Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. fafek

    fafek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      314


  4. Mati1981

    Mati1981

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      354


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.06.2014 w Odpowiedzi

  1. Szczyrk budowa stacji narciarskiej Beskid w Szczyrku Korzystając ze świetnej pogody wybrałem się śladami Andiego-W i spenetrowałem inwestycję Beskid w Szczyrku. Wszystkie zdjęcia możecie oglądnąć w galerii Szczyrk budowa stacji narciarskiej Beskid w Szczyrku Widok na dolny odcinek trasy Górna polana, na której ma stanąć wyciąg orczykowy (widok od prawej strony) Górna polana, na której ma stanąć wyciąg orczykowy (widok od lewej strony)
    2 punkty
  2. Rowerkiem z B-B przez Błatnią i Klimczok Witam. Dziś korzystając z wolnego dnia i pięknej pogody wybrałem się na rowerową wycieczkę ze znajomym. Trasa bardzo popularna, pewnie dobrze znana niektórym z Was...natomiast wariantów jej jest bardzo dużo. Trasa w skrócie wyglądała tak: BB-Wapienica-Błatnia-Klimczok-Bystra-BB. W sumie ponad 40 km i 1200 w pionie dało się we znaki :happy: Podjazd na Błatnią rozpoczęliśmy z Wapienicy, a dokładnie od mostka nad rzeczką poniżej zapory. Skierowaliśmy się następnie na szeroką "autostradę", których wiele od dłuższego czasu w Beskidach powstało... Niestety potem trochę pobłądziliśmy bo nie chcieliśmy jechać szlakiem turystycznym ale w końcu dotarliśmy na niebieski, którym wjechaliśmy na Błatnią. Końcówka ostra ale daliśmy radę. Krótki odpoczynek a widoki mamy takie. Teraz już trzymaliśmy się szlaku i jechaliśmy na Klimczok mijając po drodze trzy podjazdy. Najwyższy punkt trasy wjeżdzamy bez problemu:biggrin: Następnie zjazd do Bystrej zaczynamy nietypowo, tzn. nie najkrótszą drogą. Kierujemy się szeroką drogą w kierunku Szczyrku, a dokładnie osiedla "Pod Magurą" chyba tak się nazywa... podziwiając Skrzyczne. Pięknie, jak na dłoni było też widać stok Beskid i zaawansowanie prac. I tak w pewnym momencie na dużym skrzyżowaniu odbiliśmy w lewo ponownie na "szeroką autostradę" która zaprowadziła nas do samej Bystrej. Tyle na teraz, serdecznie pozdrawiam. Maciek
    1 punkt
  3. W Królestwie Enta - część II Wjeżdżamy ponownie do Królestwa Drzewca: Niestety magiczne czasy są wypierane przez teraźniejszość… Jej ślady widać wszędzie: Uzupełniamy kalorie zjadając po ciasteczku z czekoladą, obserwujemy otoczenie i dochodzimy do wniosku, że jest tu pięknie. Żałujemy, że magia przeszłości, dawnych lat wyczuwalna jest w tak niewielu miejscach… …Ent również się martwi, bo drzewa umierają… Jedziemy w stronę cywilizacji, a drogę mamy prostą. Przyroda zatrzymuje, przytrzymuje i cieszy nasze oczy. Uwieczniamy ją robiąc zdjęcia. W drodze powrotnej wiatr nam sprzyja, a asfalcik z górki. Mkniemy szybko podziwiając okoliczne krajobrazy, ostatnie, wiejskie i sielskie. Docieramy do Koziej Góry… …a tutaj brutalne zetknięcie z cywilizacją – okazałe tutejsze więzienie: Jedna z najnowocześniejszych tego typu placówek w Polsce – istny hotel 5cio gwiazdkowy. Humory dopisują – dystans szybko się skraca a my postanawiamy go wydłużyć. Robimy rundkę powrotną, dookoła Zalewu na Borkach. Ludzi, jak to w święto – masa. Robię fotkę, naszej radomskiej, miejskiej i niespływalnej rzeczki – Mlecznej. Kierujemy się w stronę domu i końca dzisiejszej przygody. Kończymy odnotowując dystans ponad 60km – jesteśmy zadowoleni. Rekonesans Radomki uważamy za udany – nie możemy się doczekać kiedy w Starym Młynie pojawimy się z kajakiem. pozdrawiam marboru
