Szukam spodni narciarskich (do narciarstwa zjazdowo-wyciągowego). Zamiast zakładać nowy wątek odszukałem stary, aby nie mnożyć wątków i zebrać wszystkie uwagi w jednym miejscu.
Moje oczekiwania wobec spodni:
- dopasowane
- elastyczne
- z niewielką ociepliną (raczej warstwa fleecu przyczepiona do materiału zewnętrznego niż jakaś gruba ocieplina) – wolę regulować temperaturę za pomocą odpowiednio grubej/ciepłej bielizny termicznej dobranej do aktualnych warunków niż być skazanym zawsze na grube ocieplenie
- wiatroodporne
- wodoszczelne (w miarę możliwości, nie zwykłem wybierać się na narty podczas ulewy)
- fartuchy przeciwśnieżne na dole nogawek,
- wygodne kieszenie
Przez prawie całe narciarskie życie (15 lat) jeździłem w klasycznych spodniach piankowych – były elastyczne i dopasowane, w rozsądny sposób ocieplone, raczej odporne na śnieg i słabo odporne na wodę/deszcz, raczej średnio na wiatr. Pianki w końcu się zużyły, i tak byłem pod dużym wrażeniem ile czasu wytrzymały.
Dwa lata temu zastąpiłem je spodniami millet expert z gore-texu pro shell 3L (których podstawową funkcją nie jest narciarstwo) – są dopasowane, elastyczne (wstawki ze streczowego gore-texu), wygodne, wiatro- i wodoodporne, nie krępują ruchów, wyglądają ok. Za to ich podstawowy minus do jazdy na nartach to fakt, że są bardzo cienkie, same w sobie niewiele/nic nie ogrzewają – wymagają zatem bardzo ciepłej bielizny termicznej co przy b dużym mrozie (styczeń, cień, lodowiec) może nie wystarczać.
Zacząłem szukać i….. trudno jest pogodzić te wszystkie parametry. Typowe spodnie narciarskie obecnie do kupienia są dosyć grube, obszerne, szerokie, ciepłe. Najbliżej moich wymagań były spodnie oferowane jako spodnie do skitouringu – najbardziej optymalne okazały się Denafit Seraks 2.0 – jednakże (a) nie ma mojego rozmiaru – w całej Polsce jedna para (b) są dosyć drogie – oto link do nich https://www.polarsport.pl/product/386980/Spodnie%20narciarskie%20DYNAFIT%20SERAKS%202.0%20SW.
Pytanie do forumowiczów – czy orientujecie się gdzie jeszcze i jakie można kupić tego typu spodnie narciarskie?
Dodatkowo kilka moich komentarzy do wypowiedzi Piotra:
"Po prostu kup spodnie narciarskie!!!
W zasadzie są dwa kryteria:
1. Czy są wygodne.
2. Czy Mi się podobają."
- tu się zgadzam – ale to jeszcze wcale nie koniec. Jest jeszcze cała masa szczegółów, które nie wpływają na to jak spodnie leżą w przymierzalni albo czy się nam podobają a mają wpływ na późniejsze uzytkowanie
"Te wszystkie zagadnienia pseudo techniczne są po prostu zupełnie nieistotne.
Kordury, kevlary, Gore-teki i temu podobne bajery są zupełnie nieważne.
Jak się przewrócisz w kałużę wody do i tak się zmoczysz.
Jak leje jak z cebra to i tak zmokniesz, bo woda się wleje każdym możliwym "otworem"."
- tu się nie zgadzam –
Po pierwsze mieszanie kordury i kevlaru z gore-texem nie jest zbyt szczęśliwe – z tych dwóch pierwszych robione są wzmocnienia na ubraniach (wewnętrzne doły nogawek, kolana, ramiona) lub plecaki ale nie nadają się na materiał na całe ubranie ze względu na b słabą/żadną oddychalność . Z kolei gore-tex oznacza wiatro i wodoszczelną oraz oddychającą membranę, z której szyje się spodnie i kurtki – bardzo często ze wzmocnieniami z kordury lub kevlaru właśnie albo innych podobnych materiałów.
Po drugie – wiem to z własnego doświadczenia – dobra kurtka i spodnie z goretexu są w stanie uchronić przed deszczem przez wiele godzin, a co dopiero przed pojedyńczą wywrotką do kałuży – kwestia samej membrany, wodoszczelnych zamków, podklejanych szwów, odpowiedniego kaptura. Inna sprawa, że długotrwały deszcz nie kojarzy mi się z jazdą na nartach – śnieg nabiera konsystencji arbuza, staje się ciężki, narty się zapadają, brzydko, dookoła mokro (nawet jak pod kurtką sucho) a tym bardziej z jazdą nie kojarzy mi się wpadanie do kałuży.
Podsumowując – warto wiedzieć czy dane spodnie są wodoodporne, a jeśli tak to w jakim stopniu (wysokość słupa wody) – na narty nie potrzebujemy na pewno super ochrony przed wielogodzinnym deszczem (chyba że ktoś często jeździ w takich warunkach – ja nie znam takich narciarzy) ale niewielki deszcz może się zdarzyć, a już na pewno opad wilgotnego śniegu czy upadek w mokry śnieg – tak. Tu warto zwrócić uwagę, czy spodnie mają podklejane szwy – bo to przez szwy najszybciej przenika wilgoć.
Kolejna rzecz – wiatroodporność – jako że sam wiatr potrafi silnie wychłodzić, spodnie nie chroniące przez wiatrem wymagają grubszej ociepliny lub grubszej bielizny termicznej.
Następnie – oddychalność – jak już ktoś wskazał ważna rzecz. Nie zwracamy na to uwagi przy -15 (a odczuwalna przy braku słońca i wietrze może być i -25), natomiast w ciągu tego samego dnia pogoda może się zmienić, przestanie wiać, przyjdzie słońce grzejące z góry i odbite od śniegu i odczuwalna temperatura nagle rośnie bardzo szybko, robi się nam gorąco (a czasem trzeba jeszcze pomachać kijkami na podjeździe), pocimy się a potem przy podmuchu wiatru czy w cieniu już czujemy zimno…
Pamiętajmy jeszcze o wzmocnieniach na wewnętrznych stronach nóg na dole nogawek, fartuchach śnieżnych, wygodnie ulokowanych kieszeniach i innych drobiazgach. Wychodzi na to, że te różne techniczne szczegóły mogą okazać się całkiem istotne…