospodarowania Soliska zakłada powiązanie tego miejsca z wszystkimi głównymi terenami narciarskimi w Szczyrku. Kolej gondolowa na Kotarz umożliwi dotarcie zarówno do Brennej, jak i na Biały Krzyż. Infrastruktura pozwoli spędzić czas zarówno narciarzom, jak i osobom, które za szusowaniem nie przepadają. A poza okresem zimowym arena byłaby miejscem organizowania np. imprezy związanych z Tygodniem Kultury Beskidzkiej lub kameralnych wydarzeń. - To tylko punkt wyjściowy do dyskusji o rozwoju i atrakcyjności Szczyrku, koncepcja, którą miasto może się chwalić - przyznają Maciej Roth i Jakub Gałęski z zespołu Grands Architekci z Bielska-Białej, autorzy projektu. Obaj są zapalonymi narciarzami snowboardzistami. W Szczyrku szusują od najmłodszych lat. Podkreślają, że choć niektórzy mogą uznać ich projekt za futurystyczny, a nawet szokujący, to taka wizja zagospodarowania Soliska jest jak najbardziej możliwa. - Projekt jest mocno osadzony w realiach tektonicznych i ukształtowania terenu, a także istniejącej zabudowy i komunikacji - mówią. - Każdy element wynika z przeprowadzonych analiz. Chodziliśmy tam, obejrzeliśmy każdy kamień, wiemy, jak Solisko wygląda w środku sezonu. Stanisław Richter, prezes Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego (SZON), który rok temu kupił "Czyrną Solisko" od Gliwickiej Agencji Turystycznej zaznacza, że koncepcja Solisko Areny nie koliduje z planami SZON. - Pomysł jest ciekawy, intryguje ludzi, choć naniósłbym drobne poprawki. Jednak realizacja takiej koncepcji zajmie sporo czasu. Ile może kosztować? Nie kilkanaście, ale kilkadziesiąt milionów złotych. Drogie są zwłaszcza konstrukcje żelbetowe - uważa. Zwraca uwagę, że nie można zapomnieć o wzmocnieniu murów oporowych płynącej w sąsiedztwie rzeki Żylicy, by wytrzymały obciążenie gruntu, na którym znajdą się potężne konstrukcje. - Gdybyśmy byli ta takim etapie rozwoju, jak Białka Tatrzańska, byłoby nam łatwiej o tym myśleć. Ale my dopiero zaczynamy inwestować. I musimy to robić, bo wszędzie jesteśmy obstawieni "krzesłami". Ratują nas tylko porządne trasy. Musimy sami też zacząć budować wyciągi krzesełkowe - uważa Richter. "1 punkt
-
Ja wpisuje w GPS "omijanie autostrad i drog platnych" i dziala. Rownolegle z autostrada pod spodem sa drogi przez miasteczka, na pewno znajdziesz. Mozesz tez zjechac juz jakis czas przed Insbrukiem Tak aby ominac stacje pobierajaca oplaty. A tu klip z ostatniego dnia [video=youtube_share;XRYiOMZq0Rk] http://www.facebook.com/video/video.php?v=289430837797944 http://www.facebook.com/video/video.php?v=2894164244660521 punkt