    1 punkt
  4. W Królestwie Enta - część I Po wczorajszym kajaku przyszedł dzisiaj czas na wyprawę rowerową. Nie zwykłe rowerowanie…a rekonesans na rzece Radomce w Starym Młynie: Odcinek Zalew Domaniów – Jedlińsk. Chciałem sprawdzić poniżej zapory jak wygląda teraz poziom wody i koryto mojej, „domowej” rzeki – ostatni raz w tych okolicach byłem jakieś 15 lat temu. W zasadzie, to troszeczkę zaniedbałem się jako cyklista w tym sezonie – przejechane jedyne 160km – dla porównania: kajak 186km. Nadrobiłem. Trasa wyglądała tak: Odcinek miejski przejechałem dosyć szybko z jedną małą przerwą. Po spojrzeniu na niebo, postanowiłem się chwilę zastanowić czy jest warto wyprawiać się dzisiaj tak daleko – na niebie od północy i południa nieciekawie wyglądające chmury. Deszcz w Boże Ciało, to nic dziwnego przecież. Zaryzykowałem. Po kilku kilometrach mijam jedno z charakterystycznych miejsc na trasie – miejscowość Cerekiew i tutejszy Kościół. Wiatr wieje prosto w twarz, a odcinek ok. 15km pod górkę. Cóż, po intensywnym sezonie narciarskim trochę zaniedbałem nogi – najwyższa pora je roztrenować. Oj dostały dzisiaj porządny wycisk. Docieram do Jarosławic i Sanktuarium Mniejszego Matki Boskiej Jarosławickiej i Św. Ojca Pio. Traktorzyści, podobnie jak rowerzyści – dzisiaj nie próżnowali. Za tą miejscowością wjeżdżam, a w zasadzie wjeżdżamy (jestem ze swoją Drugą Połową) w tereny leśne. Miejscami, leśna droga daje w kość – piasek, to nie jest dobre podłoże dla bicykla. Jakież jest nasze zdziwienie gdy spotykamy na swojej drodze Enta… Poza Śródziemiem i na naszej trasie rowerowej? Zaskoczenie niesamowite. Cóż – magia jest z nami, a przygoda, której w każdej wolnej chwili staramy się wyjść naprzeciw – robi nam niespodziankę. Gadamy z nim chwilę…i pytamy o pozwolenie wyjazdu z leśnego Królestwa. Pytamy również, czy w przyszłości na spływie kajakowym na odcinku pełnym drzew, między Starym Młynem i Przytykiem dużo zwałek i powalonych pni… …nie odpowiada – chyba za wiele zażądaliśmy? Docieramy na miejsce – Starego Młyna, tej składającej się z kilku zabudowań wioski gdzie centrum, to most na Radomce. Pierwsze, co zauważam, to dwóch młodych tubylców próbujących złapać jakieś ryby niezbyt dozwoloną metodą… …metodą dosyć karkołomną: Jak na zdjęciu widać – koryto jest dosyć szerokie a głębokość wystarczająca do pływania – to nas cieszy! Autor relacji na klimatycznym, drewnianym moście. Jak widać za moimi plecami rzeka wpływa do Królestwa Entów. Kiedyś, kiedyś idąc wzdłuż brzegu, można było spokojnie wejść do lasu i znaleźć sobie miejscówkę na ryby – obecnie, jest to raczej niemożliwe przez rosnącą dookoła, bujną zieleń. Kiedyś, kiedyś tuż za pierwszym zakrętem była potężna zwałka… …jak mniemam, po tylu latach – już jej nie ma? Pod mostem znajduje się skośny próg wodny i bystrze. Wody do spłynięcia tego fragmentu jest dość dużo. Ale, czy to jest aby bezpieczne? Ciekawe, co Koledzy Kajakarze na to powiedzą? W znalezionym opisie na necie – tuż za tą przeszkodą, znajdują się wbite w dno kołki… …na fotce, na zbliżeniu, tak jakby było je trochę widać: Wody nad nimi sporo – będąc ostrożnym, pewnie to odpuszczę i nie narażę Seawava – kajak przecież pneumatyczny, na taką próbę – obniosę. Zaobserwowane miejsce przed mostem do przenoski – strona prawa, wodowanie na plaży za mostem po lewej. Atmosfera tego miejsca jest magiczna… …na początku wioski Ent, na moście szum wody, prymitywnie łowiący ryby tubylcy, krowy, kot… jest klimat! Ruszamy za most i skręcamy w prawo, w poszukiwaniu brzegu rzeki w głębi lasu. Niestety roślinność zawładnęła tym miejscem i po przejechaniu kilkuset metrów – odpuszczamy. Jest po 17stej – odwrót, do domu. Mazowsze…
