Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.06.2013 w Odpowiedzi
-
Polaku, czegoś głupi? -Bom bidny! A czegoś bidny? -Bom głupi! Co tu więcej pisać. Może to, że mamy pewien ewenement w postaci posiadania 2% akcji i kontroli nad spółką? A co na to akcjonariusze pozostałej części w wysokości 98% kapitału? Cuda, cuda, cuda!!!!1 punkt
-
Ależ brak śniegu daje Wam się we znaki. :shocked: I wynajdujecie tematy zastępcze. :stupid: Rozumiem,że bubo-bubo jest dobrym tematem zastępczym. Ale moja skromna osoba,....???? :mellow:1 punkt
-
... to jest dla tych co przychodza na stok o 13:00 i narzekaja, ze trasy nie ratrakowane :wink: Ja jak widze ratrak na otwartej trasie to mi ciarki po plecach chodza ale nie rozwijam tematu bo zaraz bedzie goraca dyskusja off topic. Wracajac do tematu to zakladajac ze trasy sa szerokie, dlugie i o roznym nachyleniu to moje oczekiwania sa nastepujace :biggrin: - slonce 365 dni w roku - zmrozony snieg, na trasie dobrze przygotowany a poza trasa puch rowniez 365 dni w roku - brak ludzi na trasach 365 dni w roku - brak kolejek do wyciagow 365 dni w roku W roku przestepnym w ten dodatkowy dzien nie ma znaczenia, moge wtedy nie isc na narty :tongue: Acha jeszcze mozliwosc ustawienia tyczek 365 dni w roku :biggrin: Jak te "podstawowe" warunki beda zachowane, to juz mnie nie obchodzi czy bedzie szybkie krzeslo czy wolny orczyk i czy musze placic za parking czy nie i czy jest toaleta :wink:1 punkt
-
Późno trafiłem na relacje Sławka i komentarze,ale swoje trzy grosze dorzucę.Nie zgodzę sie,że Druskienniki nie nadają się do tyczek.Dla zawodników z krajów alpejskich i dla tych z kasą,którzy mogą polecieć do Nowej Zelandii,Chile lub Argentyny oczywiście wyjazd taki jest bez sensu.Ale w naszym kraju jest pewien człowiek(nie wiem czy mogę pisać głośno,żeby nie było,że to kryptoreklama),który w Druskiennikach zaczyna sezon.Dodam,że młodzi zawodnicy od Niego maja naprawdę dobre wyniki na arenie krajowej.Osobiście żałuję,że współpraca naszego klubu z tym panem z przyczyn takich czy innych nie wypaliła. Być może w sierpniu uda mi się tam trafić i wtedy będę mial szerszy pogląd w tym temacie.Tak czy inaczej uważam,że letni wyjazd do Druskiennik dla młodych zawodników ma sens. Oczywiście później jeszcze od września do listopada koniecznych jest kilka sesji treningowych na lodowcu,a później wyniki ligi zakopiańskiej czy małopolskiej zweryfikują czy przygotowania miały sens.Być może to tylko zbieg okoliczności,że wielu młodych narciarzy idących tym tokiem ma naprawdę dobre wyniki,ale chyba coś w tym jest.Oczywiście,że nie kazdy z tej grupy osiąga wyniki na miare oczekiwań,ale biorąc pod uwagę,że większość z nich mieszka daleko od gór(Łódź,Poznań,Gdynia itp) to uważam to za bardzo dobry wynik.Dla zainteresowanych filmik z treningu w Druskiennikach zeszłego lata.Uprzedzam,że narty zaczynaja sie po około 2(słownie dwóch) minutach1 punkt
-
Chyba nie ma co tak wybrzydzać. Wiadomo, że taki obiekt nie jest żadną alternatywą dla jakichkolwiek gór, że nawet nie wspomnę o Alpach. Jest to raczej pewnego rodzaju namiastka narciarstwa dla nizinnych narciarzy z okolic leżących w promieniu powiedzmy do 100-150 km. No i ewentualnie można to zaliczyć jako swego rodzaju ciekawostkę. Myślę też, że odwiedzenie tej hali w lecie może stanowić dodatkową atrakcję. Ale głównie dla tych, którzy - jak w tym wypadku SB - i tak się w tamte rejony wybierają. Stawianie takiej hali w Muszynie chyba nie jest aż tak dobrym pomysłem ale już np w Trójmieście to zupełnie co innego. Miałoby większy sens. Chyba, że ma to miejsce w zupełnie egzotycznych miejscach, które raczej nie kojarzą się z uprawianiem narciarstwa jak np w Dubaju. Ale kto z Was jadąc do Dubaju wziąłby ze sobą sprzęt narciarski? No OK! Racja. Johnny Narciarz.:biggrin:::biggrin: I kto jeszcze? :wink::stupid:1 punkt
-
Wnioski:Chciałem sprawdzić czy jeśli miał bym taką halę w zasięgu ręki, czyli w Bielsku, to od mojego miejsca zamieszkania 15 km, czy był bym tam bywalcem. Nie mówię że nie, ale na pewno nie był bym częstym gościem, to dokładnie tak jak sobie to wyobrażałem, czyli że to nawet nie jest namiastka prawdziwego narciarstwa:rolleyes::.Natomiast jeśli taka hala powstała by w Muszynie, bo są takie plany, czyli ok 200 km. od mojego miejsca zamieszkania, to wiem na pewno że specjalnie nie jechał bym tam sobie pojeździć, moim zdaniem nie warto taki kawał jechać dla czegoś takiego.1 punkt
-