    1 punkt
  5. Dodam jeszcze dla uzupełnienia prezentację planów budowy stoku Beskid w trakcie konferencji z września 2013 Są tam odpowiedzi na nurtujace Was pytania. Na dole stoku powstanie stacja dolna krzesła, które bedzie wyjeżdżało z budynku, w którym znajdą się także kasy, gastronomia i pomieszczenia techniczne. Na lewo od krzesła stanie wyciąg dla początkujacych. Drugi krótki wyciag stanie na górnej polanie. Całość bedzie oczywiście oświetlona. Zgodnie z planem w tym roku ma stanąć 6-osobowa kanapa, ale otwarcie może nastapić dopiero w sezonie 15/16. [video=youtube;ciozoe4Zh2g]
    1 punkt
  6. Heh, zanim zaczniesz panikować przypatrz się ogłoszeniu... 1. Zdjęcia nie przedstawiają wyciągu stojącego w PL 2. W Szczawie nie ma kanapy o przewyższeniu 280m (bo w ogóle nie ma żadnej) :>
    1 punkt
  7. Po pierwsze to nie widzę powiązania z pokoleniami a umiejętnościami w prowadzeniu, czy kultura na drodze. Po drugie to że ludzie w Polsce jeżdżą z przepalonymi żarówkami TO NIE WINA PRZEPISU! I po trzecie, krew mnie zalewa jak widzę Niemców w Polsce czy Szwecji jeżdżących bez zapalonych świateł. W Niemczech też jeździ mi się bardzo niewygodnie gdy oni czekaj do ostatniej chwili z włączeniem świateł, a jadę po drodze gdzieś przez lasy i prawie zapada zmrok. No i na zakończenie gdy ty nie dostrzegasz jak drastycznie wydłuża się czas dostrzeżenia pojazdu jadącego z naprzeciwka bez świateł to jakaś masakra!
    1 punkt
  8. Jeden zalew i cztery rzeki. Część III Jedzonko, zwiedzanie brzegów – obserwacja zwałki i ustalamy logistykę jej pokonania. Decydujemy, że tato wsiądzie do kajaka z drzewa, a na drzewo wejdzie z brzegu – z jego drugiej strony nie ma gałęzi i boimy się, że nie da rady bez ich asekuracji. Nim ruszymy dalej, sprawdzam z brzegu co na nas czeka dalej. Słyszymy drogę i samochody – to znaczy, że jesteśmy niedaleko Mniszka i trasy Radom – Piotrków Trybunalski. Płyniemy jakiś kilometr przeciskając się między brzegami, walcząc z coraz silniejszym nurtem – zaczyna się robić płytko. Dopływamy do przeszkody i płycizny… …skeg wbija się w dno – decydujemy, że wracamy. Mamy przecież jeszcze odnaleźć Radomkę i Garlicę. Z prądem płyniemy bardzo szybko – dopiero teraz jesteśmy świadomi jaką pracę wykonaliśmy. W tą stronę – nawet nie ma szansy zrobić zdjęcia – krajobraz przesuwa się bardzo szybko – Endomondo pokazało najwyższą prędkość, prawie 13km/h. Wracamy i zaraz po połączeniu Jabłonicy i Szabasówki dostrzegamy bardzo ciekawy korzeń, który został przez nas przeoczony wcześniej. Robimy fotkę starego mostu, po którym z obydwóch stron zostały jedynie murowane filary. Na niebie „chińskie” znaczki… Wpływamy na duże starorzecze, płyniemy, płyniemy i domyślamy się, że to Garlica – ale czy aby na pewno? Piękne miejsce. Spore ryby uciekają nam sprzed dziobu… …to pewnie krasnopióry wygrzewające się na słońcu. Głębokość – wiosło nie sięga dna, chociaż dookoła pełno zielonego badziewia i brei – wydawać by się mogło, że jest tu płytko. Zwężenie oraz bagnisko zniechęca nas do drążenia tematu. Wracamy do głównego nurtu, gdzie po chwili dostrzegamy prawdopodobnie Radomkę. Czy na pewno? Sprawdzilibyśmy gdyby nie przeszkoda…a ponieważ czas nas nagli, to rezygnujemy z jej pokonania, eksploracji wąskiego kanału, którym pewnie daleko byśmy nie popłynęli. Cel wyprawy uważam za osiągnięty – cztery rzeki, ich położenie, topografię mogę powiedzieć, że już znam – kajakiem dalej, w górę pewnie i byłoby można płynąć… …ale jedynką i ze świadomością pchania sprzętu przez miejsca płytkie, bądź z maczetą w ręce – karczując trzcinę. Czy warto? Zjadamy na wodzie ostatnie zapasy. Wpływamy na zalew, a tutaj: wmordewind i spora falka. Wiosłujemy dzielnie, a brak pokładu powoduje, że raz po raz, rozbryzgująca o dziób woda chłodzi nasze opalone nogi i ręce. Kończymy spływ zaliczając 16km. Suszymy kajak, a promienie operują dosyć mocno. W podłodze zwiększa się ciśnienie – zawór bezpieczeństwa zaczyna popuszczać powietrze. Pakujemy sprzęt do auta i ruszamy do domu. Obydwaj szczęśliwi – ojciec i syn. Dopisała pogoda, woda… a razem spędzony czas pozostanie w nas na zawsze. Super dzień, super przygoda! pozdrawiam marboru
    1 punkt
  9. Ośrodki narciarskie przesadzają przy podawaniu długości tras - wyliczenia Christopha Schrahe Niemiecki kartograf Christoph Schrahe obliczył przy użyciu systemów GIS i GPS, że większość ośrodków narciarskich w Alpach mocno przesadza przy podawaniu długości tras. W niektórych kurortach wartości mają być nawet o 150 proc. wyższe niż w rzeczywistości. Schrahe, przy współpracy z narciarskim przewodnikiem "Where to Ski and Snowboard", pomierzył cyfrowo długości tras i stoków w ośrodkach we Francji, Austrii, Szwajcarii, Włoszech, ale też USA i Kanadzie i porównał je z liczbami podawanymi przez kurorty i operatorów wyciągów. W większości przypadków okazało się, że dane są mocno rozbieżne, a ośrodki "zawyżają" prezentowane wartości, które są dla wielu narciarzy jednym z czynników decydujących o wyborze miejsca spędzenia zimowego urlopu. Z obliczeń Niemca wynika, że największym "kłamcą" jest francuskie Vars, które informuje o 185 km tras, a Schrahe o 73 km. To wartość zawyżona o ponad 150 proc. Na "czarnej liście" znalazły się również m.in. Isola 2000 (120 km / 54 km wg Schrahe), 4 Vallées (362 km / 164 km) czy Les Sybelles (310 km / 141 km). Największy ośrodek narciarski na świecie - Trzy Doliny (Trois Vallées) we Francji zawyża wh Schrahe dane o 22 proc., ale z 493 km pozostaje liderem. W opracowaniu nie brakuje też pozytywnych przykładów. Schladming - jako jedyne - ma zaniżać dane o 10 km (121 km / 131 km). Wśród "świętoszków" są też Kitzbühel (0 proc. różnicy), Lech-Zürs (3 proc.) czy St. Anton. Badania Schrahe wywołały sporą burzę w krajach alpejskich. Ośrodki tłumaczą się, że "dane dostarczane są przez operatorów wyciągów", "liczone są zakosami, którymi poruszają się narciarze" czy też, że "niektóre trasy posiadają dzielą się i powinny być liczone podwójnie". Większość ośrodków i organizacji narciarskich zgodziła się, że powinny zostać wprowadzone wspólne standardy pomiarów, co - przy wątpliwościach, jakie mogą budzić - będzie sukcesem badania Schrahe. Źródło: www.travelmole.com
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...