Przy okazji "służbowego" wyjazdu do Kowna postanowiłem sprawdzić czy jazda na nartach w hali jest fajna, tym bardziej że moje odczucia na ten temat były zawsze sceptyczne, a żeby móc się wypowiadać na jakiś temat to należy wpierw go zgłębić od strony praktycznej. A zdarzyło się choćby w przypadku wyjazdu na narty samolotem że moje odczucia były w tej kwestii diametralnie różne od tych praktycznych, ale w przypadku jazdy na nartach w hali tak się nie zdarzyło....Więc tak, wyjazd wpierw do Kowna, droga z BB to ponad 700 km jazdy w moim przypadku dość czasochłonna z racji pojazdu jakim się przemieszczam. Droga przez PL mija choć w deszczu dość spokojnie, jakaś tam jedna fotka przed Augustowem, na Litwę wjeżdżamy i tam nas witają panowie z służby celnej zainteresowani co to auto tak "siedzi", po krótkiej aczkolwiek cechującej się wzajemnym zrozumieniem rozmowie pan celnik sugeruje żebym coś pokombinował tak żeby on zapomniał o tym co widzi:tongue:, mam dar przekonywania, udaje się, i jedziemy dalej....W Kownie schodzi nam jednak dłużej niż planowaliśmy, więc do Druskiennik docieramy dopiero po południu. Po drodze takie klimaty, Litwo ojczyzno moja... Na parkingu samochodów parę jest, ale nasz ma największy boks:tongue: Zbieramy graty i biegniemy do wejścia, szybki zakup karnetów, euro nie przyjmują, ale kartą można zapłacić. Ruszamy w stronę bramek, no i tu pojawiają się pierwsze i nie ostatnie problemy natury technicznej, a mianowicie karnet działa tylko na golasa, czyli nie może być w kieszeni np. Więc trzeba odłożyć narty/kijki/torbę, żeby zwolnić ręce wydłubać z kieszeni karnet przyłożyć go, po to żeby się dowiedzieć że to nie te bramki:mad::. Poinstruowani ruszamy w kierunku tych właściwych, przedostajemy się do strefy szatni, tam przebieranie i znowu walka z szafkami które nie chcą się parzyć z kartami, a czas leci....No ale w końcu udaje się zatrzasnąć szafki, więc możemy iść na narty, tylko gdzie to iść:, zero oznaczeń, a intuicja nic nie podpowiada, odnajdujemy wejście i tu ponownie trzeba zwolnić ręce celem wyjęcia karnetu. Nareszcie wchodzimy do hali z stokiem i śniegiem, czuć mróz. Wejście na stok jest w połowie, tak więc zapina się narty i zjazd pod krzesło. I tu się nie zgodzę z kolegą z pierwszego postu w temacie że krzesło jest szybkie, nie nie jest szybkie, to zwykłe 4 os. krzesło nie wyprzęgane które potrzebuje do pokonania 450 m ok. 4,5 min. zjazd trasą trwa ok 40 sekund, więc relacja zjazd/wyjazd mówiąc delikatnie dupy nie urywa.Jeśli chodzi o stok to połowa stoku jest zazgracona przez złom dla parapetów, dla "normalnych" narciarzy pozostaje 2 połowa, ale środek jest oblodzony, tak więc fajna jazda jest tylko pasem pod ścianą o szerokości 12-15 m. Konfiguracja stoku jest moim zdaniem zła, zaczyna się płasko, czyli żeby się rozpędzić trzeba skorzystać z innych czynników niż te naturalne grawitacyjne, to nie jest problem, ale wolał bym te grawitacyjne, więc jak się rozpędzi to do połowy choć wąskim torem jazda jest fajna, w połowie jest lekkie przepłaczenie i tu zaczyna brakować powera to jazdy ciętym skrętem, a zanim się rozpędzi to stok się kończy:stupid:.Kolejny mankament to oświetlenie, a raczej jego brak, mnie akurat problem nie dotknął, bo mam gogle z szybą bezbarwną, ale osoby z szybami barwionymi narzekały że nie widzą.1 punkt
-
Przepraszam,że się wtrącę,nie jestem jakimś super technicznym narciarzem,więc nie wiem czy powinienem... Używa 3 pary narty z Rockerem:K2 Rictor,K2 Coomback,K2 Hellbent (ta ma nawet podwójnego rockera).Jakie są moje wrażenia? - W kopnym śniegu,obojętnie czy puchu czy mokrej ciapie,sprawdza się świetnie!Zdecydowanie lepiej jadą takie narty od tych bez Rockera - Kiedy mamy równy,dobrze ubity stok przez ratrak,rocker nie jest potrzebny do niczego.Ba!Rocker potrafi tylko wprowadzić niepewność,polegającą na tym,że narty mocniej dociśnięte nieproporcjonalnie mocniej dokręcają... - Kiedy jest "beton" i do tego sporo nierówności,Rocker może tylko przeszkadzać!Na pewno niczego nie poprawia,za to skaczące dzioby potrafią zaskoczyć mało pozytywnie np. nieoczekiwanie się sczepiają... - Trzymanie krawędzi,jak dla mnie,bez zmian,większe znaczenie ma ich odpowiedni serwis!Więcej!Rictory mają wyjątkowo rewelacyjną krawędź,którą trudno stępić,a ja talent mam... :wink: Jak dla mnie,coś za coś!Jeśli jest Rocker,będzie lepiej w ciapie czy kopnym śniegu,na równym twardym nic się specjalnie nie zmienia,ale na nierównym betonie trza trochę tolerancji wykazać,ale mimo to wynalazek oceniam pozytywnie.Może temu,że sporo jeżdżę w naszych polskich warunkach? :tongue: Rocker tak,ale zależy gdzie i w jakich warunkach jeździmy... :1 punkt







